Szarlotka dla jednego i fermentacja octu w domowych warunkach

O jabłkach już było dosyć sporo – mianowicie jeden cały tekst. Wspominałam w nim, iż bardziej popularnym sposobem na wykorzystanie tych owoców jest stworzenie z nich octu. Można robić go jednak nie tylko z jabłek, najpopularniejszy to chyba ten spirytusowy – powstaje podczas fermentacji alkoholu, a istnieją też m.in. winny (z wina), ryżowy (z sake), słodowy (ze słodu) oraz balsamiczny (z winogron). My jednak zajmiemy się dzisiaj tym pierwszym, ponieważ jest jednym ze zdrowszych, bogatszych w wartości odżywcze, a także prostym do wykonania samodzielnie. Aha, najważniejsze – to jeden z dwóch używanych w mojej kuchni 😉 jedyny, najlepszy do omletów!

Jak taki produkt jednak powstaje? Zachodzi tutaj fermentacja, jednak mam pewne wątpliwości, co do jej nazwy. Bowiem podczas „tworzenia się” np. spirytusowego, mamy rzecz jasna do czynienia z alkoholem. Przy jabłkowym zaś chyba nie można powiedzieć o tym procesie „fermentacja alkoholowa”, gdyż przecież udział biorą tylko trzy produkty: woda, jabłka oraz cukier. Ja postanowiłam wykonać dzisiejszego bohatera samodzielnie, co możecie zobaczyć na zdjęciach zamieszczonych pod koniec tego tekstu.

Najpierw prawie kilogram owoców odmiany „Gala” dokładnie umyłam, urwałam ogonki, a każdą sztukę przedzieliłam na cztery części. Wszystkie włożyłam do garnka (nie znalazłam na tyle dużego słoja, aby całość się zmieściła), w którym znajdowało się już ok. litra letniej wody z 5 łyżkami słodzidła – u mnie cukier zastąpiony został ksylitolem. To zamieszałam, przykryłam szmatką, owinęłam sznurkiem i wstawiłam do spiżarki, gdzie zazwyczaj jest ciemno, a praktycznie zawsze – dosyć chłodno. Teraz pozostało mi tylko czekać (wg internetowych zaleceń) od 2 do 5 tygodni, raz za czas mieszając, aby jabłka znajdowały się pod powierzchnią wody i nie powstała pleśń. Na pewno dam znać (tutaj lub na instagramie), jak wyszedł ten „eksperyment” oraz w jakim stanie będzie mój ocet gdzieś tak w okolicach połowy stycznia, może nieco wcześniej 🙂 Sama jestem ciekawa!

Poniżej zaś w punktach wypiszę poszczególne etapy przygotowywania dzisiejszego bohatera w domowych warunkach, jakbyście też chcieli spróbować:

  1. Ok. kilograma jabłek myjemy, pozbawiamy ogonków, następnie każdą ze sztuk kroimy na ćwiartki (pozostawiając gniazda nasienne oraz pestki).
  2. Zalewamy mniej więcej litrem letniej wody połączonej z 5 łyżkami cukru/ksylitolu, mieszamy, przykrywamy szmatką, obwiązujemy sznurkiem i pozostawiamy w chłodnym, zaciemnionym miejscu na okres 2-5 tygodni.
  3. Podczas jego trwania regularnie sprawdzamy produkt – czy jabłka przypadkiem nie wyszły ponad powierzchnię wody. Jeśli tak się stało, zatapiamy je.
  4. Kolejno nasz ocet przesączamy delikatnie przez sitko lub gazę, aby na nim osadziły się pozostałości owoców. Płyn natomiast przelewamy do szklanych buteleczek czy słoików. Można go zapasteryzować albo używać od razu, wtedy jednak ma określoną datę przydatności.

To cała filozofia! Jeśli zaś nie chcecie mimo prostoty wykonania zabrać się za samodzielne stworzenie jabłkowego octu, dla Was oczywiście istnieją te wszystkie opakowania stojące na sklepowych półkach 😉 Ja na przykład zaopatrzyłam się w wyżej pokazaną buteleczkę, ma ona 410 mililitrów i podobno jej zawartość została poddana naturalnej fermentacji, a owoce pochodzą z polskich sadów. Ocet jabłkowy znaleźć można począwszy od małych sklepików, przez markety, kończąc na ofercie zdrowej żywności. Przeciętna cena mojego wynosi zaś ok. 4 złotych za opakowanie.

Dzisiejszy bohater pachnie bardzo intensywnie, ostro, niezbyt ciekawie czy zachęcająco. Rzecz jasna nie pije się go samodzielnie, jednak po spróbowaniu językiem od razu czuć okropny, mocny, wyrazisty posmak, po którym ja na przykład musiałam zjeść coś innego, aby się go pozbyć. Sam ocet posiada zaś przezroczysty, lekko-żołtawy lub złoty kolor. Na górze pojawiają się delikatnie bąbelki, a patrząc poprzez płyn widać obraz po drugiej stronie, aczkolwiek nieco rozmazany oraz przebarwiony.

Jak jednak prezentuje się wartość kaloryczna? Jest ona bardzo, bardzo niziutka, a w przeliczeniu nie wyjdzie więcej, niż jedna kaloria na łyżkę. Nie ma tutaj białka, tłuszczy, praktycznie nic. To produkt wegański, witariański, bezglutenowy, o indeksie glikemicznym wynoszącym zaledwie 5! Czy przez to nie posiada żadnych właściwości? Wręcz przeciwnie, spójrzcie tylko na to, co zaraz napiszę!

                 Kalorie          Białko         Tłuszcze        Węglowodany           Błonnik

100 g        22 kcal            0 g              0 g                    1 g                              0,5 g

 

Znany, ceniony, używany zarówno w starożytności: polecał go grecki lekarz Hipokrates, Kleopatra dodawała go do kąpieli, w Chinach uznawany był za symbol życia, a w Babilonii konserwowano nim podobno pokarmy. Również ludzie w średniowiecznej Polsce czy innych krajach europejskich nie przechodzili obok niego obojętnie. Obecnie zaś wszyscy mówią tylko o jego właściwościach odchudzających, piją z nim specjalne mikstury oraz wierzą, iż pomoże im on zgubić „zbędne kilogramy”. Czy faktycznie?

Po pierwsze, ocet jabłkowy zawiera ogromną gamę mikro- i makroskładników, takich jak: potas, sód, krzem, magnez, fluor, chlor, żelazo, miedź, fosfor, siarka, a także wiele witamin: A, C, E, P, z grupy B. Dodatkowo beta-karoteny, pektyny czy kwasy: mlekowy, cytrynowy, octowy. Najważniejszą jego zaletą jest zdecydowanie oczyszczanie organizmu, odkwaszanie, pozbawianie go toksyn/szkodliwych substancji, przyspieszanie metabolizmu, wspomaganie pracy jelit, obniżanie przyswajalności tłuszczu – jednym słowem wszystkie właściwości, jakich potrzebujemy, aby schudnąć.

Dodatkowo wzmacnia on układy: krwionośny, krążenia (zmniejsza ryzyko miażdżycy, chorób serca, anemii, obniża cholesterol), odpornościowy, przeciwdziała nowotworom, zapobiega starzeniu się komórek poprzez walkę z wolnymi rodnikami, wpływa korzystnie na pracę mięśni, mózgu, koncentrację, pamięć, wzrok, pomaga zachować zdrową skórę, ładną cerę, świetny stan zębów i dziąseł. Odpowiada także za prawidłowe ukrwienie narządów wewnętrznych, poprawia ogólną kondycję fizyczną naszego ciała.

Dzisiejszy bohater to sprawdzone lekarstwo także na astmę, przeziębienie, anginę, bóle gardła, katar, skurcze, zatrucia pokarmowe, nudności, obniża on też poziom glukozy we krwi oraz indeks glikemiczny potraw. Można stosować go też powierzchownie (posiada działanie antybakteryjne), leczy bowiem rany, oparzenia, grzybice, pomaga podczas zapalenia ucha, bólów głowy czy migreny. Ma również zastosowanie w kosmetyce.

Gdzie zaś wykorzystać ten ocet w kuchni?

Nie należy bowiem spożywać go po pierwsze w dużych ilościach, a po drugie – samodzielnie. Zalecane jest picie szklanki letniej wody z max. 1-2 łyżkami dzisiejszego bohatera. Taki napój najlepiej spożywać na czczo (dla zrzucenia wagi), można go też posłodzić (np. syropem klonowym) czy dodać cynamonu/pieprzu cayenne/kurkumy – dla większych właściwości odchudzających + zdrowotnych.

W przemyśle spożywczym również często się go używa, jednak w tej branży mimo wszystko zdecydowanie wygrywa ocet spirytusowy (tańszy!), który dodaje się do wielu produktów spożywczych. W końcu ma działanie konserwujące, prawda? Spójrzcie na tą analizę, gdzie znajduje się w składzie sklepowego hummusu – choć co prawda nie jabłkowy.

Bez tego produktu nie istnieje prawdziwy barszcz! Np. taki ze zdjęcia wyżej, który mogliście widzieć na moim instagramie. W garnku u góry natomiast znajdują się jabłka w wodzie z ksylitolem: czyli pierwszy etap tworzenia domowego octu jabłkowego. Kiedy piszę ów tekst, właśnie fermentuje się on w spiżarni 😉

To rzecz jasna niezastąpiony płyn we wszelkich biszkoptach, naleśnikach, ciastach, plackach czy omletach, ponieważ (wraz z sodą oczyszczoną) powoduje „puchnięcie” ciasta sprawiając, iż pięknie rośnie ono podczas pieczenia. Dodatkowo stosowany jest jako składnik marynat, dodaje się go do zup czy sosów. Pomaga również utrzymać się ubitej pianie, m.in. takiej z aquafaby.

Ja jako przepis przyrządziłam natomiast przepyszną szarlotkę, a właściwie kolejnego omleta-grubasa, nadzianego smażonymi jabłkami, bakaliami oraz gorzką czekoladą. Sądzę, że równie jak „sernik” jest tak pyszny, że po spróbowaniu po raz pierwszy już długo nie wrócicie do tradycyjnego jabłecznika 😀 Jeśli jednak i tak mielibyście kiedyś na takowy ochotę, to polecam przepis na mój orzechowy – w podlinkowanym tekście o jabłkach na samym początku ów wpisu.

Smażona Szarlotka Jednoporcjowa
Wydruk przepisu
Kolejne ciasto w wersji "na szybko": nie zawiedziecie się, smakuje identycznie (a nawet lepiej!) jak wersja tradycyjna 🙂
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Smażona Szarlotka Jednoporcjowa
Wydruk przepisu
Kolejne ciasto w wersji "na szybko": nie zawiedziecie się, smakuje identycznie (a nawet lepiej!) jak wersja tradycyjna 🙂
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Składniki
Baza na "ciasto"
Smażone jabłka
Dodatkowo
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Na samym początku w miseczce, za pomocą łyżki, łączymy ze sobą dokładnie wszystkie składniki na ciasto. Kiedy masa będzie zbyt gęsta, możemy rzecz jasna dolać nieco wody dla odpowiedniej konsystencji. Odstawiamy. Czekoladę ścieramy na grubych lub średnich oczkach tarki.
  2. Na patelni rozgrzewamy olej, a gdy będzie gorący - wrzucamy pokrojone wcześniej jabłka, syrop, cynamon oraz wszystkie przygotowane bakalie. Mieszamy całość i dusimy na średnim ogniu przez ok. 5-8 minut.
  3. Kolejno zdejmujemy, patelnię myjemy, wlewamy na nią ostatnią część tłuszczu. Kiedy się rozgrzeje, nakładamy masę omletową. Smażymy pod przykryciem, na średnim gazie, ok. 3 minuty.
  4. Następnie całą powierzchnię pokrywamy startą wcześniej czekoladą, którą delikatnie wciskamy. Na jedną część placka wykładamy smażone owoce, pozostawiając w naczyniu sok z nich. Przykrywamy drugą połową, dociskamy.
  5. Tutaj trzymamy jeszcze kolejne 3 minuty, dalej odwracamy i zalewamy słodkim syropem (tym pozostałym ze smażenia jabłek). Na tej stronie, pod przykryciem, pieczemy ostatnie już 4-5 minut.
  6. Teraz wystarczy tylko przełożyć grubaska-szarlotkę na ulubiony talerz oraz polać sokiem jabłkowym z patelni. Zajadamy naszym najlepszym widelczykiem, jeszcze gorące!! Kiedy zaś zdąży już ostygnać - nic nie stoi na przeszkodzie, aby podpiec go jeszcze przez kilka minut w nagrzanym piekarniku 😀 Smacznego <3
Pozostałe informacje

Nawet nie spodziewałabym się, że ta szarlotka będzie miała aż tyle kalorii! Przecież nie ma w niej masła orzechowego, a tylko trochę orzeszków czy balalii oraz czekolada. Jeśli jednak to dla Was za dużo, w zupełności możecie zmniejszyć nieco ilość obu mąk, oleju lub syropu.

Zawiera ona natomiast bardzo, bardzo dużo błonnika, witamin, składników odżywczych, a także: ogrom węglowodanów (mąka ziemniaczana, cynamon, jabłka, owoce, rodzynki, skórka pomarańczowa), trochę tłuszczy (olej, czekolada, włoskie i ziemne), a także odrobinę białka.

Spójrzcie poniżej, tutaj prezentuję pełen rozkład makroskładników:

  • 1224 kalorie
  • 26,44 gram białka
  • 55,52 gram tłuszczy
  • 164,28 gram węglowodanów

 

Krótkie podsumowanie o occie jabłkowym:

  • to nie jedyny rodzaj octu (istnieją także m.in. winny, balsamiczny czy spirytusowy), powstaje on natomiast poprzez fermentację jabłek; aby stworzyć go w domowych warunkach wystarczy kilogram owoców umyć, pozbawić ogonków, pokroić w ćwiartki, zalać litrem letniej wody wymieszanej z 5 łyżkami cukru/ksylitolu, a następnie przykryć, przewiązać sznurkiem i pozostawić na kilka tygodni w chłodnym, ciemnym miejscu
  • można także kupić go w sklepie (od osiedlowych sklepików, przez markety, po zdrową żywność), gdzie przeciętna cena ok. 0,5-litrowej buteleczki waha się w przedziale 4-6 złotych
  • pachnie on bardzo ostro, wyraziście, a taki sam jest w smaku – jednak nie powinno pić się go samodzielnie; posiada bardzo niski indeks glikemiczny – 5, dodatkowo obniża go w innych potrawach; łyżka ma niecałą kalorię, a pełną gamę pierwiastków: potas, sód, krzem, magnez, fluor, chlor, żelazo, miedź, fosfor, siarka, witaminy A, C, E, P, z grupy B, beta-karoteny, pektyny oraz kwasy: mlekowy, cytrynowy, octowy
  • ocet jabłkowy oczyszcza organizm z toksyn, odkwasza go, przyspiesza metabolizm, wspomaga pracę jelit, obniża przyswajalność tłuszczu, pomaga schudnąć, to lekarstwo na astmę, przeziębienie, anginę, bóle gardła, katar, skurcze, zatrucia pokarmowe, nudności, obniża też poziom cukru we krwi
  • wzmacnia układy: krwionośny, krążenia, odpornościowy, działa przeciwnowotworowo, zapobiega starzeniu się komórek, wpływa korzystnie na pracę mięśni, mózgu, koncentrację, pamięć, wzrok, pomaga zachować zdrową skórę, ładną cerę, świetny stan zębów i dziąseł
  • dzisiejszego bohatera stosuje się też powierzchownie, nakładając na rany, oparzenia, miejsca z grzybicą, zapalone ucho, głowę podczas jej bólów lub migreny
  • używany jest w kosmetyce, a także jako składnik konserwujący wielu produktów spożywczych; w kuchni sprawdzi się w zupach (barszcz!!), sosach, marynatach, podczas ubijania piany czy pieczenia: ciasta, ciasteczek, placków, naleśników, omletów
  • można również stworzyć z niego zdrowotno-odchudzającą miksturę: wystarczy 1-2 łyżki octu jabłkowego zalać szklanką letniej wody, opcjonalnie dodać słodzidła, przypraw (np. kurkumy czy cynamonu), zamieszać, pić najlepiej na pusty żołądek

#wegański #barszcz #z #koperek #dynia #słonecznik oraz #grzanki z domowego chlebka 🍞od Taty to z pewnością obiad idealny 😊 W tym jesienno-zimowym czasie kompletnie nie wyobrażam sobie dnia bez zupy-kremu: takiego gorącego, rozgrzewającego, dodającego mnóstwa energii do dalszego działania 💪➡ koniecznie z przyprawami: #kardamon #kurkuma #pieprz #cayenne czy #imbir . Dlatego też na facebook’owym fanpage’u @weganizujemypolske przygotowałam zestawienie 8 przepisów na zupy z różnych blogów 😀🍜 są tam zarówno te sprawdzone i przetestowane przeze mnie, jak również takie, które zwyczajnie wzbudziły moją ciekawość 😚 . Zapraszam też na FB #aviaq, ponieważ opublikowałam kilkadziesiąt minut temu podsumowanie ostatniego tygodnia na blogu ➡ jeśli jakimś cudem pominęliście któryś z blogowych tekstów, tam znajdziecie ich przypomnienie 👏 . Od wczoraj natomiast czeka na Was najnowsze #myvegandiary oraz stygną dwa przepyszne dania z ciastkami #oreo: grubasek (którego odtwarzam dziś na kolację 😋) i waniliowa kaszka manna 🍥 . #haveaniceday 💞💞

Post udostępniony przez Agnieszka Gajda (@calisthenics_grl)

  • Iwona Gajda

    Taak, te zupy są przepyszne. Tata potrafi czarować z tych warzyw…:)