Olej kokosowy (nie)rafinowany + przepis na (zdrową) bombę kaloryczną

Hej! Dzisiaj zajmiemy się bardzo ważnym źródłem tłuszczy na diecie (nie tylko) wegańskiej, czyli olejem. Dokładniej – olejem kokosowym. O kokosie i jego produktach było już kilka tekstów, możecie do nich wrócić, poniżej ściąga:

Jeśli jednak pamiętacie je dokładnie, to dziś zapraszam po kolejną porcję faktów. Zacznijmy od tego, że bohatera tego teksu wytwarza się poprzez tłoczenie i rozgrzanie miąższu palmy kokosowej. Można kupić go obecnie w chyba wszystkich już sklepach spożywczych, zarówno rafinowany, jak i nierafinowany. Czym one się różnią? Otóż ten drugi podczas obróbki nie jest poddawany wysokiej temperaturze, przez co ma wyższą ceną, a proces tłoczenia jest trudniejszy i bardziej pracochłonny.

Spójrzcie powyżej, na moje dwa słoiki. Pierwszy zawiera olej rafinowany, jego objętość to aż (prawie) 1 litr! Ma przybrudzono-biały kolor oraz twardą konsystencję, jednak w cieplejszych, letnich dniach zmienił swój stan skupienia na ciekły, a barwę na przezroczystą. Nie pachnie jakoś szczególnie, smak posiada również.. no, nie posiada go! Na opakowaniu producent napisał, że to idealny zamiennik masła, może być używany w wysokich temperaturach, doskonały do pieczenia oraz smażenia. Zamieścił też przepis na smalec wegetariański (wegański!), który zrobiłam, a moją oceną podzielę się w „kuchennej” części tego tekstu.

Mały słoiczek z tłoczonym na zimno natomiast ma śliczniejszy, bielszy kolor z takimi jakby „kawałeczkami”, jednak to tylko złudzenie – tak naprawdę w całości jest gładki. Pachnie bardzo kokosowo i apetycznie, w smaku natomiast też jest cudowny. Tak bardzo, że uwielbiam dodawać go po prostu na wierzch np. owsianki, aby stworzył fajny posmak. Równie samo świetnie komponuje się z sosami.

Należy jednak pamiętać, że tego drugiego najlepiej nie wystawiać na działanie wysokiej temperatury, np. podczas smażenia. Traci wtedy swoje właściwości, a także wydzielają się szkodliwe związki. Nie mówcie nikomu, ale ja czasami często nie stosuję się do tej zasady, ponieważ uwielbiam kokosowy posmaczek na chrupiącej skórce omleta czy naleśników.

Jak prezentuje się tutaj wartość kaloryczna, a także rozkład makroskładników? Podam dane na 100g, łyżeczka natomiast ma 5g, a łyżka – 10. Tą drugą bardzo łatwo obliczyć, wystarczy przesunąć przecinek o jedno miejsce w lewo 😉 a potem już tylko dzielimy przez dwa i mamy wartości dla zwykłej, deserowej łyżeczki!

                              Kalorie            Białko              Tłuszcze             Węglowodany                Błonnik

Rafinowany         900 kcal             0 g                      100 g                 0 g                                  0 g

Nierafinowany    828 kcal             0 g                       92 g                  0 g                                  0 g

 

Tłuszcze, tłuszcze, same tłuszcze!! 😀 A jak indeks? Nie umiałam się dopatrzeć, ale chyba zerowy! Chyba na pewno i – tu przejdziemy do pierwszej właściwości oleju kokosowego – jest on produktem, który dodaje się do dań wysokoglikemicznych, aby ten poziom był niższy. Oczywiście mam tutaj na myśli większość olejów (m.in. też oliwę z oliwek), jednak my zajmujemy się właśnie kokosowym. Dlatego śmiało polecę wszystkim cukrzykom, osobom na diecie z niskim IG oraz po prostu każdemu, kto chce żyć bardziej zdrowo – dodajcie do potrawy (najlepiej nierafinowany) nasz dzisiejszy produkt. Nie chodzi mi oczywiście o smażenie, a o np. polanie nim ziemniaków (z tego, co wiem, w niewegańskim świecie popularne jest niezdrowe masło – pomyślcie tylko, jak smaczniejsze i korzystniejsza będzie podmiana na tłuszcz z kokosa albo choćby na oliwę!).

A jakie ma on jeszcze zalety?

Należy wspomnieć, że posiada idealne połączenie kwasów tłuszczowych, to jedno z najbogatszych źródeł tłuszczów nasyconych na świecie, natomiast ludzie o diecie obfitującej w produkty z kokosa są najzdrowsi i najdłużej żyją. Dodatkowo olej kokosowy wspomaga odchudzanie, zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę, choroby serca oraz układu krążenia, udar mózgu czy nawet zawał, obniża poziom złego cholesterolu, a także ciśnienie.

Oprócz tego ma silne działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybiczne, traktowany jest jako naturalny antybiotyk. Przeciwdziała próchnicy, dolegliwościom jamy ustnej, gronkowcowi czy grzybicy, zapobiega chorobom skóry oraz pomaga w leczeniu Parkinsona, Alzheimera i demencji.

Niestety, istnieje również liczna grupa jego zdecydowanych przeciwników, którzy uważają, że olej kokosowy właśnie posiada złe łańcuchy kwasów tłuszczowych, przez co jest bardzo szkodliwy dla naszego zdrowia. Naukowcy wciąż badają jego właściwości, ja natomiast należę bardziej do grona zwolenników tego produktu. Sądzę również, że wszystko stosowane w nadmiarze nie przyniesie korzyści, wręcz przeciwnie – toteż według mnie warto włączyć olej kokosowy do swojej diety, ale też z rozsądkiem, a nie jeść go po kilka łyżek dziennie. W sumie, to trzeba tak podchodzić do każdego produktu, prawda?

Olej kokosowy w kuchni.

Tutaj ma on bardzo szerokie zastosowanie. Znaczy, o ile ten bezsmakowy sprawdzi się w sumie jedynie do smażenia, o tyle tłoczony na zimno doda niesamowicie-kokosowego aromatu każdej potrawie. Pamiętacie np. sos do klusek kładzionych? Olej ten pasuje do wszelkich sosów właśnie, koktajli, a także jako dodatek do napojów czy pysznego, tłustego kakao (jak na zdjęciu poniżej).

Rzecz jasna można użyć go do wypieków: ciast, muffinek, tart, kruchych ciasteczek czy chlebków. Tłoczony na zimno świetnie sprawdzi się jako smarowidło na kanapkę, ja uwielbiam również położyć sobie po prostu go w lub na owsiance/papce, wtedy rozpuści mi się nadając wybranej części potrawy wspaniały aromat.

Mimo wszystko, najważniejszym zastosowaniem wszelkich olejów jest właśnie smażenie. Ja postanowiłam wykonać smalec wegetariański z przepisu, który znajdował się na etykiecie tego rafinowanego. Tuż po zrobieniu wyglądał tak, ja na zdjęciach poniżej, ja natomiast włożyłam go do słoika i wstawiłam na noc do lodówki, gdzie naprawdę stężał! Powiem Wam nawet, że rodzice (znający smak „prawdziwego” smalcu) powiedzieli, że pachnie identycznie, a smakuje prawie, prawie 😉 więc musi w nim coś być, mi osobiście też przypadł do gustu, fajnie pasuje np. jako smarowidło na kanapkę, a nawet wysoko-kaloryczno-tłuszczowy dip do warzyw czy krakersów.

Obliczyłam także jego wartość kaloryczną, z dodatkiem zarówno orzechów, jak i nasion chia. Jedna porcja (według mnie 1/5 słoika) ma dokładnie 297 kalorii, 1,91 gram białka, 29,25 gram tłuszczy oraz 8,64 gram węglowodanów. Sprawdzi się idealnie, kiedy akurat brakuje nam tej drugiej wartości, aby makro się zgadzało 😉

Olej kokosowy w kosmetyce.

Nie mogłabym tego pominąć, gdyż od połowy wakacji, codziennie rano ssę (hmm.. zawsze myślałam, że mówi się „ssam”, a jednak nie – właśnie sprawdziłam!) po łyżeczce oleju kokosowego. Jak to wygląda? Wkładam po prostu nabraną ilość do buzi i trzymam ok. 10-15 minut (w tym czasie normalnie wykonuję inne, łazienkowe czynności), następnie wypluwam, dokładnie płuczę usta oraz myję zęby. I nie, to wcale nie jest obrzydliwe, a takie opinie czasem słyszałam! Dla mnie to już część porannej rutyny, nic w tym niefajnego 😉

Jak taki zabieg działa? Podobno niweluje bóle głowy oraz wybiela zęby, jednak ja nie miałam wcześniej z tym problemów, więc nie mogę stwierdzić jakiejś wyraźnej różnicy. Zauważyłam natomiast, że człowiek ma w buzi NAPRAWDĘ DUŻO bakterii. Po czym to wiem? Otóż olej na ogół jest przezroczysty, kiedy natomiast po tych 15 minutach wypluwam go – ma kolor albo lekko żółty, albo szary. Tak, to wszystko są bakterie!

Oprócz tego nasz bohater w kosmetyce ma zastosowanie ogromne, ja jednak nigdy nie robiłam samodzielnie peelingów czy maseczek. Podobno smaruje się nim brwi, wmasowuje w ciało, we włosy, na jego bazie tworzy kremy, balsamy, maski do włosów czy właśnie żele złuszczające. Można więc śmiało stwierdzić, że ten produkt jest bardzo, bardzo uniwersalny!! 😀

Fasol-owsianka
Wydruk przepisu
Owsianka na fasolowej bazie, czyli jak dotąd najbardziej kaloryczne danie na moim blogu. Sztos!
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Fasol-owsianka
Wydruk przepisu
Owsianka na fasolowej bazie, czyli jak dotąd najbardziej kaloryczne danie na moim blogu. Sztos!
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 25 minut
Składniki
Baza
Dodatki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Najpierw czas na bazę. Fasolę niezbyt dokładnie blendujemy ręcznie z mlekiem, kolejno strączkowy płyn przelewamy do rondelka, dodajemy płatki, mieszamy. trzymamy do wrzenia na sporym ogniu, a następnie, przez około 10-15 minut, na małym.
  2. W międzyczasie na blat wykładamy wszystkie dodatki, figę obieramy. Kiedy owsianka przyjmie idealną konsystencję, wtedy dopiero zaczyna się zabawa! Ja uwielbiam układać całość w ten sposób, aby przy kolejnych zanurzeniach w papce łyżeczki, odkrywać coraz to nowsze niespodzianki 😛
  3. Przykładowo: łyżka bazy, kawałek figi, łyżka syropu, baza, trochę masła, trochę czekolady, baza, trochę kremu, olej i kawałek figi, baza, orzeszki.. Coś w tym stylu! Smacznego, mówię Wam, wtedy to dopiero jedzenie będzie mega-przyjemne 😉
Inne informacje

Rzecz jasna wszystko można zamieniać (fasolę na inną, cieciorkę, płatki, mleko), najbardziej zachęcam jednak do eksperymentowania z dodatkami. Ja podałam proporcje na poniższe wartości - tak, wiem, są one masakrycznie duże. Lecz czy nie warto czasem pozwolić sobie na (ogromną) rozpustę? Moja owsianka miała:

  • 1231 kalorii
  • 41,79 gram białka
  • 68,88 gram tłuszczy
  • 106,38 gram węglowodanów

Ostatnio podawałam też błonnik, ale jednak dopiero teraz zorientowałam się, że większość produktów w Fitatu (tam liczę) nie ma przypisanej jego cyferki, więc zamieszczenie go nie byłoby do końca zgodne z prawdą. Kalorie oraz BTW też nie są zapewne w 100% dobre, ale na pewno można kierować się nimi podczas sporządzania, np. naszego planu posiłków.

Olej kokosowy – podsumowanie:

  • powstaje poprzez wytłoczenie miąższu orzecha palmy kokosowej – jeśli przebiega to z użyciem wysokiej temperatury, mamy olej rafinowany, jeśli bez – nierafinowany, inaczej tłoczony na zimno
  • ten drugi jest nieco droższy, w przeciwieństwie do pierwszego ma delikatny kokosowy posmak oraz zapach – natomiast rafinowany jest zarówno bezsmakowy, jak i bezzapachowy
  • można dostać je już w każdym sklepie spożywczym, najtaniej jednak zawsze wychodzi przez internet
  • olej kokosowy to dosłownie sam tłuszcz – dobre dla nas nasycone kwasy tłuszczowe, a także zerowy indeks glikemiczny oraz taka właściwość, że potrafi on obniżać go u wysokoglikemicznych potraw
  • dodatkowo wspomaga odchudzanie, przeciwdziała cukrzycy, nadciśnieniu, wysokiemu poziomowi cholesterolu, zapobiega chorobom serca, układu krążenia, demencji, Alzheimerowi czy Parkinsonowi, zmniejsza ryzyko udaru oraz zawału
  • dodatkowo ma działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybiczne, przeciwdziała próchnicy, chorobom skóry czy dolegliwościom jamy ustnej
  • istnieje jednak spora grupa przeciwników oleju kokosowego, która uważa, że zawarte w nim kwasy tłuszczowe są bardzo szkodliwe dla człowieka, toteż naukowcy cały czas badają ten produkt
  • w kuchni sprawdzi się zarówno do smażenia (ale tylko rafinowany!), jak i jako składnik wszelkich wypieków, można również dodać go do napoju, kakao czy koktajlu, wykonać czekoladki na jego bazie, stworzyć sos, pastę, smalec, posmarować kanapkę, a także po prostu włożyć do papki czy owsianki, aby nadać jej niepowtarzalnego aromatu
  • dodatkowo olej kokosowy jest bardzo popularny w kosmetyce, jako maseczka do rzęs czy włosów, tłuszcz do masażu ciała czy główny składnik peelingów, balsamów, kremów oraz żelów; dobre dla naszego zdrowia jest również ssanie oleju kokosowego przez 15 minut rano, aby pozbyć się wszelkich toksyn oraz bakterii