Kasztany: nie tylko do tworzenia ludzików, lecz też w kuchni – przepis na „poduszkę” orzechową

Normalnie kojarzą nam się z dzieciństwem, kiedy to za czasów szkolnych i przedszkolnych chodziło się do parku, aby nazbierać ich, a w domu za pomocą wykałaczek stworzyć ludziki, pieski oraz koniki. Kolce na twardej, zielonej skorupie, którą trzeba było rozgnieść butem, aby wyleciał dorodny, gładki, brązowy owoc. Kasztany. Niektórzy oglądając je wiosną myślą z pewnością o maturach, a według powiedzenia, te najpiękniejsze rosną w Paryżu, na placu Pigalle.

Jednak oprócz tych zwyczajnych, niejadalnych kasztanów, istnieje również nadająca się do spożycia odmiana. Rosną one przede wszystkim w północnej Afryce, południowej Europie oraz Azji Mniejszej, są uprawianie też w Polsce. Drzewo posiada gruby pień, pojedyncze, ciemnozielone liście o takich „postrzępionych” na ostro zakończeniach, a  także – w okresie kwitnienia – biało-zielononkawe kwiaty, które (podobnie jak u tych zwykłych) rosną w górę.

Uwaga! W przypadku dzisiejszego bohatera prawidłowa nazwa (zarówno dla drzewa, jak i owoców), to kasztan lub kasztan jadalny. W przypadku niejadalnego gatunku natomiast „kasztanem” nazwać można tylko i wyłącznie sam owoc, drzewo nazywa się kasztanowcem. 

Ten produkt do kupienia jest na dwa sposoby. Pierwszy to zakup na targu czy w spożywczaku twardych orzechów, które – aby przyrządzić – należy naciąć na X i piec w 200 st. C ok. 20 minut albo gotować we wrzątku ok. 35 minut. Następnie zaś konieczne jest zdjęcie łupinki, potem można zajadać się już przygotowanymi owocami. Ich cena waha się natomiast w granicach ok. 20 złotych za kilogram.

Ja natomiast poszłam na łatwiznę, kupując już obrane kasztany w paczce. Moje pochodzą akurat z Aldi, a wg gazetki sklepu taka 100-gramowa paczuszka kosztuje 5 złotych. W składzie posiadają rzecz jasna tylko ów owoce, które zostały wcześniej nieco podgotowane, a aby je przyrządzić – wystarczy podgrzać w mikrofali lub przez 10 minut podpiec w 200 st. C. Ja korzystałam tylko z tej drugiej opcji, mikrofalówki bowiem staram się unikać, gdyż podobno wydzielanie przez nią promieniowanie jest szkodliwe dla naszego organizmu.

Jak jednak wygląda nasz dzisiejszy bohater? Mogę się odnieść tylko do wersji „paczkowanej”, ponieważ jeszcze nie zakupiłam tych „surowych”. Po pierwsze muszę stwierdzić, iż kompletnie straciłam dla nich głowę! W smaku takie specyficzne, lekko słodkie, o zamulającej konsystencji, mięciutkie, nieco plastyczne, choć łatwo łamią się na kawałki czy kruszą.. Posiadają ciemnobrązową, gładziutką, lśniącą otoczkę, ślicznie kremowo-beżowe wnętrze, sam środek natomiast również jest brązowy. Tuż po otwarciu opakowania czuć przecudowny, słodkawy zapach, zwiększający się i ogarniający całe pomieszczenie podczas pieczenia. Uwielbiam!! 😀 😀

Dobrze, w smaku mogą być nawet najlepsze na świecie, jednak jak prezentują się wartości odżywcze. Ja podam tutaj dane na 100 g, zarówno te wzięte z paczki (dla sklepowych), jak i dla świeżych – korzystając ze strony Ile Waży.

                               Kalorie            Białko           Tłuszcze            Węglowodany           Błonnik

100 g (świeże)       224 kcal           4 g                  1 g                        49 g                            6,8 g

100 g (z paczki)    169 kcal            4,3 g              0,79 g                   33,5 g                         —

 

Z tego, co widzimy, te już wcześniej podgotowane mają znacznie mniej kalorii, straconych tylko na rzecz węglowodanów. Szkoda, iż producent nie podał danych dotyczących błonnika, aby i tutaj móc zrobić porównanie. W sumie ciekawa jestem, skąd owa, spora różnica: przecież w końcu mamy ten sam produkt! Jeśli wiecie, koniecznie dajcie znać w komentarzach – gdyż to już nie pierwsza taka sytuacja, gdy wartości odżywcze produktu podane na stronie internetowej znacząco odbiegały od tych znajdujących się na opakowaniu.

Wspomnę jeszcze, iż kasztany jadalne to produkt wegański oraz bezglutenowy, o bardzo niskim indeksie glikemicznym, który wynosi tylko 15 (dlatego są wskazane w diecie m.in. cukrzyków). Jak natomiast z właściwościami? Muszę tutaj napisać, że dzięki nim dawniej uważane były za lek, nie jedzono ich dla zwykłych doznać smakowych. W medycynie naturalnej stosowane już w starożytnej Grecji czy Rzymie, posiadają one głównie cukry w postaci sacharozy oraz węglowodany w formie skrobi, lecz także lecytynę, escynę, kwasy: foliowy, jabłkowy i cytrynowy, witaminy E, K, C (tyle samo, a nawet więcej, co w cytrynie!!), z grupy B, potas, magnez, wapń, żelazo, fosfor, jak również zdrowe tłuszcze nienasycone.

Przede wszystkim kasztany działają zbawiennie na trzy bardzo ważne narządy: trzustkę, wątrobę oraz śledzionę. Dawniej stanowiły podstawowe lekarstwo na bóle głowy, które jednocześnie poprawiało koncentrację, pamięć, pracę i sprawność naszego mózgu. Są one również afrodyzjakiem, wzmacniają odporność, pomagają zapobiegać wszelakim infekcjom, poleca się je osobom aktywnym/uprawiającym sport, jak też przyszłym matkom. Nie można nie wspomnieć o tym, ile robią dla układu krwionośnego! Regulują poziom cholesterolu, ciśnienie,  rozszerzają i uszczelniają naczynia krwionośne, usprawniają przepływ krwi, zapobiegają (a także likwidują) żylaki czy obrzęki.

Dodatkowo świetnie działają na odchudzanie. Przyspieszają bowiem metabolizm, regulują pracę przewodu pokarmowego, oczyszczają organizm, a także hamują nadmierny apetyt oraz są bardzo sycące – dzięki sporej zawartości błonnika. Warto też wspomnieć, iż łagodzą nerwy i zapobiegają stresowi.

Kasztany jadalne: gdzie w kuchni?

Pisałam już, jak je przyrządzić, więc teraz spróbujmy znaleźć odpowiedź na pytanie: co z nich później zrobić? (jeżeli oczywiście nie zjemy wszystkiego naraz 😉 ) Ja z kasztanami jadalnymi miałam kontakt już wcześniej, jednak tą paczuszkę wykorzystałam do dwóch przepisów. Pierwszy z nich to rzecz jasna ten podany pod koniec tekstu, „Orzechowa poduszka”, czyli jak dotąd najbardziej kaloryczne danie na blogu!! Widać ją również na zdjęciu poniżej. Niestety, moja mniejsza patelnia nie jest najlepsza, dlatego omlet-grubas rozleciał się nieco przy przewracaniu. Nie wpłynęło to jednak na jego smak, wciąż był równie przepyszny 😛 – polecam przetestować we własnej kuchni.

Powyżej natomiast, na obrazku wyróżniającym, a także na moim Instagramie możecie zobaczyć „Tofuczankę z kasztanami”. Co prawda nie wstawiam na nią pełnego przepisu, jednak w opisie zamieszczonego zdjęcia możecie przeczytać, co zawiera. Według mnie jest nawet lepsza od orzechowego placka opisywanego wyżej, więc jeśli będziecie chcieli pełen przepis – być może i jego gdzieś zamieszczę.

Z tego produktu można stworzyć naprawdę wiele, dosłownie masę cudeniek! Zarówno do picia – koktajle, gęste napoje, gorące czekolady, na słodko, jak i na wytrawnie. Pod spodem podam przykładowe potrawy z wykorzystaniem kasztanów jadalnych, wspomnę już na wstępie, iż są one przede wszystkim bazą do stworzenia mąki kasztanowej (której, tak przy okazji, nigdy jeszcze nie testowałam – a muszę koniecznie!!) czy smarowideł/maseł/past na bazie tych owoców.

  • dania słodkie: owsianki, jaglanki itp., ryże, kasze, puddingi chia, z tapioki, budynie, kremy, gęste sosy, ciasta, ciasteczka, omlety, placki, lody, desery, jako farsz do naleśników czy mus, w czekoladzie lub innej polewie, pod kruszonką
  • dania wytrawne: pasztety, zupy-kremy, kotlety, pieczone w przyprawach, z sosem, można dodać do tart, bułeczek, chlebków albo ulubionych wypieków, a także stworzyć z nich farsz: do słonych naleśników, krokietów, tartinek czy pierogów
Orzechowa "poduszka"
Wydruk przepisu
Czyli omlecior jeszcze-bardziej-grubasek wypełniony bakaliami aż po brzegi!
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Orzechowa "poduszka"
Wydruk przepisu
Czyli omlecior jeszcze-bardziej-grubasek wypełniony bakaliami aż po brzegi!
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Składniki
Baza na omleciora
Do smażenia
Do nadziania
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Na początek nastawiamy piekarnik do 200 st. C, a gdy się nagrzeje - pieczemy w nim kasztany przez 10 minut (wg instrukcji na opakowaniu), następnie wyciągamy.
  2. W miseczce mieszamy ze sobą dokładnie: mąki, sodę, sól, ocet, słupki migdałowe oraz mleko, zostawiamy na 10-15 minut. Jeśli masa będzie za gęsta, możemy połączyć ją jeszcze z odrobiną wody.
  3. W międzyczasie na osobnym talerzyku szykujemy składniki nadzienia, aby potem nie musieć się o nie martwić: upieczone kasztany, odpowiednią ilość PB, orzeszki ziemne, włoskie oraz daktyle. Kolejno na nieco mniejszej niż zazwyczaj patelni rozgrzewamy olej, a gdy będzie już gorący - dodajemy łyżkę syropu.
  4. Po ok. 15 sekundach wylewamy ciut mniej niż 1/3 masy, smażymy na średnio-małym ogniu pod przykryciem przez minutę, następnie w środek leciutko wciskamy przygotowane wcześniej elementy. Szybko zalewamy resztą ciasta, na tej stronie trzymamy jeszcze 3-5 minut.
  5. Kolejno specjalną "łopatką" lekko podnosimy grubaska, na patelnię wlewamy oraz szybciutko rozprowadzamy ostatnią łyżkę syropu - na niego zaś przewracamy omleta i na tej stronie smażymy (wciąż pod przykryciem) ostatnie już 4-6 minut, choć warto sprawdzać go cały czas, ponieważ tempo pieczenia zależy przede wszystkim od posiadanego pieca.
  6. Teraz tylko wystarczy przełożyć grubasa na ulubiony talerzyk, zajadać naszym najlepszym widelcem z apetytem! Aha, i co najważniejsze - nie martwić się kaloriami, tylko cieszyć się z ogromnej ilości pełnowartościowych składników, które sobie dostarczymy tym posiłkiem 😉
Pozostałe informacje

To danie, a raczej ta wielka pyszność, może najpewniej nosić miano "Najbardziej Kalorycznego Dania Aviaq". Nie bójcie się jednak - nie ma tutaj ani grama niezdrowego składnika, to cała kopalnia zdrowych tłuszczy pochodzących z oleju, masła, migdałów, mąki arachidowej oraz dwóch gatunków orzechów, węglowodanów - z kasztanów, daktyli, mąki ziemniaczanej i syropu klonowego, a także białka (mleko sojowe, mąka cieciorkowa, również bakalie). Dodatkowo mamy w nim sporo błonnika + wiele mikro- oraz makroelementów.

Nie bójcie się tych kalorii, tylko zjedzcie grubasa ze smakiem! 😀 Dla zainteresowanych podaję jednak pełen rozkład wartości odżywczych (no, obstawiajcie! będzie 2000 kcal czy nie będzie?? 😉 ):

  • 1236 kalorii
  • 39,31 gram białka
  • 74,58 gram tłuszczy
  • 103,69 gram węglowodanów

O kasztanach jadalnych krótkie podsumowanie:

  • to owoce oraz nazwa drzewa rosnącego na południu Europy, północy Afryki oraz Azji Mniejszej; osiąga ono nawet 35 metrów, posiada gruby pień, pojedyncze, ciemnozielone liście o ostro-poszarpanych końcach, kwitnie zaś biało-zielonkawymi kwiatami, tak jakby „w górę”
  • nie można pomylić go natomiast z niejadalnym KASZTANOWCEM, którego jedynie owoce możemy określić mianem „kasztanów” – to z nich robimy ludziki, stanowią one zaś tylko pokarm dla zwierząt
  • nasz dzisiejszy bohater do kupienia jest w dwóch postaciach: suchych owoców (po ok. 20-25 złotych za kilogram) oraz w paczkach (100 g kosztuje ok. 5 złotych), gdzie są już wcześniej obrane i podgotowane, a wystarczy przed spożyciem tylko je podgrzać
  • aby przyrządzić te pierwsze należy natomiast naciąć je na X, a następnie gotować 30-40 minut lub piec w 200 st. C 15-30 minut; posiadają one gładką, lśniącą, ciemnobrązową skórkę, beżowo-kremowy, delikatny, miękki i kruchy miąższ z brązowawym środkiem, pachną oraz smakują przepysznie, subtelnie słodko, bardzo charakterystyczne dla siebie
  • to bogactwo przede wszystkim węglowodanów złożonych (skrobia), cukrów prostych (sacharoza), błonnika, kwasów tłuszczowych nienasyconych, lecytynę, escynę, kwasy: foliowy, jabłkowy i cytrynowy, witaminy: E, K, C (więcej niż w cytrynie!), z grupy B, potas, magnez, wapń, żelazo, fosfor
  • oprócz tego ich indeks glikemiczny jest bardzo niski – wynosi tylko 15, a produkt ten mogą spożywać zarówno weganie, jak i osoby na diecie bezglutenowej
  • kasztany działają zbawiennie przede wszystkim na trzustkę, wątrobę oraz śledzionę, przeciwdziałają bólom głowy, poprawiają koncentrację, pamięć, sprawność mózgu, wzmacniają odporność, zapobiegają infekcjom, polecane są głównie osobom aktywnym oraz kobietom w ciąży
  • dodatkowo regulują poziom cholesterolu, ciśnienie, rozszerzają i uszczelniają naczynia krwionośne, usprawniają przepływ krwi, zapobiegają żylakom, obrzękom, łagodzą nerwy, niwelują stres, są naturalnym afrodyzjakiem, a także wspomagają odchudzanie: poprzez przyspieszanie metabolizmu, wspomaganie pracy przewodu pokarmowego, oczyszczanie organizmu, hamują również apetyt i są bardzo sycące
  • w kuchni to podstawa przede wszystkim idealnej dla osób chorujących na celiakię, bezglutenowej mąki kasztanowej, a także kremów/maseł/nutelli kasztanowych; do stosowania zarówno na słodko, jak i na wytrawnie, oprócz tego w gęstych, najlepiej gorących napojach – wszędzie smakują wyśmienicie! gdzie najbardziej? chyba zdecydowanie „na surowo”, znaczy się: po wstępnym przyrządzeniu 😉