Czy słodki syrop powstaje przez wydojenie kokosa, jak krowy? + przepis na „Marsa” w formie pieczonej

Kolejny produkt, który może powstać z kokosa! Na początku pisania bloga miałam dosłownie fazę na ów bakalię, napisałam teksty o: mące + wiórkach, mleku, musie oraz gęstym mleczku, a tematu jeszcze nie wyczerpałam. Został mi jeszcze przede wszystkim cukier kokosowy czy mleko w proszku, bowiem z samego owocu palmy kokosowej produkuje się naprawdę wiele artykułów spożywczych. Może najpierw krótkie przypomnienie o samej roślinie, która to nosi nazwę kokos właściwy bądź palma kokosowa właśnie. To jedyny gatunek z monotypowego rodzaju kokos, należącego do rodziny arekowatych. Jego nazwa w sanskrycie zaś brzmi „kalpa wryksza” co oznacza: „zaspokajający wszystkie potrzeby życia”, z malajskiego zaś „pokok seribu guna” – „drzewo o tysiącu zastosowań”.

Pochodzi z południowo-wschodniej Azji i północo-zachodniej Ameryki Południowej, gdzie natrafiono na ślady obecności ów rośliny sprzed nawet 15 milionów lat. Jeżeli przyjrzymy się zaś jednej z zamieszczonych poniżej etykiet napisano tam, iż dzisiejszy produkt powstaje poprzez filtrowanie syropu z cukru palmy kokosowej. Jeśli pamiętacie jeszcze tekst o melasie karobowej, jej tworzenie było praktycznie bardzo podobne. W internecie natrafiłam natomiast na przepis, jak samodzielnie wykonać dzisiejszego bohatera i wbrew pozorom, nie jest to trudne. Wystarczy najpierw mocno zagotować cukier (najlepiej kokosowy) w wodzie, następnie dodać wiórki, a po dwóch godzinach „czekania” w chłodnym miejscu -> przecisnąć całość przez gazę. W procesie tym najważniejsze jest dokładne odmierzenie czasu oraz temperatury syropu.

Okej, ale co, jeśli nie mam czasu, ochoty bądź zwyczajnie jestem zbyt leniwy/leniwa na takie eksperymenty? Tutaj przychodzi rozwiązanie, z którego korzystam także ja (choć po poznaniu ów prostej receptury na samodzielnie stworzony syrop, prawdopodobnie skuszę się na próbę wykonania go w domowych warunkach 😉 ). Wystarczy iść na zakupy! Co prawda nie jest to produkt powszechny, jednak już coraz więcej większych marketów wprowadza go na swoje „zdrowe półki”, na pewno znajdziecie go też w każdym BIO sklepie, niektórych drogeriach typu Rossmann oraz rzecz jasna przez internet. To jeden z droższych syropów/słodzików, bowiem za 250 ml trzeba zapłacić (zależnie od marki) od 15 do nawet 30 złotych.

Jak widzicie na zdjęciach poniżej, posiada lśniącą, półprzezroczystą, pomarańczową-rdzawą, taką jakby „piwną barwę”, a także dosyć gęstą strukturę, zdecydowanie bardziej, niż np. syrop klonowy, jednak odrobinę rzadszą od melasy karobowej (tej niepodgrzanej 😉 ). Bardzo lepi się do rąk czy naczyń, posiada charakterystyczny, słodki, aczkolwiek nieco gorzkawy smak i zapach, który mi również nieco kojarzy się właśnie.. z piwem 😀 Jakby taka jego wyrazista nutka w morzu ogromnej słodyczy, wyższej od wymienionych wyżej słodzików. Przez nią natomiast nie każdemu nasz bohater może zasmakować, ja sama w sumie długo się do niego przekonywałam, a na półce stał – jedynie napoczęty – dobre kilka miesięcy. Dopiero teraz zaczęłam z nim eksperymentować oraz się zaprzyjaźniać.

Poniżej przedstawiłam jego wartość kaloryczną, która – o dziwo! – nie różni się na obu opakowaniach, toteż mamy tutaj chyba prawidłowe dane. Jak możecie zauważyć, syrop kokosowy składa się z samych węglowodanów -> cukrów prostych, czego łatwo było się też domyślić. Aby nieco Wam rozjaśnić widok tych kalorii powiem, że łyżka naszego płynu waży mniej więcej 15 g, łyżeczka natomiast – około ośmiu. To produkt oczywiście wegański i bezglutenowy, na opakowaniu obaj producenci pochwalili się również, iż niskoglikemiczny. Czy to prawda? Indeks znajduje się tutaj na granicy średniego i niskiego, bowiem wynosi (tylko) 35. Jednak mimo wszystko jest najmniejszy z pośród wszystkich, słodkich syropów, a w porównaniu do ogólnie: słodzików, niższy posiadają jedynie ksylitol (8) oraz stewia (0).

                Kalorie         Białko       Tłuszcze       Węglowodany        Błonnik

100 g       312 kcal         0 g             0,8 g                 78 g                          —

 

Dobrze, czy dzisiejszy bohater ma jakieś korzystne właściwości dla naszego zdrowia, czy może warto go stosować w kuchni jedynie jako zamiennik innych syropów, ów o wyższym IG? Zawiera potas, wapń, żelazo, magnez i cynk, a także witaminy B, C, E i K oraz antyoksydanty. Oprócz tego, nie traci on swoich własności podczas podgrzewania – w przeciwieństwie np. do miodu. Przyspiesza metabolizm, wspomaga trawienie, pracę układu pokarmowego, jak również reguluje poziom cukru we krwi. Tak naprawdę nie znalazłam więcej informacji o jego korzystnych aspektach dla organizmu, wszystkie ze stron w sieci powtarzają jedynie o niskim indeksie, że stanowi świetny zamiennik białego cukru + nie doprowadza do skoków poziomu glukozy we krwi, spowolnia wchłanianie do niej cukru poprzez posiadane enzymy.

Spójrzcie natomiast na powyższe zdjęcia, czyli (pięknie pachnące) połączenie sporej łychy syropu kokosowego + dwóch łyżek oleju Omega-3. Co prawda mikstura ta w zupełności nadaje się do jedzenia, jest też z pewnością bardzo smaczna, ja jednak wykorzystałam ją jako maseczkę do włosów. Najpierw nałożyłam na całą ich powierzchnię, wtarłam mocniej przy skórze, następnie pozostawiłam na mniej więcej 20 minut, po czym spłukałam. Różne maseczki na bazie olejów oraz jakichś innych, dodatkowym elementów robię już od kilku tygodni regularnie, co sobotę – pisałam o tym w tekście na temat oleju słonecznikowego, gdzie jednak zapomniałam pokazać jej na zdjęciu (w sumie, wyglądała bardzo podobnie do ów powyżej).

Sama zauważyłam, że moje włosy czują się po niej świetne, są także odżywione i lepiej się układają (a także cudownie pachną!). Nasz dzisiejszy bohater bowiem znakomicie wpływa na kondycję zarówno ich, jak również skóry czy paznokci, dlatego można go wykorzystywać dodatkowo w maskach do twarzy, paznokci, peelingach bądź domowej roboty kremach.

Syrop kokosowy kulinarnie, czyli nie tylko słodycze:

Ha, miał on chyba najmniej właściwości spośród dotąd prezentowanych produktów, toteż żyję nadzieją, iż przynajmniej w kuchni jego zastosowanie będzie nieco wyższe. Jak mogliście przeczytać w tytule, dzisiaj przygotowałam dla Was przepis na przepyszne, wilgotne brownie/ciasto -> kolejne już odtworzenie popularnego batonika „Mars”, wcześniej zaś mogliście zauważyć je zarówno na moim facebooku, jak też instagramie. Obrazek wyróżniający przedstawia zaś tą samą, kultową słodycz w wersji omletowej, a fotografie powyżej – również pieczonego, aczkolwiek tym razem „Snickersa”. Przepisy na ów dwa dania znajdziecie natomiast gdzie indziej, już za niedługo 🙂 Tym razem zapraszam na „”Marsa” pieczonego”. Jeśli natomiast macie ochotę na ów „batoniki” w wersji owsiankowej -> znajdują się one w tekście o orzeszkach ziemnych („Snickers”) oraz w tym o daktylach („Mars”).

To jednak nie wszystkie dania, do których ostatnio wykorzystałam syrop kokosowy (ba, wszystkich nie znajdziecie w całym dzisiejszym tekście!). W końcu pisałam, iż ostatnimi czasy bardzo się polubiłam z naszym bohaterem, tak więc z pewnością zobaczycie go jeszcze nie raz, w najbliższych wpisach/recepturach. Okej, lecz co tutaj jeszcze mamy?

  • zupę krem wielowarzywną, z makaronem i koperkiem w środku, polaną natomiast zarówno dzisiejszym bohaterem, jak również olejem kokosowym
  • jeden z koktajli wypitych na śniadanie podczas wyzwania (kiedy akurat wybiło korki, zamiast blenderem musiałam ugniatać go ugniataczką, a o 6:3o rano naturalne światło nie jest jeszcze perfekcyjne 😀 )
  • moje instastory, gdzie chwaliłam się pysznym jedzonkiem w szklanym słoiku, czyli dwusmakową kaszką manną, bardzo słodką i ze sporym dodatkiem sezamu: w postaci zarówno pasty, nasionek, jak też oleju

Dobrze, lecz zarówno ja wykorzystywałam syrop kokosowy jedynie w daniach słodkich (oprócz zupki-kremu), do takowych radzą dodawać ją wszelkie strony internetowe czy nawet teksty znajdujące się na etykietach sklepowego produktu. Jednak nadaje się on także do posiłków wytrawnych, gdzie z powodzeniem przełamie smak, uzupełni ogólny aromat potrawy oraz nada jej takiego charakteru + głębi smaku. W punktach przedstawię może kilka propozycji na dzisiejszego bohatera, tych popularniejszych, które akurat przyszły mi do głowy:

  • dania słodkie: naleśniki, omlety, placuszki, ciasteczka, ciasta, brownie, biszkopty, wszelakie wypieki, słodkie bułeczki, kruszonki, z owocami, w sałatce z nich, surówce, owsiance bądź dowolnej innej papce, twarożku roślinnym, lodach, deserach, karmelach, słodkich polewach, kremach, musach, żeby po prostu polać danie czy zjeść choćby samemu, na łyżeczce, sprawdzi się też w przetworach – np. konfiturach
  • dania wytrawne: aby przełamać smak leczo bądź gulaszu (zwłaszcza takiego orientalnego), do marynaty, sałatkowego dressingu, nawet wytrawnej tarty czy polania już gotowego dania albo zupy, w sosach, dipach
  • napoje: gorące, gęste – typu np. czekolada pitna, koktajle, smoothies, shake’i, lemoniady, domowe napoje izotoniczne, do kawy bądź herbaty zamiast słodzidła, opcjonalnie kwaśnego soku tudzież syropu
"Mars" pieczony
Wydruk przepisu
Słodki, popularny batonik z piekarnika na cieciorkowo-orzechowym spodzie
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 20 minut
Czas oczekiwania
15 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 20 minut
Czas oczekiwania
15 minut
"Mars" pieczony
Wydruk przepisu
Słodki, popularny batonik z piekarnika na cieciorkowo-orzechowym spodzie
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 20 minut
Czas oczekiwania
15 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 20 minut
Czas oczekiwania
15 minut
Składniki
Nugat
Karmel
Polewa czekoladowa
Dodatkowo
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Okej, dużo składników, ale trzeba zabrać się za to danie! Zaczynamy od nagrzania piekarnika do 190 st. C. Teraz wrzątkiem zalewamy daktyle i gotujemy je na małym ogniu ok. 10-15 minut, zależnie od ich twardości - aż będą miękkie. Kolejno odlewamy część płynu (przyda się później).
  2. Dodajemy syrop kokosowy oraz sól, blenderem (przy najmniejszej mocy) bądź ugniataczką tworzymy z nich niezbyt gładki karmel, wspomagając się wodą dla uzyskania odpowiedniej konsystencji. Następnie przygotowujemy polewę, do rondelka wlewając mleko i wkładając czekoladę.
  3. Gotujemy ją ok. 10 minut na małym ogniu, koniecznie pod pokrywką, raz za czas mieszając + dolewając daktylowej wody w razie potrzeby, aby pod koniec była ona średniej gęstości. W międzyczasie zabieramy się za masę nugatową.
  4. Na początek blendujemy tofu, banana, mleko + cieciorkę wedle uznania - ja wolę zachować sporo kawałeczków, jednak Wy możecie preferować np. idealnie gładki krem. W razie potrzeby dolewamy płynu, konsystencja powinna być jednak raczej gęsta.
  5. Kolejno dodajemy 1/3 karmelu, PB, karob, cukier kokosowy i całość już dokładnie mieszamy łyżką, pamiętając o utrzymywaniu odpowiedniej struktury nugatu, gdyż ów składniki mogą go nieco zagęścić. Kiedy będzie gotowy, szykujemy naczynie żaroodporne, w którym będziemy piec - ja postawiłam na takie większe do sufletu (na zdjęciach).
  6. Dno oblewamy najpierw ok. 1/3 polewy, kolejno wykładamy mniej więcej równomiernie czekoladowym kremem 15%, dalej przykrywamy nugatem, który "doklepujemy" + wyrównujemy spodnią częścią łyżki. Na to kładziemy masło orzechowe, ponad 2/3 daktylowego karmelu, krem krówkowy, lekko zakrywamy go pozostałą, słodką pastą.
  7. Całość równo oblewamy czekoladową polewą i bardzo delikatnie "wgniatamy ją" w całość. Wkładamy do nagrzanego wcześniej piekarnika i pieczemy przez ok. 15 minut, po tym czasie wyłączamy już urządzenie, a "Marsa" zostawiamy jeszcze na mniej więcej kilka minut przy otwartych drzwiczkach, aby "doszedł".
  8. Zajadamy tuż potem, aby był jeszcze ciepły, ba!, nawet gorący. Najlepiej rzecz jasna pod kocykiem, oglądając ulubiony serial, w jak najmilszej atmosferze wokół. Smacznego!!
Pozostałe informacje

Już raz na blogu odtwarzałam ów kultowego batona - w formie owsianki, przepis zaś znajdziecie pod tym linkiem. W sumie sam oryginał tego ciastka jadłam za czasów nie-weganizmu może jedynie raz bądź dwa, tak samo zresztą jak inne, popularne batoniki. Obecnie natomiast są one moim ulubionym "materiałem" na odtwarzanki, z którymi kombinuję na wiele możliwych sposobów, jakie tylko podsunie wyobraźnia!

Dzisiejsze danie nie zawiera glutenu, białego cukru, jednak samych węglowodanów prostych ma sporo - sami widzicie, że stanowi ono bogactwo daktyli, słodkich kremów, syropu, ma też kawałek banana. Dzięki owocom dostarcza nam ono również fajnej porcji błonnika. Białko czerpiemy głównie z mleka, cieciorki czy tofu, a tłuszcze - z czekolady tudzież orzechowego masła. Poniżej widzicie pełen rozkład tzw. "makro", jeśli jednak taka porcja może nie być dla Was wystarczająca, wtedy polecam proporcjonalnie zwiększyć elementy nugatu + karmelu. Ja jednak "zadowolę" się - i tak już mocno-energetyczną - całością 😉

  • 1170 kalorii
  • 30,93 gram białka
  • 50,86 gram tłuszczy
  • 148,77 gram węglowodanów

Kokosowo-cukrowe podsumowanie:

  • kokos właściwy: „zaspokajający wszystkie potrzeby życia”, „drzewo o tysiącu zastosowań”
  • dzisiejszy bohater powstaje podczas procesu filtracji cukru palmy kokosowej (jedynego gatunku monotypowego rodzaju kokos, należącego do rodziny arekowatych), jednak można wykonać go również samodzielnie, na bazie cukru (najlepiej kokosowego), wody oraz wiórków -> nie jest to trudne, aczkolwiek wymaga dokładnego odmierzania czasu i temperatury
  • do kupienia natomiast na „zdrowych półkach” tylko większych sklepów spożywczych, w chyba każdym BIO markecie, niektórych drogeriach typu Rossmann oraz przez internet, a jego cena waha się (zależnie od producenta + posiadanych certyfikatów ekologicznych) w granicach od 15, do nawet 30 złotych
  • posiada gęstą, lepką konsystencję, pomarańczowo-rdzawą, półprzezroczystą barwę oraz intensywnie słodki zarówno zapach, jak i smak; wg mnie także z mocno wyczuwalną nutką czegoś piwnego, toteż może on nie przypaść każdemu do gustu
  • syrop kokosowy to produkt w 100-procentach naturalny, ekologiczny, wegański oraz bezglutenowy, o najniższym indeksie glikemicznym spośród syropów + trzecim najniższym w grupie słodzików: wynosi on jedynie 35
  • dzisiejszy bohater składa się natomiast tylko z węglowodanów w postaci cukrów prostych, posiada jednak także potas, wapń, żelazo, magnez, cynk, witaminy B, C, E i K oraz antyoksydanty, których nie traci (w przeciwieństwie np. do miodu) podczas traktowania go wysokimi temperaturami
  • przyspiesza metabolizm, wspomaga trawienie, pracę układu pokarmowego, reguluje poziom cukru we krwi spowalniając jego wchłanianie poprzez zawarte w sobie enzymy, nie dopuszcza do skoków glukozy
  • dzięki świetnemu działaniu na stan włosów, skóry i paznokci fajnym jego zastosowaniem jest dodanie łyżki bądź dwóch do domowej produkcji kosmetyków: maseczek, masek, peelingów, kremów..
  • w kuchni natomiast nadaje się nie tylko do dań słodkich (które pierwsze nasuwają się na myśl, kiedy wspominamy syrop kokosowy), lecz także do ów wytrawnych oraz napoi – przykładowe pomysły na przepisy wypisałam w części kulinarnej, ja sama dodaję go ostatnio naprawdę często do wykonywanych potraw; Wam natomiast udostępniam recepturę na odtworzenie kultowego batona „Mars” w formie wilgotnego, pieczonego brownie z dużą ilością karmelu i czekolady
  • -> mam nadzieję, że się spodoba oraz zasmakuje!