Bogactwo białka i błonnika: groch. Czyżby najlepszy w słodkim „Rafaello”?

Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze groch kojarzyłam tylko i wyłącznie z zielonymi, miękkimi kuleczkami z puszki i na myśl nie przyszłoby mi, że z takim grochem do gotowania ma on niewiele wspólnego. Znaczy tak: roślina jest jedna, posiada natomiast wiele gatunków, z czego najpopularniejszy jest groch zwyczajny. Jego świeże ziarna, młode – to właśnie groszek, który zazwyczaj kupujemy właśnie w metalowych opakowaniach, lecz który zdecydowanie pyszniejszy jest tuż po zerwaniu z krzaczka. Po poddaniu procesom suszenia powstaje z niego groch niełuskany cały, który można zakupić także w wersji łuskanej oraz już w połówkach. Od tego zależy, jak długo będzie trwał proces przyrządzania naszego bohatera. Moczyć należy dwie pierwsze wersje przez 10-12 godzin (czyli najlepiej zostawić na noc), a gotować 1-1,5 godziny, w przypadku połówek zaś (np. tych, które ja posiadam) wystarczy jedynie ok. 30-40 minut samego gotowania. Osobiście robię to pod pokrywką, na małym ogniu, nie dodaję w ogóle soli – w końcu we współczesnej diecie i tak jest już zdecydowanie za dużo sodu!

Wracając jednak do samej rośliny, groch zwyczajny (istnieje jeszcze np. żółty bądź zielony) należy do jednorocznych z rodziny bobowatych, obecnie uprawiany w wielu rejonach świata, pochodzi z zachodniej Azji, Kaukazu, wschodniej i południowej Europy oraz północnej Afryki. Jest jednym z najstarszych uprawianych na świecie gatunków, bowiem na Bliskim Wschodzie robiono to już ponad 10 000 lat temu. Wysiewa się go wczesną wiosną, sezon natomiast przypada już dwa miesiące później – na okolice maja/czerwca.

Dzisiejszy bohater rośnie na krzaczkach o cieniutkich łodygach, najczęściej owiniętych wokół jakieś podpory bądź sznurka. Posiada delikatne liście o nieco sercowatym kształcie, w całości zielony, strąki są dosyć twarde i skrywają po kilka max. 0,5-centymetrowych, okrągłych ziarenek. O samym świeżym groszku + konserwowym jednak będzie jeszcze kiedyś osobny post, obecnie natomiast przyjrzyjmy się temu w postaci suchej. To malutkie, kilkumilimetrowe ziarenka (bądź połówki – jak te na zdjęciu wyżej), bardzo twarde, praktycznie nie do zniszczenia. Posiadają żółto-pomarańczowy, tak jakby pastelowy kolor z białymi prześwitami, powstałymi zapewne na skutek poobijania.

Nie posiada szczególnego zapachu, natomiast w trakcie gotowania wydziela dość przyjemny, głęboki aromat. Po ów procesie (ok. 40-minutowym) jest miękki, jednak nie na tyle, aby nie wyczuwać subtelnie twardego elementu wewnątrz, na którym można zatrzymać ząb. Wtedy jednak da się dzisiejszego bohatera m.in. przekroić, rozgnieść czy zblendować. Trudniej z ugnieceniem ugniataczką, a to ze względu na małe jego rozmiary. Groch posiada bardzo neutralny, lekko-słodki i nieco mdły smak, aczkolwiek przyjemny. Chyba nie da się go nie polubić! Znakomicie pasuje do koktajli, gęstych napojów, dań słodkich, wytrawnych oraz posiada bardzo szeroką paletę możliwości przyrządzenia!

Gdzie dostaniemy takowy produkt? We wszelkich marketach: począwszy od najmniejszych, a nawet targi, przez supermarkety, BIO-żywność, hurtownie, internet.. Jest na dodatek naprawdę tani, gdyż 0,5-kilogramowe opakowanie kosztuje nieco ponad złotówkę, zależnie od producenta, a przy zakupie większej ilości wartość ta jeszcze się obniża. Oczywiście dzisiejszy bohater stanowi także element wielu gotowych już, sklepowych dań w różnej cenie: zup, zup-kremów, gulaszy, leczo, potrawek, kapusty z grochem, bigosów, czasami mrożonek, past kanapkowych, kotletów/burgerów/pasztetów, występuje też jako farsz, np. pierogów czy kotletów. Nie wspominam tutaj rzecz jasna o zielonym, świeżym groszku tudzież ów z puszki, gdyż owe produkty znajdują się w nieco innych „gotowcach” i – jak wspominałam – zostaną w przyszłości bohaterem innego tekstu.

Zanim przejdę do omówienia właściwości zdrowotnych tego strączka, pokrótce jeszcze o tym, iż jest on oczywiście bezglutenowy, wegański, a zależnie od temperatury gotowania może być również witariański. Posiada sporo błonnika, białka, także węglowodanów, natomiast bardzo malutko tłuszczy. Dodatkowo ma niziutki indeks glikemiczny, wynosi on jedynie 22 (kiedy świeży = już 45, a konserwowy = aż 61!!). Poniżej natomiast wartości kaloryczne wzięte prosto z mojego biedronkowego, 0,5-kilowego opakowania firmy „Plony Natury”, zarówno na 100 g, jak też sugerowaną, 50-gramową porcję.

                           Kalorie         Białko         Tłuszcze        Węglowodany        Błonnik

100 g                  330 kcal        21 g               1,8 g                 52 g                        15 g

Porcja (50 g)     165 kcal         10,5 g            0,9 g                26 g                        7,5 g

 

Jak już wspominałam, po pierwsze źródło białka (aminokwasy egzogenne czyli takie, których nasz organizm nie jest w stanie samodzielnie wytworzyć, a których potrzebuje) – zdecydowanie bardziej korzystnego + sycącego niż to pochodzące z mięsa, błonnika, skarbnica również witamin z grupy B, A, E, K, C, potasu, magnezu, fosforu, wapnia, żelaza, przeciwutleniaczy, kwasu foliowego oraz pantotenowego.

Korzystnie wpływa przede wszystkim na układ pokarmowy, usprawnia trawienie, przyspiesza odchudzanie (ponieważ błonnik pęcznieje w żołądku, szybciej i na dłużej powodując uczucie sytości), wspomaga pracę jelit zapobiegając ich dolegliwościom, dodatkowo pozytywnie działa na wzrok, dodaje nam energii oraz dba o zdrowie układu krwnionośnego + serca: obniża poziom cholesterolu, zapobiega miażdżycy, nadciśnieniu, obniża i reguluje poziom glukozy we krwi (nie dopuszczając do szybkiego jej uwalniania się), przeciwdziałając przy tym cukrzycy. Dodatkowo posiada zasadowe ph, toteż znakomicie odkwasza organizm, dba o jego równowagę kwasowo-zasadową.

Groch działa również antydepresyjnie, antynowotworowo, wspiera w walce zwłaszcza z rakiem jelita grubego, piersi, trzustki, prostaty, płuc oraz z białaczką. Niweluje stres, jego skutki, stany lękowe, bezsenność, chroni układ nerwowy, znakomicie wpływa na problemy z nerkami.

Ma także szerokie zastosowanie w kosmetyce, dzięki swojemu działaniu: przeciwzapalnemu + nawilżającemu. Zwalcza niedoskonałości czy wszelkie podrażnienia cery, to składnik wielu masek do skóry, włosów, niekiedy także kremów bądź peelingów. Bardzo polecam przede wszystkim, aby dodać go m.in. podczas produkcji kosmetyków samodzielnie, do domowego użytku – wtedy bowiem my decydujemy, jakie cudowne elementy się w nich jeszcze znajdą, na co one wpływają korzystnie 🙂

Nasz groch kulinarnie:

Zapewne większość kojarzy go jedynie z typową, „wojskową grochówką” na boczku oraz razem z kapustą jako danie wigilijne. Sama jednak wspominałam, iż dzięki neutralnemu, subtelnemu aromatowi z nawet lekką nutką słodyczy, nadaje się zarówno do napojów, dań słodkich bądź wytrawnych. Po pierwszym przyrządzeniu można go zblendować, użyć w daniu smażonym, gotowanym, upiec w dowolnej potrawie albo w samym oleju/przyprawach na chrupiącą, białkowo-błonnikową przekąskę. Ja zajadałam ostatnio trzy potrawy z dzisiejszym bohaterem, które widzicie na zdjęciach w tym tekście.

Wyżej z pewnością rzuciło Wam się już w oczy mocno-brązowe i mocno-czekoladowe ciastko. Czy w nim znajduje się groch i co to w ogóle za pyszność? Już odpowiadam. Ów strączek stanowi bazę tego wypieku, a jest to.. mega-rozpustne brownie z karmelem daktylowokrówkowym oraz naprawdę dużą ilością czekolady w kilku postaciach. Pycha!! Poniżej zaś zupka-krem z grochu od mojego Taty, zjedzona z czerwoną fasolą, koperkiem oraz olejem Omega-3. Jest również i przepis, na pewno już dostrzegliście go na obrazku wyróżniającym oraz przeczytaliście w tytule, że to „Rafaello”, w wersji bezglutenowej, wegańskiej, jak najbardziej zdrowej, głównie białkowo-tłuszczowej oraz fit. I to z grochem jako składnikiem bazowym -> koniecznie musicie spróbować! 😉

Więc może teraz, tradycyjnie, wypiszę przykładowe zastosowania naszego dzisiejszego bohatera. Możemy tutaj wzorować się już na sklepowych gotowcach, choć akurat moja wyobraźnia (kulinarna) jest na tyle duża 🙂 że podczas eksperymentów praktycznie każdorazowo wychodzę za ustalone schematy, łamiąc zasady komponowania ze sobą smaków.

  • groch na słodko: ciasta, brownie, omlety, groch-owsianki/jaglanki itp., koktajle, gęste, gorące napoje, słodkie musy/kremy/twarożki/papki, placuszki, ze słodkim sosem tudzież polewą, z owocami czy bakaliami, kaszą albo ryżem
  • bądź na wytrawnie: smażone/pieczone – jako przekąska, kotlety, burgery, pulpeciki, pasztety, pasty kanapkowe, farsz pierogów/krokietów/naleśników, gulasze, leczo, potrawki, na słono z jaglanką, kaszą, ryżem, sosem, z przyprawami, w zapiekance, wytrawnych ciastach tudzież innych wypiekach, jako baza zupy, zupy-kremu, tradycyjnie z kapustą albo zwyczajnie, bez niczego -> ja przypominam jego użycie w prostym, aczkolwiek pysznym, sezamowym sosie do manno-placuszków
Tłuste "Rafaello" pieczone
Wydruk przepisu
Przepyszne, wilgotne, pieczone ciastko migdałowe z orzechowym wnętrzem i "gorącą czekoladą"
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 15-20 minut
Czas gotowania Czas oczekiwania
40 minut 15-25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 15-20 minut
Czas gotowania Czas oczekiwania
40 minut 15-25 minut
Tłuste "Rafaello" pieczone
Wydruk przepisu
Przepyszne, wilgotne, pieczone ciastko migdałowe z orzechowym wnętrzem i "gorącą czekoladą"
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 15-20 minut
Czas gotowania Czas oczekiwania
40 minut 15-25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 15-20 minut
Czas gotowania Czas oczekiwania
40 minut 15-25 minut
Składniki
Masa na ciasto
Dodatki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Zanim zabierzemy się za przygotowywanie ciasta, gotujemy groch ok. 40 minut, na małym ogniu i pod przykryciem, następnie zaś odcedzamy go z wody. Piekarnik rozgrzewamy do 190 st. C.
  2. Kolejno blendujemy go szybko, krótko, niedokładnie, aby pozostały grudki (+ połówki strączka) - z tofu, płatkami oraz 100 ml mleka migdałowego. Do całości dodajemy mąkę kokosową i ksylitol, wszystko mieszamy już łyżką, równomiernie, do dokładnego połączenia.
  3. Olej kokosowy roztapiamy, a pozostałe mleko natomiast podgrzewamy. Do płynnego tłuszczu dodajemy syrop kokosowy, taką miksturą dokładnie oblepiamy kokosowe wiórki. Gorące mleko zaś łączymy na gładką, lśniącą oraz jednolitą pastę z 20 g musu kokosowego.
  4. Szykujemy naczynie żaroodporne, w którym będziemy zapiekać nasze "Rafaello". Na jego dno wylewamy połowę kokosowej pasty, kolejno 1/3 ciasta. W środek wciskamy masło migdałowe + pozostałe 15 g musu. Ów wnętrze zalewamy resztą masy, jej wierzch wyrównujemy łyżką i równomiernie pokrywamy pozostałą pastą kokosowej.
  5. Teraz jedną połowę obsypujemy "kruszonką" z wiórków, oleju oraz syropu, na środek drugiej kładziemy natomiast czekoladowy krem. Obie części delikatnie wbijamy w masę. "Rafaello" wkładamy do nagrzanego piekarnika, pieczemy 15-25 minut w zależności, jaki stopień wypieczenia lubicie najbardziej 😉 - ja trzymałam je ok. 20.
  6. Kolejno polecam pozostawić ciasto jeszcze w rozgrzanym, aczkolwiek wyłączonym już piekarniku i przy otwartych drzwiczkach, na kilka minut, aby "doszło". Gotowe! W międzyczasie przyszykujcie sobie jedynie coś do picia, odpalcie serial, film bądź sięgnijcie po ulubioną książkę oraz znajdźcie sobie przytulne miejsce do zajadania.
  7. "Rafaello" pieczone najlepiej smakuje tuż po wyjęciu z pieca, jeszcze gorące, jedzone łyżeczką prosto z foremki. Naprawdę wielkie smacznego, choć chyba nawet nie trzeba go życzyć --> w końcu ów danie jest aż tak dobre 😀
Pozostałe informacje

Ostatnio zaczęłam eksperymentować z potrawami bardziej wysokotłuszczowymi, aby zobaczyć, jak się po nich będę czuć - toteż w najbliższym czasie na blogu mam zamiar zamieścić więcej właśnie takich receptur. Moja największa rada, nie tylko do tego dania, ale też ogólnie - tycząca się gotowania - jest taka, abyście przed dodaniem jakiegoś składnika koniecznie spróbowali go, albo chociażby powąchali. Ja bowiem dość spieszyłam się podczas pieczenia "Rafaello", nie miałam więc na to czasu i dopiero po włożeniu ciasta do piekarnika + odetchnięciu poczułam, że wszystko wokół dziwnie śmierdzi.

Okazało się, że moje wiórki kokosowe, choć zamknięte w szczelnym słoiku, nie były już pierwszej świeżości, smak zaś (jak i zapach) nie był.. no, dobry, co bardzo odbierało radość jedzenia. Na szczęście okazały się jadalne, bo od konsumpcji minęło już trochę czasu, a jeszcze jakoś wyjątkowo źle się nie czułam ani nie bolał mnie brzuch 😉 Radzę jednak zwracać na to uwagę oraz.. nie spieszyć się, w miarę możliwości, podczas PRZYRZĄDZANIA posiłków (choć zajadania to chyba w sumie też). Poniżej rozpiska makro dla pieczonego "Rafaello":

  • 1108 kalorii
  • 28,97 gram białka
  • 81,49 gram tłuszczy
  • 66,96 gram węglowodanów

Podsumowanie w połówkach lub w całości – o grochu:

  • powstaje on poprzez ususzenie nasion świeżego, zielonego groszku; ten zaś pochodzi z rośliny o nazwie groch zwyczajny, jednorocznego gatunku należącego do bobowatych, która dzieli się na kilka odmian, a pochodzi z zachodniej Azji, Kaukazu, wschodniej + południowej Europy oraz północnej Afryki i jest jednym z najstarszych gatunków uprawnych (nawet 10 000 lat temu)
  • sama roślina posiada cienką, pnącą się dookoła podpory łodyżkę, zielone liście o nieco sercowatym kształcie oraz strąki liczące po parę ziaren groszku; groch natomiast – łuskany, niełuskany bądź w połówkach – to kilkumilimetrowe cząsteczki, bardzo twarde i praktycznie niezniszczalne, o pomarańczowo-żółtym, pastelowym kolorze (w przypadku nabytej przeze mnie odmiany)
  • nie posiada on zapachu, a subtelny, głęboki aromat wydziela dopiero w trakcie gotowania; w smaku neutralny, delikatnie słodkawy, nadaje się dzięki temu do napojów, dań słodkich, wytrawnych, pieczonych, smażonych, gotowanych tudzież blendowanych
  • dzisiejszego bohatera znajdziemy w każdym mniejszym bądź większym sklepiku, w cenie wynoszącej nie więcej, jak 1-2 zł za 0,5 kilograma; łuskany + niełuskany należy moczyć przez 10-12 godzin, a następnie gotować 1-1,5 h -> połówki natomiast wystarczy gotować jedynie 30-40 minut, ja robię to pod pokrywką, bez soli
  • groch jest bezglutenowy, wegański, o bardzo niskim indeksie glikemicznym – wynoszącym jedynie 22; stanowi bogactwo idealnie przyswajalnego + znacznie lepszego niż u mięsa białka (aminokwasy egzogenne), błonnika, witamin z grupy B, A, E, K, C, potasu, magnezu, fosforu, wapnia, żelaza, przeciwutleniaczy, kwasu foliowego oraz pantotenowego
  • korzystnie wpływa na układ pokarmowy, trawienie, przyspiesza odchudzanie, wspomaga pracę jelit, pozytywnie działa na wzrok, dodaje energii, dba o zdrowie układu krwnionośnego + serca, obniża i reguluje poziom glukozy we krwi oraz przeciwdziała cukrzycy
  • dodatkowo odkwasza organizm, dba o równowagę kwasowo-zasadową, działa również antydepresyjnie, antynowotworowo, niweluje stres, stany lękowe, bezsenność, chroni układ nerwowy, znakomicie wpływa na problemy z nerkami, posiada też zastosowanie w kosmetyce – dzięki działaniu przeciwzapalnemu + nawilżającemu, zwalcza niedoskonałości oraz podrażnienia, dlatego wykorzystywany jest m.in. podczas produkcji maseczek
  • zapomniałam jednak wcześniej wspomnieć, iż groch to produkt ciężkostrawny, po którym mogą występować wzdęcia -> tutaj polecam opisywany już trik z niektórymi przyprawami (cząber, pieprz cayenne, majeranek..), czytałam także, że pomaga przepłukanie go zimną wodą – jeszcze przed gotowaniem
  • dzisiejszego bohatera możemy wykorzystać w kuchni na naprawdę wiele sposobów, wypisałam je powyżej; stanowi on także bazę wielu gotowych już, sklepowych produktów; ja natomiast polecam przede wszystkim spróbowanie go w pieczonej wersji na słodko, jako odtworzenie słodkich kuleczek „Rafaello” w nieco bardziej sycącej, równie pysznej oraz smakowo podobnej wersji