Analiza składu #5, czyli ciastka korzenne „na sucho” oraz w „Mannie a’la piernik”, a także co nieco tapioki

Lubicie pierniki? Co za pytanie, każdy je uwielbia! Nie wiem, czy wiedzieliście, ale większość wyrobów toruńskiej marki „Kopernik” jest wegańska, w tym m.in. najłatwiej dostępne „Katarzynki”, których skład dziś przeanalizuję. Oczywiście nie wiem jeszcze, jaki on jest – i nie mam zamiaru nikogo zniechęcać do tych wypieków 😉 Pamiętajcie jednak, iż te domowe mimo wszystko zawsze będą najlepsze. Ja natomiast muszę się przyznać, że w ogóle nie piekę pierników, nawet na święta. Ostatnio praktycznie nie spędzam w kuchni wiele czasu, toteż na blogu królują przepisy proste, bazujące na ulubionych kombinacjach, jednoporcjowe. 

Taka będzie również „Manna a’la piernik”, w której użyłam kultowych „Katarzynek” oraz innych, uwielbianych przeze mnie składników. Zresztą, sami zobaczycie w poniższym przepisie. Ja tymczasem zapraszam najpierw do lektury kolejnej już, piątej „Analizy składów”. Drugim jej bohaterem – a właściwie bohaterami – będą trzy nowości od DayUp+, których pozostałe produkty w większości zawierają jogurt, przez co są niewegańskie. Dzisiaj zaprezentuję chyba jedyny, roślinny asortyment ów marki. Wiecie już, co mam na myśli? Zaraz się przekonamy 😉


Pierniczki „Katarzynki” w polewie z czekolady deserowej firmy „Kopernik”. Dostępne w wielu sklepach spożywczych, ja swoje malutkie, 60-gramowe opakowanie kupiłam w Biedronce za dosłownie kilka złotych. Zawiera ono 6 sztuk średniej wielkości, stosunkowo cienkich, cholernie twardych ciastek (dosłownie – ich jedzenie „na surowo” to sama nieprzyjemność). Pokryte są prześwitującą, mega-cienką warstwą czekolady, w środku natomiast tak jakby przesuszone, wypłowiałe, stare, mające z kilka lat co najmniej. Jak już pisałam, nie stanowią fajnej przekąski, gdyż można sobie na nich dosłownie połamać zęby. Są mimo wszystko ogólnie smaczne, dlatego idealnie nadadzą się do owsianki, koktajlu, omletu – gdzie będą miały okazję, aby nieco zmięknąć. Jak zobaczycie w składzie, zawierają gluten. A kalorie? Wszystko poniżej – pamiętajcie jedynie o przeliczeniu, gdyż na opakowaniu znajdują się wartości podane dla 100 g produktu.

               Kalorie         Białko         Tłuszcze      Węglowodany        Błonnik            

100 g      393 kcal         6,4 g            9,3 g              69 g                         —

 

Skład: czekolada 30% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, emulgator: lecytyny (z soi), aromat), mąka pszenna, cukier, mąka żytnia, barwnik: karmel, substancja spulchniająca: węglany amonu, skrobia, przyprawy, sól, regulator kwasowości: kwas cytrynowy.

Cukier, miazga, kakaowa, tłuszcz kakaowy, lecytyny sojowe – to składniki praktycznie każdej czekolady, po raz pierwszy natomiast opisałam je w właśnie w tekście tej z masłem orzechowym + o herbatnikach. Tak samo zresztą mąkę pszenną oraz sól, więc po informacje na temat owych elementów zapraszam do podlinkowanego tekstu.

Aromat, przyprawy. Nie wiemy tak naprawdę, czego dokładnie użył tutaj producent. Pierwsze z nich to składnik polewy, podejrzewam więc, iż chodzi w tym wypadku o waniliowy. Jak możemy się domyślać, zapewne użyto również korzennych przypraw (cynamonu, kardamonu bądź np. gałki muszkatołowej), jednak nie zostały one wypisane. Wiadomo na pewno, iż nie ma tutaj np. gorczycy. Ona bowiem stanowi silny alergen, toteż firmy zobowiązane są do poinformowania o jej obecności w danym produkcie.

Co do mąki żytniej nikt nie ma wątpliwości, prawda? W zupełności zdrowa, z glutenem, pochodząca z żyta, czyli pospolicie uprawianego w Polsce zboża. Z natury jest dosyć ciężka, dlatego nie polecam wykonywać wypieków wyłącznie na niej chyba, że lubicie mocno wilgotne oraz nieco zakalcowate.

Jeśli pamiętacie jeden z poprzednich tekstów – ten o płatkach kukurydzianych – zawierały one w sobie karmel. Niestety, to nic ciekawego (ani zdrowego!!), a jedynie podgrzany do wysokiej temperatury zwykły, biały cukier.

O neutralnym dla naszego organizmu związku chemicznym, jakim są węglany amonu, również już pisałam. Znajdują się one na przykład w proszku do pieczenia, powodują bowiem rośnięcie wypieku, tworzenie się w nim bąbelków powietrza oraz jego spulchnianie (stąd nazwa: substancja spulchniająca).

Skrobia natomiast to najdłużej trawione węglowodany złożone, substancja mająca dostarczać nam energii. Znajduje się głównie w zbożach czy w ziemniakach, nie posiada żadnych szkodliwych właściwości, gdyż codziennie dostarczamy sobie jej w pożywieniu. Zła jest jedynie ta modyfikowana, jednak o owym fakcie producenci są zobowiązani informować na etykietach.

Został nam jeszcze do omówienia kwas cytrynowy (E330). Uważany za substancję nieszkodliwą, jedynie bardzo duże jego ilości mogą powodować efekty uboczne, np. zmniejszoną wchłanialność wapnia czy powstawanie opryszczek. Naturalnie występuje w cytrusach, do żywności dodawany jako substancja regulująca jego kwasowość (obniżająca pH – pamiętajcie jednak, że człowiek dla zdrowia powinien jeść głównie produkty o wyższym pH, czyli zasadowe), a także aromatyzująca.

Teraz czas na zastosowanie pierniczków. Ja polecam rzecz jasna „Mannę..”, powyżej zaś widzicie jeszcze inną wersję – tym razem przepysznej ryżanki – wykorzystania tego produktu. Polecam rozkruszyć go do omletu, jogurtu, musli, papki, płatków na mleku, koktajlu bądź gęstego napoju. Same są zdecydowanie, zdecydowanie zbyt twarde, jakbyście schowali ciastka i wrócili do nich po 2-3 latach 😉 Zęby można sobie połamać, dosłownie! Sam skład nie jest natomiast taki zły, zdziwiła mnie obecność czekolady na pierwszym miejscu, przecież wydawać by się mogło, iż stanowi ona dosłownie ledwie widoczną warstwę, maleńką część samych ciastek. Najbardziej szkodliwe są tutaj cukier + karmel, czyli w sumie również.. cukier. Ze względu na zawartość jednak przyznałabym kultowym „Katarzynkom” nieco wyższą ocenę, bardzo zniechęciło mnie natomiast ich podobieństwo (jeśli chodzi o strukturę) do.. kamieni, toteż ogólnie rzecz biorąc otrzymują one ode mnie 3+, z bardzo małym jednak tym plusikiem.


DayUp+ Pearls: no sugar added. Czyli owocowe, 100-gramowe tubki, przeze mnie zakupione oraz widziane jedynie w Biedronce. Jak już pisałam, jedyny bodajże wegański produkt owej firmy, w trzech dostępnych smakach: mango, morela, owoce leśne,wszystkie o przybliżonej kaloryczności, na bazie musu z jabłka+banana, mleczka kokosowego oraz z perełkami tapioki. Co możecie zobaczyć poniżej, jest ich dość sporo, jednak same w sobie są tutaj bardzo miękkie, mocno rozgotowane, zatopione w gęstym, owocowym kremie. Wszystkie papki wyglądają praktycznie identycznie, jedyna różnica to kolor, który w przypadku mango jest żółty, a moreli – pomarańczowy. W smaku lekko kwaskowate, lekko słodkie. Takie owocowe deserki, przypominające owe w słoiczkach, dla małych dzieci – różnicę stanowi tylko obecność bardzo miękkich kulek, które mimo wszystko czuć podczas „wsysania” przekąski z tubki. Podobno bez dodatku cukru. Zaraz sami sprawdzimy „czystość” każdego składu z osobna!

                                       Kalorie         Białko        Tłuszcze           Węglowodany          Błonnik

Tubka: mango              127 kcal          1 g                5,7 g                   18 g                             —

Tubka: owoce leśne    125 kcal          1,1 g              5,7 g                   17,4 g                          —

Tubka: morela             122 kcal          1,4 g             5,5 g                   16,6 g                         —

 

Skład: mango: puree owocowe 77,5% (jabłko 45,5%, banan 18%, mango 14%), śmietanka kokosowa 17%, tapioka 3,5%, wiórki kokosowe 2%.

Skład: owoce leśne: puree owocowe 76,5% (banan 29,5%, jabłko 29,5%, malina 9,5%, jagoda 8%), śmietanka kokosowa 17%, tapioka 4,5%, wiórki kokosowe 2%.

Skład: morela: puree owocowe 76,5% (jabłko 29,5%, banan 25%, morela 22%), śmietanka kokosowa 16%, tapioka 4%, wiórki kokosowe 2%, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 1,5%.

Jabłka, banany, mango, morele, maliny oraz jagody -> owoce, co do których nikt nie ma chyba wątpliwości. Naturalne, przemienione jedynie na puree w owym produkcie.

Wszędzie również pojawia się śmietanka kokosowa, czyli stała część mleczka. Pisałam o nim w tym poście, jest bardzo zdrowe, jeśli tylko składa się w 100% z miąższu kokosa + wody. Tak chyba jest i w musach, ponieważ producent nie wspomniał o obecności jakichkolwiek innych składników. Dodatkowo sama etykieta informuje, iż przekąski te nie zawierają żadnych substancji konserwujących.

Jak już jesteśmy przy orzechu kokosowym, pojawiają się również wiórki. O ich właściwościach było sporo tutaj, jednak w dzisiejszych trzech bohaterach jednak nie występuje ich za wiele – każdorazowo jedynie 2%, czyli 2 gramy.

Tapioka natomiast to kompletnie zdrowy, na dodatek bezglutenowy produkt, a jej kuleczki pochodzą z masy powstałej podczas mielenia manioku. Już od jakiegoś czasu miałam zamiar napisać o niej post, jednak ostatnio mi to umknęło. Chyba dlatego, że trzeba ją dość długo gotować – a obecnie nie mam aż tyle czasu 😉 Zawiera praktycznie same węglowodany, mało białka, tłuszczy, a także błonnika. Dodatkowo jest lekkostrawna.

W ostatnim, morelowym deserze pojawił się jeszcze jeden składnik, choć co prawda w bardzo niewielkiej, śladowej ilości 1,5 grama: kakao. To odtłuszczone zawiera niestety mniej wartości zdrowotnych od tego pełnotłustego, jednak przy podanej gramaturze z pewnością nie stanowi to jakiejkolwiek różnicy. Jeśli chcecie poczytać więcej o korzyściach płynących ze spożywania ów produktu, odsyłam Was do mojego, podlinkowanego tutaj tekstu sprzed kilku miesięcy.

Podsumowując, składy są naprawdę bardzo fajne, czyste i bez zbędnej chemii. W BTW praktycznie w ogóle nie ma białka, jedynie węglowodany z owoców + trochę tłuszczy z kokosa. Plusem jest na pewno bardzo podobna kaloryczność dla każdej tubki. Jednak, niestety, tak samo mała różnica występuje, jeśli chodzi o smak. Wszystkie deserki są słodko-kwaśne, nieco mdłe, z rozwalającymi się w ustach, zbyt rozgotowanymi perłami skrobi z manioku. Dlatego, choć ze składu powinna być najwyższa ocena, nie posmakowały mi szczególnie. Osobiście postawiłabym tutaj czystą ocenę 5 – bardzo dobre, lecz bez szału. Oprócz „wciągania” ich prosto z tubki, świetnie sprawdzą się natomiast również np. w omlecie-grubasku. Powyższego nadziałam zarówno morelowym musem, jak i gorzką czekoladą oraz płatkami kukurydzianymi. Dodatkowo, dzisiejsi bohaterowie pasują się też jako nadzienie pierogów bądź naleśników, dodatek do owsianki, kaszy na słodko, ryżu, manny bądź deseru, również upieczone w jakimś ciastku z piekarnika, być może nawet na kanapkę. 


Manna a'la piernik
Wydruk przepisu
Wielowarstwowy posiłek na bazie pierniczków i kaszy manny, przekładany czekoladą, masłem orzechowym oraz powidłami.
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Manna a'la piernik
Wydruk przepisu
Wielowarstwowy posiłek na bazie pierniczków i kaszy manny, przekładany czekoladą, masłem orzechowym oraz powidłami.
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Składniki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Kaszę mannę łączymy w rondelku z ksylitolem oraz mlekiem, trzymamy do wrzenia na średnim ogniu, a następnie gotujemy na małym, mieszając i dolewając wody w razie potrzeby. W międzyczasie odkrawamy 2/3 jednego pierniczka, pozostałe siekamy zaś w drobną kostkę.
  2. Po upływie 8-10 minut na dno wysokiego, szklanego słoika wykładamy 1/3 części ugotowanej już manny. Pozostałą ilość dzielimy na dwie części. Jedną łączymy z cynamonem, natomiast drugą - z połową pokruszonych ciastek korzennych + 20 g powideł. Kiedy trzeba, rozrzedzamy papkę gorącym płynem, dokładnie i szybko mieszając.
  3. Teraz uzupełniamy słoik, układając w nim kolejno: kostkę czekolady, 15 g PB, 1/2 kruszonych pierniczków, 20 g powideł, 15 g kremu czekoladowego, mannę piernikową, 15 g kremu, 15 g PB, 20 g powideł, pozostałe ciasteczka, kostkę czeko, zalewamy papką z cynamonem.
  4. W wierzch wbijamy natomiast odłożone na początku 2/3 piernika. Szamamy na gorąco, choć najlepiej po 2-3 minutach - aby dać poszczególnym elementom się roztopić. Najlepiej smakuje, kiedy zjemy ją opatuleni kołderkami, oglądając ulubiony serial. Smacznego!!
Pozostałe informacje

Kolejne danie, w którym udało mi się zmieścić w ilości równej 1000 kalorii. Mamy tu głównie węglowodany z ciastek, manny, kremu czekoladowego oraz słodkiego dżemu, tłuszczy dostarcza nam przede wszystkim czekolada i masło orzechowe, a białka - mleko + PB. Dużo osób odstraszać może tutaj gluten. Możemy z całą pewnością mannę zastąpić zarówno tapioką, jak i jakimiś ulubionymi płatkami: np. owsianymi, jaglanymi bądź ryżowymi. Niestety, sklepowe ciasteczka zawierają zazwyczaj mąkę pszenną bądź żytnią, dlatego jeśli chcecie wersję w 100-procentach bezglutenową, musicie albo poszukać takowych w sklepach ze zdrową żywnością, albo upiec je samodzielnie.

Poniżej natomiast pełny rozkład makroskładników. Wspomnę tylko, iż patrząc na niego z łatwością można stwierdzić, że "Manna a'la piernik" w zupełności sprawdzi się jako posiłek przed- czy potreningowy 😀

  • 1000 kalorii
  • 21,41 gram białka
  • 41,25 gram tłuszczy
  • 142,11 gram węglowodanów

Co sądzicie o produktach z tej „Analizy Składów”? Jedliście już któreś z nich, czy może dopiero macie zamiar spróbować? Ja osobiście po deserki DayUp+ chyba już nie sięgnę, jedynie, kiedy pojawią się nowe wersje smakowe. Pierniczki były twarde jak kamień, wrócę do nich tylko wtedy, gdy najdzie mnie mocna ochota na korzennego omleta, owsiankę bądź mannę. Spójrzcie, tej z przepisu pełno na zdjęciach dookoła! Wyżej widzicie jeszcze różne ujęcia pysznego słoika, a pod spodem zaś urywek z Instagrama, gdzie jakiś czas temu zapowiadałam dzisiejszy tekst ;D

Hmm.. tak często jem słoiki, a tak rzadko pojawiają się na moim Instagramie 😮 czas to zmienić! Choć w sumie ów fakt jest pewnie zasługą, iż wszystkie te potrawy możecie zobaczyć na moim blogu 💻 Prezentowana również będzie, jako trzeci w kolejności post 🔜 tyle mam już zaplanowanych 📑 dlatego nie mogę zdradzić jej nazwy, bo wtedy nie byłoby niespodzianki 🎁 choć i tak co nieco można domyślić się, patrząc na fotografie (we wpisie będzie ich ZDECYDOWANIE więcej 😙) . U mnie obecnie sporo się dzieje, toteż cicho ostatnio w social mediach, ale dzisiaj na bloga wpadnie nowy tekst, chciałabym też odezwać się na FB 😊 od połowy przyszłego tygodnia znowu będę mogła bardziej się rozkręcić 🎆 dodatkowo strasznie cieszę się na myśl, iż 4 marca jadę do Katowic na spotkanie z @codziennie_fit ❤ pierwszy raz zobaczę Martę na żywo!! 🔜 dodatkowo Mama też chciała pojechać, jestem ciekawa, czy jej się spodoba (zwłaszcza trening 😉) . Udanego czwartku i jak największej ilości tych małych, umilających codzienność momentów 💝

Post udostępniony przez Agnieszka Gajda (@calisthenics_grl)