Nasionka mocy, czyli konopie: co się stanie, gdy poddamy je tłoczeniu? Olej konopny.

Pisałam już, że uwielbiam tłuszcze, prawda? Odkrywanie nowych ich smaków – zwłaszcza tych nierafinowanych – to dla mnie prawdziwa przyjemność. Nie tak dawno jeszcze uważałam je jedynie za bezsmakową, nieprzyjemną w strukturze ciecz, obecnie zaś mogłabym je pić nawet ot tak, z kieliszka. Może to dlatego, że mają aż tyle kalorii? Nie będę pisać rozważań, dzisiaj bowiem chciałbym uzupełnić blogowy poczet olejów o bardzo wyjątkowego, dość rzadkiego gościa – o olej z nasion konopii albo po prostu – konopny. Ja zakupiłam go na targach FoodShow w Katowicach, do dostania jest na wszelkich tego imprezach, ale gdzie jeszcze? Cóż, jedynie w zdecydowanie bardziej rozbudowanych BIO półkach większych supermarketów, sklepach ze zdrową żywnością, także aptekach oraz rzecz jasna przez internet. Cena takiej 250-mililitrowej buteleczki wynosi ok. 20 zł.

Powstaje on z wyselekcjonowanych nasion konopii siewnej, które zawierają aż 30-40% samego oleju. Sama roślina należy do rodziny konopiowatych, a dziko występuje w górach Ałtaj, Tien-szan, na Zakaukaziu i w Afganistanie – uprawiana jest natomiast w wielu miejscach świata. Jej wysokość to mniej więcej 1,5 metra, posiada ona rozgałęzioną łodygę, zielone liście składające się z trzech do dziewięciu odcinków, szorstko owłosione. Kwiaty konopii siewnej szybko usychają, owoce natomiast to malutkie orzechy. Z nich właśnie tłoczy się dzisiejszego bohatera – czyli olej konopny.

Spójrzcie na poniższe oraz powyższe zdjęcia. Sam w sobie posiada złocisto-zielonkawy, półprzezroczysty kolor, delikatny, aczkolwiek specyficzny zapach oraz lekko gorzkawy smak. Konsystencją nie różni się praktycznie od innych tłuszczy – za wyjątkiem kokosowego, który w temperaturze pokojowej ma postać stałą. W smaku oleju konopnego natomiast czuć malutką goryczkę, toteż nie wszystkim może on zasmakować. Ta jednak nie jest na tyle wielka, aby ów fakt fakt przeszkadzał w używaniu dzisiejszego bohatera zarówno w daniach słodkich, jak i wytrawnych.

Oczywiście tłoczy się go na zimno, dlatego nie powinien być wystawiany na działanie światła – stąd ciemna butelka, a także należy przechowywać go w dosyć niskiej temperaturze, najlepiej sprawdzi się rzecz jasna lodówka, opcjonalnie jakaś zimniejsza spiżarnia. Pamiętajcie, iż jeśli w sklepie produkt ten nie znajduje się w warunkach chłodniczych, tylko leży zwyczajnie na półce (dodatkowo w przezroczystej butelce), wtedy w ogóle nie warto go kupować, bowiem już stracił część swoich właściwości. Należy też pamiętać o odpowiednio szybkim spożyciu go, po otwarciu nie powinien stać dłużej, niż ok. 2 miesięcy.

Sam producent informuje nas na etykiecie, iż olej konopny posiada dużo tłuszczy nienasyconych, a zastępowanie nimi tych nasyconych dba o prawidłowy poziom cholesterolu – jednak o właściwościach poszczególnych tłuszczy czytaliście już chyba w pierwszej części „Kompendium..”, mam rację? Dodatkowo wspomina bardzo ważny aspekt stosowania go jedynie na zimno, niepodgrzewania oraz zaleca spożywanie 30g = 2 łyżek stołowych produktu dziennie, aby uzyskać zamierzony efekt zdrowotny (dziwne, u mnie łyżka ma zawsze 10g 😉 ).

Właśnie – same liczby to tylko liczby, kalorie zaś to kalorie. Ja poniższe wartości zaczerpnęłam z etykiety. Jak już pewnie zauważyliście, wszystkie oleje (w tym też konopny) posiadają ich ok. 900 na 100 gram, a składają się tylko i wyłącznie z tłuszczy w czystej postaci. Dzisiejszy bohater jest rzecz jasna wegański, witariański, nie zawiera glutenu, jego indeks glikemiczny zaś wynosi 0. Dobrze, tyle słowem wstępu, teraz jeszcze tabelka kaloryczności na 100 g, 10-gramową łyżkę, 5-gramową łyżeczkę, następnie zaś długa lista właściwości oleju konopnego, co nieco o jego zastosowaniu w kosmetyce (+ moje maseczki na włosy), a także kulinarnie. Pod koniec rzecz jasna przepis – na przepyszny „Hummus-cake”, czyli ciastko pieczone o smaku hummusu i pastą z cieciorki + tahiny również nadziane 😀

                             Kalorie          Białko         Tłuszcze         Węglowodany         Błonnik

100 g (ml)            900 kcal          0 g              100 g                  0 g                           0 g

Łyżka (10 g)          90 kcal            0 g              10 g                    0 g                           0 g

Łyżeczka (5 g)      45 kcal            0 g               5 g                     0 g                           0 g

 

Oh, czas więc rozpocząć całą symfonię wręcz właściwości tego produktu. To bogactwo przeciwutleniaczy, aminokwasów, fitosteroli, witamin z grupy B, A, E, K, C, wapnia, cynku, magnezu, fosforu, żelaza, kwasów tłuszczowych: oleinowego, linolowego, linolenowego, gamma-linolenowego. Składa się głównie z bardzo korzystnych dla nas zwłaszcza Omega-3, a także Omega-6.

Przede wszystkim olej konopny wspomaga układ odpornościowy, metabolizm komórek, pracę serca + całego układu krwionośnego, reguluje poziom cholesterolu we krwi, zapobiega miażdżycy, udarom, zawałom, nadciśnieniu, krwotokom – wspomaga procesy krzepnięcia krwi oraz dba o prawidłową przemianę białek i tłuszczy w organizmie. Dodatkowo przeciwdziała cukrzycy, chorobom wątroby, nerek, jelit, przyspiesza gojenie się ran, poprawia elastyczność naczyń krwionośnych, także łagodzi napięcie przedmiesiączkowe, zmniejsza stany zapalne, obrzęki, bóle mięśni, przyspiesza ich regenerację.

Produkt ów działa również moczopędnie, oczyszcza organizm z toksyn, posiada charakter zasadowy, ma właściwości uspokajające, przeciwdziała stresowi, nerwom, bezsenności, likwiduje tworzące się w naszym ciele napięcie. Oprócz tego znakomicie wzmacnia florę jelitową, naturalną odporność organizmu, reguluje jego gospodarkę hormonalną, przeciwdziała powstawaniu nowotworów, wszelkich chorób cywilizacyjnych, ma właściwości podobne do leków przeciwbólowych. Warto jeszcze wspomnieć, iż znakomicie wzmacnia funkcjonowanie układu nerwowego, przede wszystkim zaś mózgu.

Dzisiejszy tłuszcz w kosmetyce:

Przede wszystkim wspomaga kondycję włosów, skóry i paznokci. Dzięki bogatej zawartości kwasów tłuszczowych, olej ten stanowi zbawienie dla naszego ciała zarówno od wewnątrz, jak i od zewnątrz. Niedostarczanie ich organizmowi (który sam ich nie wyprodukuje) skutkuje kruchymi, łamliwymi paznokciami, suchą, spękaną skórą, a także wypadającymi, matowymi, przesuszonymi włosami. Olej konopny stosowany powierzchownie wykazuje działanie regenerujące, reguluje gospodarkę lipidową skóry, nadaje jej świeżego wyglądu, przeciwdziała powstawaniu przebarwień oraz zmarszczek na twarzy. Dodatkowo likwiduje trądzik zapobiegając również świecącej się, „odblaskowej” cerze, niweluje zmiany spowodowane przez choroby (np. łuszczycę) czy uszkodzenia błon śluzowych/skóry + zapobiega ich powstawaniu, włosom zaś dodaje koloru, blasku, ułatwia ich rozczesywanie.

Warto wspomnieć, iż olej z nasion konopii znakomicie wchłania się w skórę, nie pozostawiając na niej tłustych śladów. Stosowany zarówno w sklepowych kosmetykach, jak też tych domowych. Ja sama wykorzystałam go do zrobienia dwóch widocznych powyżej maseczek (których nakładanie stało się już moją sobotnią tradycją 🙂 ):

  1. Olej konopny, syrop kokosowy, masło orzechowe.
  2. Olej konopny, cukier trzcinowy, nasiona chia, syrop kokosowy.

Dodatkowo często używam go także do ssania czy zwyczajnego olejowania skóry – twarzy bądź dłoni. Dzisiejszy bohater znakomicie sprawdzi się we wszelkiego typu wyrobach: kremach, hydrolatach, maskach i maseczkach, peelingach, wazelinach, maściach, pomadkach, odżywkach do włosów, ust, rzęs bądź paznokci.

Olej konopny a jego kuchenne zastosowanie:

Halo, halo, ale ma on zastosowanie przecież nie tylko dla urody! Skoro przynosi nam tak wiele korzyści, może warto poznać możliwości jego wykorzystania w naszej kuchni, podczas codziennego gotowania? Może najpierw przybliżę Wam widoczne na fotografiach przykłady z mojego życia, wcześniej zaś przypomnę to, co już mówiłam – nadaje się on do stosowania jedynie na zimno, nie można go podgrzewać, gdyż straci wtedy swoje własności. Jest bowiem tak delikatny, iż nawet złe warunki przechowywania oleju konopnego pozbywają go większości z nich. Dobrze, lecz teraz kilka słów o tym, jak ja wykorzystałam go w kuchni:

  • przede wszystkim wspominany już przepis (przewińcie poniżej, aby go zobaczyć – jest też na obrazku wyróżniającym) na ciasto z hummusem, czekoladą, tahiną, cieciorką oraz kuminem: czyli „Hummus-cake”
  • jeden z moich śniadaniowych koktajli, tym razem na wytrawny, na bazie ciecierzycy (a jaki pyszny!)
  • prosta sałatko-surówka wzięta do szkoły, składająca się jedynie z ugotowanego, startego na grubych oczkach buraka, wegańskiego boczku oraz właśnie dzisiejszego bohatera

Hmm, wyszło na to, iż u mnie pojawiał się on bardziej w daniach wytrawnych aniżeli słodkich, jednak nie stanowi to żadnej reguły. Ma dość wyrazisty (zwłaszcza w gronie tłuszczy) smak, z lekką nutką goryczki, jednak nadaje się do wszelkich typów potraw. Możemy wykorzystać go przede wszystkim w sałatkach/surówkach czy dressingach do nich, posmarować chleb (zamiast masła), dodać do złotego mleka, koktajlu albo innego napoju. Jeśli chcecie (tak jak ja) użyć go w daniach gorących, wtedy dolejcie olej konopny tuż przed podaniem tudzież wymieszajcie już na wyłączonym gazie.

Ja często wykorzystuję go też właśnie do różnych sosów, papek, owsianek, polewam dzisiejszym bohaterem m.in. zupy albo zupy-kremy. Polecam użyć go w jakieś marynacie (nada świetnego aromatu!), smakowym dipie, skropić nim warzywa, puree, pasztet, pieczeń, leczo, klopsiki czy potrawkę – leżące już na talerzu. Teraz natomiast zapraszam na przepyszny przepis, po nim zaś podsumowanie: gdyż dzisiaj dowiedzieliśmy się sporo informacji, a te trzeba by jakoś poukładać w głowie 😉

Hummus-cake jednoporcjowy
Wydruk przepisu
Kremowe, wilgotne, rozpływające się w ustach gorące, ciecierzycowe ciasto tylko dla Ciebie z sezamową, gorzką czekoladą
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Czas oczekiwania
20-25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Czas oczekiwania
20-25 minut
Hummus-cake jednoporcjowy
Wydruk przepisu
Kremowe, wilgotne, rozpływające się w ustach gorące, ciecierzycowe ciasto tylko dla Ciebie z sezamową, gorzką czekoladą
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Czas oczekiwania
20-25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Czas oczekiwania
20-25 minut
Składniki
Przyprawy (pozostałe wedle uznania)
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Zaczynamy rzecz jasna od nagrzania piekarnika - tradycyjnie do 190 st. C. 90 gram cieciorki przekładamy do naczynia blendera, dodajemy 20 g tahini, sok z cytryny oraz wszystkie przyprawy. Blendujemy na niekoniecznie idealnie gładką masę, dolewając wody dla odpowiedniej konsystencji - takiej, jak przy zwyczajnym hummusie. Odstawiamy.
  2. W międzyczasie do rondelka przelewamy mleko sojowe, wstawiamy na mały ogień, przykrywamy. Kiedy będzie nieco gorące, dodajemy 2 kostki czekolady i gotujemy, raz za czas mieszając, ok. 4-6 minut, dolewając w razie potrzeby wrzątku. Kolejno łączymy z 20 g sezamowej pasty oraz - mieszając - trzymamy na ogniu (już bez pokrycia) ostatnie 1-3 minuty.
  3. Polewa ta powinna być średniej gęstości (można dolać płynu), lśniąca, gładka + jednolita. Teraz natomiast szykujemy wybrane naczynie żaroodporne, wcześniej zaś 1/4 naszego kremu z ciecierzycy mieszamy dokładnie, za pomocą łyżki, z 20 g odłożonej na początku cieciorki.
  4. W naczyniu układamy: 1/4 naszego hummusu, 20 g tahini, olej konopny, sezam, 1/4 naszego hummusu, 20 g ciecierzycy (tej bez niczego), cały sklepowy hummus, kostkę czekolady, hummus wymieszany z ziarnami cieciorki, na to wylewamy równomiernie oraz - już niekoniecznie dokładnie - polewę, natomiast na wierzchu rozkładamy całą pozostałą, ciecierzycową pastę.
  5. Gotowe 😉 A nie, teraz jeszcze wkładamy do nagrzanego piekarnika na ok. 20-25 minut, kolejno zaś zostawiamy przy uchylonych drzwiczkach przez jeszcze kilka, aby "doszedł", ale nie wystygł. Zajadamy bowiem na gorąco, ulubioną łyżeczką prosto z foremki, oglądając fajny serial i ciesząc się smakiem naszego "ciasta". Smacznego!!!!
Pozostałe informacje

Uwielbiam hummus! W końcu kto go nie lubi? Sama wykonywałam już na jego bazie omlety czy owsianki, jednak dopiero dzisiaj pierwszy raz podeszłam do wypieku - bowiem ostatnio mam kolejną "fazę", właśnie na kolacyjne ciasta 😉 Najpierw były papki, później właśnie owsianki oraz omlety. Nie, nie zgadnę na pewno, co stanie się moim faworytem po pieczonych słodkościach! Słodkościach - tak czy siak, dzisiejszy "Hummus-cake" to danie pół słodkie, a pół wytrawne. Ja sama jednak nie potrafiłabym chyba zjeść (zwłaszcza w obecnym okresie) kolacji typowo "na słono". Już wcześniej zauważyłam zaś, że połączenie gorzkiej czekolady z cieciorkową pastą jest naprawdę świetne, dlatego postanowiłam je tutaj wykorzystać.

Nie polecam natomiast w ów daniu akurat rezygnować z kupnego humusu na rzecz domowego, bowiem samodzielnie robimy już ten stanowiący "bazę" naszego wypieku, dlatego wtedy smaki oraz konsystencje obydwu byłyby zbyt do siebie podobne, tak natomiast mamy więcej, hmm.., atrakcji? w posiłku. Ja wykorzystałam dzisiaj wersję z oliwkami, fajnie się komponuje, bowiem aromatem różni się właśnie od klasyku, który przygotowujemy samemu. To oczywiście danie bezglutenowe, a zawartość cukru w nim zależy jedynie od użytej czekolady. Spójrzcie jeszcze tylko na poniższe "makro" -> bardzo fajnie prezentuje się spora ilość zwłaszcza tłuszczy (również białeczka) w stosunku do węgli, prawda?

  • 1211 kalorii
  • 36,8 gram białka
  • 93,38 gram tłuszczy
  • 52,87 gram węglowodanów

Podsumowanie o tłuszczu z nasion konopii:

  • powstaje poprzez tłoczenie nasion konopii siewnej – roślina ta dziko rośnie w górach Ałtaj, Tien-szan, na Zakaukaziu i w Afganistanie, ma ok. 1,5 metra wysokości, posiada rozgałęzioną łodygę, zielone liście składające się z trzech do dziewięciu odcinków, szybko usychające kwiaty oraz malutkie owoce
  • sam produkt natomiast koniecznie musi przechowywany być w ciemnej butelce, w zacienionym, chłodnym pomieszczeniu – aby nie utracił swoich właściwości, stosowany natomiast jedynie na zimno, to jest nie wolno go podgrzewać
  • olej konopny wyróżnia się charakterystycznym smakiem i zapachem, z lekką nutką goryczki; posiada złoto-zielonkawą, półprzezroczystą barwę, a nadaje się zarówno do napoi, dań słodkich czy wytrawnych
  • jest natomiast trudno dostępny w zwykłych marketach, jedynie tych większych, z ekologiczną żywnością, na targach wegańskich, niekiedy w aptekach + oczywiście przez internet, a cena 250-mililitrowej buteleczki wynosi ok. 20 zł
  • to produkt wegański, witariański, bezglutenowy, o IG = O, składający się tylko z tłuszczy: w 80% są to najkorzystniejsze dla nas kwasy Omega-3 i Omega-6; stanowi skarbnicę przeciwutleniaczy, aminokwasów, fitosteroli, witamin z grupy B, A, E, K, C, wapnia, cynku, magnezu, fosforu, żelaza, kwasów tłuszczowych: oleinowego, linolowego, linolenowego, gamma-linolenowego
  • wspomaga on układ odpornościowy, florę bakteryjną jelit, metabolizm komórek, pracę serca + całego układu krwionośnego, przeciwdziała cukrzycy, nowotworom, chorobom wątroby, nerek, jelit, przyspiesza gojenie się ran, poprawia elastyczność naczyń krwionośnych, łagodzi napięcie przedmiesiączkowe, zmniejsza stany zapalne, obrzęki, bóle mięśni, przyspiesza regenerację organizmu
  • dodatkowo działa moczopędnie, oczyszcza nas z toksyn, ma właściwości uspokajające, przeciwdziała bezsenności, likwiduje napięcie, reguluje gospodarkę hormonalną, posiada własności podobne do leków przeciwbólowych, znakomicie wzmacnia funkcjonowanie układu nerwowego, przede wszystkim zaś mózgu
  • olej konopny jest też szeroko stosowany w kosmetyce, znakomicie się wchłania, toteż dodaje się go do (sklepowych bądź domowej roboty) masek, maseczek, peelingów, kremów, waści, wazelin, pomadek czy odżywek, można ów produkt także ssać, olejować nim ciało, dłonie czy twarz
  • stosowany powierzchownie wykazuje bowiem naprawdę ogrom właściwości: regeneruje, reguluje gospodarkę lipidową skóry, nadaje świeżego wyglądu, przeciwdziała powstawaniu przebarwień, zmarszczek na twarzy, likwiduje trądzik, matuje cerę, niweluje zmiany spowodowane przez choroby (np. łuszczycę) czy uszkodzenia błon śluzowych/skóry + zapobiega ich powstawaniu, włosom zaś dodaje koloru, blasku, ułatwia rozczesywanie
  • kuchenne wykorzystanie dzisiejszego bohatera dokładnie opisałam w części kulinarnej, można dodawać go przede wszystkim do sałatek, sosów, dressingów, owsianek bądź papek, smarować chleb, polewać warzywa albo gotowe już dania
  • praktycznie w ogóle jednak olej z nasion konopii nie jest wykorzystywany w sklepowych „gotowcach”, gdyż firmy produkujące żywność używają najczęściej najtańszych tłuszczy (konopny zaś posiada dość wysoką cenę): głównie z rzepaku, czasami też słonecznikowego, zazwyczaj ów rafinowanych opcji (niestety)