Czym płatki jęczmienne wyróżniają się pośród innych płatków?

Płatki jęczmienne. Są trzecie na moim blogu, po owsianych oraz orkiszowych. Powstają tak jak swoi kuzyni – poprzez prostą obróbkę, na którą składa się m.in. pozbawienie kłosów łusek oraz wstępne ich nawilżenie. Tym razem bohaterem natomiast jest jęczmień, czyli piąte zboże pod względem ilości uprawy na świecie. Znane praktycznie od najdawniejszych czasów, nie sposób znaleźć je również w naszym kraju. Pochodzi jednak z Bliskiego Wschodu, a jego kłosy z łatwością idzie rozpoznać po długich „nitkach” wystających po kilkanaście – kilkadziesiąt z jednego źdźbła rośliny.

Rzecz jasna w sklepach można zakupić zarówno zwykły produkt, jak i w wersji pełnoziarnistej (ja takowy posiadam – zdjęcie powyżej). Widzicie pewnie, że moja 400-gramowa paczuszka pochodzi z firmy Tesco, nie sposób jednak znaleźć płatki jęczmienne w lepiej zaopatrzonych marketach czy nawet sklepikach osiedlowych. Tam oczywiście będą najtańsze, po ok. 5-6 zł za takie opakowanie, cena tradycyjnie wzrasta we wszystkich sklepach z ekologiczną żywnością, a także przy produktach z certyfikatami, iż pochodzą one z kontrolowanych upraw lub po prostu mają znaczek BIO.

Na moim zakupie napisane jest, że idealnie smakują z miodem i truskawkami, ja jednak zastępuję miód syropami – np. klonowym czy daktylowym. Tak też zrobiłam przy dzisiejszej, cudownej „orzechance” – okej, ale o przepisach później 😉 Dodatkowo widać, iż zawartość opakowania składa się tylko i wyłącznie z jęczmiennych płatków, nie ma tu na szczęście dodatku jakichkolwiek konserwantów. Dodatkowo, pochodzą one z naszego kraju, co również stanowi duży plus. W tym miejscu wspomnę jeszcze, że największym eksporterem dzisiejszego bohatera na świecie jest Rosja.

Przejdźmy teraz do krótkiej jego charakterystyki. Jak każde praktycznie płatki pachną nieco zbożowo, są bardzo jasne (zwłaszcza po ugotowaniu), na środku posiadają ciemny „przedziałek”, mają mniej więcej milimetr grubości oraz wymiary ok. 3×5 mm. Po orkiszowych, są to najgrubsze płatki, z jakimi miałam dotąd do czynienia. Jak kuzyni nie smakują dobrze na sucho, a podczas gotowania również nie wchłaniają całej wody – choć i tak więcej niż orkisze, dodatkowo mocniej pęcznieją same w sobie. Taki proces ich przygotowania zajmuje gdzieś 20-25 minut, jednak można przyrządzić je też na inne sposoby: zdecydowanie najlepiej zostawiać takie „grubasy” na noc lub co najmniej na kilka godzin w płynie, wtedy to dopiero przyjmą fajną strukturę. Ja odstawiłam je na kilka godzin – zresztą, zobaczycie w części kulinarnej tego posta.

Wartość kaloryczna oraz rozkład podstawowych makroskładników w płatkach jęczmiennych: jak się prezentuje? Ja tym razem podam wartości 100-procentowo autentyczne, wzięte wprost z opakowania produktu: na 100 g oraz 50-gramową, sugerowaną porcję (takich w paczce mieście się 8).

                            Kalorie           Białko         Tłuszcze         Węglowodany         Błonnik

100 g                   351 g                 9,8 g            3,5 g                 65 g                           9,6 g

Porcja (50 g)      176 kcal            4,9 g             1,8 g                 32,5 g                        4,8 g

 

Jak wszystkie płatki to bogactwo przede wszystkim zdrowych dla nas, węglowodanów złożonych. Dodatkowo posiadają w miarę sporo jak na zboża białka, błonnika, witaminy z grupy B, PP, E, fosfor, żelazo, wapń, potas oraz magnez. Zawierają gluten (ponieważ pochodzą z rodziny roślin pszenicy), jednak osoby bez nietolerancji powinny jak najbardziej nie unikać go w swojej diecie, gdyż badania wykazały, iż wbrew powszechnej opinii nie pogarsza on stanu zdrowia, a także nie obniża wyników sportowych. Indeks glikemiczny jęczmienia jest średni, gdyż wynosi 45 – należy jednak pamiętać, że im większa obróbka termiczna, tym się – rzecz jasna – zwiększa. Dlatego też w przypadku płatków wymagających dłuższego gotowania polecam na kilka godzin przed zalać je gorącą wodą, aby już napęczniały i można było ograniczyć proces podgrzewania do minimum (lub też całkowicie z niego zrezygnować).

Płatki jęczmienne przede wszystkim świetnie poprawiają wygląd naszej skóry, cery, włosów i paznokci (przez co często są składnikiem kremów, maseczek, masek do włosów czy peelingów), wspomagają odchudzanie, usprawniają i regulują pracę układu pokarmowego, a także obniżają poziom cholesterolu. Wykazują działanie antywirusowe, przeciwnowotworowe, najbardziej jednak znane są ze swojego zbawiennego wpływu na żołądek oraz cały układ trawienny. Pomagają pozbyć się wzdęć, zaparć, niestrawności, problemów żołądkowych, przyspieszają trawienie i przemianę materii. Na plus wysuwa się jeszcze fakt, iż są lekkostrawne.

Płatki jęczmienne w kuchni:

Nie istnieje chyba prostszy (i jednocześnie równie smaczny) przepis na placki, którego podstawą jest nasz dzisiejszy bohater. Widzicie je (nieco rozwalone niestety – bardzo się spieszyłam podczas smażenia) w lunchboxie na powyższym zdjęciu, ponieważ tak, świetnie smakują też na zimno i z łatwością można zabrać je do szkoły czy pracy. Do ich wykonania potrzebujemy tylko:

  • kilku łyżek płatków jęczmiennych
  • jednego banana rozgniecionego widelcem wraz z odrobiną wody
  • OPCJONALNIE ulubione dodatki smakowe
  • oraz jeśli mamy „przywierającą” patelnię, to również olej do smażenia (polecam jakiś smakowy)

Aby je zrobić, wystarczy jedynie wymieszać mus owocowy z płatkami i ewentualnymi dodatkami (np. kakao, PB, borówki..), następnie na rozgrzany tłuszcz wykładać po 1-2 łyżki masy, smażyć pa 3-4 minuty na pierwszą oraz 2-3 minuty na drugą stronę. Gotowe 😉

W poniższym słoiczku po dżemie gruszkowym widać natomiast jęczmieniankę, co „sama mi się zrobiła” przez kilka godzin w lodówce. Do naczynia z obecnymi jeszcze 100-gramami konfitury dodałam rozdrobnioną wcześniej widelcem połówkę naturalnego tofu z 50 ml ulubionego mleka roślinnego, wymieszaną z kilkoma łyżkami dzisiejszego bohatera. Oczywiście polecam Wam, aby podczas przygotowywania owsianek polegać przede wszystkim na własnej inwencji twórczej, po drugie zachęcam też bardzo do wykonania cudownej, orzechowej papki, na którą przepis znajdziecie już za kilka akapitów.

Gdzie jeszcze wykorzystać płatki jęczmienne? Ze względu na swój w miarę neutralny smak, świetnie pasować będą zarówno do napoi, dań na słodko, jak i tych wytrawnych. Świetnie sprawdzą się w koktajlach, czekoladach do picia, gęstych kremach, musach, budyniach, deserach, do wytworu mlek, rzecz jasna w jęczmieniankach czy papkach „mieszanych”. Można stworzyć z nich mąkę, dodać do ciasta, ciasteczek, placków, naleśników, omletów lub dorzucić podczas wypieku domowego pieczywa jakiekolwiek kategorii.

Także również wszelkie pasty kanapkowe, dodatek do cieciecznicy/tofucznicy, jęczmienianka na słono, jako zagęszczacz pasztetów, kotletów, sosów czy zup, jak również do posypania np. warzywnego kremu. To zaś tylko niektóre z rozwiązań, jakie obecnie przyszły mi na myśl – próbujcie ich i oceńcie, czy warto (pod względem smakowym) włączyć płatki jęczmienne do swojego jadłospisu 🙂

Orzechanka kremowa
Wydruk przepisu
ORZECHowa jęczmieniANKA otulona syropem klonowym, której kremowości nadaje serek nerkowcowy, z subtelną nutką kokosa
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Orzechanka kremowa
Wydruk przepisu
ORZECHowa jęczmieniANKA otulona syropem klonowym, której kremowości nadaje serek nerkowcowy, z subtelną nutką kokosa
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Składniki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Najpierw w rondelku łączymy sól, mleko oraz płatki. Gotujemy ponad 20 minut na średnim/małym ogniu (aby cały czas lekko bulgotało), pamiętając o regularnym mieszaniu oraz dolewaniu wody w razie potrzeby. Następnie dodajemy 25 gram masła, 20 gram posiekanych wcześniej fistaszków, a całość mieszamy dokładnie.
  2. Orzechową już masę gotujemy jeszcze ok. 5 minut, po czym wyłączamy gaz i łączymy ją z serkiem nerkowcowym bardzo, bardzo starannie. W międzyczasie (tj. podczas gotowania) w miseczce mieszamy pastę kokosową z gorącą wodą, do uzyskania jednolitej, gładkiej, dość rzadkiej, lejącej się masy.
  3. Kolejno szykujemy słoik, który najlepiej można zakręcić. Układamy w nim kolejno: 1, max. 2 łychy jęczmienianki, 10 g PB, 10 g orzeszków, połowa kremu kokosowego, połowa jęczmienianki, reszta rzadkiego kremu, łycha papki, 10 g masła dokładnie wymieszanego z pozostałymi ziemnymi, łycha jęczmianki, ostatnie 5 g PB, na to wylewamy cały syrop oraz wykładamy resztę masy.
  4. Teraz - uwaga, uwaga - zakręcamy słoik i bardzo, bardzo dokładnie nim trzęsiemy, ażeby syrop klonowy dotarł do każdego praktycznie skrawka naszej orzechanki. Kolejno szybciutko odkręcamy, zajadamy jak najcieplejsze, w przytulnym miejscu pod kołdrą czy kocem. Smacznego 😀
Inne informacje

Pomimo sporej kaloryczności, ta jęczmianka nie zawiera żadnych złych składników, jest w zupełności zdrowa, a jej rozkład makroskładników świetnie się prezentuje. Dodatkowo, jeśli nie posiadacie nerkowcowego serka, nic nie stoi na przeszkodzie przed podmienieniem go na przykład: połową zblendowanego tofu, silken tofu, rozgniecionym bananem, puree dyniowym czy stałą częścią mleczka kokosowego.

Samo danie posiada natomiast zarówno węglowodany złożone (pochodzące z płatków) i proste - z syropu klonowego. Białko oraz tłuszcze bierzemy przede wszystkim z masła czy orzeszków, to pierwsze również z mleka, a drugie - także z kokosowej pasty. Pełen rozkład makro, jeśli je liczycie, możecie zobaczyć tutaj, poniżej:

  • 1223 kalorie
  • 39,71 gram białka
  • 77,2 gram tłuszczy
  • 96,06 gram węglowodanów

Podsumowanie wiedzy o płatkach jęczmiennych:

  • powstają one z ziaren piątego pod względem ilości uprawy zboża na świecie, mianowicie: jęczmienia; w sklepach dostępna jest zarówno odmiana „normalna”, jak i pełnoziarnista, a dostać można je praktycznie wszędzie: od sklepików osiedlowych, przez markety, po stoiska ze zdrową żywnością – tam ich cena będzie jednak zdecydowanie wyższa; natomiast za zwykłą, ok. 400-gramową paczuszkę powinnyśmy zapłacić nie więcej niż 6-7 złotych
  • płatki te pachną charakterystycznie zbożowo, są – zwłaszcza po ugotowaniu – bardzo, bardzo jaśniutkie, z ciemnym „przedziałkiem” na środku; po orkiszowych to zaś drugie najgrubsze płatki, z jakimi się spotkałam – aby były smaczne, należy albo gotować je 20-25 minut, albo moczyć przez kilka godzin
  • zawierają one gluten, a ich indeks glikemiczny wynosi 45 i zwiększa się wraz z obróbką termiczną; posiadają (jak na produkt głownie węglowodanowy) sporo białka, błonnik, to też bogactwo witamin z grupy B, PP oraz E, fosforu, żelaza, wapnia, potasu oraz magnezu; dodatkowo są lekkostrawne
  • przede wszystkim poprawiają one wygląd naszej cery, skóry, włosów i paznokci, wspomagają odchudzanie, obniżają poziom cholesterolu, wykazują działanie antywirusowe, przeciwnowotworowe, głównie jednak działają zbawiennie na żołądek oraz cały układ trawienny i pokarmowy
  • pomagają one pozbyć się wzdęć, zaparć, niestrawności, problemów żołądkowych, przyspieszają trawienie i przemianę materii, są także stosowane w kosmetyce, np. przy produkcji peelingów, maseczek czy kremów
  • płatki jęczmienne posiadają subtelny, praktycznie neutralny smak – toteż idealne są zarówno w napojach (np. koktajle, smoothie, czekolady), na słodko (papki, jęczmienianki, owsianki mieszane, wszelkie wypieki, kremy czy desery) oraz na wytrawnie (pasztety, kotlety, sosy, zupy, do posypania, podczas wypieku pieczywa lub w pastach kanapkowych); można zblendować je również na mąkę lub z wodą – na mleko roślinne