Mieląc coś, tworzymy mąkę. Arachidowa świetnie sprawdzi się w wypiekach, musach i owsiankach

Zanim przeszłam na dietę roślinną oraz zaczęłam się interesować eksperymentami kuchennymi, jedyne znane mi mąki to były chyba tylko pszenna, żytnia, ewentualnie orkiszowa, lecz owa już później. Nawet mi na myśl nie przyszło, iż mogą istnieć takie bezglutenowe (ha, jeśli w ogóle wiedziałam, czym jest gluten!), a już dopiero, że te najlepsze powstają poprzez zmielenie kasz, płatków, ryżu, a nawet orzechów. W sumie, moi dziadkowie obecnie chyba wciąż są na takim etapie, rodzice natomiast śmieją się i opowiadają różne anegdoty, w których niby pytają mnie, czy jest mąka do ciasta, a ja im wymieniam całe kilkanaście. Żeby zaś było zabawniej, potem okazuje się, iż potrzebnej pszennej nie ma, bo uważam ją za najmniej zdrową 😉 Bardzo śmieszne!

Jakiś czas temu jednak w naszym domu znalazła się 300-gramowa paczuszka mąki z orzeszków ziemnych (o nich pisałam już, o tutaj!), firmy Bakal. Dostępna była w ówczesnej ofercie limitowanej Biedronki, oprócz takich okazji, znaleźć można ją głównie w BIO sklepach czy na działach ze zdrową żywnością tych lepiej zaopatrzonych supermarketów. No, i rzecz jasna przez internet! Cena waha się w zależności od miejsca zakupu, a w sieci znalazłam zarówno oferty po 12-13 zł za 250 g, jak i takie, gdzie pół kilo kosztuje nieco ponad 5 zł. Cóż, spora różnica.

Powyżej widzicie fragment opakowania (całe + wartości odżywcze znajdują się tuż przed zestawieniem kalorii), gdzie przedstawiony został skład dzisiejszego bohatera: orzechy ziemne łuskane prażone. Wskazuje to na fakt, iż mąkę arachidową można wykonać samodzielnie, w domowych warunkach. Wystarczy do tego najpierw zarumienić fistaszki w nagrzanym piekarniku bądź na patelni, a następnie (jeśli posiadacie dobry blender) zmielić całość na drobniutki proszek. Ale uwaga! Nie możecie blendować zbyt długo, bo powstanie masło! Pyszne jak pyszne, ale my przecież chcieliśmy tym razem mąkę, prawda?

Jak ona wygląda? W daniach mocno wyczuwalna jest jej struktura, ponieważ gołym okiem można rozróżnić poszczególne drobinki proszku. Dodając jej zaś do np. owsianki czuć, jakbyśmy użyli np. masła orzechowego crunchy, gdyż kawałki naprawdę nie są małe. Ich kolor to nieco ciemniejsza barwa samych fistaszków, taka właśnie po podprażeniu -> złocista, lekko rumiana.

Po otwarciu paczki natomiast od razu czuć zachęcający, wydobywający się ze środka, mocno-orzechowy zapach. W smaku (tak, ów mąkę można jeść bez problemów „na surowo!) natomiast różni się zarówno od samych orzechów, jak i masła, co może wynikać ze struktury proszku. Bardzo przyjemnie jednak je się ją samemu, łyżeczką – jest lekko zamulająca (mniam!) delikatnie gorzkawa, z wyczuwalną nutą słodyczy oraz podprażenia. W potrawach natomiast nadaje takiego subtelnego, ziemnego smaku, pozwala też „coś gryźć”. Gryzienia zaś mamy tutaj niemało, ponieważ w ustach zatrzymuje się każda, malutka, dość twarda drobinka orzechowego pyłu!

Wartość kaloryczna? Ja zaczerpnęłam informacje z opakowania, gdyż moja jest ogólnie zdrowsza. Ta na Ile Waży bowiem to wersja odtłuszczona, zawierająca zdecydowanie mniej poszczególnych makroskładników, ale przez to też wielu makro- oraz mikroelementów. Dlatego warto sięgać tylko i wyłącznie po mąkę pełnotłustą! Jak pisałam już, nie zawiera ona glutenu, to produkt wegański, jednak poprzez wcześniejsze podprażenie nie nadaje się do jedzenia przez witarian. Jej indeks glikemiczny równy jest indeksowi samych orzeszków, wynosi tylko 15 – toteż w zupełności sięgnąć mogą po nią cukrzycy, osoby z insulinoopornością czy na diecie niskoglikemicznej.

                           Kalorie         Białko       Tłuszcze       Węglowodany       Błonnik

100 g                  650 kcal        24 g           50 g                22 g                          —

Porcja (50 g)     325 kcal         12 g            25 g                11 g                           —

 

W dwóch swoich poprzednich tekstach: zarówno tym o maśle, jak i o samych orzeszkach ziemnych, opisałam już dokładnie właściwości owego produktu. Nie chciałabym się tutaj powtarzać, dlatego krótko tylko, w punktach, wypiszę te najważniejsze z nich:

  • fistaszki tak naprawdę należą do grupy roślin strączkowych, dlatego posiadają najwięcej białka ze wszystkich orzechów, a także więcej niż niektóre strączki: soczewica bądź ciecierzyca
  • to skarbnica witamin: E, z grupy B, magnezu, selenu, fosforu, cynku, wapnia oraz żelaza
  • jeden z aminokwasów stanowi odpowiadająca za wzrost masy mięśniowej arginina, toteż produkt ten bardzo często występuje w diecie sportowców
  • dzisiejszy bohater przede wszystkim (witamina B3) zwalcza depresję, stany nerwowe, lękowe, zmęczenie, otępienie, ułatwia zasypianie, a także niweluje bóle głowy czy migreny; dodatkowo orzeszki wspomagają pamięć, koncentrację, prawidłową pracę mózgu; zawierają również serotoninę, tzw. hormon szczęścia
  • świetnie obniżają poziom cholesterolu, dlatego są jednym z głównych produktów zapobiegających: miażdżycy, zawałom, udarom, chorobie wieńcowej, dolegliwościom serca, a także nadciśnieniu
  • zmniejszają ryzyko cukrzycy, Alzheimera, regulują metabolizm, dzięki błonnikowi (którego ilości producent niestety nie podał na opakowaniu) szybko i na dłużej zapewniają uczucie sytości, uważane są za znakomity afrodyzjak, regenerują komórki skóry, zapobiegają także nadmiernemu ich wysuszaniu

Kuchenne zastosowania mąki z orzeszków ziemnych:

Jak już wspominałam, można ją zajadać – i jest przepyszna – w postaci „surowej”, prosto z paczki. Po jakimś czasie jednak taka degustacja zaczyna się nudzić, a bardziej ambitni z Was będą chcieli na jej bazie przygotować jakieś pyszne danie, prawda? Może zacznę od tego, co ja z niej zrobiłam, tylko na potrzeby tego tekstu. Wcześniej mogliście nieco poznać się z nią już w starszych recepturach: m.in. na orzechowy jabłecznik oraz orzechową poduszeczkę. Dzisiejszy przepis przedstawia ją natomiast w jeszcze innej odsłonie: gęstej, orzechowej owsianki z tofu naturalnym oraz karmelowymi dodatkami. Uwierzcie mi, jest naprawdę pyszna ->jeśli już macie na nią ochotę, przewińcie na sam dół tekstu, pędźcie do kuchni i wróćcie potem do mnie, już z miską parującej, gorącej papki 🙂

Oprócz niej, na powyższych oraz poniższych zdjęciach widzicie jeszcze dwie potrawy. Zacznijmy może od kremu, który zabrałam ze sobą na drugie śniadanie, prostego i pysznego. Składa się on tylko z 4 składników, a jego przygotowanie to czynność masakrycznie prosta: wystarczy wszystko potraktować ubijaczką, niedokładnie, gdyż w takich musach większe grudki są najlepsze! Elementy tego to:

Dobrze, ale cóż to za wypiek, na pozostałych grafikach? Próbowałam przyrządzić chleb na bazie trzech mąk: kokosowej, ryżowej oraz arachidowej właśnie. Niestety, może ze względu na złe proporcje czy zbyt dużą ilość wody, pomimo ok. 1,5 godziny spędzonej w piekarniku, ciasto wciąż było lekko surowe. Rodzice powiedzieli, że w takiej formie mam go nie jeść, jednak kiedy będę chciała, mogę albo wrzucić kawałki do owsianki czy innej papki, albo uformować z tej plastycznej masy krążki/ciasta, które później upiekę lub podsmażę na patelni.

Moje wszystkie (także poprzednie) eksperymenty pokazują, iż mąkę z orzeszków ziemnych wykorzystać można w praktycznie każdej postaci. Świetnie sprawdzi się dodanie jej do koktajlu/smoothie, dowolnej papki, owsianki, jaglanki, kasz(anki), ryżanki, musu, kremu, lodów, deseru albo budyniu. Pasuje do omletów, naleśników, placków, ciasteczek, ciast, bułeczek, surowych tart, raw barów, jako posypka do np. zanurzonych w roztopionej czekoladzie owoców. Nawet na opakowaniu znajduje się jeden przepis – na ciasteczka, jednak niewegańskie, toteż go tutaj nie zamieściłam.

A wytrawne potrawy? Ja w takowych nie gustuję, jednak jako zagęstnik sosów, zup, do posypania, podczas wypieku pasztetów, kotletów albo pieczywa, czemu nie? Z pewnością fajnie sprawdzi się w jakieś potrawce, np. z ziemniakami lub fasolą białą, gdyż te produkty z fistaszkami komponują się wspaniale. Przyszedł mi też genialny pomysł na taką „zasmażkę”, jak się robiło kiedyś np. do kalafiora, ale na bazie m.in. dzisiejszego bohatera. Coś czuję, że to świetna idea? A Wy? Na pewno sami coś wymyślicie, wystarczy tylko chwilkę pokombinować! 😉

Tymczasem zaś zapraszam na ową wspaniałą, wymyśloną przeze mnie recepturę: „Gęsta owsianka orzechowa” (z karmelem oraz tofu między innymi). Następnie jeszcze podsumowanie, aby cała wiedza się w głowie ułożyła i.. do następnego przeczytania! Pa, pa 😀

Gęsta owsianka orzechowa
Wydruk przepisu
Gęsta owsianka orzechowa, ze sporą nutą karmelu oraz kokosową "niespodzianką" w środku, najlepsza na ciepło, z rozpuszczonymi dodatkami. Idealna na zimową rozpustę
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Gęsta owsianka orzechowa
Wydruk przepisu
Gęsta owsianka orzechowa, ze sporą nutą karmelu oraz kokosową "niespodzianką" w środku, najlepsza na ciepło, z rozpuszczonymi dodatkami. Idealna na zimową rozpustę
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Składniki
Dodatki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Na początek za pomocą ubijaczki rozgniatamy ze sobą na masę z lekkimi grudkami tofu oraz mleko. Kolejno dodajemy płatki, wstawiamy na średni ogień do wrzenia, następnie przez 7-8 minut gotujemy na małym, mieszając i dolewając wody w razie potrzeby, aby utrzymywać idealną dla nas konsystencję.
  2. Po tym czasie owsiankę łączymy z mąką arachidową i trzymamy na gazie ostatnie 6-7 minut, na ostatnie 2-3 przed końcem dodając jeszcze przeznaczoną tutaj porcję masła orzechowego. Pamiętamy tylko o regularnym mieszaniu!
  3. W międzyczasie w osobnej, małej miseczce tworzymy z musu kokosowego oraz naprawdę niewielkiej ilości wrzątku (20-30 ml) jednolitą, gładką, lśniącą pastę. Kolejno szykujemy naszą ulubioną miseczkę (u mnie tradycyjnie ta zielona z grubymi ściankami, wiadomo 😉 ).
  4. Na jej dno wykładamy mniej więcej 1/3 owsianki. W środek wbijamy pozostałe 20 g PB, które dokładnie przykrywamy kokosową pastą. Całość chowamy pod resztą masy, tworząc po obu bokach lekkie zagłębienia. Tutaj wkładamy delikatnie każdy z obu kremów krówkowych (jak na zdjęciach).
  5. Czekoladę natomiast wciskamy w środek tak, aby było ją widać i, roztapiając się, stworzyła "jeziorko" na środku owsianki. Gotowe!! Danie zajadamy na gorąco, jednak po odczekaniu 3-5 minut, żeby wszystkie dodatki rozpuściły się pod wpływem ciepła. Smacznego 😀
Pozostałe informacje

Kolejne danie 1200+, a obiecałam sobie, że będę już robić poniżej 1000 kalorii. Chyba nie jestem w stanie! Najpierw stworzyłam ten przepis, a dopiero potem wszystko podliczyłam. Choć trudno uwierzyć mi, iż aż tyle się ich uzbierało. Podobno każdy gram białka i węglowodanów ma 4 kcal, a tłuszczy - aż 8-9. Spróbujmy to podliczyć: 37,5x4 + 86,5x8,5 + 64x4 = 150 + 735,25 + 256 = 1141,25. Hmm, a zaokrąglałam w górę! Dobra, nieważne, pełną, podliczoną w Fitatu rozpiskę makroskładników tego posiłku macie poniżej.

Ja jeszcze pocieszę, że choć kalorii sporo, to praktycznie żadna z nich nie jest niekorzystna dla naszego zdrowia, wręcz przeciwnie. Przecież mamy tutaj takie cuda, jak polecane zwłaszcza sportowcom (magnez!!) płatki owsiane, tofu naturalne - czyli skarbnicę pełnowartościowego białka, bogate w witaminy mleko sojowo-ryżowe, masło orzechowe jako źródło kwasów oleinowych, a także kokosową mannę, najlepsze tłuszcze w czystej postaci! Nie wspominając rzecz jasna o mące arachidowej: głównym bohaterze, którego właściwości właśnie poznaliśmy 😉 Nic, tylko zajadać, na zdrowie!!

  • 1211 kalorii
  • 37,4 gram białka
  • 86,36 gram tłuszczy
  • 63,98 gram węglowodanów

Mąka arachidowa – podsumowanie:

  • powstaje poprzez wcześniejsze podprażenie, a następnie zmielenie orzeszków ziemnych – czyli najbogatszego w białko gatunku orzechów, tak naprawdę strączka, który ilością tego makroskładnika przewyższa przede wszystkim soczewicę czy cieciorkę
  • jak więc widać, jej przygotowanie w domowych warunkach jest bardzo proste; można też zakupić ją w sklepach: zwłaszcza tych ekologicznych, na BIO działach w lepiej zaopatrzonych supermarketach, a także przez internet; ceny bardzo się różnią – od kilku do kilkunastu złotych za pół kilograma, w zależności od miejsca zakupu
  • posiada ona złoty, rumiany kolor, znacznie większe drobinki niż w innych mąkach, przez co w potrawach chrupie i trzeba zatrzymać na niej ząb; pachnie mocno, wyraziście, zachęcająco-orzechowo, poprzez strukturę natomiast w smaku nie przypomina ani samych w sobie fistaszków, ani masła z nich -> jest jednak przepyszna, „mulista”, z nutką zarówno goryczki, jak i słodyczy oraz takiego „przypieczenia”
  • to produkt wegański, bezglutenowy, o niskim IG=15, nadający się do spożywania na surowo; oprócz białka zawiera sporo błonnika (co niestety nie zostało podane na opakowaniu), zwłaszcza witaminy E oraz całą gamę z grupy B, magnez, selen, wapń, fosfor, cynk, żelazo, a także serotoninę: hormon szczęścia
  • same w sobie orzeszki, z których powstaje dzisiejszy bohater, posiadają wiele cudownych właściwości; zwiększają przyrost masy mięśniowej, zwalczają depresję, stany nerwowe, bóle głowy, migreny, zmęczenie, stres, otępienie, koją nerwy, ułatwiają zasypianie, dodatkowo wspomagają koncentrację, pamięć i pracę mózgu
  • świetnie działają na nasze serce: obniżają cholesterol, zapobiegają miażdżycy, zawałom, udarom, chorobie wieńcowej, dolegliwościom serca czy nadciśnieniu, zmniejszają ryzyko cukrzycy, Alzheimera, regulują metabolizm, regenerują komórki skóry zapobiegając nadmiernemu ich wysuszaniu
  • mąka arachidowa jest niezastąpiona w kuchni zarówno w daniach słodkich, jak i wytrawnych; pyszna na surowo, prosto z paczki, można dodać ją do gęstego napoju lub koktajlu, owsianek czy innych papek, wypieków smażonych oraz pieczonych, raw deserów, potraktować ją jako posypkę, zagęstnik i smakowy dodatek zupy/sosu, a także element pasztetu, kotletów lub potrawki