Masełko orzechowe (z) przepisem na najlepszy wieczór

Uwielbiamy je chyba wszyscy, prawda? Jeśli powiecie, że a] nigdy nie próbowaliście masła orzechowego czy (co gorsza) b] nie smakuje Wam i zjadanie go łyżką byłoby dla Was niezłą torturą, spytam: naprawdę? Dam Wam wtedy pod nos prawdziwe takie cudeńko, albo ze składem „100% orzechy arachidowe”, albo zrobione samodzielnie w domu.

Aha! I uprzedzam, że zabiję, jeśli uważacie Nutellę czy wyrób nutellopodobny za masło orzechowe. Toż to wstyd, hańba i wyśmianie! Rozumiem chociaż małe podobieństwo pomiędzy PRAWDZIWYM masełkiem, a takim, które ma 80-90% orzechów, ale pomiędzy nim a kremem czekoladowym*!?

*a właściwie kremem z cukru i tłuszczów utwardzanych –> spójrzcie tylko na poniższą grafikę!

Dobra, bo zeszliśmy z tematu. I żeby nie było – ja też raz za czas skubnę coś niezdrowego (nawet dodałam kategorię „małe cheaty” – mam już do niej jedną propozycję, tylko muszę wykminić przepisy 😉 ), nie wolno się zamęczać. Choć Nutellę to nie pamiętam, kiedy jadłam –> jest jedną z rzeczy, które inni biorą za swoją miłość, a ja nigdy jakoś za nimi nie przepadałam. Tak samo mam właśnie z kotletem czy..

AGA! DOŚĆ, STOP!

..

Wróćmy więc do masła orzechowego 😀 Znaczy, otwórzmy je, bo ja mam dwa słoiki z Go.On, które są cudowne, dawno nie jadłam tak dobrego, orzechowego masełka.

Jedno, kupione w Tesco za 22.99, jest typu crunchy, czyli grubo zmielone, z kawałkami orzechów. Natomiast w zielonym słoiczku widać gładkie, rzadsze –> te „złapałam” w Krakowie za 12.99, więc wziąć musiałam po prostu. Oba składają się ze 100% orzechów arachidowych. Uprzedzam już, że nie jest to wpis sponsorowany, a ja wszystkie produkty tutaj polecam z własnej dobrej woli. Wybrałam akurat firmy Go.On, bo a] w „moim” Tesco to jedyne chyba, co mają taki cud-miód skład i b] to mój blog i moje zasady, ja wybieram opisywane produkty. I być może jeszcze w kolejnych tekstach zaspamuję Wam jeszcze innymi masełkami, gdyż widziałam niedawno jedno kakaowe z super składem i po zjedzeniu tych dwóch słoiczków wybiorę się „na łowy” 🙂

Na opakowaniach moich Go.On podana jest wartość kaloryczna na 100g = 630 kcal, ja jednak przy podawaniu wartości będę posiłkować się moją ulubioną Ile Waży, gdzie wszystko jest dokładnie rozpisane (PS. łyżeczka ma dokładnie takie samo makro, jak połowa łyżki):

 

                            Kalorie           Białko                  Tłuszcze                Węglowodany                Błonnik

100g                  695 kcal            13,0 g                      67,0 g                         10,0 g                                   7,4 g

Łyżka 20g       139 kcal             2,6 g                        13,4 g                         2,0 g                                     1,5 g

 

Co wiemy po przeanalizowaniu? Na pewno założyć trzeba, że większość z Was nie zje więcej niż około 2-3 łyżek dziennie, więc ilość białka taka spora nie będzie, gdyż widać, że na łyżkę (w zależności od masła) jest go mniej więcej 2,6 g. Dostarczymy sobie za to dzięki niemu sporej dawki zdrowych tłuszczy, o których nie możemy zapominać zwłaszcza my, kobiety –> są dla nas mega ważne! Jest to oczywiście produkt wegański (a roślinożercy powinni zajadać się nim w szczególności, gdyż pomaga uzupełnić im wiele niedoborów), bezglutenowy, z niskim IG (40).. A co oprócz tego?

Ma na pewno sporo błonnika, a także kwasów oleinowych, magnezu, potasu, cynku, selenu, fosforu, wapnia, chromu, manganu, miedzi, żelaza czy witaminy E oraz tych z grupy B. Obniża poziom cholesterolu, przeciwdziała miażdżycy, chorobom serca czy układu krwionośnego, znacznie zmniejsza również ryzyko zawału. Przeciwdziała anemii oraz wzmacnia włosy, skórę i paznokcie, a także ogólną kondycję organizmu. Należy jednak pamiętać, że wyjadanie całego słoika nie jest wskazane, zwłaszcza u osób na redukcji 😉 Co nie znaczy, że na 2 łyżki dziennie nie można sobie pozwolić! Na zdrowie!

Moje masełka mają konsystencję pokazaną na zdjęciu wyżej. Uwierzcie, próbowałam oby dwa zjeść łyżką, naraz (pozdrawiam osoby na masie 😀 ). O ile w przypadku crunchy jest to jeszcze wykonalne, o tyle gładkie tak mocno zalepia całą buzię od środka, że człowiek zaczyna dusić się od tego. Choć w sumie, z drugiej strony czuć taki przyjemny smak rozchodzący się po całym „środku”, jednak natychmiast musiałam napić się wody. Cóż, uważam jednak, że śmierć poprzez uduszenie w maśle orzechowym to przyjemna śmierć (lecz jeszcze nie teraz, proszę!).

Pamiętajcie jednak, że nie musicie przepłacać, ba, to nie jest nawet wskazane. Wystarczy dobry blender i orzechy i.. już. Raz robiłam masło orzechowe samodzielnie i jedynym błędem było trzymanie go w lodówce –> wiem, spieprzyłam sprawę i nie zorientowałam się przez cały słoik, że jest takie twarde właśnie z tego powodu! Jednak aby zrobić samemu podobny krem w domu, wystarczy NIESOLONE orzechy arachidowe zblendować na gładką masę, ewentualnie na taką z kawałkami orzechów. Jeśli chcecie, możecie wcześniej podprażyć je na suchej patelni czy w piekarniku, a do masy dodać ulubiony dodatek (kakao, syrop klonowy, melasę, cynamon, wanilię..) –> jednak nie jest to konieczne.

Ja specjalnie na potrzeby wpisu zrobiłam mini-porcję masła orzechowego (zdjęcie poniżej) i wykorzystałam ją do przepisu, który – tradycyjnie – znajduje się na końcu tekstu. Mój krem niestety nie był zbytnio „zbity”, pewnie dlatego, że zrobiłam go w młynku. Jednak przy odpowiednim uklepaniu zaczął konsystencją przypominać.. zwykłe masło właśnie, nie był tak lejący się, jak te od Go.On.

Oprócz tego, z owego kremu można stworzyć cudowne ciastka, ciasta i ciasteczka, trufle, dodać do koktajli, owsianek, deserów, sosów (nawet tych niesłodkich) upichcić domowe lody czy po prostu posmarować nim kromkę/gofra/placka.. Bardzo polecam także maczać w masełku suszone owoce, zwłaszcza daktyle. Lepsze niż jakikolwiek cukierek sklepowy na świecie! Poniżej natomiast kilka zdjęć potraw z masłem orzechowym, a następnie autorska receptura na napój idealny na wieczory spędzone pod kołderką z serialem czy książką 🙂

OBRAZEK 2: Wiecie, co się stanie jak do sosu pieczeniowego od Jadłonomii  (który – razem z pasztetem – tak czy inaczej bardzo polecam) doda się łyżkę płatków drożdżowych, łyżkę masła orzechowego i trzy szczypty przyprawy do chilli con carne? Niebo! Jak stworzyłam całość? Banał! Na olej wrzucić pokrojone w kostkę ulubione tofu, pokrojoną połówkę cukinii i kalarepy (choć to nie ma znaczenia – sprawdzą się każde, ulubione warzywa –> polecam brokuła zwłaszcza), zalać całość naszym sosem, podgotować jakieś 10 min, przełożyć do miseczki, posypać orzeszkami i podawać 😀 (a przedtem tradycyjnie fotka i Instagram!). Smacznego! Aha, nie –> przecież „prawdziwy” przepis – król znajduje się poniżej, to receptura dodatkowa 😉

Rozgrzewający napój na bazie masła orzechowego
Wydruk przepisu
Przepyszne i mocno słodkie orzechowo-daktylowe wegańskie, płynne cudo
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 15 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 15 minut
Rozgrzewający napój na bazie masła orzechowego
Wydruk przepisu
Przepyszne i mocno słodkie orzechowo-daktylowe wegańskie, płynne cudo
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 15 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 15 minut
Składniki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Mleko wlewamy do rondelka i zostawiamy na małym ogniu.
  2. Teraz robimy masło. Jeśli mamy gotowe - pomijamy ten krok i przechodzimy do następnego. Jeśli nie - w młynku do kawy lub blenderze mielimy orzechy, najlepiej 2-3 razy przemieszać je podczas całego procesu.
  3. Następnie przekładamy masło do powoli grzejącego się mleka. Do młynka wrzucamy daktyle i mielimy je na gęstą masę, jeśli macie słaby młynek, to można wcześniej je namoczyć.
  4. Daktylową masę również wkładamy do rondelka, zwiększamy ogień i całość mieszamy do dokładnego połączenia składników - i jednoczesnego bulgotania płynu.
  5. Następnie przelewamy do ulubionego kubeczka i pijemy, jeszcze gorące. Tym razem nie robimy zdjęcia, gdyż napój nie jest fotogeniczny, ewentualnie możemy przyszykować sobie kocyk i serial, aby picie go sprawiało jeszcze większą przyjemność!
Pozostałe informacje
  • ilość daktyli zależy od ich wielkości i tego, jak bardzo słodki chcecie mieć napój, natomiast ilość masła - tylko i wyłącznie od Waszych upodobań
  • zamiast masła orzechowego możecie użyć migdałowego czy np. z orzechów laskowych, a daktyle zastąpić syropem daktylowym, innymi zmielonymi, suszonymi owocami (figi, rodzynki, śliwki..) czy syropami (klonowy, z agawy, melasa..) --> jednak to podstawowa wersja jest najlepsza!

Masło orzechowe – podsumowanie:

  • masło orzechowe najczęściej robi się z orzeszków ziemnych (arachidowych), choć występują także masła migdałowe, pistacjowe, z orzechów laskowych, nerkowców..
  • orzechy ziemne rosną.. w ziemi! Ochraniają je specjalne osłonki, w których często możemy znaleźć je także w sklepie – zwłaszcza na wagę.
  • masło z nich można kupić w większości dobrze zaopatrzonych sklepów spożywczych, jednak najlepiej trochę „namęczyć się” podczas zakupów i wybrać takie, które w składzie ma 100% orzechów właśnie. Można zrobić je też samodzielnie – poprzez zblendowanie orzechów na masę gładką lub crunchy, ewentualnie tworząc ulubione warianty smakowe.
  • masło orzechowe jest bardzo kaloryczne, lecz mega zdrowe! To bogactwo zdrowych tłuszczy, witamin i makroelementów (błonniku, żelaza, fosforu oraz wielu innych), przeciwdziała m.in. anemii, chorobom układu krwionośnego, zawałom, miażdżycy, obniża poziom cholesterolu, a także korzystnie wpływa na stan skóry, włosów i paznokci oraz całego organizmu.
  • to produkt idealny dla wegan i wegetarian, cukrzyków, osób z insulinoopornością (IG – tylko 40), osób na diecie bezglutenowej czy budujących masę i chcących zdrowo przytyć
  • masło orzechowe można zajadać samemu, a także dodać do pralinek, deserów, ciast, placków, banana, na chleb, do koktajli, sosów (nie tylko słodkich) czy przepysznych napojów (przepis powyżej)