Analiza składu #3: czyli potrawka fasolowa, wege pasztet oraz „Reese’s” w formie jaglanej

Cześć 🙂 od ostatniej analizy minęło już trochę czasu, dlatego stwierdziłam, że czemu by nie zrobić kolejnej, trzeciej już, a właściwie czwartej – bo pierwsza miała dwie części. Tym razem postanowiłam przyjrzeć się gotowemu daniu, to jest fasoli z włoszczyzną, którą kupić można przede wszystkim w markecie Aldi. Kolejnym produktem jest wegański pasztet z.. fasoli (tak się już jakoś złożyło, że mamy tekścik oparty na tym strączku), nabyty w Netto, idealny na kanapki lub samodzielnie. Ostatnia zaś „rzecz”, z którą postanowiłam również przygotować przepyszne danie, to czekolada Peruvian 70% – jest ona bowiem najczęściej goszczącym u nas tworem tego typu, dlatego też ja często stosuję ją na przykład w moich papkach czy owsiankach.

Nie przedłużając jednak, zajmuję się już pierwszym produktem. Tym razem składy będą w każdym przypadku niezbyt rozbudowane, gdyż mam nadzieję znaleźć dzisiaj prawdziwą, zdrową perełkę! Chyba domyślacie się, co to będzie, prawda?


Biała fasola z włoszczyzną marki King’s Crown. Tutaj akurat opakowanie w innym języku, do zakupienia w Aldi są natomiast jeszcze puszki po polsku. Na zdjęciu widzimy piękną, białą fasolę jaś otoczoną gronem dorodnej marchewki oraz poru. Co natomiast zastajemy? Miniaturki strączka oblane taką jakby „zupą”, w której pływa raz za czas kilkumilimetrowy plasterek pora oraz kosteczka marchewki. Smak (po podgrzaniu rzecz jasna) w miarę dobry, plusem jest szybkość przygotowania, spora zawartość białka, nie potrzeba też niczego doprawiać. Dodatkowo istnieje wersja z soczewicą, a data ważności jest masakrycznie długa – idealnie na jakąś apokalipsę! Minusem – na pewno ilość tzw. „włoszczyzny”+ zbyt miękka, rozgotowana wręcz fasola. A jak skład?

                                           Kalorie         Białko          Tłuszcze            Węglowodany            Błonnik

100 g                                  92 kcal           6,8 g             0,5 g                    12,3 g                          —

120 g (1/4 opakowania)  110 kcal           8,2 g             0,5 g                     14,8 g                         —

Skład: biała fasola, woda, włoszczyzna 4% (marchew, por), sól, przeciwutleniacz: kwas askorbinowy.

Biała fasola. Wyżej już podlinkowałam mój niedawny tekst na temat tego cudownego strączka. Co do tej w potrawce, to jest nieco rozgotowana i niestety drobna. Ja rzuciłabym tutaj pięknego jasia! Jednak jak najbardziej mamy zdrowy, genialny w swoich właściwościach składnik.

Woda. No.. woda!

Marchew. O tym pomarańczowym warzywku również już pisałam jakiś czas temu. Gdyby nie taka mała jej ilość (znamienite 4% wraz z porem), mogłaby dodać daniu nieco wartości. Tutaj występuje zaś w śladowych ilościach, jednak nigdy krzywdy nam nie zrobi, wręcz przeciwnie – im jej więcej, tym lepiej!

Por. Czyli bardzo zdrowe warzywo pochodzące z Azji Mniejszej, jeden z symboli narodowych Walii. Posiada w sobie tyle dobra, że znalazło zastosowanie również w medycynie. Jedyne, do czego mogę się doczepić – ilość. Za mało.

Sól. Chlorek sodu tak zwany, najpopularniejsza przyprawa, a także środek konserwujący do żywności. Tutaj pełni obie te funkcje. Nie wiem, w jakiej ilości użył jej producent, nie jest natomiast wyczuwalne przesolenie, dlatego nie mam się do czego doczepić.

Przeciwutleniacz: kwas askorbinowy. Może nam się robić słabo, gdy widzimy różne skomplikowane nazwy, jednak tutaj Was uspokoję. Kwas ten to nic innego jak dodatek witaminy C, czyli substancji niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania. Nie da się jej przedawkować, niedobór natomiast prowadzi przede wszystkim do chorób dziąseł oraz obniżenia odporności.

Pięknie, pięknie 😀 pozytywnie zaskoczył mnie ten produkt zwłaszcza, że nie czytam wcześniej składów, które mam zamiar pokazać na blogu – aby też mieć nieco frajdy przy pisaniu. Z dumą mogę dać mu piątkę z plusem! Nie dość, że „czysty”, bardzo tani (ok. 3-4 złote), w dwóch wariantach smakowych, z długą datą ważności (jak wszystkie puszki zresztą), to jeszcze smaczny i bardzo, bardzo sycący. Tutaj podana jest jako porcja 1/4 opakowania, ja natomiast jedno dzielę sobie zazwyczaj na dwie części. Jedna z nich to pełna miseczka na powyższych zdjęciach.

Oprócz zjedzenia samodzielnie można również użyć fasolki jako wkładu do zupy, gulaszu, leczo czy potrawki, wkroić do środka ziemniaki, wrzucić kaszę, ryż czy makaron, a także stworzyć na bazie zalewy jakiś fajny sos.


Pasztet z fasoli paté firmy Ready Vege. Kupiony w Netto, istnieją jeszcze warianty smakowe: soczewica z marchewką i ciecierzyca. Samo francuskie słowo w nazwie tłumaczone jest jako zwyczajny „pasztet”. Ten znajduje się w opakowaniu z grafikami czerwonej fasoli oraz podłużnej papryczki, po otwarciu zaś znajdujemy zawinięty w niejadalną osłonkę produkt. Aby się do niego dostać, wystarczy tylko odciąć jeden koniec i delikatnie przeciąć folię, żeby miękka, brunatna masa nie wypłynęła. Ja przetestowałam każdy z pasztetów, wszystkie były według mnie przepyszne, wyraźne w smaku, dobrze przyprawione. Zobaczymy tylko, czy skład się obroni!

                                       Kalorie             Białko            Tłuszcze           Węglowodany            Błonnik

100 g (opakowanie)     116 kcal              9,8 g                2,8 g                   12 g                               —

Skład: fasola czerwona – 36%, woda, papryka czerwona, cebula czerwona, sól, proszek pomidorowy, przyprawy i ich ekstrakty, olej kokosowy, cukier, kwas askorbinowy = witamina C.

Fasola czerwona – 36%. O niej jeszcze nie pisałam, jednak zarówno jak swoja biała kuzynka, jest to produkt bardzo zdrowy, smaczny, zawierający sporo białka, często też sama wykorzystuję go w swoich przepisach.

Woda.

Papryka czerwona. Bardzo popularne warzywo, zdrowe, bogate w witaminy oraz właściwości zdrowotne. Pochodzi z rodziny psiankowatych, a uprawiana była na początku w Amerykach: Środkowej i Południowej.. Zresztą, kiedyś trzeba będzie machnąć posta o papryce! Nie unikamy jej!

Cebula czerwona. Ja pisałam co prawda głównie o białej odmianie cebuli, jednak ten tekst można zastosować również co do czerwonej. Kolejny produkt, do którego (jak występuje w składzie) się uśmiechamy, a także dodajemy go do naszych potraw w życiu codziennym!

Sól.

Proszek pomidorowy. Czyli mocno wysuszone, sproszkowane, bardzo skoncentrowane pomidory. Rzecz jasna nie są szkodliwe – gdyż to w 100-procentach owo czerwone warzywo – jednak już po obróbce termicznej. Oczywiście ten produkt można kupić w sklepie niczym przyprawy, a także zrobić samodzielnie w domu ze.. skórek!

Przyprawy i ich ekstrakty. Nie wiadomo, jakich użył producent, na pewno zaś nie poskąpił ich, ponieważ pasztet jest bardzo aromatyczny i wyrazisty w smaku. Możemy mieć tylko nadzieję, iż żadne z zastosowanych przypraw czy ekstraktów nie posiadały glutaminianu sodu, który może być szkodliwy dla naszego zdrowia.

Olej kokosowy. W składzie trzeci od końca, toteż nie ma go na pewno zbyt wiele. Sam w sobie natomiast to produkt o bardzo korzystnych właściwościach, o którym pisałam już tutaj, jakieś półtora miesiąca temu.

Cukier. Nie, nie, nie! Kończyłam już omawiać skład, liczyłam na kolejną perełkę, a tu proszę! Tak, cukier chyba musi znajdować się praktycznie wszędzie. Przedostatni, toteż z pewnością użyty tylko jako substancja konserwująca, jednak szkodliwy, a z pewnością można by było zastąpić go czymś zdrowszym 😉

Kwas askorbinowy = witamina C. Czyli to samo, co w potrawce fasolowej. Tutaj jednak producent podał od razu wytłumaczenie, aby klient nie łamał sobie głowy, co to za dziwne składniki kryją się pod skomplikowanym hasłem.

Pasztet ten można zjeść zarówno samemu, jako źródło białka, posmarować nim kanapki albo stworzyć na jego bazie gęsty sos pod kaszę/makaron/gulasz czy leczo. Nie próbowałam dodawać go natomiast do owsianki czy słodkiej papki (jeszcze!!), choć ja mam na tyle popieprzone kubki smakowe, że mi by to pewnie smakowało 😉

Co do oceny samego produktu natomiast, byłby on idealny, gdyby nie dodatek cukru. Nie wiemy również, jakie przyprawy zostały użyte podczas „tworzenia” ów pasztetu. Jest on natomiast bardzo smaczny, dlatego mogę dać mu ocenę 5-, który przeskoczyłby na plus, gdyby producent odjął niefajny składnik oraz podzielił się informacjami o zastosowanych przyprawach i ich ekstraktach.


Peruvian 70% dark chocolate od Tesco finest. Czyli opakowana w różowy kartonik, wegańska czekolada „eksluzywnej” linii sieci Tesco. Sam producent podaje, iż została wyprodukowana we Włoszech z miazgi kakaowej pochodzącej z peruwiańskich ziaren kakao. Kosztuje ok. 5-7 złotych za 100-gramową tabliczkę, a istnieją również inne warianty procentowe: począwszy od mlecznych, na 85% kończąc. W środku od otoczenia odgradza ją aluminiowe sreberko, ma ona ciemno-brązowy kolor z wygrawerowanym „listkiem” na każdej, pojedynczej kosteczce. Są one cienkie, ale większe, smukłe i matowe z wierzchu. W smaku nawet nieco słodkie, nie oblepiają tak buzi jak typowo gorzkie czekolady, nie czuć praktycznie jakiegoś większego dodatku kakao.

                                    Kalorie          Białko             Tłuszcze             Węglowodany          Błonnik

100 g (tabliczka)      577 kcal           8,1 g                 41,9 g                     37 g                           9,7 g

Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, emulgator [lecytyny (z soi)], ekstrakt z wanilii.

Miazga kakaowa. Czyli rozkruszone na proszek ziarna kakaowca, które pojawiły się już podczas omawiania m.in. czekolady Wawel z masłem orzechowym. Natomiast o właściwościach gorzkiego, ciemnego kakao możecie przeczytać w tym tekście (jest tam również przepis na czekoladową bombę!! :P).

Cukier. Ech.., tak, tak się go nie spodziewałam! Wiadomo było, że stewią czy ksylitolem słodzą firmy produkujące naprawdę drogie czekolady, a taka musi być rzecz jasna ze zwykłym, białym, szkodliwym cukrem. Nie wiem, ile jest tłuszczu kakaowego, obstawiam jednak, że skoro miazgi mamy tutaj 70%, to tej niefajnej substancji będzie przynajmniej 25%. Szkoda, naprawdę szkoda – tak jest przy każdej czekoladzie, dlatego ja jestem też w większości zwolenniczką robienia samodzielnie czekoladek na bazie oleju, np. kokosowego.

Tłuszcz kakaowy. On także pojawił się w podlinkowanym powyżej tekście. Przypomnę tylko, że jest w zupełności zdrowy, a także nadaje czekoladzie uzależniającego smaku, przez który zazwyczaj na jednej kostce (czy nawet rządku!) się nie kończy 😉

Emulgator [lecytyny (z soi)]. O E322 także wspominałam pisząc na temat czekolady z masłem orzechowym. Nie jest szkodliwy chyba, że producent użył modyfikowanych genetycznie ziaren. Myślę jednak, iż nie – gdyż takie są w większości uprawiane tylko pod paszę dla zwierząt hodowlanych.

Ekstrakt z wanilii. To mocny, skoncentrowany aromat mający w małej jego ilości nadać waniliowy posmak czekoladzie (którego ja na przykład w ogóle nie czułam). My nie znamy dokładnego składu tego produktu, a sklepowe zazwyczaj się nim różnią. Oczywiście możemy też przygotować taki aromat (nie tylko waniliowy) samodzielnie, w domu.

Czekolada nadaje się do wszystkiego! Ja uwielbiam ją rozpuszczoną – w omletach, ciastach, ciasteczkach, naleśnikach czy plackach, a najbardziej rzecz jasna – we wszelkich papkach. Niezależnie, czy ze strączków, płatków, kaszy lub tapioki – wszędzie smakuje według mnie pyszne. Polecam dodawać ją także do napoi, gorących czekolad, roztopić jako polewę czy po prostu zjeść samemu. Choć muszę przyznać, że jest to moja najmniej ulubiona forma 😉 Dzisiaj natomiast mam zamiar podzielić się z Wami receptą na przepyszniutkie „Reese’s w słoiku”, czyli jaglankę smakującą jak kultowe, amerykańskie czekoladki.

Co do oceny samej czekolady, muszę zbesztać ją mocno za tyle cukru. Nie wiem też, co zawiera używany w fabryce aromat. Plusem jest zdecydowanie krótki skład, w którym przeciętny konsument od razu będzie wiedział, co jest czym. Smakuje ona natomiast mocno przeciętnie sama, dopiero rozpuszczenie nadaje jej nowego, niepowtarzalnego aromatu! Nie czuć zaś mocnej sztuczności – to bardzo dobrze. Dam jej ocenę 4.


Jaglanka Reese's
Wydruk przepisu
Papka jaglana bardzo słodko orzechowo-czekoladowa, odtwarzająca znaną amerykańską czekoladkę "Reese's"
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Jaglanka Reese's
Wydruk przepisu
Papka jaglana bardzo słodko orzechowo-czekoladowa, odtwarzająca znaną amerykańską czekoladkę "Reese's"
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Składniki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. W rondelku łączymy ze sobą sól, mleko oraz płatki, gotujemy przez 15-20 minut na średnim ogniu, raz za czas mieszając oraz dolewając wody. Po tym procesie masa powinna być rzadsza niż zazwyczaj, lejąca się, nieco płynna. Kolejno dodajemy do niej 15 g syropu, łączymy, całość zaś dzielimy na dwie równe części.
  2. Do jednej należy na tym etapie wmieszać trzy kostki Peruviana, do drugiej zaś - 30 gram masła orzechowego oraz 10 gram posiekanych wcześniej orzeszków ziemnych. W międzyczasie w osobnym rondelku podgrzewamy olej, kakao, resztę PB, syropu i tyle wody, aby po 5-10 minut uzyskać konsystencję dosyć gęstej polewy - znacznie gęściejszej, niż np. w innych moich przepisach.
  3. Następnie szykujemy duży, szklany, ulubiony słoik i układamy w nim następująco (tutaj kolejność ma spore znaczenie!): niecałe 0,5 polewy - połowa masy czeko - 2 kostki czeko PB - 10 g orzeszków - cała masa orzechowa - 10 g ziemnych - 2 kostki czeko z masłem - pozostała jaglanka czeko - w to wbijamy ostatnią kostkę czekolady 70%, całość polewamy zaś resztą polewy.
  4. Gotowe! Jaglanka smakuje tym lepiej, im jest cieplejsza. Najlepiej - jak większość moich przepisów zresztą - je się ją w otoczeniu kołder, kocyków, pluszaków, oglądając ulubiony serial/film czy czytając książkę. Wielkie smacznego!!! 😀
Pozostałe informacje

Zdziwicie się, jak bardzo ta jaglanka przypomina w smaku kultowe "Reese's"! Jeśli bardzo chcecie, możecie dodać do niej więcej syropu klonowego, ja jednak mam bardzo dużą wrażliwość na słodkie, toteż zdecydowałam się na "jedynie" 20 gram.

Co do wartości odżywczych natomiast, to posiada ona zarówno węglowodany proste (właśnie wymieniony wyżej syrop), złożone (płatki jaglane), pełnowartościowe białka (mleko sojowe, masło, orzeszki), zdrowe tłuszcze (również z PB, ziemnych, kakao oraz oleju), a także błonnik. Pełen rozkład makroskładników - z zachowaniem podanej przeze mnie ilości + rodzaju składników - prezentuje się następująco:

  • 1150 kalorii
  • 32,6 gram białka
  • 76,1 gram tłuszczy
  • 78,13 gram węglowodanów

To koniec na dzisiaj! Mam nadzieję, że zapoznaliście się już z przepisem i być może spróbujecie odtworzyć go samodzielnie, u Was w domu! Jeśli chcecie, możecie napisać w komentarzu, jaki produkt chcielibyście, abym przeanalizowała w kolejnym tekście z tej serii – może czymś się zainspiruję. Ja tymczasem kończę i lecę cieszyć się weekendem, bo jak na razie ta sobota mija mi wyjątkowo szybko! Trzymajcie się 😀