Kilka pomysłów na mleczka sojowe czekoladowe „na raz” – czy opłaca się je kupić?

Mleka sojowe – istnieje ich aż tyle różnych rodzajów, firm, opcji smakowych oraz w przedziałach cenowych, a także sposobów wykorzystania, iż po prostu nie potrafię przestać o nich pisać! Najpierw był napój sojowo-ryżowy, kolejno porównanie zwykłego i bez cukru, a jeszcze potem – czekoladowego oraz waniliowego. Są to zdecydowanie moje ulubione „drinki” roślinne. Przede wszystkim nie są rzadkie, jak np. kokosowe czy migdałowe, posiadają głęboki smak, idealną konsystencję, wspaniale uzupełniają owsiankę czy tofu-krem.. Na dodatek są najtańsze, a na rynku istnieje tyle ich wariacji!

 

Oczywiście można wykonać je też samemu. Wystarczy tylko namoczyć przez noc (albo ugotować, lecz nie na 100-procentowo miękko) suche nasiona soi, następnie dokładnie zblendować oraz przecisnąć na sitku czy gazie. Szczerze mówiąc, do dojenia tego strączka jeszcze nigdy się nie zabrałam. Teraz w sumie jest to niemożliwe, a ogólnie zauważyłam, iż trudno znaleźć soję w jakichś marketach. Łatwiej już dorwać tofu czy wegańską szynkę!

Dobrze, przejdźmy jednak do głównego bohatera naszego tekstu. Kiedy Tata zakupił w Biedronce te urocze, 200-mililitrowe, idealnie prostokątne kartoniki mleczka sojowego czekoladowego firmy „PuraVida” od razu wiedziałam, że we maleństwa muszą znaleźć się na blogu. Pijąc je nawet nie patrzyłam na skład (który zaraz przeanalizujemy), tylko od razu miałam przed oczyma wspomnienia czasów przedszkolnych, kiedy to praktycznie na każdych zakupach podczas drogi do babci kupowałam sobie mleczne „kakałko” w kartoniku. Tak je wtedy uwielbiałam, a to mleko smakuje praktycznie identycznie!

Czyli jak? Głęboko, lekko słodko, nieco muliście, tak właśnie jak słodzone kakałko czy takie na mleku z cukrem, co kupowało się za dzieciaka w opakowaniach z misiem. Lecz mimo wszystko bliżej mu do mleczek z lodówek, w buteleczkach czy kartonikach. Dodatkowo, kolorem również praktycznie się nie różnią – jest to taki jakby mocno rozrzedzony, zmatowiały brąz nieco pozbawiony już „życia”. O dziwo, dzisiejszy bohater nie pachnie ani słodko, ani kakaowo – nawet po otwarciu i przelaniu do szklanki nie czuć żadnego zapachu.

Do opakowania producent dołączył jeszcze bardziej dodającą uroku słomkę. Jest na nim też napisane (akurat tej części kartonika nie zrobiłam zdjęcia), że napoje sojowe nie zawierają laktozy, dlatego są świetnym zamiennikiem mlek dla osób posiadających nietolerancję. Ja wspomnę tutaj jeszcze, iż są wegańskie rzecz jasna, bezglutenowe, a ich indeks wynosi tylko 30 – choć w przypadku bohatera może być trochę wyższy, ze względu na zawartość cukru. Zresztą, zobaczcie sami! Poniżej skład, krótkie omówienie oraz wartości kaloryczne:

Skład: woda, obłuszczone ziarno soi (11%), cukier, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (1%), kakao (0,3%), węglan wapnia, stabilizator (guma gellan), sól, regulator kwasowości (fosforan monopotasowy), witaminy (B2 [ryboflawina], B12, D2), aromaty.


Z tego, co pisałam w porównaniach mlek wynika, iż oba składy są bardzo podobne. Przypomnę, że węglany oraz fosforany to naturalne, neutralne dla nas w odpowiednich ilościach związki chemiczne. Guma gellan zaś jest nieszkodliwa, a pochodzi ze skrobi. Widać rzecz jasna, iż napój ten posiada naprawdę sporo cukru, a bardzo malutką ilość kakao, jednak chyba pierwszy raz jestem w stanie takie coś wybaczyć – za bardzo poruszyło ów mleczko we mnie wspomnienia, przywołało dawne lata.. 🙂

Na plus na pewno można postawić dodatek trzech witamin, jednych z tych trudniejszych do znalezienia w diecie roślinożerców. Zarówno B12 oraz D należy przyjmować mimo wszystko w formie suplementów, B2 natomiast możemy znaleźć zwłaszcza w kaszy jaglanej, warzywach strączkowych, liściach i natkach, pełnym pieczywie czy migdałach. Dodatkowo, „dorzucony” został również wapń, a jego niedobory lubią pojawiać się zwłaszcza u wegan, których dieta nie jest zbilansowana odpowiednio, jest monotonna oraz niepełnowartościowa.

Przyjrzyjmy się jednak wartościom kalorycznym – zarówno na 100 ml, ja podam jeszcze te na całe, 200-mililitrowe opakowanie. Zawartość poszczególnych makro- i mikroskładników niezamieszczonych przeze mnie znajdziecie rzecz jasna poniżej, na dokładnym zdjęciu tabelki zawartej na kartoniku.

                                          Kalorie         Białko           Tłuszcze          Węglowodany            Błonnik

100 ml                               60 kcal           3,1 g               1,8 g                  7,5 g                             0,7 g

Opakowanie (200 ml)     120 g              6,2 g               3,6 g                  15 g                              1,4 g

 

Z tego, co widzimy, mleczko to zawiera przede wszystkim węglowodany w formie cukrów, o którego obecności już Was informowałam. W porównaniu natomiast do czekoladowego od „Vitanelli”, ma ono o 3 kalorie mniej, równą ilość białka, tłuszczy, mniej natomiast węgli – i to o 0,6 g! To posiada natomiast zdecydowanie lepszy skład 😉 uboższe jest o jeszcze gorszy cukier – dekstrozę, a także niezdrowy karagen, czyli zagęstnik pozyskiwany z czerwonych wodorostów, mogący po przedawkowaniu powodować m.in. wrzody, wzdęcia, problemy trawienne, a nawet nowotwory.

Nie mam tutaj zamiaru przepisywać wszystkich, podawanych już po stokroć razy, właściwości soi, a co za tym idzie – wszelkich jej przetworów: mlek czy tofu. Przypomnę tylko krótko, w punktach, najważniejsze informacje:

  • to źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, fitoestrogenów, witamin z grupy B, magnezu, fosforu, wapnia, żelaza oraz potasu, naturalny napój posiada zdecydowanie mniej tłuszczu od krowiego, a także ponad 2x mniej cukru
  • reguluje poziom cholesterolu, pozytywnie wpływa na pracę układu krążenia, zapobiega miażdżycy, chorobom serca, żylakom, siniakom czy popękanym naczynkom, a także nowotworom – przede wszystkim prostaty
  • uzupełnia i reguluje poziom hormonów, dzięki czemu łagodzi, zapobiegając nawet występowaniu niedogodności związanych z menopauzą, np.: zmianom nastroju, bezsenności, nerwowości, bólom głowy, depresji, ciągłemu zmęczeniu, a nawet otyłości czy cukrzycy typu 2
  • spożywanie soi zwiększa również przyswajalność wapnia, dlatego zapobiega osteoporozie, krzywicy oraz chorobom kości; warto też wspomnieć, że ten strączek to największe źródło białka zarówno wśród produktów roślinnych, jak i roślinnych i zwierzęcych razem wziętych!

Trzy kartoniki i wiele zastosowań – jak wykorzystać w kuchni mleczka sojowe czekoladowe:

Piękny kartonik oraz perfekcyjnie zapakowana rureczka tylko zachęcają, aby wbić ją w wyznaczone miejsce i delektować się smakiem napoju sojowego a’la „kakałko”. Ja jednak w większości wykorzystywałam je w kuchni. Poprzez moje eksperymenty powstała przepyszna „Tofu-Manna 20-gram” nazwana tak dlatego, iż w większości dodatki, którymi postanowiłam ją przełożyć, występują w takiej właśnie ilości. Wyżej widzicie jej zdjęcia w wersji jeszcze niedopracowanej, tą gotową natomiast prezentuje obrazek wyróżniający i rzecz jasna przepis – pod koniec tekstu.

Fotografie poniżej natomiast przedstawiają tapiokę (mój drugi raz, pierwszy był dzień wcześniej 😉 ), gotowaną na dzisiejszym bohaterze, wymieszaną pod koniec tego procesu ze sporą łyżką kakao, a także z zatopioną wewnątrz domową czekoladką na bazie kokosowego oleju. Do tego jabłko i mamy przepyszne, zdrowe, sycące śniadanie! Na samym dole zaś możecie zobaczyć jeszcze urywek z mojego instagrama, gdzie robiłam roladę „grubaskową” . Otóż, najpierw przygotowałam na mleku czeko masę do omleta, następnie wylałam ją na rozgrzany olej, a gdy nieco się „ścięła” – na brzegu położyłam całego, w miarę prostego banana. Następnie całość zwinęłam w zgrabną roladkę, a podałam polaną syropem kokosowym.

Oprócz tego, czekoladowe mleczka z dzisiejszego tekstu świetnie sprawdzą się przede wszystkim w napojach takich jak koktajle, słodkie kawy, szejki, gorące czekolady czy gęste, gorące picia. Można przygotować też na nich herbatę po bawarsku, ugotować płatki, kaszę czy ryż, tapiokę, mannę, makaron, wykonać słodki sos lub budyń. Pasują do czekoladowych naleśników, placków, ciast czy ciasteczek, lodów, deserów, polew czekoladowych, a także kremów czy twarożków.

Nie polecałabym natomiast ich do dań wytrawnych, bo o ile do słodkiego lubię czasem dorzucić coś „na słono”, o tyle odwrócenie owej kolejności nie brzmi już tak ciekawie. Nie wyobrażałabym sobie (na chwilę obecną), aby zjeść zupę zagęszczaną dzisiejszym bohaterem, sos z ziołami czy choćby dodać odrobinę do kotletów/pasztetu, choćby dla konsystencji!

Was jednak zachęcam do eksperymentowania, jeśli lubicie jeszcze bardziej nietypowe niż ja smaki – kto wie, na co wpadniecie 😀 Ja już kończę o tych uroczych maleństwach, zajmę się teraz tylko krótkim podsumowaniem (wcześniej jednak, rzecz jasna, czekoladowy przepisik mannowy), a następnie kończę. Trzymajcie się i do kolejnego przeczytania!

Czekoladowa Tofu-Manna 20-gram
Wydruk przepisu
Gęsta, pszenna kaszka manna przełożona 20-gramówkami
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Czekoladowa Tofu-Manna 20-gram
Wydruk przepisu
Gęsta, pszenna kaszka manna przełożona 20-gramówkami
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Składniki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Na początek za pomocą ugniataczki do ziemniaków lub blendera niedokładnie łączymy w rondelku mleko z tofu. Następnie dodajemy mannę, raz za czas mieszając i dolewając wody gotujemy przez ok. 10 minut - na średnim ogniu.
  2. Po tym czasie do środka wrzucamy jeszcze kakao oraz jedną, połamaną czekoladkę koko. Trzymamy na gazie 5 minut (nie zapominając o regularnym mieszaniu!). Kolejno szykujemy ulubiony, wysoki słoik szklany. Układamy w nim składniki, najlepiej zachowując podaną przeze mnie kolejność.
  3. Na dno idzie odwrócona do góry "dnem" czekoladka z oleju, potem syrop klonowy, dalej manna, PB, manna, orzeszki, manna, masło konopne, manna, porwane w dłoniach daktyle, manna, dżem, reszta kaszki, na wierzch wylewamy zaś olej i wbijamy ostatnią już czekoladkę.
  4. Gotowe!! Teraz wystarczy tylko opatulić się w kocyk z ulubionym serialem, pluszakami oraz dodatkowo jeszcze ciepłą herbatką. Smacznego! 😀
Inne informacje

Pewnie wszyscy będą mnie teraz wyzywać, gdyż ostatnio pojawiło się na blogu (i jeszcze będą dochodzić!) sporo przepisów na bazie kaszy manny, a to przecież pszenica, gluten w czystej postaci! Ja jednak uwielbiam ten poczciwy, kojarzący się z maleńkością produkt, nawet napisałam już post o jego właściwościach. I tak, recepty oparte na owej kaszce czy innym, owianym złym sławą jedzeniu, również będą często u mnie gościć. Sama nie rozumiem obecnego "Halo" na diety bezglutenowe chyba, że ktoś faktycznie ma celiakię lub inną chorobę, dla którego faktycznie nie może go jeść. Tym osobom polecam zastąpić mannę na przykład płatkami ryżowymi/jaglanymi (mają podobną konsystencję), zblendowanym ryżem, kaszą jaglaną czy tapioką.

Co do wartości odżywczych dzisiejszego dania, to zawiera ono zarówno sporo białka z tofu, mleka sojowego, maseł oraz orzeszków, zdrowe tłuszcze również z PB, konopnego, ziemnych, kakao, oleju, a przede wszystkim - domowych kokosowych czekoladek, a także węglowodany. Te pochodzą z kaszy, daktyli, dżemu czy syropu. Pełny rozkład makroskładników wygląda następująco:

  • 1191 kalorii
  • 39,9 gram białka
  • 78,6 gram tłuszczy
  • 84,7 gram węglowodanów

Mleczka sojowe w trójpaku, podsumowanie tekstu:

  • są z firmy „PuraVida”, a znaleźć można je m.in. w Biedronce, w trójpaku – nie pamiętam teraz jednak ceny; są czekoladowe, a do 200-mililitrowego opakowania dołączona jest rurka
  • nie mają własnego zapachu, smakiem i wyglądem zaś idealnie odtwarzają pite przez dzieci słodkie kakałka, takie do kupienia w małych buteleczkach czy kartonikach – posiadają zmętniały, przybrudzony, „wybielony” brązowy kolor, a także delikatnie słodki i łagodnie czekoladowy, przywołujący wspomnienia oraz dzieciństwo smak
  • oprócz cukru + małej ilości kakao, składowi nie ma zbytnio co zarzucać, ponieważ pozostałe substancje w nim zawarte nie są szkodliwe dla naszego zdrowia, dodatkowo został on też wzbogacony o wapń, witaminę B2, B12 i D2
  • soja oraz jej produkty natomiast (np. mleka właśnie czy tofu) to bogactwo przede wszystkim białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych, fitoestrogenów, witamin z grupy B, magnezu, fosforu, wapnia, żelaza oraz potasu
  • reguluje ona poziom cholesterolu, zmniejsza ryzyko chorób serca i układu krążenia, walczy z żylakami, siniakami, popękanymi naczynkami, zapobiega nowotworom, reguluje poziom hormonów – przez co wpływa zbawiennie na kobiety w okresie menopauzy (łagodząc, a nawet likwidując jej „efekty uboczne”), przeciwdziała także osteoporozie oraz innym chorobom związanym z niedoborami wapnia
  • nasz bohater sprawdzi się świetnie głównie w słodkich daniach: napojach, czekoladach, koktajlach, kremach, twarożkach, owsiankach/jaglankach, można ugotować na nim ryż, kaszę, makaron, tapiokę czy mannę, dodać do sosów, lodów, papek, pasuje też do ciast, naleśników, omletów i polew czekoladowych

Sobota to dzień.. eksperymentowania na grubasku! Dzisiaj usmażyłam go na ulubionym ostatnio #sesameoil #olejsezamowy, gdy zaś z jednej strony już ładnie się spiekł, na brzegu położyłam w miarę prostego🍌i całość zwinęłam w stylową, puszystą roladkę 😊 . Na wierzch jeszcze #coconutsyrup #syropkokosowy 🌴smaczny, lecz ja jestem mimo wszystko największą fanką klonowego 💜 . Dzisiaj jest w dodatku fajna pogoda, a jeszcze lepiej, że udało mi się wyciągnąć Mamę 👪 na długi spacer do sklepu! Już zaraz się zbieramy, więc kończę i mam nadzieję, że i u Was ta sobota zapowiada się znakomicie 😀 . Tymczasem jutro jeszcze jadę do Kato na #wegefestiwalsilesia 🚗 to będzie (musi być) udany #weekend!!

Post udostępniony przez Agnieszka Gajda (@calisthenics_grl)