Analiza składu #2: hummus dyniowy oraz waniliowy jogurt do jaglanki

Ostatnio znalazłam w swojej lodówce dwa produkty, które świetnie pasowały mi właśnie na bloga, do analizy składów. Dodatkowo, jeden z nich miałam wykorzystać właśnie w fajnej jaglance, tak więc pomyślałam, że czemu nie, idealnie pasuje mi to do tego tekstu 😉

Pierwszą rzeczą, której składniki chciałabym przejrzeć, jest hummus dyniowy z Aldi, firmy Ofterdinger. Drugą natomiast na pewno bardzo dobrze znacie – jogurt/deser sojowy waniliowy firmy Alpro, chyba najpopularniejszy z ich roślinnego nabiału.

Nie przedłużam więc, tylko zapraszam do sprawdzenia razem ze mną, co kryje się w składach każdego z tych produktów! A na koniec, w postaci nagrody za ciężką pracę, czeka jaglanka na alprowym deserze, która polewę czekoladową zawiera dosłownie wszędzie 😉


Hummus z dynią Ofterdinger. To 200-gramowa pasta z ciecierzycy dostępna tylko i wyłącznie w Aldi. Producent już na samej etykiecie poinformował nas, że jest ona odpowiednia dla wegan – to działa na +, takie oznaczenia podczas zakupów są bardzo przydatne. Hummus ma jasno-pomarańczowy, dyniowy kolor, fajną konsystencję, idealnie nadaje się do samodzielnego jedzenia łyżeczką. Każda paczka jest również symbolicznie posypana kilkoma ziarenkami cieciorki oraz szczyptą jakieś przyprawy, ziół prowansalskich czy czegoś w tym stylu. Pachnie intensywnie, nieco sztucznie. W smaku w miarę dobra, choć przy końcu opakowania ma się już dość, zwłaszcza tej właśnie sztuczności. Dla osób bardzo wyczulonych na ostrość może być nieco zbyt pikantna.

                                        Kalorie             Białko          Tłuszcze          Węglowodany         Błonnik

100g                               187 kcal               4,6 g               12 g                  13 g                           —

Opakowanie (200 g)   374 kcal               9,2 g               24 g                 26 g                           —

Skład: dynia (35%), ciecierzyca (34%), ocet spirytusowy, olej rzepakowy, mielone ziarna sezamu, cukier, woda, przecier pomidorowy, regulator kwasowości: kwas mlekowy, sól, przecier z imbiru, czosnek, kminek, chilli, pietruszka.

Dynia (35%). Tutaj i tutaj pisałam o różnych rodzajach tego warzywa. Oczywiście powinna ona być w składzie, więcej chyba nie mam co przy niej opisywać 😉

Ciecierzyca (34%). Zaraz, zaraz! Skoro podstawowego składnika hummusu + dyni jest razem niecałe 70%, a woda dopiero hen, daleko!, to ile w tej paście jest.. octu!? Więcej niż sezamu nawet, masakra. To stąd wziął się taki specyficzny posmak, który czułam!

Ocet spirytusowy. Czyli najtańszy i najpopularniejszy z octów, w niewielkich ilościach poprawia trawienie, w nadmiarze natomiast jest szkodliwy. Powstaje on podczas fermentacji rozcieńczonego roztworu spirytusu.

Olej rzepakowy. To podstawowy tłuszcz roślinny w Polsce. Pozyskuje się go z ziaren rzepaku, jest jak najbardziej zdrowy, choć lepszy ten tłoczony na zimno – nie sądzę jednak, aby producent dodał takowy do zwyczajnego hummusu produkowanego na tysiące.

Mielone ziarna sezamu. Tahina!! Uwielbiam pastę z sezamu, jest ona podstawowym (oprócz ciecierzycy) składnikiem hummusu, jednak boję się odrobinę myśleć o tym, jakiej jakości była ta użyta w wytwórni. Mam małe wątpliwości, czy przypominała choć odrobinę tę z mojego tekstu.

Cukier. O nim pisałam już w pierwszej części składów. Niezdrowy, powoduje cukrzycę, dolegliwości zębów oraz wiele chorób. Sądząc o posiadaniu miejsca przed wodą, nieco obawiam się jego ilości w tym produkcie zwłaszcza, że to wytrawny hummus, który z natury słodki być nie powinien.

Woda. Zwykła, przezroczysta woda. Taka najnormalniejsza. Szkoda tylko, że po dyni i ciecierzycy producent nie podał już ilości procentowej każdego ze składników.

Przecier pomidorowy. To nic innego, jak po prostu zmielone oraz pozbawione pewnej ilości wody pomidory. Nie ma się czego bać tutaj!

Regulator kwasowości: kwas mlekowy. Brzmi podejrzanie, prawda? Nie dość, że MLEKOWY, to jeszcze przecież on tworzy się w mięśniach, powodując zakwasy?? Nazwa może wydawać się myląca, gdyż jest to naturalnie sfermentowany biały cukier! Stosuje się go zwłaszcza do konserwowania produktów, działa podobnie jak ocet, jednak jest całkowicie przyswajalny przez organizm. Może nawet pomóc w dolegliwościach trawiennych, schorzeniach nerek, trzustki, wątroby czy woreczka żółciowego.

Przyprawy: sól, przecier z imbiru, czosnek, kminek, chilli, pietruszka. Czyli zestaw przypraw użytych w tym hummusie. To chilli musiało być naprawdę ostre, skoro – znajdując się na przedostatnim miejscu – nawet je czułam. Domyślam się również, że owa „zielenina” dekorująca pastę to właśnie ostatnia w składzie pietruszka 😉

Hmm.. Nie jest aż tak źle. Jedyna naprawdę niefajna substancja tutaj to cukier oraz ten kwas mlekowy, powstały z cukru właśnie. Bardzo niepokoi mnie natomiast nienaturalnie duża ilość octu – przez co nie polecałabym spożywania tego produktu zbyt często. Moja ocena będzie wynosiła – jaka była skala?? – no, 4-, niech mają!

Ja ten produkt jem samodzielnie, łyżeczką, można oczywiście posmarować nim kanapki, naleśniki, placki, jakąś bułę, a także zamoczyć warzywa. Kto wie, może w owsiance też się fajnie sprawdzi?? Ja jeszcze nie próbowałam, ale muszę, oj, muszę 😛


Deser sojowy o smaku waniliowym Alpro. Czyli wegański, bardzo popularny produkt znanej, roślinnej firmy Alpro. Do kupienia w dobrze zaopatrzonych supermarketach, ja swój znalazłam w Tesco, kosztował chyba 3-4 złote. Po otwarciu cudownie, waniliowo i przesłodko pachnie, z lekką nutką chemii. Ma jasno-żółto-kremowy kolor, fajną strukturę, kremowość puddingu, jest nieco rzadki – od razu wiedziałam, że świetnie sprawdzi się w mojej jaglance! W smaku bardzo słodki, nieco sztuczny, jednak bardzo dobry i ma się ochotę na więcej (to konsystencja robi swoje!).

                                      Kalorie           Białko          Tłuszcze              Węglowodany               Błonnik

100 g                             85 kcal            3,2 g               1,9 g                      13,6 g                              0,5 g

Opakowanie (125 g)    106 kcal           4 g                 2,4 g                      17 g                                 0,6 g

Skład: woda, cukier, obłuszczone ziarno soi (6,4%), substancja zagęszczająca (skrobia modyfikowana z tapioki, pektyny, karagen), fosforan triwapniowy, maltodekstryna, aromat, sól morska, witaminy (ryboflawina (B2), B12, D2), barwnik (kurkumina, annato).

Woda. Chyba mogę przejść dalej, zwykła woda, na pierwszym planie.

Cukier. O matko święta!! Nawet bez procentów, więc pewnie naprawdę w cholerę! Nie, niemożliwe, precz z tym, ostatni raz jadłam wczoraj to paskudztwo!

Obłuszczone ziarno soi (6,4%). Pięknie, pięknie. Zwykłej, poczciwej soi w jogurcie SOJOWYM dali mniej niż cukru, a i tak 6,4%. nie mam słów Alpro, źle to zagraliście, porażka z wami..

Skrobia modyfikowana z tapioki. E1442 to jeden z najczęściej stosowanych dodatków do żywności, zagęstnik roślinny poddany modyfikacji, czyli działaniu czynników zewnętrznych: fizycznych, chemicznych, enzymatycznych. Nie jest szkodliwa, jednak bez powodu dodawana do większości produktów spożywczych, gdyż jej działanie można zastąpić czymś bardziej naturalnym.

Pektyny. E440 pochodzą ze ścian owoców i są najzdrowszym, a przy okazji wegańskim, zagęstnikiem wielu dań. Oprócz tego pełnią funkcję konserwującą, jednak nie trzeba się ich obawiać podczas własnej analizy składów produktów.

Karagen. Czyli E407, pozyskiwany z czerwonych wodorostów, ma zastąpić w produktach tłuszcz lub skrobię. Niestety, jest bardzo niebezpieczny, powoduje choroby nowotworowe, wrzodowe, wstrzykuje się go także w każde mięso (jak ktoś w ogóle je – taka informacja), aby zwiększyć jego objętość. Koniecznie należy go unikać!!

Fosforan triwapniowy. O nim pisałam już w porównaniu mlek roślinnych: czekoladowego i waniliowego – to naturalny związek chemiczny, z którego zbudowane są kości oraz zęby.

Maltodekstryna. Kolejny cukier w słodkim deserku! Był on także w czekoladzie z masłem orzechowym (link do tego tekstu już się pojawił), jest niezdrowy, posiada również bardzo wysoki indeks glikemiczny.

Aromat. Pewnie waniliowy 😉 skądś w końcu musi się ten smak brać. Producent jednak nie podał dokładnej nazwy aromatu, łatwo jednak domyślić się, że chodzi o właśnie ten. Nie wiemy natomiast, czy jest on dla naszego zdrowia neutralny, niebezpieczny, a jeśli tak, to w jakim stopniu.

Sól morska. Czyli zwykła sól, już była w poprzednich analizach oraz przy składach mlek, więc nie będę się powtarzać. Mam też w planach zrobić wpis o soli, bo to w sumie bardzo popularna przyprawa o wszechstronnych zastosowaniach, a trzeba wiedzieć, jak działa na nasz organizm – zarówno pozytywnie i negatywnie.

Witaminy (ryboflawina (B2), B12, D2). Na przedostatnim miejscu w składzie są po prostu witaminy, którymi producent wzbogacił ów jogurt. Fajnie, kiedy takie znajdują się w produkcie, ponieważ zwłaszcza weganie mogą cierpieć na niedobory, jeśli nie mają odpowiednio zbilansowanej diety – a tak dostarczają sobie pewnych substancji dodatkowo, w pożywieniu wzbogacanym o nie.

Barwnik (kurkumina, annato). Z tym pierwszym jesteśmy akurat na bieżąco – ostatnio bowiem na blogu pojawił się spory tekst o kurkumie. Daje ona nam wiele korzyści, w zupełności nie warto jej unikać. Annato, E160b, to natomiast pomarańczowoczerwony barwnik pozyskiwany naturalnie z nasion drzewa arnoty właściwej. Zdrowy i nieszkodliwy, wykorzystywany w kuchni również jako przyprawa, a także w kosmetyce oraz włókiennictwie.

Z opinią na temat tego serka chyba nie będę miała wątpliwości. Przed analizą bardzo mi smakował, toteż z lubością dodałam go do przepisu, jednak w ciągu kilkudziesięciu minut pisania tego tekstu moje zdanie zmieniło się o 180 stopni. Nawet smak nie jest na tyle dobry, aby „zniszczyć” świadomość jedzenia samego cukru z gorszym cukrem i jeszcze karagenami. Bez zastanowienia daję mu ocenę 2, choć mogłabym polemizować w sumie, czy nie 2+. W sumie, to podwyższę o ten plusik, ponieważ fajna konsystencja, a i znacznie gorsze rzeczy w swoim życiu spotkałam.

Jeśli już natomiast macie taki jogurt, to warto dodać go placków, naleśników, omletów, zjeść z bułą, owocami czy samemu. Świetnie sprawdzi się w roli kremu, ja natomiast jestem ogromną zwolenniczką papek z jego dodatkiem (oraz owsianek/jaglanek/orkiszanek! – przepis poniżej). Jeśli zaś przeraża Was skład, to podaną przeze mnie recepturę rzecz jasna można wykonać z jakimś zdrowszym jogurtem, mi ostatnio podpasowały te naturalne z Valsoi, zawierają chyba tylko 4, w zupełności zdrowe elementy!


Jaglanka opływająca czekoladą
Wydruk przepisu
Słodka, kremowa jaglanka z dużą ilością polewy czekoladowej i mnóstwem dodatków
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Jaglanka opływająca czekoladą
Wydruk przepisu
Słodka, kremowa jaglanka z dużą ilością polewy czekoladowej i mnóstwem dodatków
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Składniki
Jaglanka
Polewa czekoladowa
Dodatki (u mnie)
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Płatki mieszamy z mlekiem w rondelku, wstawiamy na średni ogień. Trzymamy do wrzenia, następnie gotujemy przez ok. 15 minut, dolewając wody i mieszając w razie potrzeby. Po tym czasie dodajemy jogurt waniliowy, składniki łączymy, trzymamy na gazie jeszcze przez nieco ponad 5 minut.
  2. W międzyczasie robimy polewę. Olej, kakao oraz ksylitol mieszamy w rondelku, na małym ogniu i - dolewając raz za czas płynu - czekamy, aż uzyska ona idealną konsystencję. Należy pamiętać, aby później jej nie zostawiać, gdyż może zastygnąć w rondelku, a tego nie chcemy - do jaglanki musi być płynna!
  3. Teraz znajdujemy ulubiony, szklany, wysoki słoik. Ja na dno wyłożyłam odrobinę masy, następnie PB, 2-3 łyżeczki polewy, masa, krem czeko, polewa, masa, pasta kokosowa, polewa, masa, syrop klonowy, polewa, masa, krem krówkowy, cała reszta jaglanki, wierzch zaś polałam pozostałą polewą.
  4. Fajnie jest jeszcze przed zjedzeniem zostawić na kilkanaście minut, aby czekolada nieco stwardniała. Wtedy jednak trzeba liczyć się z tym, że danie nieco oziębnie 😉 Smacznego!!
Pozostałe informacje

Ta jaglanka zawiera pochodzące m.in. z płatków zdrowe węglowodany złożone, białko z mleka roślinnego czy masła orzechowego, tłuszcze znajdziemy zaś głównie w oleju, kakao, paście kokosowej oraz również w PB. Jedna porcja - czyli pełny słoik - zawiera dokładnie (przy użyciu tych samych, co ja, składników):

  • 983 kalorie
  • 20,8 gram białka
  • 56,37 gram tłuszczy
  • 99,56 gram węglowodanów

Ha, posty z tej serii są najdłuższymi, jakie pojawiają się u mnie na blogu 😀 mimo wszystko, bardzo przyjemnie mi się je pisze, gdyż wiedza o składach ogromnie przydaje się, zwłaszcza na zakupach, bo w dzisiejszych czasach trudno znaleźć jakieś naprawdę czyste produkty. Mam nadzieję, że Wy również czegoś ciekawego się dowiecie, coś Wam ten tekst da.

Ja tymczasem kończę już i życzę oczywiście udanego, słonecznego tygodnia. Trzymajcie się!