MyVeganDiary #1 –> czyli mój dzień i co wtedy jadłam

Cześć! Witam Was w nowej serii, która będzie takim jednodniowym opisem przeżyć, choć głównie skupię się na tym, co podczas tego dnia jadłam. Sama uwielbiam oglądać tzw. foodbooki, a widzę, że cieszą się one coraz większym zainteresowaniem. Dlatego i ja postanowiłam na blogu wprowadzić coś podobnego, myślę, że wyjdzie okej, bo mnie się taki pomysł mega podoba 😀

Tradycyjnie, po wstaniu, dzień zaczęłam od wody oraz treningu. Zdecydowanie wolę ćwiczyć rano i na czczo, z wielu powodów. Może kiedyś się na ten temat rozpiszę, ale jest to zwyczajnie a] wygodne, b] mam cały dzień wolny, c] potem jest za gorąco na pocenie się, no i d] mam wymówkę do zjedzenia bardziej kalorycznej kolacji, aby mieć na cały poranek energię 😉 Dodatkowo znacznie lepiej się czuję po porannej dawce ruchu!

Już tłumaczę, że wstaję naturalnie o piątej i nie potrzebuję żadnego budzika. Lepiej o tym wspomnieć, gdyż poranek dla niektórych zaczyna się o jedenastej, a ja już wtedy jestem długo po śniadaniu.

Właśnie, śniadanie! Obecnie przydałoby mi się trochę przytyć (w mięśnie rzecz jasna 😛 ), a że było mega gorąco, to postawiłam na coś naprawdę prostego, pysznego i meeegaaa.. Zblendowałam 50g masła orzechowego 100% z dwoma bananami i odrobiną letniej wody dla konsystencji, na wierzch natomiast wyłożyłam kolejne tyle samo PB. Do całości wypiłam szklankę mleka sojowo ryżowego, o nim też pisałam – w tym tekście.

Nie wygląda może przerażająco dobrze, ale jest masakrycznie pyszne. Proszę też bez komentarzy, że umrę od tłuszczy po treningu! Ja jem tłuszcze na każdy posiłek od dawna, a mimo to żyję i trzymam się dobrze. Aha – do śniadanka wpadł oczywiście serial. Niedawno skończyłam „The Crown”, a teraz jestem na 3 czy 4 odcinku „Ani”. Wiecie, tak to już jest, jak się wzięło okres próbny na Netflixie akurat w wakacje 😉

Dobra, potem zebrałam się i poszłam na działkę, gdzie już mega długo mnie nie widziano, to jest od zeszłego roku. Niewiele się zmieniło, ale plony były „obfite”. Zjadłam tam połowę michy sałatki (powyższe zdjęcia), stworzonej m. in. z tamtejszych plonów (a także tych Biedronkowych). Była taka smaczna, że nawet spisałam jej przepis, który zamieszczę poniżej. Może składniki wydają się być bardzo urozmaicone, ale jeśli choć trochę zmienicie, to nie uzyskacie tego smaku! Największą robotę robią tu ogórki konserwowe z chilli oraz słodkie owoce, tak mi się wydaje..

Sałatka działkowa
Wydruk przepisu
Sałatka działkowa, czyli wrzucamy cały ogródek do jednej miseczki
Porcje Czas przygotowania
1 wielka miska 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 wielka miska 30 minut
Sałatka działkowa
Wydruk przepisu
Sałatka działkowa, czyli wrzucamy cały ogródek do jednej miseczki
Porcje Czas przygotowania
1 wielka miska 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 wielka miska 30 minut
Składniki
Porcje: wielka miska
Sposób przygotowania
  1. Wszystkie składniki dokładnie myjemy. Do miski rwiemy sałatę, siekamy natkę pietruszki, pomidorki kroimy na połówki, ogórki - wzdłuż lub na 3-4 części, awokado, kalarepki oraz buraka obieramy, kroimy w kostkę. Ciecierzycę przepłukujemy wodą.
  2. Dorzucamy jeszcze pozostałe składniki, posypujemy solą i pieprzem, a całość mega dokładnie mieszamy - do tego jest potrzebna duża miska, aby nic nie wyleciało 😉 Zajadamy! Najlepiej latem, w ogródku, ze wspaniałym towarzystwem.
Inne informacje
  • nic nie szkodzi oczywiście, jeśli nie macie jakiegoś produktu i postanowicie zastąpić go innym 😉 ja podałam nasz przepis, który wyszedł tak cudownie, że nie gwarantuję utrzymania się tego smaku przy zmianie choćby jednego składnika - wtedy na pewno będzie trochę inny i niekoniecznie taki oczarowujący 😀

Później zaczęło zbierać się na deszcz, więc uciekliśmy z działki, a ja pomaszerowałam do domu. To był ten dzień, w który opublikowałam tekst o cieście francuskim, dlatego po powrocie zabrałam się na pisanie. Następnie pojechałam z Rodzicami do sklepu, po czym przyszedł czas na podwieczorek (zgadnijcie przy czym? przy serialu oczywiście!). Tutaj zaserwowałam coś na szybko, czyli twarożek kokosowy. Tym razem jednak zrobiłam go na mleku sojowo-ryżowym, dodałam łyżeczkę nierafinowanego oleju kokosowego, całość posypałam arbuzem i polałam syropem klonowym.

Nie ma jednak wieczoru bez spaceru z Nanusią! Tylko poczekaliśmy, aż jeszcze odrobinę się ochłodzi (ta, na pewno.. ja w pokoju mam cały czas prawie 30 stopni), a następnie nalaliśmy wody do plastikowego, psiego bidonika i ruszyliśmy na wyprawę znanymi ścieżkami. Niestety, Nana nie jest już na tyle młoda, aby wycieczka taka trwała krótko, toteż spędziliśmy miło ponad godzinkę na świeżym powietrzu.

Już nawet zapomniałam, co robiłam po powrocie, ale na pewno udokumentowałam swoją kolację. Wygląda może nieciekawie, lecz cóż poradzić, jak ostatnio mam na to mega fazę? Otóż w blenderze umieściłam puszkę czerwonej fasoli (choć owe danie robiłam już z soczewicy, cieciorki oraz białej fasoli), 50g masła orzechowego (wspominałam coś, że jestem na masie? 😀 ) oraz przyprawy, a następnie dolałam wody, aż uzyskałam konsystencję idealną. Na wierzch jeszcze sporo PB, serial odpalony –> zajadamy rzecz jasna!

To by było na tyle, jeśli chodzi o mój dzień połączony z foodbookiem. Tak mniej więcej leniuchuję w wakacje, czasem pójdę tam, czasem tam – ogólnie chodzić uwielbiam i dziennie nabijam trochę kroków 😉 ale co robić, panie, co robić??

Wam też oczywiście jak najlepszych dni, niezależnie, czy jesteście na urlopie, macie wolne, pojedziecie gdzieś jeszcze, czy może wróciliście już i teraz tylko praca.. Trzymajcie się, do przeczytania!

  • Ciekawi mnie, czy Twoja rodzinka też je wegańsko, czy jesteś w tym osamotniona? I jeśli to drugie, to czy nie nawracają Cię na swoją drogę :). Pytanie dość prywatne, więc nie obrażę się, jak nie odpowiesz. Po prostu wiem, jak to było w moim domu 😉 moja dieta w takiej sytuacji byłaby wiecznym źródłem konfliktów.

    • Najciężej było przekonać Rodziców ten pierwszy raz, a teraz to już sami wymyślają dla mnie roślinne posiłki, co jest bardzo miłe 😊 Jednak oni jak na razie zmienili swoją kuchnię tylko na zdrową, jak na razie weganizm im nie w głowie 😉