Świątecznie: pomarańczowe, wielkie kule oraz jednoporcjowy „sernik” z patelni

Mama opowiadała mi, że w czasach jej dzieciństwa dostępne były (i to nie zawsze!) w sklepach tylko na święta, ustawiały się po nie długaśne kolejki, a ich zapach już na zawsze będzie kojarzył się z Bożym Narodzeniem. Dlatego też chyba nadeszła ta idealna pora, aby u mnie na blogu pojawił się o nich tekst. Dodatkowo zamieszczony poniżej przepis również jest bardzo świąteczny. Któż bowiem w domu nigdy nie miał w owym czasie sernika? Ja – obecnie weganka – takie smaki mogę teraz tylko odtwarzać. Właśnie: odtwarzać – broń Boże zapomnieć! Przecież istnieje tyle alternatyw, które są identyczne, a nawet lepsze od tradycyjnego, babcinego ciasta! Jedną z nich jest mój autorski przepis na jednoporcjowy, dosyć szybki, nieco nietypowy.. „sernik” z patelni, bogactwo bakalii! I to na bazie tofu naturalnego 😉 Spróbujcie koniecznie, zawiera on dodatkowo naszego bożonarodzeniowego bohatera 😀

Wy już natomiast z pewnością wiecie, „kto” nim jest, prawda? Rzecz jasna chodzi mi o popularne cytrusy, czyli pomarańcze! Drzewo to pochodzi z Chin i wschodniej Azji, jednak każdy wakacyjny wyjazd na południe Europy wiąże się z podziwianiem, a czasami nawet podkradaniem jego soczystych owoców. Osiąga ono wysokość ok. 5 metrów, posiada dosyć chudy pień, zielone, twardawe, pojedyncze liście o gładkich brzegach, a bardzo lubuje się w ciepłym klimacie – dlatego u nas można spotkać je jedynie w palmiarniach czy szklarniach.

Jak wyglądają same owoce? Na początku zielone, po dojrzeniu jednak osiągają nawet 10-centymetrową średnicę! Są praktycznie idealnie okrągłe, o mocno-pomarańczowej, grubej, nieco chropowatej skórce z miniaturowym „pseudo-ogonkiem”. Na powyższych zdjęciach widzicie porównanie z mandarynką, a także wygląd po przekrojeniu. W środku ma ona bowiem jeszcze jedną, białą warstwę, miąższ jest ułożony w takich jakby „przegrodach”, oddzielonych przez niezbyt smaczne „płachty”. Nie wiem, jak to nazwać 😉 Ich spora ilość powoduje jednak, iż niezbyt przepadam za tym owocem. Bardzo dawno, przed napisaniem tego tekstu, nie jadłam go „samego”, toleruję tylko wyciśnięty na świeżo, pyszny, słodki sok oraz używanie startej bądź kandyzowanej skórki. Ten pierwszy zaś strasznie lepi się do rąk, choćby przy niewielkim kontakcie.

Pachną bardzo charakterystycznie, nieco słodkawo-kwaśnie, co odzwierciedla ich smak. Ten zależy głównie od tego, jak bardzo dojrzałe oraz jakiej odmiany są posiadane przez nas okazy. Napój pomarańczowy jednak praktycznie zawsze jest słodziutki i pyszny, skórka natomiast (przed potraktowaniem cukrem) – odrobinę gorzkawa. Oczywiście tutaj muszę wspomnieć, iż używa się tylko tej części pomarańczowej, gdyż biała posiada bardzo gorzki, niefajny aromat. Aha, i o ile przed spożyciem wystarczy produkt umyć, o tyle przed użyciem skórki należy sparzyć go gorącą wodą.

Obecnie sklepy są bardziej zapełnione, niż za czasów PRL-u, toteż pomarańcze znajdziemy praktycznie wszędzie. Zarówno na targach, bazarkach, w małych sklepikach, większych marketach, na stoiskach z owocami, w sklepach ze zdrową żywnością, a także można zakupić je poprzez hurtownie. No i za pośrednictwem internetu rzecz jasna 😉 Cena w takim najzwyklejszym spożywczaku zazwyczaj waha się w granicy 3-4 złotych za kilogram. Do kupienia są również różne przetwory z tych owoców: przede wszystkim soki, smoothie, skórka kandyzowana, konfitury, dżemy, syropy, ciasta, lody, czekolady, jogurty czy inne słodycze z ich dodatkiem.

A jak natomiast wygląda wartość kaloryczna dzisiejszego bohatera? Ja wspomogę się stronką Ile Waży, podając dane zarówno dla 100 gram, jak i przedstawionej tam, 330-gramowej sztuki (po obraniu ma ona natomiast 240 gram).Wspomnę już, że jest to produkt rzecz jasna wegański, witariański, bezglutenowy, o nisko-średnim indeksie glikemicznym, wynoszącym tylko 35. Jest to dobrą wiadomością dla cukrzyków oraz osób na diecie niskoglikemicznej, ponieważ sporo innych owoców ma te wartości dosyć wysokie, więc na nie trzeba już nieco bardziej uważać.

                                          Kalorie          Białko           Tłuszcze           Węglowodany         Błonnik

100 g                                 47 kcal             0,9 g             0,2 g                  9,4 g                          1,9 g

Obrana sztuka (240 g)   113 kcal            2,2 g              0,5 g                 22,6 g                        4,6 g

 

Widzimy tutaj praktycznie same węglowodany, występujące – jak u chyba wszystkich owoców – w formie cukrów prostych. Dodatkowo dość sporo błonnika, lecz co jeszcze? Zacznę może od witamin: C (jedna sztuka pokrywa 100% zapotrzebowania na nią), B1, B3, B6, B12, A i P, dodatkowo beta-karoteny (ze względu na pomarańczowe zabarwienie), kwas foliowy, kwas pantotenowy, peptyny, związki polifenolowe oraz takie pierwiastki jak wapń, magnez, potas, żelazo, cynk, miedź, fosfor i selen. To też jeden z najzdrowszych owoców na świecie, symbol pomyślności i szczęścia! Zawiera również w sobie dużo wody, dlatego świetnie nawadnia.

Przede wszystkim zaś pomarańcze oczyszczają organizm oraz wypłukują z niego toksyny, poprawiają wygląd skóry (pomagają w leczeniu trądziku, niwelują opuchlizny czy stany zapalne tego narządu), łagodzą nerwy oraz stres, działają uspokajająco, przeciwbakteryjnie, przeciwnowotworowo, wspaniale wpływają też na układ krwionośny: obniżają poziom cholesterolu, regulują ciśnienie i pracę serca. Oprócz tego wspomagają trawienie, przemianę materii, posiadają właściwości odchudzające, zapobiegają wrzodom, zaparciom, jak też chorobom wątroby. Powinny jednak być stosowane z rozsądkiem przez kobiety w ciąży, gdyż często są przyczyną alergii.

Warto również wspomnieć, iż owoce te stosowane są przy leczeniu przeziębień, grypy, kaszlu, schorzeń dróg oddechowych (przy czym obniżają gorączkę), a także niestrawności, pomagają na kaca, zapobiegają kamieniom nerkowym, pozytywnie działają na pracę układu hormonalnego, łagodzą objawy napięcia przedmiesiączkowego, to naturalne antydepresanty, dodatkowo chińscy znachorzy stosowali ich suszoną skórkę do leczenia anoreksji oraz innych, psychicznych chorób. Muszę jeszcze dodać, że pomarańcze znakomicie wzmacniają odporność, stymulują wzrost włosów, przeciwdziałają ich wypadaniu, pomagają na problemy z płodnością, korzystnie wpływają na wzrok, pracę mózgu, pamięć, koncentrację, dodatkowo zapobiegają starzeniu się komórek i pozwalają zachować młody wygląd skóry.

To właśnie dzięki tej, jak też innym (wypisanym wyżej) swoim właściwościom pomarańcza, a głównie olejek z niej, bardzo chętnie wykorzystywana jest w kosmetyce. Dodawana do mydeł, kremów, peelingów, maseczek, szamponów, odżywek, żeli pod prysznic.. praktycznie wszędzie. Również polecam wykonanie takich cudeniek samodzielnie czy dodanie tego cudownego soku np. przy tworzeniu domowego kremu do rąk lub maski do włosów. Jeśli zaś chcielibyście, lecz nie wiecie, jak się do tego zabrać – w internecie znajdziecie mnóstwo tesktów ze zdjęciami + opisami, jak też tutoriali w formie filmików 😉

Pomarańcza i jej zastosowanie w kuchni:

Bo przecież nie samymi kosmetykami człowiek żyje, prawda!? Pamiętacie mój niedzielny tekst z dwoma przepisami: na mannę oraz grubaska? Powyżej widzicie właśnie tego drugiego, tylko w lekkiej modyfikacji. Otóż do ciasta dodałam skórkę z dzisiejszego bohatera, a zamiast części mleka – połowę soku. W drugiej zaś smażyłam owego delikwenta, zastępując nim syrop klonowy. Dodatkowo połowę kakao podmieniłam z cynamonem, który nadał daniu nowego, przepysznego wymiaru <3

Poniżej zaś znajduje się bardzo proste do wykonania śniadanie. Najpierw mleko (w moim wypadku sojowo-ryżowe) podgrzałam z łyżką kakao, kolejno zalałam nim porcję płatków kukurydzianych, na wierzch ułożyłam zaś pokrojone kawałki pomarańczki. Przekonało mnie to jednak, iż naprawdę, ale ten owoc nie smakuje mi w takiej tradycyjne formie – a to przez te „przedziałki”. Szkoda tylko, że to one są najzdrowsze w całym owocu, zawierają najwięcej witamin, składników mineralnych oraz błonnika.. Jeśli zaś chcecie wykorzystać gdzieś jeszcze startą + kandyzowaną skórkę pomarańczową, a także sok: zapraszam na przepis, kilka akapitów poniżej. Co jak co, ale jeśli raz zrobicie ten „sernik”, to po tradycyjną wersję nie sięgniecie już przez dłuższy okres czasu 😀 Nie zawiedziecie się na moim pomyśle, oj nie!!

Ja wykorzystałam pomarańczkę tylko na słodko, jednak nasz bohater jest na tyle uniwersalny, że świetnie sprawdzi się zarówno w daniach wytrawnych. Poniżej może kilka przykładów zarówno obu tych kategorii, jak też kilka napoi oraz przetworów:

  • napoje: smoothie, szejki, soki, koktajle, w gorącej czekoladzie, kawie czy innym gęstym napoju, jako dodatek do herbaty/wody (zarówno sok z niej, jak i po prostu wrzucone kilka plasterków)
  • przetwory: syropy, likiery, nalewki, konfitury, dżemy, powidła, kandyzowana skórka
  • dania słodkie: owsianki (lub jaglanki, jęczmienianki, kasze, ryże, tapioka, manna itp.), polewy czekoladowe (i nie tylko), kremy, omlety, naleśniki, placki, wypieki, smoothie bowl, lody, musy, talerzyki z owocami, w czekoladzie, dodatek do budyniu lub ulubionej papki
  • dania wytrawne: aby przełamać smak zupy, potrawki, leczo, gulaszu, sosu, pasztetów, kotletów czy pieczeni, jako marynata do tofu, element nadzienia np. pierogów, sok z pomarańczy można użyć także w paście kanapkowej albo wykonać.. hummus smakowy! 😉
"Sernik" z patelni
Wydruk przepisu
Idealne, wegańskie, szybkie, cudowne i w dodatku jednoporcjowe rozwiązanie, kiedy zatęskniliście za smakiem domowego sernika
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 40 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 40 minut
"Sernik" z patelni
Wydruk przepisu
Idealne, wegańskie, szybkie, cudowne i w dodatku jednoporcjowe rozwiązanie, kiedy zatęskniliście za smakiem domowego sernika
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 40 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 40 minut
Składniki
Baza do omleta - "ciasto"
"Ser" z bakaliami
Polewa czekoladowa
Dodatkowo
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Najpierw w miseczce łączymy ze sobą wszystkie składniki na ciasto. Odstawiamy. W międzyczasie ubijaczką (a najlepiej blenderem) tworzymy gładki, gęsty, zwarty krem z tofu, mleka, syropu, sody, octu i soku pomarańczowego.
  2. Następnie dodajemy do niego pozostałe elementy "serowej" masy oraz dokładnie wszystko mieszamy. Naprawdę fajnie wyjdzie, jeśli macie blender na wcześniejszym etapie - wtedy naprawdę będzie to przypominało sernik! 😉
  3. W osobnym rondelku, na małym gazie, przez 10 minut podgrzewamy ze sobą elementy polewy, raz za czas mieszając - do uzyskania jednolitej, dosyć gęstej (a nawet lekko stałej) konsystencji. Na patelni zaś rozgrzewamy połączony z olejem syrop.
  4. Gdy mieszanka ta będzie gorąca, wylewamy ciasto i trzymamy pod przykryciem ok. 3 minuty (średni-mały ogień). Następnie na jedną jego połowę wykładamy tyle "sera", ile tylko się zmieści. W to wkładamy pozostałe 2 kostki czekolady, całość przykrywamy drugą połową naleśnika.
  5. Dociskamy i na tej stronie zostawiamy jeszcze 2-4 minuty. Kolejno obracamy, dość mocno przyciskamy do patelni: tutaj smażymy ostatnie już 4-6 minut. Po tym czasie przekładamy jednoporcjowy tofurniczek na nasz ulubiony talerzyk.
  6. Polewamy przygotowaną wcześniej, jeszcze gorącą polewą, a podajemy z wyłożoną obok resztą "serowej" masy. Zajadamy tuż po przygotowaniu, na ciepło. Jeśli zaś wystygnie - śmiało można wrzucić go na kilka minut do nagrzanego piekarnika 😀 Smacznego!
Pozostałe informacje

Macie ochotę na zdrowy, pełnowartościowy posiłek? Tak naprawdę jedyną "nie-fit" rzeczą jest tutaj kandyzowana skórka z pomarańczy, którą jednak z łatwością można uzdrowić: poprzez zrobienie domowej. Sam grubasek zawiera sporo: zwłaszcza węglowodanów (mąka ziemniaczana, rodzynki, pomarańcza, skórka, syrop klonowy), jak również pełnię białka (mleko, tofu, mąka cieciorkowa) oraz tłuszczy (czekolada, orzechy, olej). Dodatkowo sporo błonnika, witamin, różnych pierwiastków pozytywnie wpływających na nasze zdrowie.

Jest to co prawda jedna z bardziej czasochłonnych/wymagających kolacji z tych zamieszczonych na blogu, jednak zdecydowanie warto poświęcić ów niecałe 40 minut zwłaszcza, kiedy jesteśmy na diecie roślinnej już od dłuższego czasu i zatęskniliśmy za smakiem tradycyjnego sernika. Tego natomiast przed świętami pełno w sklepowych witrynach! Dodatkowo, gdy zwyczajnie nie macie po co piec całej blachy ciasta, której potem nikt nie zje: taka "jednoporcjówka" to pyszne, pożywne, najlepsze wręcz rozwiązanie 😀

A wartości odżywcze? One tutaj, poniżej:

  • 1123 kalorie
  • 42,75 gram białka
  • 46,29 gram tłuszczy
  • 137,56 gram węglowodanów

          

 

Pomarańczowe podsumowanie:

  • drzewo to pochodzi z Chin oraz wschodniej Azji, a bardzo lubi ciepły klimat; osiąga maksymalną wysokość ok. 5 metrów, posiada dosyć cienki pień, zielone liście oraz duże, okrągłe owoce o grubej, chropowatej, mocno-pomarańczowej skórce – czyli pomarańcze
  • w środku mają one jeszcze jedną, białą warstwę, pestki, miąższ zaś składa się z komór przedzielonych twardawą, nieco gorzką powłoką, która to sama zawiera najwięcej błonnika, witamin, składników odżywczych; skórka również jest odrobinę gorzka w smaku, aromat miąższu zależy zaś od stopnia dojrzałości posiadanego okazu
  • pomarańcze pachną intensywnie, słodko-kwaśnie, a ich sok bardzo lepi się do rąk; dzisiejszego bohatera można kupić zarówno na targach, w osiedlowych sklepikach, marketach, stoiskach z owocami, BIO-sklepach, na hurtowniach kończąc – przeciętna cena natomiast znajduje się w przedziale 3-4 złotych za kilogram
  • to produkt wegański, witariański, bezglutenowy, o niskim – wynoszącym 35 – indeksie glikemicznym; składa się głównie z wody oraz węglowodanów w formie cukrów prostych, to skarbnica też błonnika, witamin: C, B1, B3, B6, B12, A i P, beta-karotenów, kwasu foliowego, pantotenowego, peptyn, związków polifenolowych oraz takich pierwiastków jak: wapń, magnez, potas, żelazo, cynk, miedź, fosfor i selen
  • pomarańcza jest jednym z najzdrowszych owoców na świecie, stanowi symbol pomyślności i szczęścia, a w chińskiej medycynie stosowana była do leczenia anoreksji oraz chorób o podłożu psychicznym
  • owoce te przede wszystkim oczyszczają organizm z toksyn, poprawiają wygląd skóry, działają antystresowo, uspokajająco, przeciwbakteryjnie, przeciwnowotworowo, wspaniale wpływają też na układ krwionośny: obniżają poziom cholesterolu, regulują ciśnienie i pracę serca
  • dodatkowo wspomagają przemianę materii, posiadają właściwości odchudzające, zapobiegają wrzodom, zaparciom, jak też chorobom wątroby, obniżają gorączkę, stosowane są przy leczeniu przeziębień, niestrawności, pomagają na kaca, przeciwdziałają kamieniom nerkowym, pozytywnie wpływają na pracę układu hormonalnego, łagodzą objawy napięcia przedmiesiączkowego, stanowią naturalne antydepresanty,
  • warto też wspomnieć, iż pomarańcze wzmacniają odporność, stymulują wzrost włosów, pomagają na problemy z płodnością, korzystnie działają na wzrok, pracę mózgu, pamięć, koncentrację, zapobiegają starzeniu się komórek oraz pozwalają zachować młody wygląd skóry
  • w kuchni nadają się zarówno do napoi, przetworów, dań słodkich i wytrawnych; wiele przykładów wypisałam już wyżej, jednak najpopularniejsze zastosowania to wyciśnięcie soku, stworzenie koktajlu, konfitury, dżemu, syropu, nalewki, kandyzowanej skórki, a także przełamanie smaku dań wytrawnych – poprzez dodanie im nieco orientalnej nuty; ja natomiast polecam rzecz jasna przetestować mój autorski przepis: „sernik” z patelni 😀
  • pomarańcze (a zwłaszcza olejek z nich) są także niezastąpione w kosmetyce, w produktach kupionych, jak też tych zrobionych samodzielnie: m.in. w szamponach, odżywkach, mydłach, żelach pod prysznic, kremach, maseczkach czy peelingach – a to wszystko dzięki ich zbawiennemu działaniu na skórę i włosy oraz cudowną właściwość: zapobiegają starzeniu się komórek