Analiza składu na podstawie trzech popularnych produktów: cz. 2/2 + przepis na omlecik ulubiony

No, zebrałam się do pisania drugiej części tekstu z analizami składu, która zapewne będzie równie długa, co poprzednia 😉 jeśli jeszcze nie widzieliście, link jest TUTAJ. Krótko przypomnę, że przyglądałam się w niej bliżej zwykłym herbatnikom pszennym w kształcie zwierzątek (a także dodawałam je do musli i gotowałam na mleku czekoladowym) oraz czekoladzie z masłem orzechowym, która okazała się być mieszanką różnego rodzaju cukrów i tłuszczy, wśród których dominował okropnie niezdrowy olej palmowy!

Ciekawa jestem, czy po przeżyciach z czekoladą dostanę dzisiaj pocieszenia w postaci fajnego składu batonika, albo chociażby średniego. Na pewno ukojenie da pyszniutki omlet z aquafaby, jednak jeść – choćby takie pyszności – ze świadomością pochłaniania dużej ilości szkodliwych substancji, nie jest w zupełności przyjemnie.

Zatem, nie przedłużam już i zabieram się za analizowanie. Zobaczmy, co my tutaj mamy!


Legalized HEMP PROTEIN KEX od maxsport. Batonik 45-gramowy, białkowy, bezglutenowy, głównie na bazie konopii, zawiera także inne superskładniki, np. nasiona chia czy chlorellę. Ja kupiłam go za 6,50 w Rossmannie, choć nie we wszystkich jest on dostępny. Poza tym, widziałam go tylko w sklepach ze zdrową żywnością, w żadnych supermarkecie jeszcze mi się nie trafił. Opakowanie zawiera dwie sztuki wafelków przekładanych kremem. Mają one brudny, zielono-żółto-szary kolor, specyficzny zapach oraz wspaniały (jak dla mnie, nie wszystkim może podpasować), nieco słodkawy, ale szczególny smak. Trudno go określić, trzeba samemu spróbować!

                             Kalorie           Białko            Tłuszcze               Węglowodany              Błonnik

100 g                   559 kcal           33 g                  40 g                        14 g                               6,3 g

1 sztuka (45g)     252 kcal           15 g                   18 g                         6 g                                2,9 g

Skład: izolat białka sojowego 19%, olej kokosowy, nasiona konopi 14,5%, mąka konopna 11%, skrobia kukurydziana, skrobia ziemniaczana, olej konopny, mąka sojowa, błonnik (oligofruktoza), fruktoza, substancja zagęszczająca (guma guarowa), nasiona chia 0,3%, kwas (kwas jabłkowy), substancje spulchniające (węglany amonu), chlorella, aromaty, substancje słodzące (glikozydy stewiolowe, sukraloza), emulgator (lecytyny), barwnik naturalny (chlorofil), kwas foliowy.

Izolat białka sojowego. Kojarzycie może popularne odżywki białkowe: konopne, z grochu czy ryżowe? Popularne jest także białko sojowe, które zostało użyte w tym batonie – to (w odpowiednich ilościach) nieszkodliwy dla naszego organizmu produkt, pozwala on zwiększyć (małą objętością) dzienną ilość spożywanego białka oraz kalorii.

Olej kokosowy. Odsyłam do mojego tekstu o tym produkcie, tam chyba wyczerpałam temat w 100-procentach 😉 .

Nasiona konopi. Czyli bardzo zdrowy, pełen białka w postaci najlepszych aminokwasów, wegański, surowy, naturalny produkt. Swoją drogą, muszę napisać o nim wpis w najbliższym czasie!

Mąka konopna. Analogicznie, są to zmielone ziarna konopi, również korzystnie wpływające na nasze zdrowie – tylko cieszyć się, że znalazły się one w tym produkcie, gdyż posiadają naprawdę wiele cennych właściwości, nazywane są wręcz „naturalną odżywką białkową”.

Skrobia kukurydziana. Posiada właściwości zagęszczające, a jest to lekkostrawny, bezglutenowy, nieszkodliwy, ale też nieposiadający żadnych wartości odżywczych produkt, pozyskiwany z białych pręcików kukurydzy.

Skrobia ziemniaczana. To inaczej używana w kuchni mąka ziemniaczana. Nie jest niezdrowa ani szkodliwa, to produkt bezglutenowy, pozyskiwany z bulw ziemniaków, który ma jednak okropnie wysoki indeks glikemiczny, wynoszący aż 90.

Olej konopny. Jest on jednym z najzdrowszych olei, a pozyskuje się go z.. nasion konopi, które również znajdują się w tym batoniku. Oczywiście można kupić go normalnie w sklepach, do używania domowego.

Mąka sojowa. To wysokobiałkowa, zdrowa dla naszego organizmu mąka pozyskiwania ze zmielonych ziaren soi. Posiada wiele wartości odżywczych i sama aż się prosi o osobny tekst (gdzie stacjonarnie kupię mąkę sojową 😉 ??).

Błonnik (oligofruktoza). Hmm, pierwsza trudna nazwa. Na szczęście, w zupełności zdrowa, pozytywnie wpływa na kondycję naszej flory jelitowej! Pozyskuje się ją z korzenia cykorii, a ma ona za zadanie rozpuszczać przyjęty w innych pokarmach błonnik.

Fruktoza. To cukier prosty, który w postaci składnika produktów spożywczych powoduje m.in. otyłość, cukrzycę oraz nowotwory zwłaszcza, że znajduje się praktycznie wszędzie i większość ludzi je jej w nadmiarze. Pierwszy zły element naszego batonika!

Substancja zagęszczająca (guma guarowa). E412 – jest naturalnym składnikiem, w odpowiednich ilościach nawet przynoszącym pewne korzyści dla naszego zdrowia. Przedawkowana prowadzi jednak do wzdęć, biegunek, mdłości oraz problemów układu pokarmowego. Warto dodać, że czasami spożywa się ją w ramach kuracji odchudzających, gdyż posiada właściwości przeczyszczające, zawiera również rozpuszczalny w wodzie błonnik.

Nasiona chia. Tego superfood, pełnych zdrowia, najlepszego dla nas białka oraz tłuszczy chyba nie muszę nikomu przedstawiać 😀 szkoda tylko, że producent nieco ich poskąpił – przyznajcie mi rację, 0,3% na takiego małego batonika to trochę niewiele, prawda?

Kwas (kwas jabłkowy). E296 – to organiczny związek chemiczny, naturalnie występujący m.in. w jabłkach czy rabarbarze. Posiada wiele właściwości prozdrowotnych, bardzo często stosowany jest również w kosmetyce.

Substancje spulchniające (węglany amonu). Nieorganiczna sól, związek amoniaku oraz kwasu węglowego. Nosi nazwę E503, dla naszego zdrowia to substancja w zupełności neutralna.

Chlorella. Jaka szkoda, że ten fantastyczny składnik znalazł się w takiej małej ilości! O zbawiennych właściwościach ów sproszkowanej algi można napisać kilka sporych prac doktorskich, gdyż jest dla nas jak najbardziej zdrowa, posiada ogrom witamin oraz minerałów, zaliczana do jednego z najlepszych superfoods na świecie.

Aromaty. Tutaj producent nie określił, skąd oraz jaki aromat znajduje się w tym batoniku. Na pewno zależało mu na polepszeniu smaku produktu, jednak nie mamy możliwości stwierdzić, czego dokładnie użył i jakie skutki może przynosić ten produkt dla naszego zdrowia.

Substancje słodzące (glikozydy stewiolowe, sukraloza). Pierwsze z wymienionych, E960, to zwyczajna, znana wszystkim stewia, którą z łatwością możemy kupić w lepszych supermarketach czy sklepach ze zdrową żywnością. Sukraloza, E955, to również praktycznie bezkaloryczny, niskoglikemiczny słodzik, niestety bardzo szkodliwy dla naszego zdrowia. Sytuacja ze stewią wygląda zdecydowanie lepiej, jednak przy niej też należy zachować umiar.

Emulgator (lecytyny). Nie mamy tutaj dokładnie napisane, jakiego rodzaju lecytyn użył producent: w czekoladzie opisywanej w poprzednim tekście były to sojowe, ale istnieją także m.in. rzepakowe czy słonecznikowe. Opisywałam je wczoraj, przypomnę jednak szybko, że mają za zadanie ładnie połączyć składniki, nie są natomiast zdrowe.

Barwnik naturalny (chlorofil). Jest to – jak widać z nazwy – zielony barwnik pochodzący z roślin przeprowadzających fotosyntezę. Posiada on wiele właściwości leczniczych, przez co można zakupić go jako suplement – w formie syropu lub tabletek.

Kwas foliowy. Czyli inaczej po prostu witamina B9. Jest bardzo ważny dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu, a jego obecność w składzie (mimo, że znajduje się o na ostatnim miejscu) oznacza, że batonik został wzbogacony właśnie o niego.

Uff, to tyle! Tak prezentuje się pełen skład naszego bohatera, rozłożony na czynniki pierwsze. Oczywiście o każdym można by sporo opowiadać (co mam zamiar zrobić w przyszłych wpisach, przynajmniej z ważniejszymi z nich), jednak myślę, że mamy już pewien pogląd na całość. Uważam, że skład nie jest zły, najgorzej prezentuje się w nim ta cholerna fruktoza, aromaty oraz lecytyny, a także sukraloza – to chyba tyle. Plusem jest oczywiście brak glutenu, składników odzwierzęcych i wysoka zawartość białka. Dla mnie również smak jest nieziemski, jednak muszę być obiektywna – daję ocenę 4. Dobra, dobra, muszę zwiększyć do 4+.. On smakuje tak pysznie!! 😛

Do czego zaś można go wykorzystać, jeśli nie lubimy (jak ja) jeść czekolad czy batonów „samemu”? Podsunę teraz przepis na pysznego omleta, kiedy natomiast zaopatrzę się w większą ilość owych batonów, na pewno polecę do kuchni tworzyć papki, owsianki oraz placki. Kto wie, może czymś podzielę się tutaj, na blogu albo na Instagramie?


Ulubiony: Omlet kokosowy z aquafaby
Wydruk przepisu
Najlepszy aquafabowy omlecior, jaki kiedykolwiek zrobiłam: z bananem, batonem oraz innymi, przepysznymi dodatkami!
Porcje Czas przygotowania
2 porcje 50 minut
Porcje Czas przygotowania
2 porcje 50 minut
Ulubiony: Omlet kokosowy z aquafaby
Wydruk przepisu
Najlepszy aquafabowy omlecior, jaki kiedykolwiek zrobiłam: z bananem, batonem oraz innymi, przepysznymi dodatkami!
Porcje Czas przygotowania
2 porcje 50 minut
Porcje Czas przygotowania
2 porcje 50 minut
Składniki
Baza
Dodatki
Porcje: porcje
Sposób przygotowania
  1. Aquafabę razem ze szczyptą soli ubijamy na NAJMNIEJSZYCH obrotach miksera ok. 5-8 minut, do uzyskania piany, niekoniecznie w 100-procentach sztywnej. Mąki, sodę, sok z cytryny, mleko roślinne oraz startą na grubych oczkach cukinię dodajemy do masy, a całość, już łyżką, dokładnie mieszamy.
  2. Omlet nr 1: Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju kokosowego, a kiedy będzie gorący, wylewamy połowę masy. Natychmiast wciskamy w nią dowolnie, byle jak rozłożonego, połamanego w rękach batona (pół opakowania), pokrojonego na plasterki banana, a także połamaną kostkę czekolady. Smażymy pod przykryciem, pierwszą stronę 8-10 minut, a drugą - połowę krócej. Od razu po wyjęciu kładziemy na wierzch 30 gram tahini i jedną kostkę czekolady.
  3. Omlet nr 2: Na suchą, rozgrzaną patelnię wylewamy resztę masy, następnie wbijamy w nią w całości: batona, pół banana, kostkę czeko oraz "wtapiamy" łyżkę oleju kokosowego. Smażymy tyle samo, co poprzedniego, po wyjęciu również dekorujemy w taki sam sposób.
  4. Tak przygotowane dania są już gotowe! Świetnie smakują zarówno na ciepło, jak i na zimno, wzięte np. do szkoły lub pracy w lunchboxie. Założę się, że po pierwszym przyrządzeniu na pewno jeszcze nie raz do nich wrócicie 😉 smacznego!!
Pozostałe informacje

Z podanych składników wychodzą 2 sztuki owego dania, gdyż na tyle przeznaczona jest akurat jedna puszka aquafaby. Jeśli chce się wykonać połowę całości, tylko na raz - nie wolno zapomnieć o proporcjonalnym zmniejszeniu jej ilości.

Taki posiłek w zupełności można nazwać pełnowartościowym. Zawiera zdrowe węglowodany (np. mąka gryczana), tłuszcze (np. mąka kokosowa), białka (np. baton proteinowy), a także zarówno owoce, jak i warzywa. Jedna porcja dostarcza nam natomiast:

  • 842 kalorie
  • 22,43 gram białka
  • 57,93 gram tłuszczy
  • 57,58 gram węglowodanów

          

I jak, podoba się przepis? Mnie osobiście naprawdę mega-smakuje i – choć może wygląda nieco dziwnie na pierwszy rzut oka – bardzo polecam Wam, aby go wypróbować. Ja ogólnie lubię omlety aquafabowe, a ich plusem jest to, że nie potrzebują w 100-procentach sztywnej piany, z jednego słoika wychodzą natomiast aż dwie porcje.

Mam też nadzieję, że spodobał się Wam pomysł na (być może) nową serię na blogu, w której będę analizować składy. Po kilku takich tekstach na pewno świadome zakupy nie staną się już takie straszne, ponieważ postaram się do najbliższych części wybrać takie produkty, aby ich składy były jak najbardziej zróżnicowane. Dajcie znać, co o tym sądzicie!