Analiza składu #4: pasta pomidorowa najlepsza bez chleba, a krem czekoladowy – w grubasku „Bounty”

Cześć! Dawno nie było już żadnego wpisu z tej serii, a jak na razie pojawiły się tylko trzy – tak więc należy koniecznie ów zaległości nadrobić 😉 tym razem postawiłam na dwa produkty w formie kremu: na słodko oraz na wytrawnie. Pierwszy to jeden z dwóch czekoladowych, wegańskich, dostępnych w Rossmannie. Z nim stworzyłam dla Was przepyszny przepis. Pamiętacie jaglanko-jęczmieniakę „Bounty”? Smakowała? Jeśli tak (lub zwyczajnie macie ochotę na coś w podobnym klimacie) – tym razem odtworzyłam tego popularnego batona w omletowej, grubaskowej formie. Wyszedł wręcz idealny, kokosowo-czekoladowy!

Drugim z dzisiejszych bohaterów jest pasta, a właściwie wegański pasztet od jednej z bardziej znanych firm, czyli Sante. Ja osobiście obecnie mam wielką fazę na wszelkie kanapkowe smarowidła, lecz nie do chleba, nie, nie! Najpyszniejsze, to są one wyjadane łyżeczką, prosto z opakowania. Okej, jakąś kromkę czy dwie cieniutko posmaruję, reszta jednak idzie od razu do buzi 😀 Musimy tylko sprawdzić, czy ta ma jakiś fajny skład. Czasami bowiem trafiają się wśród past prawdziwe perełki, czasami jednak.. no, jest już gorzej.


Krem orzechowo-nugatowy firmy Enerbio od Rossmann. Kosztuje w cenie regularnej ok. 15-18 złotych, nie pamiętam już dokładnie. Istnieje jeszcze wersja 30% kakao, z brązową nakrętką. Produkt jest wegański, a wszystkie składniki – spójrzcie poniżej – pochodzą z ekologicznych, kontrolowanych upraw, co stanowi ogromny plus. Wiemy bowiem, iż nie zostały potraktowane jakimiś niezbadanymi, szkodliwymi specyfikami. Sam krem ma bardzo gęstą, zwartą konsystencję, mocno-słodki zapach, brązowy kolor. Smakuje przepysznie, jednak jak dla  mnie jest za „ciężki” samodzielnie, najbardziej lubię dodać go  do np. gorącego omleta czy równie ciepłej owsianki. Wtedy świetnie się rozpuszcza, tworząc idealne warunki do jego zjedzenia. Jeśli znacie moje przepisy wiecie, iż to nie pierwszy raz, kiedy produkt ten gości w mojej kuchni.

                        Kalorie         Białko         Tłuszcze       Węglowodany        Błonnik

100 g              576 kcal          5 g              38 g                  51 g                          —

Porcja (20 g)  115 kcal           1 g              7,6 g                  10 g                         —

Skład: cukier trzcinowy*, olej słonecznikowy*, orzechy laskowe 15%*, mocno odtłuszczone kakao w proszku 7,5%, tłuszcz palmowy*, syrop glukozowy w proszku*, mąka sojowa*, emulgator: lecytyny (z soi)*, wanilia Bourbon w proszku*

* – z kontrolowanej ekologicznie uprawy

Cukier trzcinowy. Tzw. brązowy cukier. Niestety, od białego nie jest w ogóle zdrowszy, plus stanowi natomiast – jak już pisałam – pochodzenie z kontrolowanej uprawy. Przynajmniej nie dostajemy w pakiecie z jego szkodliwością gamy niezidentyfikowanych, toksycznych substancji używanych na plantacjach.

Olej słonecznikowy. Zdrowy olej wytwarzany z nasion słonecznika, z łatwością zakupić można go w praktycznie każdym sklepie.

Orzechy laskowe 15%. O, o nich napisałam nawet cały post! Szkoda tylko, że na trzecim miejscu w składzie i tylko 15%. Uświadamia nam to, ile w produkcie jest cukru i że stanowi on jego zdecydowaną większość!

Mocno odtłuszczone kakao w proszku 7,5%. Kakao – wiadomo, bardzo zdrowe, nazywane nawet w Ameryce „pokarmem bogów”. Nieciekawie, iż producent użył mocno odtłuszczonego, czyli tak naprawdę pozbawionego większości minerałów i składników odżywczych.

Tłuszcz palmowy. O niego toczą się zacięte spory wśród wegan. Pomijając fakt, że jest po prostu niezdrowy, jeśli chodzi o ten krem, nie powinny jako fakt „przeciw” pojawiać się – wg mnie – względy etyczne, ponieważ wszystkie rośliny znajdujące się w składzie rosły na sprawdzonych uprawach, czyli też wycinka była kontrolowana.

Syrop glukozowy w proszku. Rany, rany, rany! Jedna z najbardziej szkodliwych form słodzących, tylko nie w formie płynnej, a stałej, sproszkowanej. Pozyskiwana jest ona ze skrobi kukurydzianej, poddanej działaniu enzymów amylolitycznych, która ów skrobię rozkłada na cukry proste.

Mąka sojowa. Jak już pisałam w tej analizie, to wysokobiałkowy produkt, pochodzący ze zmielonych ziaren soi.  Posiada silne właściwości wiążące, a że jest na końcu składu – z pewnością działa tu tylko jako zagęstnik.

Emulgator: lecytyny (z soi). O emulgatorach pisałam wiele razy, tutaj natomiast nie ma się o co martwić, gdyż soja uprawiana była na ekologicznych plantacjach. Zadaniem tego składnika jest powiązanie ze sobą elementów produktu, stworzenie jednolitego kremu.

Wanilia Bourbon w proszku. Czyli zdrowa przyprawa, nasionka laski wanilii burbońskiej. Nie wiem w sumie, po co dodawać takiego aromatu do kremu czekoladowego zwłaszcza, iż w ogóle nie było go czuć.

Hmm.. Co jeszcze napisać. Zastosowanie, właśnie! Jak wspomniałam, najlepiej smakuje nieco rozpuszczony, jak klikniecie na jego nazwę w formularzu z przepisem, to pokażą się Wam inne receptury z użyciem zawartości tego słoiczka – które serdecznie polecam. Ja najbardziej lubię go w gotowanych papkach, gęstych, gorących napojach oraz wewnątrz jakiegoś omleta-grubaska. Można posmarować nim też kanapki czy zjeść z owocami lub bakaliami. Podsumowując, daję mu dzisiaj ocenę 4, nawet z małym minusem. Cena bowiem nie jest zbyt duża co do gramatury (400 g), składniki – z kontrolowanych upraw, smak cudowny, jedyny minus to ten cholerny cukier w masakrycznych ilościach i dwa okropne dodatki: oleju palmowego oraz syropu glukozowego.


Pasztet sojowy z pomidorami od Sante. O dziwnej gramaturze 113 g. Kosztuje ok. 3-4 złotych za takie opakowanie, ja kupuję go zazwyczaj w Tesco, lecz jestem pewna, że łatwo znaleźć ów produkt także w innych, większych marketach. Wegański, na etykiecie widzimy napis, iż nie zawiera GMO. Pachnie bardzo wyraziście przecierem pomidorowym, posiada gęstą, lecz łatwiejszą w rozsmarowywaniu (niż wyżej wymieniony krem) konsystencję oraz mdło-pomarańczowy kolor. Czuć w nim przyprawy oaz taki właśnie pomidorowy, nie do końca naturalny aromat. Bardzo wyrazisty i – pomimo sztuczności – uzależniający, można by było jeść (łyżeczką) coraz więcej i więcej. Choć na kanapkach również dobrze smakuje, zwłaszcza w połączeniu ze świeżym pomidorem oraz papryką.

                                    Kalorie         Białko         Tłuszcze          Węglowodany         Błonnik

100 g                           255 kcal        6,3 g             22 g                   6,6 g                         2,7 g

Opakowanie (113 g)   288,2 kcal     7,2 g             24,9 g                 7,5 g                         3 g

Skład: woda, olej rzepakowy, białko sojowe 7%, koncentrat pomidorowy 5,8 %, kasza manna (pszenica), cebula, ekstrakt drożdżowy, przyprawy (gorczyca), sól morska, błonnik pszenny, hydrolizat białek roślinnych (soja, kukurydza), aromaty.

Woda. Woda na pierwszym miejscu w składzie pasty kanapkowej? Czym więc ona musi być zagęszczona? C nadaje konsystencji? Hmm.. podejrzanie to trochę wygląda.

Olej rzepakowy. Jestem też ciekawa, ile mamy tutaj oleju rzepakowego, jeśli poniżej widać, że białka sojowego zaledwie 7%. To najpopularniejszy chyba w Polsce tłuszcz, całkowicie zdrowy oraz ogólnodostępny, do kupienia w każdym sklepie spożywczym.

Białko sojowe 7%. Kojarzycie może odżywki białkowe? Jedną z popularniejszych – roślinnych jest właśnie ta produkowana z soi. Zawiera pochodzące z tej roślinny aminokwasy i ma za zadanie w produkcie zapewne podbić ilość białka. Obecnie toczą się dyskusje, czy taka forma suplementów jest zdrowa oraz czy w ogóle potrzebna.

Koncentrat pomidorowy 5,8%. Według Wikipedii – „produkt spożywczy, będący częściowo odwodnionym przecierem pomidorowym, pasteryzowanym w celu utrwalenia go i przedłużenia daty ważności.”. Ten tutaj zawiera same ów warzywa (gdyż nie ma nawiasu z jeszcze innymi elementami), dlatego jest dla nas w zupełności zdrowy.

Kasza manna (pszenica). O niej też pisałam już cały obszerny post. To najbardziej przetworzona forma pszenicy, przez co lekkostrawna, jednak i tak bogata m.in. w witaminy B1, B2, B6, PP, C, kwas foliowy, żelazo, potas, magnez, cynk, mangan, krzem oraz jod. Zawiera ona gluten, dlatego ów pasta nie może być spożywana przez osoby chorujące na celiakię.

Cebula. Ta pani znajduje się chyba we wszystkich pastach kanapkowych, a ostatnio jem ich naprawdę sporo! Zdrowa, pełna wartości odżywczych, polska – zresztą, przeczytajcie sami. Sądzę jednak, że znajduje się w takim miejscu w składzie, iż z pewnością w samym produkcie nie ma jej za wiele zwłaszcza..

Ekstrakt drożdżowy. ..zwłaszcza, kiedy tuż za nią widnieje ekstrakt drożdżowy, którego jakoś sporo dodać nie można. Na szczęście, jest on neutralny (a nawet nieco korzystny!) dla naszego zdrowia, w przeciwieństwie do bardzo szkodliwego glutaminianu sodu. Oba te elementy mają takie same działanie, jeśli chodzi o nadawanie smaku danemu jedzeniu.

Przyprawy (gorczyca). Choć ich z pewnością jest więcej, nie tylko ta jedna, wymieniona w nawiasie. Ona musiała zostać podana, gdyż jest silnym alergenem, toteż niektóre osoby muszą unikać jej we wszelkich produktach spożywczych.

Sól morska. Tą w kuchni stosujemy chyba wszyscy. Znajdowała się np. w fasolowej potrawce, a oprócz nadawania smaku, posiada również właściwości konserwujące żywność.

Błonnik pszenny. Czyli włókno celulozowe pozyskiwane z pszenicy, które nie zawiera jednak glutenu. Dobroczynnie wpływa na nasze zdrowie oraz wspomaga trawienie – jak każdy błonnik zresztą. Ten niestety został wytworzony sztucznie, a pszenica – poddana wcześniej sporej obróbce.

Hydrolizat białek roślinnych (soja, kukurydza). Dodawany jest do większości produktów, które mogą utracić swój smak podczas np. mrożenia czy podgrzewania. Te najpopularniejsze powstają z rzepaku, pszenicy oraz właśnie soi i kukurydzy. Sam w sobie neutralny dla naszego zdrowia, jednak w wyniku zachodzącej reakcji chemicznej, w produkcie go zawierającym występuje też (niekoniecznie podany w składzie) glutaminian sodu. Ten, jak wiadomo, może być dla nas szkodliwy!

Aromaty. Aby nadać paście ów wyrazistego, intensywnego smaku, który od razu czuć w produkcie. Zapewne tutaj zastosowany został przede wszystkim pomidorowy, „dzięki niemu” prawdopodobnie od razu zwróciłam uwagę na sztuczność zarówno w smaku, jak i zapachu tego produktu.

Pisałam, że ten pasztet najlepiej smakuje samodzielnie, można też wykorzystać go na kanapkach. Dodatkowo w tostach, polecam również – jeśli przygotowujecie omleta na wytrawnie – włożyć go jako nadzienie, do środka (tak jak robiłam to już np. z dżemem czy masłem orzechowym). Posmarowanie nim naleśników, wrapa, tortilli czy właśnie takiego grubaska jest kolejnym zastosowaniem. Ja kiedyś inny produkt tego typu dodałam do owsianki, jednak smak był dość.. specyficzny. Nie mówię, że zły, jednak trzeba lubić podobne połączenia/mieszanki. Można również dodać tą pastę do makaronu, albo stworzyć na jej bazie jakiś sos. Co do ogólnej opinii produktu natomiast, wg mnie zawiera on kilka niepotrzebnych składników oraz kaszę mannę, przez którą nie mogą spożywać go osoby na diecie bezglutenowej. Skład jest jednak w miarę okej, gdyby tylko nie te hydrolizaty i aromaty.. Daję mu mimo wszystko ocenę 5, tak na początek, za smak. No, może z malutkim minusikiem 😉


. Jeszcze w szkole, zaraz sprawdzian z chemii 📝 choć jak opublikuję ten post, to z pewnością będę już po. Za trzy godziny do 🏠 potem tradycyjnie trening 🔜 w planach dziś (próby) podciągnięcia 💪 ciekawe, kiedy uda mi się samodzielnie w pełni podciągnąć i czy w ogóle kiedykolwiek 😆 jak na razie mam lekko pięty oparte na biurku albo tylko samodzielnie schodzę, a wchodzę przy pomocy podwyższenia. Nie, to ćwiczenie „Wielkiej Szóstki” jest zdecydowanie u mnie największą zmorą 😬 w sumie, może chcecie na blogu jakiś tekst o tym, jak wygląda mniej więcej obecnie moje „treningowe życie”? Najbardziej zdecydowanie lubię serie eksplozywne, a z progresji: mostek 👍 . Na zdjęciu 📷 obok moja wczorajsza kolacja, która w przyszłym tygodniu powinna pojawić się jako przepis na blogu 🍫🌴 na dodatek wreszcie zabrałam się za serial, co do którego przekonywałam się od dłuższego czasu ➡ „Telefonistki” ☎ teraz jednak żałuję, iż tyle zwlekałam, ponieważ po już dwóch odcinkach naprawdę się wciągnęłam 💖 (choć rozpoznanie imion to dla mnie jeszcze zupełnie czarna, czarna magia 😅) . Co Wy teraz oglądacie? 📺 i czy lubicie oglądać filmy/seriale podczas posiłków? A może wolicie czytać wtedy książki? 📚

Post udostępniony przez Agnieszka Gajda (@calisthenics_grl)

Przed napisaniem tego tekstu zastanawiałam się, czy dodać tutaj dwa czy trzy produkty. Ostatecznie postawiłam na to pierwsze rozwiązanie i powiem Wam, że jak na razie i tak jest to najpewniej najdłuższy tekst na blogu. Sama nie wiem, kiedy, gdzie, jak się tak rozpisałam. Mogłabym nawet rzecz, że jakoś tak wyjątkowo mało mi się tego wydaje. Dziwne. Nie przedłużam więc, dzisiaj niedziela 🙂 ja wróciłam właśnie z kościoła, kończę ten tekst, zjem obiad (a mam dziś krem z buraków! 😀 ), a potem pójdę z Rodzicami na spacer. Wczoraj miałam okropnie męczące popołudnie i wieczór, tak więc należy mi się odpoczynek. Zdecydowanie.

A Wy? Co porabiacie w niedzielę? Aha, poniżej rzecz jasna przepis, który polecam wykonać, gdyż jest prze-pysz-ny. Przypominam: „Bounty” w wersji omletowej, czyli kokosowo-czekoladowy grubasek (z wykorzystaniem m.in. kremu orzechowo-nugatowego, jednego z dwóch bohaterów dzisiejszego tekstu).

"Bounty" z patelni
Wydruk przepisu
Macie ochotę na zdrowy, mocno-tłuszczowy, pyszny posiłek - prawie idealne w smaku odtworzenie popularnego batonika "Bounty"? W takim razie dla Was jest ten puszysty, pełen nadzienia grubasek kokosowo-czekoladowy!
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
"Bounty" z patelni
Wydruk przepisu
Macie ochotę na zdrowy, mocno-tłuszczowy, pyszny posiłek - prawie idealne w smaku odtworzenie popularnego batonika "Bounty"? W takim razie dla Was jest ten puszysty, pełen nadzienia grubasek kokosowo-czekoladowy!
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Składniki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Na początku w miseczce łączymy ze sobą 100 ml mleczka, obie mąki, kakao, 10 g wiórków, ocet oraz sodę, za pomocą łyżki rozgniatając powstające grudki. Odstawiamy. W osobnym naczyniu mieszamy mus kokosowy z gorącą wodą tak, aby stworzyć gładką, lśniącą, jednolitą pastę.
  2. W jeszcze innej miseczce natomiast dokładnie łączymy pozostałe wiórki, syrop oraz resztę mleczka. Wracamy do masy na omleta. Kiedy jest za gęsta - dodajemy wody, aż uzyskamy odpowiednią konsystencję. Na patelni rozgrzewamy olej. Będziemy korzystać ze średniego ognia, a grubaska cały czas trzymać pod pokrywką.
  3. Kiedy tłuszcz zacznie wrzeć, wylewamy surowe ciasto. Po 2-3 minutach na jedną z połów wykładamy kolejno: 1/2 kremu czekoladowego, 1/2 kokosowej pasty, część z wiórkami, resztę pasty, następnie pozostały krem. Kolejno zamykamy całość drugą połową placka, dociskamy.
  4. Na tej stronie smażymy jeszcze 3-5 minut, po odwróceniu na drugą stronę - już ostatnie kilka, aż grubasek będzie dopieczony. Następnie zdejmujemy go na ulubiony talerzyk i zajadamy od razu po przygotowaniu, jeszcze gorący. Smacznego!! 😀
Pozostałe informacje

To danie to zdecydowanie prawdziwa kopalnia zdrowych tłuszczy! Pochodzą one praktycznie z wszystkiego: mleczka kokosowego, wiórków, musu, kakao czy oleju. Średniej porcji węglowodanów dostarcza nam mąka ziemniaczana, syrop, krem czekoladowy, natomiast odrobinę białka - głównie mąka z cieciorki, jego niewielkie ilości są także w pozostałych elementach grubaska. Mamy tutaj również trochę błonnika.

Ja polecałabym nie jeść tego omleciora "Bounty" jako jednego z około-treningowych posiłków, ponieważ taka ilość tłuszczy nie jest wtedy wskazana, opcjonalnie można sięgnąć po niego na ok. 3 godziny przed ćwiczeniami. Zalecałabym jednak wtedy postawić mimo wszystko na węglowodany, a dzisiejszego delikwenta zostawić sobie na jeszcze następne danie 😉 myślę, że Wam zasmakuje zwłaszcza, jeśli lubicie takie "Bounty" - klimaty, a spodobała Wam się już jęczmienianko-jaglanka odtwarzającego ów batonika -> z tego przepisu, na dodatek o podobnym rozkładzie makroskładników.

W dzisiejszym grubasku prezentuje się on natomiast następująco:

  • 1220 kalorii
  • 14,75 gram białka
  • 97,19 gram tłuszczy
  • 73,24 gram węglowodanów