Niezbyt smaczny biały proszek, który czaruje w kuchni! – dzisiaj co nieco o sodzie oczyszczonej

Wszyscy chyba kojarzymy ją nie tylko z naszej kuchni, ale też z kosmetyków oraz środków do czyszczenia, zwłaszcza takich domowych, w stylu „Zero Waste”. U mnie w domu zazwyczaj wykorzystywana jedynie w wypiekach, ostatnimi czasy jednak poznałam naprawdę ogrom jej zastosować, a gości w większości już moich przepisów. Jednak.. co to w ogóle jest, soda oczyszczona? Spójrzcie poniżej, na zakupione przeze mnie opakowanie. Napisano tam, iż składa się jedynie z węglanów sodu, noszących skrót E500. Ten środek spulchniający oraz regulator kwasowości często spotykany jest także w wielu produktach spożywczych. Ma właściwości higroskopijne i dobrze rozpuszcza się w wodzie.

Węglany sodu powstają rzecz jasna w wyniku reakcji chemicznej amoniaku + dwutlenku chlorku sodu, jednak występują też naturalnie – w sodowych jeziorach Afryki oraz Ameryki czy wielu minerałach. Nasza bohaterka zaś (pomimo należenia do owej grupy) to wodorowęglan sodu, czyli produkt reakcji kwasu węglowego + sodu, nazywana także „kwaśnym węglanem sodu” -> co może być mylące, gdyż tak naprawdę ma ona dość słaby odczyn kwasowy, w niektórych przypadkach reaguje nawet jako zasada.

Okej, ale dość tej chemii! Dodam, iż należy tutaj pamiętać, aby nie przesadzać z sodą oczyszczoną, bowiem w małych ilościach jest nieszkodliwa, przedawkowanie natomiast może prowadzić zwłaszcza do chorób nerek, wymiotów, biegunek bądź nadmiernego wydzielania soku żołądkowego. Dostaniemy ją natomiast zarówno w małych opakowaniach (jak na przykład moja, 80-gramowa paczuszka), a także kupimy w 5- czy nawet w 25-kilogramowych paczkach. Większe gramatury rzecz jasna tylko przez internet, ów malutkie natomiast dosłownie wszędzie -> począwszy od małych, osiedlowych sklepików, na większych marketach oraz ekologicznej żywności kończąc. 100 g kosztuje w supermarketach mniej niż złotówkę, kilogramową paczkę zaś kupimy w sieci za ok. 4-5 złotych, nawet czasami mniej.

Przyjrzyjmy się jej bliżej. To biały, drobny proszek, który sam w sobie nie lepi się zbytnio do rąk, jest dość sypki (co widać na zdjęciach). Ponoć bezzapachowy, ja jednak wyczuwam w nim zapach takich landrynek „lodowych”, które jadłam za czasów dzieciństwa, pachną właśnie dość.. hmm.. zimno. Nie radzę natomiast próbować dzisiejszej bohaterki samodzielnie, ma bowiem bardzo mocny, „ostry” (w innym tego słowa znaczeniu) smak. Bardzo łatwo jest też dodać jej zbyt wiele w różnorakich przepisach, ja zazwyczaj podaję ok. 0,5 małej łyżeczki na porcję, jednak mimo wszystko radzę dać najpierw mniej, gdyż choć szczypta za dużo może zniszczyć całą potrawę.

Teraz może Was zaskoczę, może nie, ale soda oczyszczona w ogóle nie ma kalorii, dlatego też w dzisiejszym tekście nie znajdziecie – jak tradycyjnie – tabelki. Nie ma też indeksu glikemicznego, to produkt bezglutenowy, odpowiedni dla wegan, witarian, składający się jedynie z samego sodu. Ale uwaga! Owego pierwiastka nie powinniśmy przyjmować w nadmiarze, a obecnie i tak jest go bardzo dużo we współczesnej diecie (gdyż znajduje się m.in. w soli). Czy jednak taki niepozorny proszek posiada jakieś korzystne dla nas właściwości? Nawet nie uwierzycie, jak wiele! Zarówno zdrowotnych, jak też pozytywnie wpływających na nasz wygląd – o czym zaraz się przekonacie (to znaczy ja Was przekonam 😉 ).

Warto na wstępie wspomnieć, że znalazła szerokie zastosowanie w leczeniu, kosmetyce, kuchni.. Przede wszystkim reguluje pH organizmu, oczyszcza go z toksyn, pomaga walczyć z mukowiscydozą, zapobiega wrzodom, zgadze, kwasom żołądkowym, niestrawnościom, specyficznym pieczeniu w klatce piersiowej, niweluje uczucie, jakby chciało się zwymiotować. Dzięki temu, iż odświeża oddech, często robi się z niej domowe pasty do zębów czy płyny do płukania ust. Natomiast poprzez łagodzenie bólu gardła, kataru, kaszlu oraz innych objawów przeziębień, soda to jeden z głównych składników wody do inhalacji, mikstur na gardło bądź samodzielnie wykonanych kropel do nosa.

W postaci pasty łagodzi obrzęk po ukąszeniach owadów, poparzeniach albo oparzeniach słonecznych, zapaleniu skóry u małych dzieci, dodatkowo dzisiejsza bohaterka pomaga w infekcjach nerek, dróg moczowych (np. zapaleniu pęcherza), a także zwalcza afty i zapalenia w kącikach ust. Działa antynowotworowo (w połączeniu z sokiem z cytryny), pozytywnie wpływa również na odchudzanie. Nie powinny natomiast stosować naszej bohaterki osoby z występującym już nadciśnieniem, bowiem zawarty w niej sód spowoduje jeszcze większe nasilenie się dolegliwości.

Soda oczyszczona w kosmetyce (i nie tylko):

Tutaj znana przede wszystkim chyba jako środek wybielający zęby, jednak udowodniono, iż ów popularna informacja jest mitem, gdyż soda nie posiada właściwości utleniających – a ścierające, przez co po jej użyciu może nam się wydawać, że szkliwo jest bielsze, bardziej lśniące.  Mimo to, stanowi ona popularny, częsty składnik past do zębów bądź płynów do ust. Można na jej bazie wykonać płukankę (podobno) skutecznie zastępującą szampon, użyć w domowej roboty peelingach, maskach do twarzy czy włosów. Ja stworzyłam właśnie ów drugą, którą widzicie na zdjęciach powyżej. Oprócz dzisiejszej bohaterki, składa się ona jeszcze z oleju konopnego, syropu kokosowego oraz brązowego cukru.

Soda oczyszczona wcierana w ciało działa niczym antyperspirant, wygładza również zasuszoną, szorstką skórę (np. na łokciach, piętach czy kolanach), jak bowiem wspominałam, ma właściwości ścierające. Można stosować ją również do przemywania ran, zapaleń skóry czy podrażnień.

Nie mogłabym jeszcze pokrótce nie wspomnieć o korzystnych dla domu zastosowaniach naszej bohaterki – choć sama do tej pory z nich nie korzystałam, podobno znakomicie nadaje się do czyszczenia zarówno sporych powierzchni (np. kafelek, wanny), jak też mniejszych elementów. Idealnie sprawdzi się podczas mycia naczyń, polerowania sztućców oraz innych, metalowych przedmiotów, dodana do prania nada ubraniom świeżości na dłużej, eliminuje również nieprzyjemne zapachy – dobiegające np. z rury ściekowej, kosza na śmieci tudzież kociej kuwety. Na jej bazie wykonuje się większość płynów/proszków do prania, do mycia naczyń, okien, szkła bądź innych powierzchni, a także domowe specyfiki do zmywarek. Przynosi to wiele korzyści, gdyż przede wszystkim jest praktycznie zupełnie „Zero Waste”, po drugie zaś mamy wtedy pewność, iż nie używamy szkodliwych, niezidentyfikowanych, złych dla naszego zdrowia chemicznych substancji (takich, jakie zawarte są w sklepowych detergentach).

Ów postępowanie opłaca się również, kiedy mamy na myśli koszty – w internecie bowiem możemy kupić aż 25 kilogramów sody oczyszczonej za jedyne 45 złotych!!

Biały, lodowy proszek – kulinarnie:

Jeśli spojrzycie na moje obecne przepisy z łatwością zauważycie, że w ostatnim czasie królują u mnie wyłącznie jednoporcjowe ciastka pieczone, dlatego też do nich właśnie wykorzystałam naszą dzisiejszą bohaterkę. Począwszy od przepisu – „Ciastka magicznego”, w którym stworzyłam najlepsze połączenie smakowe wszechświata! -> daktyle + tahina, całość zaś wzmocniłam jeszcze kremowym musem kokosowym. Poniżej natomiast widzicie danie zamieszczone przeze mnie już na Instagramie, czyli coś w stylu szarlotki. Tak mi ów wypiek zasmakował, że robiłam go aż trzy razy pod rząd! Jest jeszcze galeria trzech zdjęć wyżej, przedstawiająca kolejne moje ciastko pieczone, tym razem jednak cynamonowe.

Warto wspomnieć, iż soda oczyszczona znalazła bardzo wszechstronne zastosowanie w naszej kuchni, przede wszystkim (a raczej jedynie) jako środek spulchniający, bezglutenowy zamiennik proszku do pieczenia. Pamiętajcie tylko, aby koniecznie połączyć ją z łyżką octu bądź soku z cytryny, gdyż wtedy jeszcze bardziej ukaże swoje „magiczne” własności!! Sama w sobie stosowana w naprawdę niewielkich ilościach, pasuje do dań zarówno słodkich, jak i wytrawnych. Mam tutaj na myśli wszelkie wypieki: pieczywo (chleby, bułki, bagietki), ciasta, ciasteczka, biszkopty, muffiny, omlety, naleśniki, placki, chrupiące płatki (np. kukurydziane, z piekarnika). Nie polecam jednak dodawać jej np. do używanych do tart spodów, ponieważ w tym przypadku nie chcemy raczej, aby „uniósł się on” poza powierzchnię blachy, bowiem zamierzamy coś jeszcze na nim ułożyć, jakiś farsz, prawda?

Zakańczając dodam jeszcze, że sodę z łatwością znajdziemy również w sklepowych daniach gotowych, także tych pieczonych, głównie mącznych. Ona (zamiennie z proszkiem do pieczenia/opcjonalnie drożdżami/zakwasem – w przypadku chleba) znajduje się w praktycznie w każdym pieczywie, wszelkich drożdżówkach, słodkich ciastach, ciasteczkach, niekiedy nawet w naleśnikach albo tortillach. Spróbujcie dostrzec ją tam sami, jest naprawdę powszechna!

Ciastko magiczne
Wydruk przepisu
Tahini + daktyle + mleko sojowe -> czyli najlepsze połączenie smaków na świecie, ukryte w czekoladowym ciastku prosto z piekarnika
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25-30 minut
Czas oczekiwania
20 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25-30 minut
Czas oczekiwania
20 minut
Ciastko magiczne
Wydruk przepisu
Tahini + daktyle + mleko sojowe -> czyli najlepsze połączenie smaków na świecie, ukryte w czekoladowym ciastku prosto z piekarnika
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25-30 minut
Czas oczekiwania
20 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25-30 minut
Czas oczekiwania
20 minut
Składniki
Masa na ciastko
Polewa czekoladowa
Słodki krem karmelowy
Dodatkowo
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Piekarnik nagrzewamy do 190 st. C. Daktyle zalewamy wrzątkiem (zostawiając dwie sztuki), wstawiamy na średni bądź mały ogień bez przykrycia i gotujemy do ich miękkości. Kolejno odlewamy większość (nie cały) płynu - będzie nam potem potrzebny. Do owoców zaś dodajemy mleko plus tahinę, blendujemy.
  2. W międzyczasie do małego rondelka wlewamy kolejne 50 ml napoju oraz 2/4 kostki czekolady. Pod przykryciem, na małym gazie, mieszając, tworzymy z tego jednolitą, gładką, dokładną polewę - dość rzadką, ja podczas ów procesu dolałam dla konsystencji prawie cały płyn spod daktyli!
  3. Kiedy gotują się zawartości obu garnuszków, my w miseczce, za pomocą łyżki dokładnie łączymy wszystkie elementy masy na ciasto, rozgniatając przy tym powstające grudki. Tutaj też przyda się małe "wsparcie" wodą spod suszonych owoców.
  4. Ostatnia z czynności to stworzenie lśniącej, jedwabistej pasty, w miarę rzadkiej, z musu kokosowego oraz wrzątku - takiej, jaką często spotkać możecie w innych moich przepisach. Następnie szykujemy naczynie żaroodporne i układamy w nim wedle poniższej kolejności.
  5. Karmel daktylowy, masę na ciasto, 2 pozostałe kostki czekolady, resztę tahini, ciasto, daktyle, "suchy" mus kokosowy, ostatnią porcję ciasta, drugą (większą) część kremu daktylowego, pastę kokosową, całość natomiast zalewamy czekoladową polewą. Wstawiamy na ok. 20 minut do piekarnika, po tym czasie polecam jeszcze zostawić wypiek przy uchylonych drzwiczkach.
  6. Zajadamy koniecznie na gorąco, od razu, ulubioną łyżeczką prosto z naczynia - oglądając serial i delektując się smakiem "Magicznego ciastka". Smacznego!! <3
Pozostałe informacje

Nie wiem, czy już to wspominałam, ale uwielbiam połączenie daktyli z tahiną. Drugim takim jest masło orzechowe oraz rodzynki. Nie przekonuje mnie natomiast mieszanka PB właśnie z daktylami, która jest chyba bardzo popularna. Lubię też dodawać figi: do sezamowej pasty i masła migdałowego. Nie bójcie się również łączyć musu kokosowego z dowolną pastą orzechową bądź czekoladową polewą - ja robię to bardzo często, a efekty są zaskakująco pyszne!

W dzisiejszym ciastku użyłam rzecz jasna naszego bohatera wpisu - sody oczyszczonej, dzięki czemu pięknie wyrosło ono nawet ponad żaroodporne naczynie. Ów danie jest natomiast przepysznym, w 100-procentach pełnowartościowym posiłkiem - dodatkowo zawiera sporo błonnika + składników mineralnych i witamin korzystnych dla organizmu. Białka dostarcza nam przede wszystkim mleko, sezamowa pasta oraz mąka z cieciorki, węglowodanów - ziemniaczana, daktyle, ksylitol, tłuszczy zaś - mus/mąka kokosowa, kakao, gorzka czekolada, jak również tahina.

Spójrzcie tutaj, gdzie mamy pełny rozkład całego makro: 😉

  • 1133 kalorie
  • 29,95 gram białka
  • 76,98 gram tłuszczy
  • 78,73 gram węglowodanów

Sodowe podsumowanie dzisiejszego tekstu:

  • dzisiejsza bohaterka jest nietypowym przedstawicielem węglanów, bowiem zamiast z reakcji amoniaku + dwutlenku chlorku sodu powstaje z połączenia kwasu węglowego + sodu -> nazywana też wodorowęglanem sodu, bądź tzw. „kwaśnym węglanem sodu”, co może być mylące, posiada bowiem tak lekko kwaśny odczyn, iż czasami zachowuje się nawet jak zasada
  • my stosujemy ją zarówno w przemyśle spożywczym na szerszą skalę (jako środek spulchniający oraz regulator kwasowości), w naszych domowych przepisach, lecznictwie, kosmetyce, a także samodzielnie zrobionych detergentach/środkach do czyszczenia, naturalnych i praktycznie bezodpadowych
  • do zakupienia wszędzie, począwszy od małych marketów, przez większe sklepy, hurtownie, internet, w naprawdę różnych gramaturach; mała, 80-100-gramowa paczuszka kosztuje niecałą złotówkę, można dostać też kilogramowe opakowania (ok. 4-5 zł), 10-kilowe bądź nawet 25-kilogramowe (ok. 45 zł)
  • soda oczyszczona jest rzecz jasna wegańska, witariańska, stosowana jako bezglutenowy zamiennik proszku do pieczenia, nie posiada w ogóle indeksu glikemicznego ani kalorii, a składa się jedynie z sodu – tutaj należy uważać, gdyż ów pierwiastek nie wpływa na nasz organizm korzystnie, już na pewno z dzisiejszej bohaterki zrezygnować powinny osoby zmagające się z nadciśnieniem
  • z pozytywnych właściwości zdrowotnych natomiast przede wszystkim reguluje pH organizmu, oczyszcza go z toksyn, zapobiega mukowiscydozie, wrzodom, zgadze, kwasom, niestrawnościom, wymiotom, odświeża oddech, łagodzi bóle gardła, katar, kaszel oraz innych objawy przeziębień
  • dodatkowo leczy infekcje nerek, dróg moczowych, w połączeniu z sokiem cytrynowym działa antynowotworowo, pozytywnie wpływa również na odchudzanie
  • wodorowęglan sodu to jeden z głównych składników wody do inhalacji, mikstur na gardło, samodzielnie wykonanych kropel do nosa, past do zębów, płynów do płukania ust, pasta z niego natomiast łagodzi obrzęk m.in. po ukąszeniach owadów, poparzeniach, oparzeniach słonecznych, zapaleniu skóry, zwalcza afty, rany w kącikach ust
  • na bazie sody można wykonywać również domowe kosmetyki, dodając ją do wszelkiego typu masek, maseczek, płukanek zastępujących szampon, peelingów, wcierana w ciało działa jak antyperspirant, a wodnym roztworem można przemywać rany/podrażnienia/zaczerwienienia bądź zapalenia skóry
  • ma też właściwości ścierające (które mogą być mylone z utleniającymi – bowiem ściera szkliwo zębów, dając wrażenie wybielenia), przez co można wcierać ją np. w zasuszoną skórę łokci, kolan tudzież pięt, aby pozbyć się nieprzyjemnych zgrubień na skórze
  • stanowi ona składnik wielu domowych detergentów w stylu „zero waste”, sprawdza się świetnie do mycia zarówno większych, jak również mniejszych powierzchni: kafelek, wanny, okien, sztućców, doskonale nabłyszcza je, dodana do prania znakomicie odświeży nasze ubrania, niweluje nieprzyjemne zapachy (dochodzące z kuwety, rury ściekowej, kosza na śmieci) oraz wykonuje się samodzielnie na jej bazie różne detergenty, np. kostki do zmywarki
  • w kuchni soda oczyszczona wykorzystywana jest głównie we wszelkiego typu wypiekach, co już wspominałam – jako bezglutenowy zamiennik proszku do pieczenia; warto tutaj wzmocnić jej działanie poprzez dodanie łyżki soku z cytryny czy octu jabłkowego, a także nie przesadzić z ilością, bowiem nawet najmniejsze „przedawkowanie” skutecznie zniszczy smak całej potrawy
  • sprawdzi się jednak zarówno na słodko oraz na wytrawnie, głównie w wypiekach: pieczywie, ciastach, ciasteczkach, biszkoptach, omletach, muffinach, naleśnikach, plackach czy placuszkach; często wykorzystywana w sklepowych produktach, ja natomiast oczywiście polecam spróbować użyć jej w moim przepisie na „Ciastko magiczne”, a także innych, poprzednich recepturach – na wypieki bądź omlety