Ananas, czyli witaminowa bomba z pióropuszem

Wszyscy z pewnością kojarzymy tego żółtego, dumnego Pana, choć w większości zapewne nie tyle w całości, co z puszki. Również u mnie w domu niegdyś częściej gościł właśnie w takiej postaci, a przecież świeży jest zdecydowanie smaczniejszy! Kojarzy mi się zwłaszcza z wakacjami, gdzie to ludzie sprzedają plastry właśnie jego + świeżego kokosa, takie w fontannie z zimnej wody. Idealna przekąska w upalne dni! Sam bohater natomiast nazywa się „Ananas jadalny”, jest rośliną zielną z rodziny bromeliowatych, naturalnie zaś występuje jedynie w Ameryce Południowej. Może nie wiecie, ale rośnie on naprawdę bardzo śmiesznie, sama zdziwiłam się, kiedy pierwszy raz zobaczyłam jego „krzaki” – jeśli tak możemy w ogóle je nazwać.

Owoc bowiem znajduje się na szczycie krótkiej łodygi, którą okalają kolczaste, ostro-zakończone, zielone liście. Na początku jest on bardzo malutki i wyglądem nieco przypomina szyszkę, dopiero z biegiem czasu rośnie, zamieniając się w większy egzemplarz. Zdecydowanie preferuje ciepły klimat, toteż jego największe plantacje są na Hawajach, Filipinach, Azorach, w Brazylii oraz w Meksyku. Można jednak wyhodować go w domu, w internecie ja sama znalazłam naprawdę mnóstwo instrukcji, jak to zrobić – napisano tam, iż nie jest wybredny co do podłoża, potrzebuje jedynie w miarę ciepłego, wilgotnego otoczenia, czyli przede wszystkim temperatury nie niższej niż 20 st. C, stale mokrej ziemi i zewnętrznego zraszania.

W sklepach dostać można go zarówno w puszkach, jak też w całości, jakiego ja nabyłam. Pierwsza wersja jednak występuje zdecydowanie częściej, nawet w osiedlowych sklepikach i małych marketach, kiedy na świeżego nie zawsze nawet da się natrafić w większych sklepach. Na pewno zaś jest on dostępny na stoiskach z owocami, przez internet, w hurtowniach. Ile kosztuje? Z tego, co wyczytuję w sieci, cena 500-600 gramowego opakowania kosztuje ok. 5-7 złotych, jednak po odsączeniu zalewy samego produktu mamy jedynie ok. 340 g – w idealnie, równo wyciętych plasterkach z wydrążonym środkiem bądź kawałkach. Cała sztuka ma natomiast cenę ok. 7-8 zł, choć te „BIO” mogą być nawet 2x drożdże! Przeciętny egzemplarz waży niecałe 1,5 kg -> po obraniu natomiast wychodzi go jedynie ok. 700 g. Ja akurat zaopatrzyłam się chyba w jakiegoś karła, choć uwierzcie mi, iż istnieją również ananasy w wersji mini, jednoporcjowej – takiego zakupiłam w Rumunii, pokazywałam go Wam w wakacyjnym haulu.

Uważajcie jednak na te zapuszkowane! Ja sama w ogóle radziłabym z nich zrezygnować, jeżeli zależy Wam na zdrowej diecie. Dlaczego? Przyjrzałam się bowiem składom tych najpopularniejszych, oprócz naszego bohatera + wody znajduje się w ów opakowaniu dodatkowo mnóstwo, naprawdę ogrom cukru (a czasami jeszcze regulator kwasowości bądź – co gorsza – jakieś e-składniki). Niestety producenci nie podają jego procentowej zawartości, jeśli jednak spojrzymy na poniższą tabelkę z kalorycznością łatwo zauważyć, że jej różnica pomiędzy świeżym a zapuszkowanym jest praktycznie dwukrotna, a to jedynie na rzecz węglowodanów -> czyli cukru. Podejrzewam tutaj, iż w sklepach z ekologiczną żywnością da się znaleźć tylko takie „ananas + woda”, zastanawiam się natomiast, w sumie po co. Mamy przecież zdecydowanie lepszą, pyszniejszą alternatywę w postaci całego, nieobranego okazu!

Przyjrzyjmy mu się z bliska. Posiada dość grubą i twardą, brązową, chropowatą skórkę z trójkątnymi, odstającymi „listkami”. Wierzch natomiast pokrywa taki szarobury pióropusz, stworzony jest on ze sztywnych, odstających do góry liści – dłuższych przy środku oraz krótszych z zewnątrz. Po dostaniu się do środka dociera do nas słodki, orzeźwiający zapach, a na ręce zaczyna wyciekać żółty sok z soczystego miąższu. Ananas posiada jasnożółty, niekiedy przechodzący w biel (u mniej dojrzałych okazów) lub brąz (przy ów dojrzalszych). Składa się z takich jakby włókien, które leżą prostopadle co do twardego, niesmacznego środka – jego nie da się zjeść, dlatego też puszkowane ananasy są go pozbawione.

Jak smakuje? Świeży naprawdę słodziutki, pełen płynu, mięsisty oraz rozpływający się w ustach. Nieco niedojrzały również przesmaczny, tylko bardziej twardawy i chrupiący. Radziłabym jedynie uważać na już przejrzałe sztuki, gdyż te (jak brązowawa część ze zdjęć) są muliste, rozpadające się, takie zgniłe.

Spójrzmy teraz na poniższą etykietę. Łatwo wywnioskować z niej sposób obierana naszego dzisiejszego bohatera. Nie sądzę jednak, aby były tutaj takie problemy jak np. z kokosem, aczkolwiek w przypadku tropikalnych owoców niektórym może przydać się „instrukcja obsługi”. Z tej dowiadujemy się, iż najpierw należy odciąć twardy pióropusz, następnie pokroić owoc na ćwiartki i pozbawić skórki. Ja natomiast odradzam tej metody, bowiem wtedy jedynie przekroimy twarde wnętrze, nie usuwając go. Mój sposób to odcięcie obu końców na początku, kolejno wytyczenie wybranej porcji ananasa, pozbawienie jej skórki, a następnie obkrojenie soczystego miąższu dookoła wewnętrznego walca.

Jak każdy z owoców, tak i król dzisiejszego tekstu jest rzecz jasna odpowiedni dla wegan, witarian, osób na diecie bezglutenowej. Różne źródła podają różne dane, według których indeks glikemiczny (zależnie od dojrzałości) waha się w granicach 45 do 60, dlatego tradycyjnie osobom unikającym wysokiego ów wskaźnika polecam wybieranie twardszych okazów. Wspominałam też, ale przypomnę jeszcze, zanim przejdziemy do właściwości: kiedy tylko przyjrzycie się poniższej tabeli widać, że ananas z puszki jest prawie 2x bardziej kaloryczny + bogatszy w cukry od swojego surowego kolegi. To tylko wyłącznie wina białego cukru, który producenci dodają do opakowań wytwarzanych produktów!! Dlatego pamiętajcie, ażeby wybierać jedynie świeże sztuki – zrobicie dobrze nie tylko dla siebie, jak też dla środowiska – poprzez m.in. niewytworzenie kolejnego odpadu w postaci aluminiowej puszki.

                              Kalorie        Białko        Tłuszcze        Węglowodany       Błonnik

100 g (świeży)      55 kcal         0,4 g            0,2 g               12,4 g                      1,2 g

Plaster (80 g)       44 kcal         0,3 g            0,2 g                9,9 g                       1 g

100 g (z puszki)   85 kcal         0,4 g            0,1 g                 20 g                        1 g

Plaster (30 g)        26 kcal        0,1 g             0 g                   6 g                          0,3 g

 

Czas aby dowiedzieć się, jak ananas wpływa korzystnie na nasze zdrowie, jakie cudowności w sobie zawiera. Przede wszystkim bromelainę, czyli specjalną grupę enzymów, które wpływają na jego właściwości (jak też smak) – przedstawię je poniżej. Dodatkowo ów owoc stanowi istną skarbnicę błonnika (czyli pektyn + celulozy), manganu, żelaza, miedzi, fosforu, cynku, kwasu foliowego, witaminy C (dzięki niej stosuje się go też w kosmetyce – kremach, peelingach, szamponach, odżywkach czy preparatach odmładzających), z grupy B, A, PP. To również silny antyoksydant, pełen wolnych rodników, dlatego zwalnia i praktycznie zapobiega procesom starzenia się. Składa się w sporej ilości wody, dzięki czemu doskonale nawadnia, gasi pragnienie oraz uzupełnia niedobór płynów.

Ananas łagodzi bóle głowy, stawów, mięśni, kości, przeciwdziała stanom zapalnym w organizmie, osteoporozie (ułatwia przyswajanie wapnia z innych produktów, zmniejsza łamliwość kości, wspomaga powstawanie kolagenu), znakomicie wspiera pracę układu pokarmowego (zapobiega wzdęciom, niestrawnościom, zaparciom), korzystnie wpływa również na oddechowy (niweluje kaszel, astmę, pomaga w walce z zapaleniem oskrzeli oraz nadmiernym wydzielaniem śluzu). Znakomicie wspomaga odchudzanie, lecz także sprzyja przyrostowi masy mięśniowej – bowiem bromelaina zwiększa przyswajalność białek. Oprócz tego dzisiejszy bohater przeciwdziała zakrzepom, chorobie wieńcowej, miażdżycy, nadciśnieniu, chorobom serca, cudownie wpływa też na naszą odporność, podczas choroby natomiast świetnie zbija gorączkę. Warto również wspomnieć, iż stosowany powierzchownie pomaga pozbyć się trudno gojących się ran, złamań, skaleczeń, nawet poważniejszych oparzeń bądź ukąszeń/ugryzień.

Istnieje jednak sporo osób, które powinny zdecydowanie na ananasa uważać, a jeśli już, to spożywać go wyłącznie w postaci świeżej + surowej (aha! zapomniałam wspomnieć, iż ów z puszki stracił już wymienione wyżej właściwości, jest on tylko i wyłącznie.. swoistą bryłką cukru!). Przede wszystkim cukrzycy – podnosi szybko poziom glukozy we krwi, kobiety w ciąży – w większych ilościach prowadzić może nawet do poronienia, osoby zmagające się z: wrzodami, nadkwasotą, dolegliwościami wątroby i nerek, a także przyjmujące niektóre leki, zwłaszcza antybiotyki. Na koniec wspomnę jeszcze, iż dzisiejszy bohater u niektórych może wywoływać alergie/powodować nietolerancje, jest też owocem wysoko zasadotwórczym, co akurat daje mu duży plus – bowiem takich produktów powinno być w naszej diecie aż 80%, jest zaś zdecydowanie, zdecydowanie za mało!!

Ananas – kulinarnie:

Nie możemy jednak zapomnieć tutaj o cudownym, kuchennym zastosowaniu dzisiejszego bohatera! Wiedzieliście, iż jest on bardzo silnym, cenionym afrodyzjakiem? Ja w swoich eksperymentach wykorzystałam go trzy razy, w dwóch przepisach, bowiem jeden z nich (receptura dla Was) tak mi zasmakował, że piekłam go dwa dni pod rząd na kolację 🙂 Bo jest on daniem pieczonym. Widzicie go powyżej, poniżej i na migawce z Instagrama! Nie muszę chyba wiele tłumaczyć, macie zresztą przepis -> to danie w bardzo letnim, tropikalnym klimacie, na pewno Wam zasmakuje zwłaszcza, jeśli lubicie takie produkty jak dzisiejszy bohater, kokos, czekolada, pomarańcze czy.. kawa!

Druga potrawa zaś znajduje się nad tym akapitem, jest ona jednym z moich śniadaniowych koktajli, które już bardzo polubiłam robić sobie na ten posiłek. Również w egzotycznym stylu: kokos w kilku postaciach, zmrożony banan, nasz ananas czy daktyle to główne jego składniki. Warto wspomnieć, iż owoc ów znajdziemy także w wielu sklepowych produktach, takich jak przede wszystkim przetwory: soki, dżemy, smoothie, konfitury, różne drinki bądź syropy. Stanowi on składnik gotowych sałatek/miksów owocowych, owocowo-warzywanych -> świeżych, mrożonych lub puszkowanych, występuje nawet na mrożonych pizzach. Istnieje też wersja kandyzowana dzisiejszego bohatera, spotykana np. w różnorakich mieszankach musli. Poszukajcie sami, a z pewnością znajdziecie go na półkach i w Waszych, osiedlowych sklepach!

Okej, lecz jak wykorzystać go na inne sposoby podczas naszych, domowych eksperymentów kulinarnych? Do przyrządzenia na wiele różnych sposobów, słodkich, wytrawnych oraz płynnych:

  • zajadany na surowo, w polewie czekoladowej czy karmelu, dodatek do sałatek bądź surówek
  • pieczony w cieście, smażony, grillowany, karmelizowany
  • w wszelkiego typu wypiekach
  • zblendowany do musów, kremów, past kanapkowych nawet, dżemów, domowych przetworów, soków, smoothies i koktajli, także gorących napojów, kawy lub czekolady do picia
  • ususzony, aby następnie dodać go do domowych batonów, mieszanek musli, granoli
  • w owsiankach, papkach, jaglankach, orkiszankach itp., z kaszą, kaszką manną, tapioką albo ryżem
  • dodany do omletów, placków, naleśników – zarówno w cieście, zawinięty wewnątrz, jak też już do dekoracji
  • element bądź ozdoba budyni, lodów, wszelkiego typu deserów, jogurtów, puddingów tudzież słodkich serków
  • połączony z roślinnym mlekiem/mleczkiem kokosowym, aby dosłodzić je i stworzyć świetny napój do picia od razu bądź znakomitą, słodziutką bazę np. owsianek

Jak widzicie, zastosowań kuchennych jest naprawdę mnóstwo! -> a to rzecz jasna nie wszystko. Możecie również sami gotować, wymyślać tworzyć, inspirować się moimi przepisami lub sklepowymi gotowcami – próbując np. odtworzyć je w domu. Internet także pełen jest różnorodnych pomysłów na wykorzystanie ananasa – naszego dzisiejszego bohatera. Tylko od Was zależy, skąd tak naprawdę postanowicie zaczerpnąć inspiracje 😉

Pieczone tropiki
Wydruk przepisu
Słodziutkie, pieczone ciastko na bazie musu z ananasa, nadziane kokosowo-daktylowym kremem oraz przełamane aromatyczną, gęstą polewą kawową
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Czas oczekiwania
25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Czas oczekiwania
25 minut
Pieczone tropiki
Wydruk przepisu
Słodziutkie, pieczone ciastko na bazie musu z ananasa, nadziane kokosowo-daktylowym kremem oraz przełamane aromatyczną, gęstą polewą kawową
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Czas oczekiwania
25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Czas oczekiwania
25 minut
Składniki
Owocowe ciasto
Karmel kokosowo-daktylowy
Polewa kawowa
Dodatkowo
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Sporo składników, jednak wykonanie "Pieczonych tropików" jest naprawdę proste! Zaczynamy od nagrzania piekarnika do 190 st. C., następnie gorącą wodą zalewamy daktyle w rondelku, wstawiamy je na gaz i trzymamy, aż zmiękną (ok. 10-15 minut, zależnie od rodzaju).
  2. Ananasa pozbawiamy twardego środka (jeśli wcześniej tego nie zrobiliśmy) i blendujemy go na mus, niekoniecznie idealnie gładki. Kolejno w miseczce łyżką mieszamy ową pastę z mąkami, musli, sodą, octem, ksylitolem oraz odpowiednią dla konsystencji ilością płynu spod suszonych owoców, rozgniatając (delikatnie) powstające grudki.
  3. Następnie do samych daktyli przekładamy śmietankę, blendujemy, jednak bardzo, bardzo niedokładnie - powinny pozostać dość spore kawałki. Połowę musu kokosowego dokładnie łączymy z wrzątkiem, aby stworzyć dość rzadką, lejącą się, jednolitą pastę.
  4. W małym rondelku zaś podgrzewamy, raz za czas mieszając, mleko roślinne, czekoladę i kawę, pod przykryciem - na średnim ogniu do wrzenia, następnie zdejmujemy pokrywkę, zmniejszamy gaz. Polewa powinna być lśniąca oraz gładka. Szykujemy wybrane przez nas naczynie żaroodporne.
  5. Na jego dno wylewamy ok. 1/3 ciasta, następnie karmel + mus (pozostałe 15 g) + połowę polewy kawowej. Całość przykrywamy pozostałym ciastem, kolejno równomiernie rozkładamy pastę kokosową, w środek wypieku delikatnie wciskamy olej.
  6. Wierzch przykrywamy pozostałą, płynną czekoladą - tutaj możemy delikatnie "odchylać" za pomocą łyżki ciasto od brzegów, wlewając w przestrzeń część polewy. Ciastko posypujemy jeszcze ostatnią porcją granoli, równomiernie rozlewamy syrop. Gotowe! 😀 Teraz wystarczy włożyć "Delikatne tropiki" do piekarnika, na ok. 25 minut.
  7. Po tym czasie możemy zostawić je tam jeszcze przy otwartych drzwiczkach, aby wypiek "doszedł". Zajadamy prosto z foremki, na gorąco, od razu ulubioną łyżeczką. Smacznego!!
Pozostałe informacje

Lubicie tropikalne klimaty? W tym daniu z pewnością je dostaniecie! Mamy tutaj przecież owoce palmy, czyli daktyle 😉 kokosa w postaci: mąki, musu, oleju tłoczonego na zimno oraz gęstego mleczka-śmietanki, kawę, czekoladę, elementy pomarańczy w niej, ja dodatkowo egzotyczne smaki znajduję w moim tropikalnym musli, a także syropie, gdzie możecie użyć Waszego ulubionego. Aha, nie wypada zapomnieć rzecz jasna o ananasie, dzisiejszym bohaterze! Jeśli przyjrzymy się natomiast rozkładowi makroskładników, z łatwością można zauważyć, iż jest to znakomity posiłek po porządnym treningu (choć nikt nie zabrania zjeść go w innej porze dnia treningowego, a nawet takiego bez ćwiczeń 🙂 ).

W "Pieczonych tropikach" znajdziemy zarówno węglowodany złożone (granola, mąka jaglana), jak też proste (syrop, daktyle, ananas, ksylitol). Tłuszczy dostarczają kokosowe elementy oraz czekolada, natomiast białka jest dosyć niewiele, jedynie "zebrało się" ono z poszczególnych składników dania. Zresztą, spójrzcie sami na poniższy rozkład makroskładników. Na koniec dam Wam jeszcze pomocną radę podczas wykonywania wszelkich potraw/ciast pieczonych: foremkę żaroodporną ZAWSZE kładźcie w piekarniku na czymś (np. papierze do pieczenia), bowiem inaczej podczas rośnięcia masa zapewne wykipi (?) na dno urządzenia, potem się spali i będzie śmierdzieć 😉 Serio!

  • 1155 kalorii
  • 13,54 gram białka
  • 68,19 gram tłuszczy
  • 123,25 gram węglowodanów

Podsumowanie o soczystym, żółtym Panu z pióropuszem:

  • ananas jadalny jest rośliną zielną z rodziny bromeliowatych, naturalnie występuje jedynie w Ameryce Południowej, a jego plantacje znajdują się głównie w Brazylii, Meksyku, na Hawajach, Filipinach oraz na Azorach
  • rośnie na takim jakby krzewie, który okalają zielone, kolczaste, ostro-zakończone liście, a sam bohater praktycznie nie zmienia swojego wyglądu podczas dojrzewania – jedynie zaś rozmiar; posiada on brązowawą, chropowatą, grubą skórkę, zielono-bury, twardy pióropusz, miąższ natomiast jest soczysty, zazwyczaj żółty, pełen soku: u przejrzałych okazów może przechodzić jednak w brąz, a u niedojrzałych – w biel
  • środek zaś to niejadalna, twarda część ananasa; słodki miąższ zazwyczaj wprost rozpływa się w ustach, złożony jest z włókien leżących prostopadle do ów walca wewnątrz; młode sztuki są nieco twardsze, bardziej chrupiące (aczkolwiek równie pyszne), ja uważałabym jedynie na te już lekko, hmm.., przegnite
  • nasz król jest oczywiście wegański, witariański, odpowiedni dla osób na diecie bezglutenowej – pamiętajcie tylko, aby NIGDY, dosłownie NIGDY nie kupować tego w puszkach, bowiem on to już praktycznie bezwartościowa bryłka cukru; świeżego znajdziecie natomiast w lepiej zaopatrzonych spożywczakach, sklepach ze zdrową żywnością, na stoiskach z owocami, poprzez hurtownie bądź internet – zazwyczaj w cenie nie wyższej niż 7-8 zł
  • posiada on indeks glikemiczny w granicach 45-60, składa się w dużej części z wody, jednak mimo to zawiera pełno błonnika, grupę enzymów: bromelainę, bogactwo pierwiastków: manganu, żelaza, miedzi, fosforu, cynku, kwasu foliowego, witaminy C, A, PP, z grupy B, dodatkowo to owoc wysoko zasadotwórczy
  • zapobiega procesom starzenia się, doskonale nawadnia organizm, gasi pragnienie, łagodzi bóle głowy, stawów, mięśni, kości, przeciwdziała stanom zapalnym, osteoporozie, korzystnie wpływa na pracę układu pokarmowego, oddechowego, wspomaga odchudzanie oraz sprzyja przyrostowi masy mięśniowej – zwiększając przyswajalność białek
  • ananas przeciwdziała także zakrzepom, chorobie wieńcowej, miażdżycy, nadciśnieniu, chorobom serca, wzmacnia odporność, zbija gorączkę; ów owoc stosowany powierzchownie natomiast pomaga pozbyć się ran, złamań, skaleczeń, oparzeń, ugryzień czy ukąszeń
  • stanowi on też częsty składnik kosmetyków, a to głównie dzięki witaminie C, PP oraz rzecz jasna bromelainie; stosuje się go w żelach pod prysznic, kremach, preparatach odmładzających, szamponach, peelingach tudzież maseczkach
  • ananasa jadalnego powinny jednak spożywać z umiarem (wyłącznie świeżego, na surowo!!): cukrzycy, kobiety w ciąży, osoby zmagające się z: wrzodami, nadkwasotą, dolegliwościami wątroby i nerek, przyjmujące niektóre leki oraz posiadające na niego nietolerancję
  • jest on składnikiem wielu produktów spożywczych, już gotowych: soków, konfitur, surówek, sałatek, koktajli, napojów, musli, ciast, wypieków, można kupić go w formie mrożonej lub kandyzowanej; ja wykonałam z niego przepyszny koktajl a’la pina colada, a także stworzyłam ciastko pieczone, łącząc go z innymi „egzotykami” – nazwałam je nawet stosownie do zawartości: „Pieczone tropiki” 🙂
  • w kuchni natomiast z ananasa przygotujecie naprawdę wiele wspaniałych dań: wytrawnych, słodkich, płynnych -> wypisałam je powyżej, toteż nie będę się powtarzać, zachęcam jednak do samodzielnych, kuchennych eksperymentów!

Dzisiaj majówka, 1-szy maja, czyli Święto Pracy! Wywiesilieście flagi? Jakie macie plany ➡ bardziej wypoczynkowo-grillowe czy aktywne? Ja właśnie jadę gdzieś i w sumie nieco się domyślam, na pewno dam Wam znać, jak cel naszej podróży będzie mi już w 💯% znany 😊 Zapewne spędzę praktycznie cały dzień w 🚘 dlatego rano zrobiłam już trening, aby mieć choć trochę ruchu 🏃 Śniadanie zjadłam też podczas jazdy samochodem, bo w domu byłoby jeszcze za wcześnie dla mnie 😉 Na zdjęciu ➡ zdjęciach w postaci kolażu obok macie natomiast moją kolację wczorajszą i przedwczorajszą (bo zasmakowała!), w głównej roli z bohaterem najbliższego blogowego tekstu 🔜🍍Choć teraz w sumie nie wiem, co to znaczy: „najbliższy”. Tydzień? X liczba dni? 😮 Trzymajcie się 👏✊ i udanego świętowania oczywiście!! 🐒 #wiosna #spring #wtorek #tuesday #maj #may #1stmay #świętopracy #podróż #travel #wyjazd #majówka #afterworkout #potreningu #fitgirl #food #fit #vegan #vege #polishblogger #veganfood #recovery #collage #pineapple #ananas #morning #instagram #instafood #igfood #foodporn

Post udostępniony przez Agnieszka Gajda (@calisthenics_grl)