Zdrowy cukier i o połowę mniej kaloryczny.. istnieje, a nazywa się ksylitol! + przepis na roślinną „Mleczną Kanapkę”

U sporej ilości ludzi, kiedy zaczynają (lub chociażby postanawiają) zdrowo się odżywiać, problemem jest sam fakt, iż uwielbiają słodkie. Nie potrafią zrezygnować z kilku łyżeczek cukru w herbacie, drożdżówki na drugie śniadanie, a tylko kaloryczne, babcine ciasta mają dla nich smak. Gorzka czekolada, nawet 64%? Zapomnij, panie, toż się tego przełknąć nie da! Sama miałam w swoim życiu taki okres, a było to mniej więcej do czwartej, może piątej klasy podstawówki. Ja jednak bardzo szybko odstawiłam wszelki cukier, nie sprawiło mi to większej trudności, a już po krótkim czasie ów babcinego ciasta nawet przełknąć nie mogłam – tak mnie zamulało!

Jednakże, gdy zaczęłam odkrywać smaki na nowo (przejście na weganizm 😉 ) okazało się, że miłość do słodkiego gdzieś tam we mnie drzemała. Powiem szczerze, iż po cukier w czystej postaci nie sięgnęłam ani razu od połowy podstawówki, teraz natomiast uwielbiam wszelkie, ulepkowe papki, owsianki czy placki. Zastąpiłam bowiem „białą” śmierć jej zdrowymi odpowiednikami, w pełni roślinnymi, naturalnymi oraz zdrowymi. Rzecz jasna i z nimi nie można przesadzać, jednak w logicznych ilościach tylko korzystnie wpłyną na nasze zdrowie. Są to przede wszystkim opisywane już daktyle oraz mój ulubiony syrop klonowy, stewia, syrop daktylowy, kokosowy lub z agawy czy ksylitol właśnie. To on jest bohaterem dzisiejszego tekstu, a najbardziej ze wszystkich wyżej wymienionych przypomina szkodliwy, aczkolwiek bardzo, bardzo popularny cukier.

Może zacznijmy od tego, czym w ogóle jest ów produkt. Mówi się, iż pochodzi z kory brzozy. To prawda, sama Wikipedia podaje, że to „organiczny związek chemiczny, pięciowęglowy alkohol polihydroksylowy o słodkim smaku (cukrol), zredukowana pochodna ksylozy.”. Powstaje w reaktorach pod ciśnieniem wodorowym, z użyciem katalizatorów. Spokojnie, sama nie rozumiem tych nazw, na pewno to nie jest tak, że producenci dzisiejszego bohatera zrywają z drzewa korę i ścierają ją na tarce 😀 ! Wiadomo mi zaś, iż jest on w 100% zdrowy, naturalny. Spójrzcie tylko na powyższe fragmenty opakowania, co napisała o nim firma lutenson, „od której” zakupiłam swoją, 0,5-kilową paczuszkę.

Gdzie można go dostać, po jakiej cenie? Produkowany jest na pewno przez wiele firm, dostępny zaś rzecz jasna przez internet (najtaniej!), ale też w dobrze zaopatrzonych, mniejszych sklepikach oraz na BIO półce chyba każdego już szanującego się supermarketu, dodatkowo w delikatesach z żywnością ekologiczną. W większe ilości zaopatrzyć mogą nas też np. hurtownie. Koszta różnią się mocno w zależności od miejsca zakupu, z tego co znalazłam jednak w sieci, 250 g jest w cenie nieco ponad 10 zł, kilogram natomiast kupi się za mniej niż 30 zł.

Kiedy otworzymy paczuszkę, naszym oczom ukazują się drobniejsze oraz delikatniejsze niż w przypadku zwykłego cukru białe, delikatnie przezroczyste kryształki. Mniejsze nawet od opisywanych ostatnio drobinek mąki arachidowej, lekko rozpuszczają się pod wpływem ciepła naszych dłoni, dlatego po dłuższym przytrzymaniu niektóre „okruszki” do nich przylegają. Ksylitol posiada subtelny, słodkawy zapach, trochę specyficzny i w pewnym sensie różniący się od swojego niezdrowego kuzyna.

W smaku samodzielnie natomiast taki „chłodny”, słodkawy, podobno jest od cukru mniej słodki, ja jednak tego nie zauważyłam. Nie potrafię natomiast jeść go ot tak, z łyżeczki, a smakują mi zaś potrawy z jego obecnością -> o kulinarnych zastosowaniach będzie jeszcze w akapitach niżej 🙂

Przyjrzyjmy się może na tym etapie danym dotyczących wartości odżywczych ksylitolu. Ja informacje te wzięłam ze strony Ile Waży, gdyż pokrywają się one z tymi prezentowanymi na poniższym opakowaniu. Wspomnę tylko, że łyżeczka to równe pół łyżki, szklanka ma natomiast ok. 200 g, czyli wystarczy podwoić informacje z pierwszego wierszu. Firma lutenson na paczce chwali się, iż jej produkt posiada ok. 40% mniej kalorii niż cukier, a jego indeks glikemiczny wynosi tylko 8. Druga informacja jest zdecydowanie prawdziwa, pierwsza pokrywa się praktycznie w całości, gdyż policzyłam, że posiadając faktycznie te 40% mniej, ksylitol musiałby na 100 g dostarczać nam ilość kalorii równą ok. 233.

Jak zauważyliście, nadaje się on do spożywania przez cukrzyków, także przez wegan, wegetarian oraz osób na diecie bezglutenowej. Z tego, co udało mi się wywnioskować, nasz bohater nie jest natomiast odpowiedni dla witarian, ponieważ procesy, którym został poddany podczas jego produkcji, przebiegają z udziałem wyższej niż „dozwolona” temperaturze. Spójrzmy jednak na poniższą pseudo-tabelkę, gdzie przedstawiłam wszystkie wartości odżywcze ksylitolu.

                          Kalorie         Białko         Tłuszcze        Węglowodany         Błonnik

100 g                 240 kcal        0 g                0 g                   100 g                         0 g

Łyżka (14 g)      34 kcal          0 g                0 g                    14 g                           0 g

 

Hmm, ciekawe 😀 same cukry, kto by się domyślił! Ha, tylko, że biały cukier ma dokładnie taki sam rozkład, a oprócz kaloryczności nie zmienia się dosłownie nic. Skoro jednak dzisiejszy bohater nazywany jest „zdrowym cukrem”, to coś w tym musi być, prawda? Tak więc przyjrzyjmy się jego właściwościom oraz korzyściom, jakie może przynieść dla naszego organizmu.

Przede wszystkim obniża on poziom glukozy we krwi, nie powoduje jej wzrostu, zapobiega szybkiemu wchłanianiu się cukrów z pożywienia i, krótko mówiąc, zwyczajnie zapobiega cukrzycy. W przeciwieństwie do „kuzyna” zwiększa przyswajalność wapnia przez kości, przeciwdziała osteoporozie, na skutek czego jest mocno polecany zarówno osobom zmagającym się z tą chorobą, jak i małym dzieciom, których kości dopiero się kształtują. Zmniejsza on też apetyt na słodycze, dzięki czemu wspomaga odchudzanie.

Najbardziej znaną właściwością ksylitolu jest chyba fakt, że zapobiega on próchnicy oraz wszelakim chorobom zębów, nie pozwala rozmnażać się bakteriom w jamie ustnej, zmniejsza kwasowość śliny + reguluje jej ph. Dodatkowo wspomaga odporność, walczy ze znajdującymi się w naszym organizmie bakteriami, wirusami i grzybami (przez co przeciwdziała np. grzybicy), działa też jak probiotyki, korzystnie wpływając na florę jelitową.

Warto jednak pamiętać, iż ten produkt w większych ilościach może powodować efekt przeczyszczający. Nawet firma lutenson napisała na opakowaniu, aby nie spożywać więcej niż max. 10 łyżeczek dziennie. Nie jest to mało, jednak u niektórych, pojedynczych jednostek podobne dolegliwości mogą pojawić się przy zjedzeniu mniejszej ilości ksylitolu – dlatego ten słodzik, choć wpływa pozytywnie na znaczną większość społeczeństwa, nie jest polecany wszystkim.

Zastosowanie „zdrowego cukru” w kuchni:

Dziś przygotowałam dla Was naprawdę wspaniały przepis! Jest po prostu przepyszny, przysięgam, że naprawdę dawno nic nie wyszło mi aż tak dobrze! Okej, może się nieco zagalopowałam, a Wy musicie ocenić sami, jednak radzę choć na chwilkę już teraz przewinąć w dół. Odtworzyłam bowiem popularną słodycz dzieciństwa, mianowicie: mleczną kanapkę 😀 wyszła mi dosłownie tak, jak oryginał, toteż obstawiam, iż nawet pomimo kaloryczności często będzie pojawiać się w moim menu.

Oprócz niej na zdjęciach w tym tekście znajdują się dwie potrawy, które ostatnio przygotowywałam i użyłam do tego ksylitolu. Wyżej widzicie owsiankę: masło orzechowe + kiwi, gdyż pisałam już o swoim oczarowaniu tym połączeniem smakowym. Poniższe fotografie przedstawiają natomiast moje pierwsze, „feriowe” śniadanko, które mogliście podejrzeć już na InstaStories. Tego naleśnika z bananem robiłam już któryś raz, gdyż tak mi zasmakował! Miałam na niego ochotę od dłuższego czasu, stanowił więc idealne otwarcie tegorocznego zimowego, wolnego okresu.

Gdzie jednak jeszcze można wykorzystywać cukier brzozowy? Zastosowania są praktycznie takie same, jak w przypadku swojego niezdrowego kuzyna, należy tylko sprawdzić najpierw, jakie zamienne proporcje nam odpowiadają. Dla niektórych może być on nieco mniej słodki, choć ja przynajmniej nie widzę różnicy. Ksylitol można dodawać przede wszystkim do:

  • napoi: kawy, herbaty, koktajlów, szejków, gorących czekolad, lemoniady, kompotu czy jakiegokolwiek ulubionego, ciepłego picia
  • owsianek, kasz, ryżu, innych płatków, papek (nawet tych z fasoli!), musów, kremów, twarożków na słodko, polewy czekoladowej, słodkich sosów, konfitur, dżemów, deserów, lodów, budyni lub puddingów
  • podczas wypieku: placków, naleśników, omletów, tortów, ciast, babeczek, ciasteczek, słodkich bułek, drożdżówek bądź chlebków
  • przy produkcji domowych słodyczy, batonów, pralinek, czekoladek na bazie oleju kokosowego lub lizaków
  • żeby przełamać smak jakiegoś wytrawnego dania, np. gulaszu, leczo, surówek czy sałatek

Warto też wspomnieć, iż produkt ten coraz częściej spotykany jest w sklepowych „gotowcach”, ja zauważyłam żelki nim słodzone, czekolady, batony, cukierki, lizaki, kremy, a nawet tik-taki. Większość tych przysmaków możecie wykonać samodzielnie, w domowych warunkach – tak więc serdecznie zachęcam do eksperymentowania zwłaszcza, iż powyżej nie wypisałam rzecz jasna wszystkich pomysłów na ksylitol 😉

Zdrowa, mleczna kanapka, lekko kokosowa
Wydruk przepisu
Mleczna kanapka, czyli rymowaną nazwą zapraszam Was w podróż do smaków dzieciństwa, które w prezentowanym przeze mnie grubasku są praktycznie identyczne, jak te w kultowym podwieczorku jedzonym kilka(naście) lat temu
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Zdrowa, mleczna kanapka, lekko kokosowa
Wydruk przepisu
Mleczna kanapka, czyli rymowaną nazwą zapraszam Was w podróż do smaków dzieciństwa, które w prezentowanym przeze mnie grubasku są praktycznie identyczne, jak te w kultowym podwieczorku jedzonym kilka(naście) lat temu
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Składniki
Baza do ciasta
Dodatki + nadzienie
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Zaczynamy od dokładnego wymieszania w miseczce składników bazowych, dodając opcjonalnie wody, aby utrzymać odpowiednią dla omletowej masy konsystencję. Za pomocą łyżki rozgniatamy powstające grudki.
  2. Przygotowujemy pozostałe elementy, które za chwilę będą nam potrzebne: odmierzamy krem czekoladowy (30 g), wiórki podprażamy, śmietankę (100 g) delikatnie łączymy z ksylitolem, a dwie kostki czekolady łamiemy na 3, maksymalnie 4 kawałki. Na średnim ogniu, na patelni rozgrzewamy olej.
  3. Będziemy cały czas smażyć pod przykryciem. Gdy tłuszcz zacznie wrzeć, rozprowadzamy po nim ciasto na placka. W każdą połowę wciskamy delikatnie po połamanej kostce czekolady, następnie równomiernie posypujemy go wiórkami, które też lekko "wgniatamy".
  4. Po upływie 2-3 minut, na jedną stronę omleta kładziemy kolejno: połowę słodkiej śmietanki, przygotowane 30 g kremu czekoladowego, który zakrywamy resztą kremu z kokosa. Przykrywamy to drugą, pustą połową i lekko przyciskamy. Trzymamy tutaj jeszcze 2-4 minuty.
  5. Kolejno przewracamy, jeszcze raz dociskamy oraz smażymy ostatnie już 5-6 minut, nawet mniej. Możemy również zmniejszyć ogień. Teraz przekładamy grubaska na talerz, a polewamy go "sosem" utworzonym z części nadzienia, która prawdopodobnie wypłynęła ze środka ciasta na patelnię.
  6. Na wierzchu "mlecznej kanapki" rozsmarowujemy jeszcze niedokładnie ostatnią kostkę czekolady, pozostałe 10 g mleczka, resztę (5 g) kremu 15%. Całość zaś posypujemy kokosowymi chipsami. Najlepiej smakuje na ciepło, tuż po przygotowaniu. Smacznego!! Delektujecie się zweganizowanymi smakami dzieciństwa i odkrywajcie je na nowo 🙂
Pozostałe informacje

Jeju, jeju, znowu! Przecież moje dania miały być mniej kaloryczne, a tu takie numery! Dobra, nie wychodzi mi to jak na razie niekorzystnie, ponieważ wciąż kondycję mam dobrą, a na pewno nie gorszą niż dawniej. Progresja też jakaś jest (no, oprócz może tego cholernego drążka!), zdecydowanie mniej czuję już jednak kettla i moje ciężarki. Dodatkowo uwielbiam takie kolacje, zwłaszcza oglądając przy nich serial (obecnie: "Telefonistki"), zakopana w moje poduszki i pluszaki 😀 To danie bowiem ze względu na dość sporą ilość tłuszczy najlepiej nie jeść w posiłkach około-treningowych. W sumie można by przed, jednak wg mnie omlet "mleczna kanapka" jest zbyt sycąca, aby nawet 2-4 godziny po jej zjedzeniu zrobić trening bez dyskomfortu w żołądku.

Tłuszcze te, o których już wspominałam, pochodzą przede wszystkim z kokosowej śmietanki (czyli stałej części mleczka), kakao, czekolady, wiórków i chipsów kokosowych. Węglowodanów dostarcza nam mąka ziemniaczana, ksylitol, krem czekoladowy (który możecie również zamienić na taki domowej roboty albo np. "nutellę" z daktyli). Nieco białka natomiast znajduje się w sojowo-ryżowym mleku czy cieciorkowej mące. Mamy tutaj bogactwo przede wszystkim tych zdrowych tłuszczy, lecz także makro- i mikroelementy oraz trochę błonnika. A tak w sumie, to ten omlecior nieco przypomina mi grubasa "bounty", choć jednak jest inny 😉 a Wam?

Pełny rozkład wartości odżywczych prezentuje się następująco:

  • 1204 kalorie
  • 17,94 gram białka
  • 82,61 gram tłuszczy
  • 114,13 gram węglowodanów

Ksylitol – podsumowanie:

  • to inaczej cukier brzozowy, powstający z kory tego drzewa na skutek różnych, skomplikowanych reakcji fizycznych i chemicznych
  • można kupić go przez internet, w sklepach ze zdrową żywnością, większości supermarketów, a także lepiej zaopatrzonych, mniejszych sklepikach; przedział cenowy jest tutaj różny: od ponad 10 zł za 250 g do niecałych 30 za kilogram
  • ma nieco drobniejszą, delikatniejszą strukturę niż zwykły cukier, biały, lekko przezroczysty kolor, a także nieco lepi się do dłoni; pachnie słodkawo, tak też smakuje – podobno dla niektórych ma mniejszą słodycz od swojego niezdrowego kuzyna, ja jednak tego nie zauważyłam
  • posiada natomiast bardzo niski, wynoszący tylko 8 indeks glikemiczny, a także prawie 40% mniej kalorii od niego; składa się – jak łatwo można się domyślić – wyłącznie z węglowodanów w formie cukrów prostych, nie posiada w ogóle białka, tłuszczy ani błonnika; to produkt wegański, bezglutenowy, odpowiedni dla cukrzyków
  • ksylitol jednak bogaty jest w prozdrowotne właściwości: obniża poziom glukozy we krwi, zapobiega cukrzycy, zwiększa przyswajalność wapnia przez kości, zapobiega osteoporozie, dzięki czemu poleca się go zarówno osobom zmagającym się z tą chorobą, jak i małym dzieciom
  • dodatkowo wspomaga odchudzanie, m.in. poprzez zmniejszanie apetytu na słodycze, zapobiega także próchnicy, chorobom zębów, nie pozwala rozmnażać się bakteriom w jamie ustnej, reguluje ph śliny, wzmacnia odporność poprzez walkę z bakteriami, wirusami i grzybami, działa też jak probiotyki, korzystnie wpływając na florę jelitową
  • niestety, przy większych ilościach posiada działanie przeczyszczające, które u niewielkiego odsetka społeczeństwa może wystąpić nawet po spożyciu małej jego porcji – każdy z osobna powinien słuchać swojego organizmu, wszyscy jednak: stosować go z rozsądkiem i na pewno nie przekraczać 10 łyżeczek dziennie
  • zastosowania dzisiejszego bohatera wypisałam powyżej, tak więc nie będę się powtarzać i odsyłam do ostatniego akapitu tego posta – to oczywiście nie wszystkie! rzecz jasna dodaje się go wszędzie, gdzie zwykły cukier (jako zamiennik), ja jednak najbardziej polecam skorzystać z mojego cudownego przepisu –> na „Mleczną Kanapkę”, idealne wręcz odwzorowanie kultowej, sklepowej słodyczy; miłego sobotniego wieczoru i udanej niedzieli 🙂 !!