Pyszna, soczysta, chrupiąca, czerwona: papryka. Na surowo lub w „Misce szczęścia”

Dziwne to warzywo. Jego inne nazwy brzmią na przykład: syn czy pieprzowiec, a należy ono do rodziny psiankowatych. Pochodzi z Ameryki Środkowej i Południowej, jednak tak zasmakowało ludziom, iż obecnie uprawiane jest na całym świecie – łącznie z Polską. Istnieje sporo gatunków, których przedstawiciele różnią się zarówno wielkością, kształtem, jak i kolorem. My zajmiemy się dzisiaj tą chyba najpopularniejszą, widoczną na zdjęciu poniżej w pełnej okazałości oraz porównaną ze średniej wielkości jabłkiem tuż przed podaną tabelką z rozkładem makroskładników.

Zanim opiszę jej – doskonale chyba wszystkim znany – wygląd i smak, zacznę może od tego, gdzie można ją dostać. Najłatwiej rzecz jasna w sezonie, którego pełnia przepada na środek lata. Wtedy to jednoroczne warzywo dostępne jest wszędzie: począwszy od targów i straganów, poprzez małe sklepy spożywcze, supermarkety, ekologiczne stoiska, kończąc na hurtowniach. W tym okresie także cena potrafi być niesamowicie mała – nawet 2-4 złote za kilogram. Obecnie jednak mamy zimę, przez co mój Tata wracając ze sklepu narzeka już, że moja wegańska dieta robi się coraz droższa, a papryki kosztują ponad 14 złotych za taką samą ilość! Dodatkowo nie zawsze można znaleźć je w każdym sklepie. Ja nie kupuję zaś na bazarkach, dlatego nie powiem Wam, czy teraz są tam dostępne.

Dobrze, dzisiejszy bohater to – jak się pewnie domyśliliście – czerwona papryka. Tak, gdyż kolor ma tutaj ogromne znaczenie, bowiem każdy z nich posiada praktycznie zupełnie inne właściwości, różnią się one też ilością kalorii. Warzywo to jest dosyć spore, zakończone grubym, niejadalnym, zielonym, nieco zakrzywionym ogryzkiem, który tworzy na jego powierzchni kilka takich wypukłych „części”.  Okryte jest błyszczącą, mocno-czerwoną, cieniutką skórką, w środku natomiast mamy prawie puste wnętrze. Prawie – a to ze względu na obecny tam „ogryzek”, biały, miękki, gumowaty, niejadalny, z masakryczną ilością malutkich, żółtych pestek, które to wszędzie się wysypują i ogólnie zawsze stwarzają przy naszym bohaterze największy problem.

Czasami też wewnątrz „papryki-matki” znajduje się zniekształcona „papryka-dziecko”, czyli zaczątek następnego warzywa. Na pewno kiedyś się z czymś takim spotkaliście! Miąższ pieprzowca natomiast jest bardzo soczysty, ok. 0,5-centymetrowy, chrupiący, z takimi jakby maciupeńkimi „wypustkami” z sokiem i powietrzem, ich znajduje się naprawdę pełno. Sam sok zaś (choć nie ma go wiele) bardzo barwi zwłaszcza, gdy jemy paprykę na surowo. Zawsze po takim „procesie” mam całą czerwono-pomarańczową okolicę ust (co trudno zmyć!), ręce, a także chusteczkę, którą się wycierałam.

Warzywo to pachnie nieco słodkawo, jednak dopiero po przekrojeniu i naprawdę delikatnie. Smak oraz chrupkość zależą rzecz jasna od tego, na jaki okaz trafimy. Najlepsze się oczywiście te młode, dosyć twarde, o jaśniejszej barwie, słodziutkie, z dużą ilością wody wewnątrz siebie. Czasami, niestety, zdarza mi się jeść stare już, przejrzałe, miękkie papryki o pomarszczonej, niefajnie czerwonej już skórce. O słodyczy i wspaniałej strukturze można wtedy zapomnieć, smak jest dość gorzki oraz nieprzyjemny.

Dobrze, lecz na pewno wszyscy jesteście ciekawi, ile kalorii w takim pieprzowcu się znajduje, prawda? Wiecie, że aż dwa razy więcej niż w swoim zielonym kuzynie? Ich ilość, a także zawartość całego BTW, wzięłam ze strony Ile Waży (tradycyjnie zresztą) – na 100 g + przedstawioną, 230-gramową sztukę. Wcześniej wspomnę jednak, iż jak każde warzywo jest to produkt bezglutenowy, wegański, surowy, którym mogą zajadać się też osoby na diecie niskoglikemicznej czy z cukrzycą, gdyż IG wynosi tylko 15. Pamiętajcie tutaj, że wzrasta on z każdą obróbką termiczną, dlatego polecam jak najmniejsze przyrządzanie tego warzywa! (tak smakuje zresztą najlepiej 😉 )

                            Kalorie          Białko         Tłuszcze        Węglowodany          Błonnik

100 g                   28 kcal            1,3 g              0,5 g              6,6 g                           2 g

Sztuka (230 g)   64 kcal            3 g                1,2 g                15,2 g                         4,6 g

 

Jak widać, zawiera przede wszystkim węglowodany, błonnik, w dużej części składa się również z wody. To jednak nie wszystko, gdyż ów warzywo może nazywać się rekordzistą, jeśli chodzi o obecne w nim witaminy. Jakie? Przede wszystkim A, E, z grupy B, a także ponad 4x więcej C niż popularna cytryna. Dodatkowo beta-karoteny, substancje fitoaktywne, przeciwutleniacze, polifenole, potas, fosfor, żelazo, magnez czy wapń.

Przede wszystkim jej spożywanie zapobiega chorobom układu krążenia, miażdżycy, zawałowi serca, obniża ciśnienie krwi, poziom cholesterolu, poprzez fakt usuwania wolnych rodników przeciwdziała starzeniu się oraz niweluje oznaki tego procesu. Oprócz tego papryka wspomaga procesy trawienne, pracę żołądka, jelit, przeciwdziała wzdęciom, zaparciom, ma działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, świetnie też poprawia odporność. Warto tutaj dodać, iż pozytywnie wpływa ona na nasze samopoczucie, kondycję zarówno psychiczną, jak i fizyczną, pomaga pozbyć się reumatyzmu oraz różnych infekcji.

Dzisiejszy bohater działa moczopędnie, zmniejsza bóle głowy, wzmacnia koncentrację czy pracę mózgu, jest naturalnym afrodyzjakiem, niweluje także zakwasy w mięśniach. Świetnie wpływa na wzrok, wygląd i kondycję skóry, zapobiega powstawaniu zmarszczek oraz pękającym naczynkom. Papryka powinna być jednak stosowana z umiarem przez kobiety w ciąży, ponieważ może wywoływać bóle brzucha u dziecka. Ograniczyć ją powinny również osoby na „lekkiej” diecie, gdyż jest dość ciężkostrawna.

Papryka czerwona w kuchni:

W jej przyrządzaniu prym zdecydowanie wiodą Węgrzy. To właśnie dzięki nim najpopularniejszymi daniami z wykorzystaniem pieprzowca są gulasze, lecza czy potrawki. Również i ja mam dla Was dzisiaj przepis na przepyszną, moją ulubioną wariację tego dania. Nie ma ona podanej dokładnej wartości kalorycznej, jednak w przybliżeniu wynosi ona równy 1000 – gdyż za każdym razem zmieniam tak naprawdę zawartość tego posiłku, zawsze zaś wychodzi mniej więcej tyle samo. Wszystko natomiast zależy, bez problemu dobrze możecie zwiekszyć ją do 1500 albo zmniejszyć o połowę. Powiem Wam w sekrecie, że – jeśli wybierzecie z proponowanych przeze mnie składników – tzw. „Warzywna micha szczęścia” zawsze wyjdzie równie doskonale i będzie tak samo pyszna.

Muszę tutaj stwierdzić, iż pomimo wymyślenia (już w sumie dość dawno temu) pysznego dania z czerwoną papryką, to ja jednak najbardziej uwielbiam chrupać ją na surowo – zwłaszcza te twarde, młode okazy. Świetnie sprawdza się też pokrojona, wsadzona w kanapkę, jak na powyższych zdjęciach. Spójrzcie tylko, jaka ona jest bogata (kanapka, nie papryka 😉 )! Ma w sobie jeszcze marynowane tofu oraz poniższą pastę. Szkoda tylko, że nie miałam wtedy zieleniny!

Co do słoiczka, to zamieściłam tutaj jego czysty skład, aby pokazać, że dzisiejszy bohater często wykorzystywany jest także w daniach już gotowych, ze sklepu: np. w smarowidłach właśnie, kotletach, pasztetach, zupach oraz miksach mrożonych warzyw. Nie jest może głównym elementem przedstawionego produktu, jednak łatwo znaleźć w środku jego kawałki. Dodatkowo ogólnie pasta jest bardzo smaczna, niekoniecznie nawet wyłącznie na pieczywo 😉

Dobrze, lecz oprócz wymienionych już przykładów, gdzie jeszcze możemy wykorzystać paprykę kulinarnie? Ja polecałabym ją raczej na wytrawnie, nie kosztowałam nigdy dzisiejszego warzywa w jakiejkolwiek owsiance czy cieście. Jeśli zaś przy pieczeniu jesteśmy, to w grę wchodzą rzecz jasna tzw. quiche, wytrawne tarty, pizze lub na przykład takie bułeczki z ciasta francuskiego. Dodatkowo to podstawa ajvaru, świetnie smakuje też z kaszą, ryżem, zasmażana na patelni, surowa w sałatkach. Pyszna pieczona zwłaszcza, gdy skórka jest dla nas zbyt ciężkostrawna – po tym procesie bowiem bardzo łatwo ją zdjąć. Nie zapominajmy też o możliwościach przechowywania papryki: w postaci past, pasztetów, mrożonej, zamarynowanej, w occie.. Jest naprawdę wiele możliwości! Ja tymczasem kończę już, a Wy szykujcie pieprzowca do chrupania i wracajcie na podsumowanie, albo najpierw skończcie ten tekst, a potem zróbcie sobie „Michę szczęścia” i zjedzcie ją z radością 🙂

Warzywna micha szczęścia
Wydruk przepisu
Prawdziwe szczęście na wytrawnie: danie, które zawsze jest inne, jednak za każdym razem smakuje wyśmienicie
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Warzywna micha szczęścia
Wydruk przepisu
Prawdziwe szczęście na wytrawnie: danie, które zawsze jest inne, jednak za każdym razem smakuje wyśmienicie
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 30 minut
Składniki
Przykładowe warzywa
Element białkowy
Dodatek węglowodanów
Na stworzenie sosu
Malutkie niespodzianki
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Na początku wybieramy składniki, które mamy zamiar dodać do naszej michy. Gdy posiadamy więcej czasu, polecam wcześniej wszystko obrać, pokroić na ulubionej wielkości kawałki czy drobno posiekać/połamać oraz ułożyć na jakieś desce. Jeśli jednak spieszymy się, to od razu szykujemy rondelek, do którego wlewamy trochę gorącej wody.
  2. Będziemy dodawać do niego kolejno (trzymając cały czas na nieco większym niż małym ogniu, najlepiej pod lekko uchyloną pokrywką): warzywa twarde (np. marchew czy burak), cebula, batat, brukselki, papryka, brokuł/kalafior. Następnie szpinak, a kiedy zmniejszy swoją objętość, zalewamy wszystko "bazą na sos".
  3. Do jej przygotowania wystarczy najpierw w szklance zmieszać wszystkie wybrane jego składniki (oprócz mąki), a kolejno zalać tym zawartość rondla. Potem wrzucamy element węglowodanowy, teraz zostawiamy na czas potrzebny do jego ugotowania (chyba, że jest to chleb - ów jegomościa dodajemy razem z następnym krokiem).
  4. Jednak w połowie tego procesu wzbogacamy potrawkę jeszcze o pokrojonego kotleta sojowego, tofu, parówkę, ugotowane wcześniej strączki - czyli element białkowy, a także nasze smakowe dodatki. Odlewamy również nieco sosu (kiedy wybraliśmy wersję z mlekiem), płyn dokładnie w małej szklaneczce łączymy z mąką. To wlewamy z powrotem do garnka.
  5. Całość gotujemy, wciąż na tym samym ogniu i pod przykryciem, jeszcze ostatnie 3-5 minut. Następnie, gasimy gaz, przekładamy do ulubionej michy (aby się wszystko tylko zmieściło!), opcjonalnie możemy czymś jeszcze posypać (np. pestkami, albo wyłożyć na wierzch trochę masła). Zajadamy ze szczęściem (i jeszcze serialem najlepiej, i pluszakami, pod kocykiem) ;D Smacznego!!
Pozostałe informacje

Dużo tych składników, prawda? W dodatku istnieje tyle różnych konfiguracji, że trudno połapać się nawet w liczeniu kalorii. Mi jednak za każdym razem wychodzi ich mniej więcej 1000, a to taka pełna, okrągła liczba, iż właśnie na tyle traktuję to danie. Możecie jednak z łatwością ją zmniejszyć, np. ograniczenie bakalii. Jeśli zaś chcecie prze-szczęśliwą michę, a jesteście prawdziwymi głodomorami i nie nasyci Was byle potrawka - spróbujcie pozbyć się naczynia, samo danie zjeść zaś.. w chlebie! Ja nie mam aż tak ogromnego żołądka i jeszcze nie próbowałam tej opcji, na pewno jednak będzie przepyszna, a zauroczy każdego łakomczucha.

Podam tutaj skład mojej wczorajszej "michy szczęścia", kiedy nie macie pomysłu na dobranie jej elementów, to może Was nieco zainspiruję:

Podsumowanie o pieprzowcu:

  • to warzywo z rodziny psiankowatych, pochodzi z Ameryki Środkowej i Południowej, jednak uprawia się je na całym świecie; istnieje sporo odmian, z których każda występuje w różnych wersjach kształtowych, wielkościowych oraz kolorystycznych – bohaterką dzisiejszego wpisu jest ta sporych kształtów, czerwona papryka
  • posiada ona cieniutką skórkę, okrywającą chrupiący, słodki, pełen soku miąższ, na czubku zaś znajduje się zielony, spory ogonek; pusty środek zajmuje jedynie ogryzek z mnóstwem małych pesteczek, opcjonalnie można trafić tam też na drugą, malutką papryczkę; pachnie tylko po przekrojeniu, subtelnie słodko, sok zaś (choć nie ma go wiele) bardzo barwi – zwłaszcza okolice twarzy po chrupaniu na surowo, lecz także ręce czy używaną do wycierania się chusteczkę
  • sezon na pieprzowca przypada latem, wtedy to dostępny jest w bardzo niskiej cenie: po 2-4 złote za kilogram – poza nim natomiast cena może wynosić ponad 5x tyle! do zakupienia praktycznie wszędzie, zwłaszcza w ciepłych miesiącach roku: począwszy od targów/bazarków, przez mniejsze i większe markety, na BIO żywności oraz hurtowniach kończąc
  • posiada on niski, wynoszący 15 indeks glikemiczny, stosunkowo niewiele kalorii, głównie węglowodany, błonnik, sporo wody, lecz także witaminy: A, E, B, C (tej ma ponad 4x więcej niż cytryna), beta-karoteny, substancje fitoaktywne, przeciwutleniacze, polifenole, potas, fosfor, żelazo, magnez, wapń; niestety, jest też dość ciężkostrawny
  • papryka zapobiega przede wszystkim chorobom układu krążenia, miażdżycy, zawałowi serca, obniża ciśnienie krwi, poziom cholesterolu, przeciwdziała starzeniu się, wspomaga procesy trawienne, pracę żołądka, jelit, przeciwdziała wzdęciom, zaparciom, ma działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, wzmacnia odporność
  • dodatkowo pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie, kondycję, wspomaga koncentrację, pracę mózgu, pomaga pozbyć się reumatyzmu oraz różnych infekcji, działa moczopędnie, zmniejsza bóle głowy, jest naturalnym afrodyzjakiem oraz niweluje zakwasy w mięśniach, znakomicie wpływa też na wzrok, wygląd i stan naszej skóry
  • dzisiejszego bohatera dodaje się do wielu sklepowych produktów spożywczych, a oprócz chrupania na surowo ma wiele wytrawnych zastosowań: w pasztetach, pastach, pieczonkach, leczach, gulaszach, potrawkach, zupach, kremach, sosach, ajvarze, z kaszą lub ryżem, smażona, pieczona, grillowana, zapiekana, z farszem, dipami, w kanapkach, marynowana, mrożona, w zalewie czy w occie