Dziś na ostro – czyli cudowne moce pieprzu cayenne

Na dobre zadomowiło się u nas zimno. Wczoraj padał pierwszy śnieg, a przez cały weekend wszędzie „panoszyły się” deszcze, wichury oraz zawieruchy! Taki okres to doskonała okazja dla przeziębień, dlatego zwłaszcza teraz warto dodać do naszej kuchni trochę naturalnych antybiotyków – na przykład w postaci przypraw – oraz włączyć więcej ciepłych, rozgrzewających, ostrych dań.

Co do pierwszego, chciałabym Wam dzisiaj polecić/przedstawić pewną odmianę bardzo ostrej papryczki o nazwie Cayenne, którą wysuszoną i przerobioną na proszek można z łatwością kupić w większości marketów oraz w kuchniach świata czy sklepach ze zdrową żywnością pod nazwami: pieprz cayenne, pieprz kajeński lub papryka kajeńska. Taka 15-gramowa paczuszka (moja już trochę sponiewierana 😉 ) kosztuje ok. 3-4 złotych, jednak starcza na bardzo dużo czasu, gdyż spora szczypta potrafi sprawić, że zwykła zupa stanie się naprawdę ostra!

Praktycznie samodzielnie nie ma szans, aby nabrać odrobinę na palec i zjeść ot tak, samemu! Oprócz ostrości pieprz cayenne nie ma specyficznego smaku, jak np. papryka wędzona. Pachnie średnio intensywnie, w taki sposób, że po samym zapachu można wyczuć „zbliżające się” palenie w ustach 😉 , ma postać drobnego proszku, w konsystencji zbliżonej do zwykłego pieprzu czy właście papryki – od tego pierwszego jest nieco drobniejszy, nie klei się natomiast do rąk jak to drugie.

Posiada mocno-pomarańczowo-czerwony kolor. Od innych papryk w proszku można go rozpoznać właśnie po barwie z nieco jaśniejszymi nutami, nie jest to czysta czerwień, jak w przypadku, powiedzmy, wędzonej. Warto też wspomnieć tutaj, iż mimo zaliczania pieprzu cayenne do przypraw, on również posiada kalorie. Co prawda niewiele, jednak wspomogę się stroną Kalkulator Kalorii i podam Wam dwie wartości – na 100 gram oraz 1 gram (czyli sugerowaną przez licznik miarę dla łyżeczki produktu).

                               Kalorie            Białko              Tłuszcze            Węglowodany           Błonnik

10o g                      318 kcal             12 g                   17 g                     57 g                              —

Łyżeczka (1 g)       3 kcal                 0 g                    0 g                      1 g                               —

 

Jak widać, ma „naprawdę sporo” kalorii. Sporo – jeśli ktoś byłby w stanie wchłonąć na raz 100 gram lub więcej! Dodając szczyptę (czyli nawet nie łyżeczkę), nie ma co doszukiwać się kalorii, jednak pamiętajcie, że przyprawy potrafią nieco zmylić. Może nie akurat pieprz cayenne, ale niektóre mają nawet 30-40 kalorii na łyżeczkę! Ja w swoich przepisach oczywiście takowe uwzględniam 😉 Nasz bohater zawiera natomiast beta-karoten, witaminy A i E, żelazo, cynk, potas, selen, magnez, mangan, miedź.

Jakie jednak ma on właściwości? Doszukałam się informacji, że powinien on znaleźć raczej w apteczce, niż na kuchennej półce – bo dla zdrowia jest wprost zbawienny! Zawiera on kapsaicynę, dzięki której posiada na tyle ostry smak, że po jego spożyciu poczujemy pieczenie, a nawet ból – gdyż ten związek chemiczny podrażnia receptory (znajdujące się zwłaszcza w jamie ustnej) odpowiedzialne za jego odczuwanie.

Dzięki niej ma też tak wiele wspaniałych właściwości. Po pierwsze, pieprz cayenne działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo, niweluje bóle stawów, mięśni, ich zapalenie (przez co przeciwdziała reumatyzmowi) oraz bóle głowy czy nerwobóle. Reguluje ciśnienie, zapobiega, a także leczy wrzody żołądka, dodatkowo przeciwdziała chorobom nowotworowym, gdyż wspominana wyżej kapsaicyna zabija komórki rakowe. Wpływa on też pozytywnie na odchudzanie (jednak w małych ilościach, bo organizm po pewnym czasie przyzwyczaja się do niego), hamuje apetyt, przyspiesza metabolizm oraz procesy wytwarzania ciepła.

Skoro – jak wiadomo – ostre przyprawy mają charakter rozgrzewający, tak też pieprz cayenne je posiada. Dzięki temu idealnie wzmacnia on odporność, leczy katar, udrożnia zatkany nos. Wspomaga pracę układów: krążenia (chroni przed udarem, zawałem, obniża poziom cholesterolu, zapobiega zakrzepom) oraz pokarmowego (wspomaga trawienie, niweluje wzdęcia, ma działanie bakteriobójcze).

Należy jednak wspomnieć, że nie wszystkie osoby mogą stosować pieprz cayenne. Przeciwwskazania to przede wszystkim przewlekłe przeziębienie, a także przyjmowanie niektórych leków. Warto również pamiętać, iż – jak chyba każdy produkt – tak też kapsaicyna w większych ilościach może prowadzić np. do uszkodzenia wątroby, przewodu pokarmowego czy błon śluzowych.

Pieprz kajeński w kuchni:

Ja wykorzystałam tą przyprawę m.in. w tofucznicy z cukinią i cebulką, którą widzicie na powyższych zdjęciach. Sypnęłam jej, no, sporo, przez co danie było naprawdę ostre! Pamiętacie jeszcze przepis na cieciecznicę, który podawałam w tekście o płatkach drożdżowych? Znajduje się ona na fotografiach poniżej, tym razem jednak postawiłam głównie na takie przyprawy jak kurkuma czy pieprz cayenne. Bo nie wiem, czy wiecie, ale nasz dzisiejszy bohater bardzo poprawia wchłanialność zawartej w żółtym proszku kurkuminy, wyciąga z niej całą moc 😉 dlatego nawet nie warto dodawać kurkumy do potrawy bez wzmocnienia jej właśnie pieprzem kajeńskim.

Ogólnie może nam się wydawać, że jak doprawiać nim jakieś danie, to musi być ono wytrawne. Weźmy pod lupę choćby powyższe przykłady, nie wspominając o dodatku tej przyprawy do pasztetów, kotletów, zup, sosów, burgerów, podczas wypieku pieczywa, w marynatach czy wszelakich innych kulinarnych tworach, których nawet tu nie wymienię.

Powiem Wam jednak, że pieprz cayenne pasuje nawet lepiej nie tyle co do dań typowo „na słono”, jak do słodkich lub chociażby słodko-wytrawnych. Ja właśnie dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na bardzo zdrową, rozgrzewającą owsianko-orkiszankę należącą do tej ostatniej kategorii.

Muszę wspomnieć, że ta przyprawa sprawdzi się znakomicie również we wszystkich koktajlach, sokach czy herbatach, czytałam nawet kiedyś przepis na miksturę odchudzającą z pieprzem cayenne właśnie, jednak ja takich cudeniek nie stosuję 😉 Fajnie podkręci ona także wszelkiego rodzaju ciasta, omlety, placuszki, muffinki, owsianki, papki, lody czy jakiekolwiek inne potrawy, które wydają nam się tylko i wyłącznie słodkie. Właśnie, że nie! Ostry smak ma to do siebie, że z tym drugim właśnie komponuje się doskonale – tak więc zapraszam do samodzielnych, kuchennych eksperymentów.

Na tym skończę ten tekst, tymczasem jeszcze zamieszczam tradycyjnie przepis, a także – również zgodnie z obowiązującym na blogu zwyczajem – podsumowanie całego wpisu. Udanego wieczoru!

Ostra owsianko-orkiszanka
Wydruk przepisu
Ostro-słodko-wytrawna papka, czyli ile się głowiłam, do jakiej kategorii dodać to rozgrzewające danie!
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Ostra owsianko-orkiszanka
Wydruk przepisu
Ostro-słodko-wytrawna papka, czyli ile się głowiłam, do jakiej kategorii dodać to rozgrzewające danie!
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Składniki
Baza do owsianek
Przyprawy
Dodatki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Do dwóch rondelków wsypujemy po jednym rodzaju płatków, każde zalewamy 100 mililitrami mleka roślinnego. Trzymamy na średnim ogniu do wrzenia, następnie gotujemy przez 15 minut na małym, raz za czas mieszając i dolewając wody w razie potrzeby.
  2. W międzyczasie jogurt mieszamy dokładnie z olejem i przyprawami, kolejno dodajemy po połowie do każdej z owsianek, mieszamy, trzymamy na gazie jeszcze przez ok. 3-4 minut, następnie wyłączamy ogień, przykrywamy ścierką i zostawiamy na mniej więcej tyle samo czasu.
  3. Teraz trzeba tylko znaleźć naczynie - najlepiej wysoki, szklany słoik - i zabrać się za układanie. Na dno 10 gramów syropu klonowego, połowa warstwy owsianej, masło orzechowe, połowa warstwy orkiszowej, krem czekoladowy, reszta owsianki, krem krówkowy, reszta orkiszanki, całość zaś polana ostatnimi 10 gramami syropu klonowego. Smacznego! 😀
Pozostałe informacje

Na początku przepis ten może wydawać się Wam nieco przerażający: choćby ze względu na ilość składników oraz rodzaj połączeń smakowych. Co do pierwszej z tych rzeczy, to nie ma się czego bać, gdyż większość z nich stanowią przyprawy, a dodatki w postaci kremów możecie modyfikować, biorąc pod uwagę zawartość Waszej spiżarni 😉

jeśli jednak macie wątpliwości, czy takie danie da się w ogóle zjeść, to odpowiem: tak, jest naprawdę bardzo smaczne! Wszystko się ze sobą - wbrew pozorom - ładnie komponuje. Na dodatek dzięki przyprawom "wspomaganym" olejem dodaliśmy do niej wiele właściwości zdrowotnych, potrzebnych zwłaszcza teraz, w tym zimnym okresie.

Co do wartości odżywczych natomiast, to jedna porcja zrobiona idealnie według moich zaleceń powinna mieć:

  • 799 kalorii
  • 23,72 gram białka
  • 39,06 gram tłuszczy
  • 93,9 gram węglowodanów

          

Pieprz cayenne – podsumowanie:

  • to przyprawa pochodzącą z wysuszonej oraz sproszkowanej papryki cayenne, można dostać ją w większości marketów oraz sklepach ze zdrową żywnością; 15-gramowa paczuszka kosztuje ok. 2-4 złotych
  • ma ona mocno-pomarańczowy, przechodzący w czerwony kolor, jest drobna, lecz nie klei się do palców; posiada mocny, specyficzny zapach z wyczuwalną ostrością, po spróbowaniu samodzielnie naprawdę pali w buzi!
  • podobno bardziej sprawdzi się w apteczce, niż w kuchni – zawiera bowiem beta-karoteny, witaminy A i E, żelazo, cynk, potas, selen, magnez, mangan, miedź oraz kapsaicynę, która podrażnia receptory bólu powodując jego odczuwanie po spożyciu dzisiejszego bohatera
  • pieprz cayenne przede wszystkim działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo, reguluje ciśnienie krwi, leczy wrzody żołądka, zapobiega chorobom nowotworowym, wspomaga odchudzanie, hamuje apetyt, przyspiesza metabolizm oraz procesy wytwarzania ciepła
  • dodatkowo rozgrzewa, wzmacnia odporność, leczy katar, udrożnia zatkany nos, wspomaga pracę układu krążenia (chroni przed udarem, zawałem, obniża poziom cholesterolu, zapobiega zakrzepom) oraz pokarmowego (wspomaga trawienie, niweluje wzdęcia, ma działanie bakteriobójcze)
  • należy jednak pamiętać, że nie powinno spożywać się go w za dużych ilościach, co może prowadzić do uszkodzenia wątroby, przewodu pokarmowego czy błon śluzowych; wykluczyć pieprz kajeński ze swojej diety   koniecznie muszą osoby z przewlekłymi, długimi przeziębieniami oraz przyjmujące niektóre leki
  • w kuchni ta przyprawa sprawdza się zarówno na wytrawnie (pasztety, kotlety, zupy, sosy, marynaty, chlebki, pasty..), na słodko (owsianki, lody, ciasta, ciasteczka, omlety, naleśniki, papki..) oraz w daniach łączących oba te smaki