Co się kryje w płatkach kukurydzianych? Czy faktycznie są najlepsze na śniadanie?

Jakie jest najpopularniejsze amerykańskie śniadanie, zawsze jedzone na filmach oraz w reklamach? Chyba każdy odpowie, iż płatki kukurydziane na mleku. No, czasami pojawia się jeszcze opcja o tostach z Nutellą, jednak zdecydowanie rzadziej. Płatki kukurydziane podbiły rynek już w XIX wieku i wciąż cieszą się nieustającą popularnością, gdyż są okropnie proste w przygotowaniu – wystarczy zalać je tylko gorącym mlekiem, opcjonalnie dorzucić owoce, bakalie czy ulubione dodatki. Jak jednak wyczytacie w części kulinarnej, ja mam na nie również kilka innych, pyszniejszych pomysłów. Na razie zastanówmy się natomiast nad sposobem ich produkcji. Kto z Was wie, jak powstają? Mają nawet swoją stronę na Wikipedii!

Tam napisane jest, iż aby stworzyć ów produkt, najpierw rozgotowuje się bardzo mocno ziarna kukurydzy, następnie zaś – mieli na papkę. Kolejno przepuszcza się ją przez nadającą kształt maszynę, a surowe kawałki opieka, pod koniec wzbogacając je wszelkimi witaminami, cukrem bądź substancjami konserwującymi. W sumie wydaje mi się, że nawet można by wykonać je samemu w domu, poprzez stworzenie ciapy na bazie mąki czy kaszki kukurydzianej, następnie podzieleniu jej na części oraz wysuszeniu w piekarniku. Hmm, może kiedyś spróbuję? Kupić można je natomiast w każdym sklepie, począwszy od tych najmniejszych, na ekologicznej żywności kończąc – niektóre mają lepszy skład, inne gorszy. Poniżej omówię krótko ten od zakupionych przeze mnie, firmy Lubella, w wersji klasycznej. Cena 300-gramowego opakowania wynosi ok. 4-6 złotych.

Pachną one lekko zbożowo i słodkawo. Każdy płatek nieco różni się wielkością, ja w paczce znalałam zarówno malutkie, jak też takie spore, o wymiarach nawet kilku centymetrów kwadratowych. Niektóre posiadają w środku pojedyncze dziurki czy bąble powietrzne. Wszystkie natomiast mają żółtą, aczkolwiek wyblakłą barwę, są chrupiące, jednak nie łamią się szybko na mniejsze kawałki. Tuż po kontakcie z czymś płynnym praktycznie od razu miękną, robiąc się ciapowate, a nawet tak jakby „roztapiają” np. w gorącym mleku.

W smaku natomiast są lekko słodkie, a to ze względu na zawartość cukru w składzie. Ogólnie, to zakupiony przeze mnie produkt zdecydowanie nie ma go najlepszego, jak przekonacie się o tym pod poniższymi zdjęciami. Warto zawsze zwracać uwagę na zawartość i wybierać te, u których lista jest jak najkrótsza. Niektóre nawet mogą okazać się nie być wegańskie! Pojedyncze okazy tych droższych natomiast, z etykietką BIO, zawierają tylko i wyłącznie mąkę kukurydzianą + wodę. Zdecydowanie polecam zapłacić nieco więcej, a w zamian za to posiadać lepszy, zdrowszy produkt.

Krótka analiza składu dzisiejszego bohatera:

  • mąka kukurydziana: czyli kompletna baza dzisiejszego bohatera, bezglutenowa, powstaje poprzez zmielenie ziaren kukurydzy, nadaje potrawom żółtą barwę, a z łatwością dostać ją można w większości marketów
  • ekstrakt słodowy (jęczmienny): służy do zagęszczania suchej masy produktu, dodatkowo posiada słodki smak i apetycznie wyglądający kolor; jest jak najbardziej zdrowy, zawiera nawet witaminy z grupy B, PP, sód, potas, wapń oraz fosfor – niestety, jęczmienny zawiera gluten, a poprzez dodanie go do płatków z natury bezglutenowych, producent uniemożliwił ich kupno m.in. osobom chorującym na celiakię
  • cukier: czyli właśnie on nadaje słodkiego smaku płatkom, a także +100 do ich „niezdrowości”; na trzecim miejscu w składzie, toteż ciekawa jestem, ile tak naprawdę objętościowo znajduje się białych kryształków w jednym opakowaniu
  • sól: ona dodawana jest chyba wszędzie! zarówno dla stworzenia aromatu, również jako substancja konserwująca
  • barwniki (karoteny, karmel): tworzą ów żółtawy kolor płatków – te użyte tutaj są (na szczęście) roślinne, i o ile karoteny są nieszkodliwe, o tyle karmel to.. cukier, tylko poddany wysokiej temperaturze; oj, chciała nam firma Lubella chyba osłodzić życie, szkoda tylko, iż w dość niezdrowy sposób!

Jak natomiast prezentuje się wartość odżywcza płatków kukurydzianych? Na pewno różnić się będzie zależnie od marki oraz składu, ja posłużyłam się danymi wziętymi z opakowania, na 100 g i sugerowaną, 50-gramową porcję. Taka ilośc stanowi objętościowo wielkość naprawdę sporej miseczki, jednak po potraktowaniu płynem, natychmiast mocno się ona zmniejsza. Ich wadą jest zdecydowanie bardzo, bardzo wysoki indeks glikemiczny – wynosi aż 85. Łatwo było się tego domyślić, po pierwsze ze względu na sam proces ich powstawania, a po drugie – duży IG samej w sobie kukurydzy + jej produktów pochodnych. Płatki powinny być bezglutenowe, jak jednak wspomniałam, Lubella niemiło zaskoczyła nas dodatkiem słodu jęczmiennego. Pisałam też, że to jeszcze nic w porównaniu z niektórymi markami, dodającymi do swoich produktów jakichś odzwierzęcych elementów, przez co przestają być one wegańskie! Poniżej natomiast pełen rozkład makroskładników, spójrzcie:

                         Kalorie         Białko       Tłuszcze         Węglowodany        Błonnik

100 g                391 kcal         5,5 g             2,1 g                86 g                        3,2 g

Porcja (50 g)   196 kcal         2,8 g             1,1 g                 43 g                        1,6 g

 

Dobrze, płatki kukurydziane są bardzo popularne, jednak czy jedząc je regularnie dostarczymy w ogóle organizmowi wartości odżywczych, czy tylko zapychamy swój żołądek pustymi kaloriami? Z wypisanych danych na pierwszy rzut oka rzuca nam się obecność praktycznie samych węglowodanów – tych złożonych (+stosunkowo mało cukrów, to dobrze), mało tłuszczy, białka, lecz również bardzo niewiele błonnika jak na porcję. To jednak źródło przede wszystkim witamin z grupy B, C, D, E, K, A, zawierają także kwasy omega-3, kwas foliowy, niacynę, luteinę oraz pierwiastki: żelazo, potas, wapń, magnez, miedź, mangan, fosfor, cynk, jod, selen, lecz niestety bardzo dużą ilość sodu. Tego pierwiastka natomiast i tak spożywamy już w nadmiernych ilościach!

Dzisiejszy bohater ma także kilka właściwości zdrowotnych. Przede wszystkim korzystnie wpływa na wzrok, hamując m.in. taką ich chorobę jak zwyrodnienie plamki żółtej, zapobiega powstawaniu wolnych rodników, chroni przed starzeniem się komórek, wzmacnia odporność, dodaje też energii. Jego wielkim plusem jest lekkostrawność, dzięki czemu świetnie nadaje się do włączenia w dietę zwłaszcza dzieci, osób starszych czy z problemami żołądkowymi.

Na tym jednak kończą się pozytywne właściwości płatków kukurydzianych. Pomimo, iż smaczne, niestety mają sporo wad. Nie mówię nawet o dużej ilości sodu, a także składzie – gdyż tutaj można nieco się natrudzić i znaleźć jakiś przyzwoity. Między innymi powodują one spore skoki glukozy we krwi, dzięki czemu sprzyjają powstawaniu cukrzycy. Dodatkowo też niekorzystne działanie ma także wysoki indeks oraz sam sposób przygotowywania płatków – nadmuchiwanie ich, czyli jeszcze bardziej podwyższanie IG. Wszechobecny w nich cukier powoduje także zwiększenie poziomu cholesterolu we krwi, a ten, jak wiemy, prowadzi do miażdżycy, nadciśnienia, chorób serca i układu krwionośnego, a na późniejszych etapach – nawet zawału bądź udaru.

Płatki kukurydziane nie tylko zalewamy mlekiem – kuchenne zastosowania:

Czasem jednak mamy zwyczajnie ochotę na zwykłe, choć niekoniecznie zdrowe, płatki kukurydziane. Kiedy już uda nam się znaleźć oraz zakupić takie ze stosunkowo dobrym, przyzwoitym składem (bądź wykonać samemu – gratulacje!!), możemy zacząć myśleć, jakby je przyrządzić. Przecież zwyczajne zalanie mlekiem stało się już nudne i przestarzałe, prawda? Dlatego ja pokażę może, co wymyśliłam na ich bazie. Przede wszystkim – cudowny przepis. Połączyłam w nim omleta-grubaska, płatki kukurydziane, słodycz dżemu, aromat oleju kokosowego oraz gorzką czekoladę. Dzisiejszy bohater zarówno w samym cieście, jak i w nadzieniu. Obiecuję, iż uzależnicie się od tej receptury, a najbliższe zużyte porcje płatków kukurydzianych w Waszym domu wylądują właśnie w niej! Jeśli chcecie, już możecie przewinąć ekran w dół, aby zapoznać się z przepisem (oraz sprawdzić, czy macie potrzebne składniki 😉 ).

Powyżej zaś widzicie tradycyjne wykorzystanie płatków. Najpierw podgrzewałam kilka minut w rondelku mleczko-napój kokosowy czekoladowy z Rossmanna, gotując go lekko razem z obranym, pokrojonym w grubą kostkę jabłkiem. Po ok. 6-8 minutach dorzuciłam kukurydziane chrupki, zostawiłam jeszcze chwilę na gazie, a podawałam z łychą tego czekoladowego kremu. Niżej zaś zastosowanie, o którym już pisałam, a zagościło ono w moim menu: dzisiejszy bohater w zupie. Tym razem zagościł w kremie z koperku, obok kilku grzanek z domowego chlebka, nasion dyni i słonecznika oraz groszku konserwowego. Pycha!

Aby może nie przedłużać, wypiszę teraz zastosowania płatków kukurydzianych: zarówno w daniach słodkich, jak i tych wytrawnych. Jeśli chcecie, możecie dodawać je nawet do napoi – np. blendując z koktajlem czy zagęszczając gorący napój (czekoladę lub coś podobnego) takimi pokruszonymi.

  • na słodko: przede wszystkim zalane płynem (ciepłym bądź zimnym), dodane do owsianki, jaglanki, z kaszą, ryżem, mieszanką musli, do posypania deseru/budyniu/puddingu, w sałatce owocowej, ciasteczkach, ciastach, wypiekach, naleśnikach, plackach, jako ich „wypełnienie” bądź dodatek do masy, w bloku czekoladowych, polane słodką polewą, z dżemem lub syropem
  • na wytrawnie: w zupie, z leczo, gulaszem, potrawką albo samym sosem, do „słonych” placków, tart, naleśników, z tofucznicą, cieciecznicą, owsianką/jaglanką wytrawną, w sałatce, upieczone w pasztecie, pieczywie bądź potrawce, można rozłupać je i używać jako panierki czy usmażyć na chrupiącą posypkę, do dekoracji jakichkolwiek innych dań, np. kaszy, pulpecików w sosie, makaronu..

To były rzecz jasna tylko moje wybrane, przykładowe pomysły. Jak możecie zauważyć na zdjęciu wyżej, dzisiejszy bohater nie tylko występuje samodzielnie – to również składnik wielu gotowych już dań, m.in. mieszanek musli, czasami dodawany też do wafli ryżowych, batonów bądź jako uzupełnienie jogurtu, lodów czy deserku na zimno. Powyżej zaś widzicie jeszcze nietestowany przeze mnie produkt z Rossmanna, czyli mix płatków kukurydzianych, chrupek ryżowych i jeszcze jakichś, rodzynek, słonecznika oraz innych, suszonych owoców. Spójrzcie tylko na skład! Jest bardzo dobry, można z niego wywnioskować, iż nasz bohater tutaj zawiera w sobie jedynie kaszkę kukurydzianą 😉

Teraz tylko zapraszam na podsumowanie – tradycyjnie – a znajduje się ono pod przepisem, który z pewnością podbije Wasze serca tak samo, jak podbił moje. Użyjcie ulubionego dżemu i czekolady, nie żałujcie płatków oraz mąki kokosowej. Z pewnością opłaca się poświęcić mu te dwadzieścia minut + kilka złotych na potrzebne składniki. Sądzę jednak, iż są one na tyle ogólnodostępne, że wszyscy macie je w domu 🙂

Omlet chrupiący z dżemem
Wydruk przepisu
Słodziutki grubasek smakujący jak prawdziwy, jajeczny omlet: z dżemem, czekoladą oraz płatkami kukurydzianymi we wnętrzu
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Omlet chrupiący z dżemem
Wydruk przepisu
Słodziutki grubasek smakujący jak prawdziwy, jajeczny omlet: z dżemem, czekoladą oraz płatkami kukurydzianymi we wnętrzu
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Składniki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. W miseczce mieszamy wszystkie mąki, ocet, sodę, mleko oraz ksylitol, za pomocą łyżki rozgniatamy powstające grudki. Odstawiamy na kilka minut, w międzyczasie zaś szykujemy na osobnym talerzyku dżem, 15 g płatków i czekoladę.
  2. Następnie do miseczki dorzucamy pozostałe kukurydziane chrupki, to łączymy, dolewając w razie potrzeby odpowiedniej ilości wody dla konsystencji, która powinna być dość gęsta. Na patelni, średni-mały ogień, rozgrzewamy tłuszcz. Wylewamy oraz dokładnie rozprowadzamy po nim omletową masę.
  3. Smażymy pod przykryciem, po ok. 3-5 minutach na jedną z połów, bliżej środka, kładziemy kolejno: dżem, czekoladę, płatki. Przykrywamy ostrożnie drugą częścią grubasa, lekko dociskamy. Po upływie jeszcze 2-4 minut placka obracamy na drugą stronę, przyciskamy znowu.
  4. Tutaj trzymamy ostanie 4-5 minut, nawet trochę mniej. Możemy jeszcze zostawić go na patelni, aby "doszedł", już po wyłączeniu gazu. Kolejno przekładamy na ulubiony talerzyk i zajadamy z apetytem, jeszcze gorący! Warto zrobić zdjęcie, gdyż wygląda naprawdę fajnie 🙂 Smacznego wszystkim!
Pozostałe informacje

Pomysł na tego omleciora rodził się w mojej głowie przez dobrych kilka tygodni, jednak samo dobranie składników oraz przygotowanie go wyszło zupełnie spontanicznie. Znaczy, to dlatego, iż miałam resztkę mąki groszkowej. Myślałam, że będzie jej z 30-40 gram - a tu proszę, tylko 25!! Dorzuciłam więc kokosowej, dzięki której omlet-grubas zyskał tak cudowną konsystencję, że ów patent z pewnością na stałe zagości w mojej kuchni.

Prezentowane danie natomiast idealnie sprawdzi się na śniadanie: zwłaszcza po (jak u mnie) albo też przed treningiem. Zawiera bowiem mało białka i tłuszczy, które to pochodzą tylko z B: mąki cieciorkowej, T: oleju, kokosowego proszku + czekolady. Tak naprawdę mamy tutaj bogactwo węglowodanów złożonych, a także łatwo przyswajalnych - prostych. Są one najmilej widziane zarówno przed, jak również po wysiłku. Ja oczywiście wolę drugą opcję 😉 -> w końcu taki grubasek stanowi świetną nagrodę za wylany podczas ćwiczeń pot!

Pełny rozkład makroskładników prezentuje się natomiast następująco:

  • 750 kalorii
  • 12,26 gram białka
  • 27,22 gram tłuszczy
  • 112,57 gram węglowodanów

Podsumowanie o płatkach kukurydzianych:

  • powstają z kukurydzy: poprzez mocne ugotowanie jej, zmielenie na papkę, przepuszczenie przez specjalną maszynę nadającą kształt, następnie zaś podpieczenie, opcjonalne napowietrzenie, „obsypanie” wszelkimi wzmacniaczami smaku, cukrem bądź witaminami
  • można również wykonać je samodzielnie – z kaszki bądź mąki kukurydzianej, ja jednak jeszcze nie próbowałam; do kupienia są wszędzie, począwszy od małych marketów, przez zwykłe spożywczaki, kończąc na ekologicznej żywności; cena zaś potrafi być bardzo różna, zależnie od składu oraz posiadania przez produkt BIO certyfikatów – przeciętnie jednak 250-300 g kosztuje ok. 4-7 zł; istnieją także warianty smakowe: np. czekoladowe, pełnoziarniste, owocowe czy z miodem
  • są kruche, słodkie, chrupiące, o żółtej, aczkolwiek wyblakłej nieco barwie, w niektórych można dostrzec bąbelki powietrza; po kontakcie z płynem natomiast natychmiast tracą swoją strukturę, mięknąc oraz przemieniając się w rozwodnioną ciapę
  • płatki kukurydziane nie posiadają stosunkowo dużej ilości kalorii, ich indeks glikemiczny wynosi natomiast aż 85!! dodatkowo od składu zależy, czy są bezglutenowe (choć te „prawdziwe” powinny być), a nawet wegańskie
  • to jednak źródło niektórych witamin: z grupy B, C, D, E, K, A, zawierają także kwasy omega-3, kwas foliowy, niacynę, luteinę oraz pierwiastki: żelazo, potas, wapń, magnez, miedź, mangan, fosfor, cynk, jod, selen, lecz niestety bardzo dużą ilość sodu
  • jego właściwości to zwłaszcza korzystny wpływ na wzrok, zapobieganie zwyrodnieniu plamki żółtej, powstawaniu wolnych rodników, ochrona przed starzeniem się komórek, wzmacnianie odporność, dodawanie nam energii oraz lekkostrawność – dzięki czemu mogą jeść je osoby starsze, dzieci czy te z problemami żołądkowymi
  • natomiast czy w ogóle warto? zawierają one bowiem dużo szkodliwego sodu, zazwyczaj posiadają kiepski skład, gdzie cukier w różnych postaciach występuje nawet ponad 3-4 razy, ich IG jest bardzo wysoki; spożywanie płatków kukurydzianych sprzyja powstawaniu oraz rozwojowi cukrzycy, powoduje skoki glukozy we krwi, podwyższa cholesterol, ciśnienie, przyczynia się do zachorować na miażdżycę, dolegliwości serca, układu krwionośnego, a nawet zwiększa ryzyko zawału bądź udaru
  • płatki kukurydziane w kuchni można wykorzystywać zarówno na słodko, jak i na wytrawnie – ich zastosowania w przykładowych potrawach wypisałam powyżej, ja natomiast polecam je zwłaszcza w zupie, gęstym sosie, omlecie (przepis!!!) bądź owsiance; są również elementów wielu „gotowców” – mieszanek musli, wafli ryżowych, batonów, jako dodatek do lodów, jogurtów, sklepowych deserów czy wypieków