Pan Burak wkracza na salony: w mocno-czekoladowym, pulchniutkim grubasku z karmelem

Wszyscy na pewno znamy go i kojarzymy z dzieciństwa, gdyż to jedno z bardziej wykorzystywanych warzyw w kuchni. W końcu kto kiedyś, dawno temu, używał jarmużu, czy nawet zielonego ogórka lub papryki? Z tego co pamiętam, jako „do-obiadowe warzywo” gościła (a u dziadków wciąż gości) wyłącznie gotowana lub kiszona kapusta, no i właśnie czasami prosta surówka z tartych buraków oraz jabłek. Popularniejszą z zup jest również barszcz, który można przygotować – bardziej tradycyjnie – z warzywem pokrojonym w kostkę, także w formie „z wszystkim” (barszcz ukraiński) lub też w mojej ulubionej wersji: zupy-kremu z grzankami, pestkami i koperkiem.

Lecz pamiętajcie, że buraki mają naprawdę wszechstronne zastosowanie, gdyż należą do grona warzyw, które równie dobrze smakują zarówno na słodko, jak i na wytrawnie. Ja jestem zwolenniczką zwłaszcza tej pierwszej kategorii, dlatego na samym końcu wpisu znajdziecie przepis na przepysznego, buraczano-czekoladowo-kokosowego grubaska 🙂

Samo warzywo jednak należy do rodziny komosowatych lub szarłatowatych – zależnie od systemu klasyfikacji, występuje go 12 gatunków, a rośnie przede wszystkim w basenie Morza Śródziemnego. Bulwy znajdują się pod ziemią, liście natomiast (również jadalne, natomiast na nich się dzisiaj nie skupiamy) wystają ponad nią. Bohater wpisu pojawia się w pełnej okazałości jesienią, wiosną natomiast prym wiodą młode, maleńkie buraczki, właśnie z liśćmi – tak zwana botwinka. Poniżej natomiast porównanie wielkości średniej bulwy z bananem oraz pomarańczką.

Przyjrzyjmy się Panu Burakowi dokładnie. Posiada on cienką, jadalną skórkę w szarawo-brązowym kolorze, którą jednak i tak zazwyczaj się obiera. O ile na surowo faktycznie nie smakuje apetycznie, o tyle zwłaszcza po upieczeniu jest bardzo dobra, a znajduje się w niej wiele wartości odżywczych. Pamiętajcie tylko, aby warzywo dokładnie umyć przed spożyciem! Po jej zdjęciu – poprzez obranie obieraczką, tak najwygodniej – naszym oczom prezentuje się krwistoczerwony, ciemny, szkarłatny gdzieniegdzie, twardy środek. Sok z buraka natomiast jest bardzo, bardzo barwiący i choć wydziela się go niewiele – spójrzcie tylko, jak jedno przekrojenie zabarwiło ostrze noża! Mówię Wam też, że po pracy z burakiem na pewno do końca dnia nie będziecie w stanie domyć rąk 😉 !!

Pachnie on lekko słodkawo, choć dosyć subtelnie. W smaku zazwyczaj także nieco słodki, jednak czasami trafi się na niedobre, stare sztuki, gorzkie oraz nieapetyczne – wtedy nie ma co mówić o zjedzeniu na surowo, jedynie obróbka termiczna sprawi, iż choć odrobinę będzie nadawał się do jedzenie – lecz mimo to i tak nie będzie jakiś szczególnie smaczny. Niestety, nie znam sposobu na znalezienie, wybranie w sklepie tych najlepszych okazów, które z radością będzie się dało chrupać na surowo: zależy to prawdopodobnie tylko od naszego szczęścia :/

To warzywo jest oczywiście wegańskie, witariańskie, bezglutenowe. Na surowo posiadają indeks glikemiczny na granicy niskiego i średniego – 30, dlatego mogą być spożywane bez problemów przez cukrzyków czy osoby z insulinoopornością. Powinny one jednak pamiętać, iż jakakolwiek obróbka termiczna zwiększa go nawet do 65, toteż w takiej postaci należy ich unikać, jeśli np. musimy być na diecie niskoglikemicznej. Wysoki indeks ogólnie nie jest najlepszy, tak więc ja zachęcam każdego do jedzenia warzyw na surowo, opcjonalnie po bardzo, bardzo krótkim przyrządzeniu! A jak prezentują się wartości kaloryczne? Spójrzmy, co mówi nam stronka Ile Waży o 100-gramach (mniejszej sztuce) oraz o 180-gramowej szklance startych buraków:

                               Kalorie            Białko           Tłuszcze         Węglowodany       Błonnik

100 g                     38 kcal               1,8 g               0,1 g                 9,5 g                       2,2 g

180 g startych     68 kcal               3,2 g               0,2 g                17,1 g                      4 g

 

Widzimy, iż zawiera przede wszystkim węglowodany, lecz także sporo błonnika – to dobrze. Ze względu na swoje właściwości (przede wszystkim te posiadane dzięki barwnikowi – betalainom) leczono nim nawet w starożytnej Babilonii, uwielbiano go w Grecji oraz w Rzymie: nawet 4000 lat temu! To bogactwo kwasu foliowego, witamin A, B1, B2, B3, B4, B5, B6, B12, C, pierwiastków takich jak żelazo, potas, magnez, wapń, fosfor, miedź, chlor, fluor, cynk, bor, lit, molibden, sód, mangan, kobalt, rubid i cez.

Przede wszystkim buraki wspomagają przepływ krwi, wzmacniają układ krwionośny, zapobiegają anemii, wspomagają leczenie białaczki, zwiększają przyswajanie tlenu przez komórki, a także regulują poziom cholesterolu czy ciśnienie krwi. Bardzo pomagają w prawidłowym rozwoju płodu, a dzięki betaninie (antyutleniaczowi) są jednym z najbardziej antynowotworowych warzyw na świecie, gdyż usuwają one rakotwórcze wolne rodniki, pomagają także odzyskać siły pacjentom po chemioterapii, którzy często zmagają się z niedokrwistością.

Są wskazane zwłaszcza u kobiet w ciąży, dzieci oraz młodzieży, bowiem te grupy najczęściej narażone są właśnie na anemię. Dodatkowo wzmacniają one odporność, mają działanie wykrztuśne, zapobiegają chorobom wirusowym (np. grypie czy przeziębieniu), łagodzą negatywne skutki spożycia dużej ilości alkoholu, regulują gospodarkę kwasowo-zasadową organizmu, zmniejszają ryzyko osteoporozy, również niwelują nieprzyjemne dolegliwości występujące podczas menopauzy.

Oprócz tego buraki wspomagają pracę wątroby, przeciwdziałają wrzodom, zgadze, zaparciom, hemoroidom, regulują pracę układu pokarmowego, oczyszczają organizm, przyspieszają przemianę materii. Warto tutaj wspomnieć, iż świetny dla naszego zdrowia jest także sok z buraków, posiada on jeszcze więcej właściwości, na tyle dużo, że postanowiłam zając się nim w jednym z przyszłych tekstów 🙂 Dodam jeszcze, że to warzywo należy do naszych rodzimych superfoods – na których liście znajdują się takie specjały jak nasiona chia, siemię lniane, mak czy jagody goji.

Buraki w formie bulwy a ich kuchenne zastosowanie:

Jak już pisałam, warzywo to ma bardzo wszechstronne, kulinarne zastosowanie – nadaje się bowiem idealnie zarówno do dań wytrawnych, jak i słodkich (chyba, że akurat trafi się Wam niesmaczny, stary okaz :/ ). W sklepach można już znaleźć wiele „buraczanych” gotowców: przede wszystkim soki, mieszanki mrożonek do zup, gotowe zupy-kremy, sałatki, marynowane lub inaczej przyrządzone buraki, w formie chipsów, takie już ugotowane, czasami są też dodatkiem pasztetów, kotletów, past kanapkowych, a w śladowej ilości nawet batonów czy wafli ryżowych.

Ja przygotowałam z niego słodkiego, puszystego grubaski czekoladowego ze sporą, kokosową nutą. Większość moich omletów ma jednak to do siebie, iż zawsze porcja jest odpowiednio duża do zjedzenia, natomiast przy końcu ma się już lekko dość wiodącego smaku, dlatego po takiej rozpuście przez dłuższy czas nie ma się ochoty na powrót 😉 Co stanowi spory plus, zwłaszcza ze względu na sporą ilość (ale zdrowych) kalorii!

Oprócz tego, na powyższych trzech zdjęciach widzicie pomysł na bardzo szybkie, proste śniadanie, którego jedyną wadę stanowi fakt zbrudzenia rąk (a u nieuważnych być może i ubrania). Od czego jednak są rękawiczki kuchenne! Sposób wykonania jest naprawdę łatwy, a samo przygotowanie nie zajmuje więcej niż 5-7 minut. Nawet ze zrobieniem zdjęcia! Wystarczy tylko najpierw 100 mililitrów mleczka kokosowego z puszki wlać do rondelka, wstawić na mały ogień, a w międzyczasie buraka obrać i zetrzeć na małych oczkach tarki (jak w dzisiejszym przepisie). Następnie do miseczki nasypać około 25-30 gram takich chrupiących płatków kukurydzianych (z dobrym składem!), na wierzch wyłożyć warzywo, zalać podgrzanym napojem, a górę posypać jeszcze 5-10 gram płatków. Proste, a jakie smaczne! Jeśli zaś lubicie pierwszy posiłek zjeść na zimno, wcale nie musicie przedtem zagotowywać mleczka.

Wyżej widzicie zaś kolejny barszcz od Taty. Kolejny, gdyż tutaj pokazywałam już taki w formie kremu, tym razem zaś warzywa nie zostały zblendowane. Ja jednak zdecydowanie wolę tą poprzednią wersję, ów ze zdjęcia w ogóle nie przypadła mi do gustu, była to tak naprawdę „woda” z pływającymi elementami.

Mam zaś nadzieję, że po kilku przedstawionych inspiracjach wiecie już mniej więcej, gdzie można wykorzystać buraka w kuchni. Zupy, kremy, sosy, gulasze, lecza, kotlety, sałatki, pasztety, burgery, pasty kanapkowe, pieczonki, potrawki czy słone tarty to tylko przykłady dań wytrawnych. Można również zrobić buraczany farsz do pierogów, naleśników, krokietów, dodać do koktajlu, a nawet gęstego, gorącego napoju! Dodatkowo warzywo to pasuje do owsianek, jaglanek lub z kaszą, a przede wszystkim znakomicie sprawdza się w wypiekach – zarówno tych z patelni, jak również z piekarnika.

Nie mogłabym też nie wspomnieć o przepysznych, pieczonych burakach lub frytkach z nich. Gdy zaś mamy takiego pieczonego, miękkiego, to albo robimy z niego np. rozgrzewający mus z kurkumy, albo blendujemy na puree. Takie bowiem to super sprawa! Można je zamrozić i wykonać na jego podstawie ciasta, bułeczki, owsianki, omlety, pasty.. To dzisiejszy bohater, tylko już bardzo prosty do dalszej obróbki, a i mus z niego lepiej smakuje w daniach (przynajmniej dla mnie) niż tarte warzywo. Proces przygotowania puree jest jednak czasochłonny, ponieważ naszego delikwenty należy piec prawie całą godzinę!

Buraczano-czekoladowy Pan z karmelem
Wydruk przepisu
Pulchniutki, wilgotny w środku i czekoladowy niczym najlepsze brownie. Polany karmelem dla wyraźnego przełamania smaku
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Buraczano-czekoladowy Pan z karmelem
Wydruk przepisu
Pulchniutki, wilgotny w środku i czekoladowy niczym najlepsze brownie. Polany karmelem dla wyraźnego przełamania smaku
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Składniki
Brownie
Karmel
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Na początku do miski wkładamy startego buraka, dodajemy obie mąki, kakao, wiórki, ocet, sodę, mleczko oraz posiekaną na średnie kawałeczki lub pokruszoną w rękach czekoladę, całość za pomocą łyżki mieszamy dokładnie na jednolitą masę, rozgniatając "przy okazji" wszystkie grudki. Zapewne okaże się ona zbyt gęsta, wtedy dolewamy odpowiednią ilość wody. Odstawiamy.
  2. Teraz przygotowujemy karmel. Daktyle wkładamy do rondelka, zalewamy gorącą wodą i gotujemy na małym ogniu nieco ponad 10 minut (może to się robić w trakcie łączenia przez nas składników na brownie). Kolejno odcedzamy (zachowując wodę!), dodajemy masło, cynamon oraz syrop, za pomocą ugniataczki do ziemniaków tworzymy z wszystkiego jednolitą, gładką masę.
  3. Tutaj opcjonalnie można dolać odlanego z daktyli płynu, jeśli karmel okaże się za gęsty. Na patelni rozgrzewamy olej, a gdy będzie wrzący - wylewamy surowe ciasto. Jego wierzch zaś równomiernie polewamy syropem klonowym. Smażymy ok. 4-6 minut, na średnim ogniu, pod przykryciem.
  4. Następnie mamy dwie opcje: albo kończymy pieczenie, obracając tylko brownie na drugą stronę, a następnie przekładamy na talerz i smarujemy karmelem, albo po tym czasie na środek wykładamy słodką pastę, "zamykamy" drugą częścią omleta, dociskamy, dosmażamy z obu stron i dopiero wtedy podajemy.
  5. Wybierzcie wersję, która brzmi dla Was bardziej zachęcająco 😉 Możecie też połowę placka zagiąć, drugą zaś - posmarować po upieczeniu. Liczę tutaj na Waszą wyobraźnię! Jemy oczywiście na gorąco, na ulubionym talerzyku, z filmem lub serialem. Smacznego!!
Pozostałe informacje

Nie potrafię przestać rozpisywać się na temat zalet tego grubego, puszystego, wilgotnego, mocno-czekoladowego Pana, dodatkowo przełamanego takim intensywnym karmelem. Jest to idealne danie dla tych naprawdę wybrednych, elegancji dodaje mu jeszcze mocna nuta kokosa, idealnie wpasowująca się w klimat całości potrawy. Cóż, pewne było od zawsze, iż buraki świetnie łączą się z tymi składnikami, a zwłaszcza w wypiekach: ja często gościłam w moim menu takie brownie tylko, że za każdym razem wyciągane było ono z piekarnika.

Nie ma jednak niczego, co wygląda w 100-procentach tak kolorowo. Pewnie domyślacie się, iż mam na myśli kalorie? Co prawda do najbardziej kalorycznego dania sporo mu jeszcze brakuje, aczkolwiek i tak dla niektórych może być to dość duża ilość - choć ja często zajadam takie energetyczne potrawy 😉 Tutaj mamy przede wszystkim węglowodany (burak, mąka ziemniaczana, syrop klonowy czy daktyle), sporo tłuszczy (kakao, czekolada, olej, wiórki, mleczko kokosowe), a także nieco białka z cieciorkowej mąki oraz masła orzechowego. Dodatkowo dużo błonnika, witamin i pierwiastków, czyli cała paleta zdrowia! Dlatego warto raz za czas pozwolić sobie na taką małą rozpustę <3

Proszę, oto pełen rozkład tzw. BTW:

  • 1151 kalorii
  • 24,92 gram białka
  • 64,9 gram tłuszczy
  • 123,21 gram węglowodanów

Krótkie podsumowanie o Panu Buraku:

  • to warzywo z rodziny szarłatowatych lub komosowatych rośnie głównie w basenie Morza Śródziemnego, składa się z podziemnej bulwy oraz nadziemnych, jadalnych liści, występuje w 12 odmianach, a ta, którą dzisiaj wzięłam pod lupę, w pełni dojrzała (i najsmaczniejsza do schrupania) jest jesienią
  • buraki znaleźć można na straganach, w sklepach większych i mniejszych, marketach ze zdrową żywnością, a nawet w hurtowniach; do kupienia są też (najlepsza opcja) od lokalnych rolników czy poprzez kooperatywy spożywcze – najtańsze oczywiście w sezonie, przeciętna cena waha się w granicach 1-3 złotych za kilogram
  • posiadają szarobrązową, cienką, jadalną skórkę oraz bordowy, ciemnoczerwony, twardy środek; świeże okazy są słodkie i pyszne, czasami jednak natrafią się stare – gorzkie w smaku
  • dzisiejszy bohater na surowo ma niski-średni indeks glikemiczny (30), jednak w trakcie obróbki termicznej wzrasta on aż do 65! dlatego najlepiej jeść je rzecz jasna na surowo; zawiera sporo, jak na warzywo, kalorii, które składają się głównie na węglowodany
  • to także skarbnica błonnika, kwasu foliowego, witamin A, B1, B2, B3, B4, B5, B6, B12, C, pierwiastków takich jak żelazo, potas, magnez, wapń, fosfor, miedź, chlor, fluor, cynk, bor, lit, molibden, sód, mangan, kobalt, rubid i cez, a także barwnika – betaniny
  • buraki wspomagają przepływ krwi, wzmacniają układ krwionośny, zapobiegają anemii, białaczce, zwiększają przyswajanie tlenu przez komórki, regulują poziom cholesterolu czy ciśnienie krwi, są jednym z najbardziej antynowotworowych warzyw na świecie, usuwają one rakotwórcze wolne rodniki oraz pomagają także odzyskać siły pacjentom po chemioterapii
  • polecane są zwłaszcza kobietom w ciąży, dzieci oraz młodzieży, dodatkowo wzmacniają odporność, mają działanie wykrztuśne, zapobiegają chorobom wirusowym, łagodzą kaca, odkwaszają organizm, zmniejszają ryzyko osteoporozy, niwelują dolegliwości związane z okresem menopauzy, wspomagają pracę wątroby, przeciwdziałają wrzodom, zgadze, zaparciom, hemoroidom, regulują pracę układu pokarmowego, oczyszczają organizm i przyspieszają przemianę materii
  • buraki należą także do grona superfoods, a w sklepach  można kupić je w postaci mrożonej, ugotowanej, marynowanej, chipsów, kremów, soków, w sałatkach, pastach, pasztetach czy kotletach, a nawet jako dodatek batonów lub wafli ryżowych
  • w kuchni zaś świetnie sprawdzają się zarówno na słodko, jak i na wytrawnie – przykładowe pomysły wypisałam w ostatnim akapicie, polecam jednak eksperymentować z buraczanym puree: jest ono bowiem bardzo uniwersalne