Zielone, z włochatą skórką i czarnymi, malutkimi pesteczkami. Wiecie już, o kogo chodzi?

Dzisiaj będzie zielono. Znaczy, patrząc na naszego bohatera, wydaje się to być mało prawdopodobne. Dlaczego? Brązowa, włochata skórka powinna mówić sama za siebie, prawda? O wyglądzie jednak potem, zapowiem jednak naprawdę, naprawdę fajny przepis -> czyli „Zieloną wyspę”, na której znajduje się m.in. las z kiwi, wulkan z karmelu oraz dwa jeziorka: kokosowe i czekoladowe. Na dodatek po zjedzeniu takiej „wyspy” będziecie mieli pod dostatkiem chlorofilu, żelaza oraz witaminy C, także błonnika i zdrowych tłuszczy. W sumie, jeśli jesteście głodni, możecie szybko przygotować sobie to danie i wrócić tutaj na spory artykuł o.. kiwi.

Dzisiejszy bohater to inaczej agrest chiński, jadalny owoc kilku gatunków tzw. aktinidii. Jak sama nazwa mówi, rośliny te pochodzą oraz dziko rosną wyłącznie w Chinach, gdzie znane i spożywane są już od bardzo, bardzo dawna. Popularyzacja tego owocu, a także pierwsze plantacje na masową skalę, rozwinęły się dzięki Nowozelandczykom. Obecnie natomiast roczna produkcja przekracza pół miliona ton!

Samo drzewo pnie się niczym winogrona, owoce natomiast rosną zawieszone na ogryzkach, jak jabłka czy gruszki. Powstają z białych kwiatków pojawiających się w okolicach maja, „pełne” owoce natomiast gotowe do jedzenia są w październiku. Hmm.., w sumie dopiero teraz uświadomiłam sobie, że jakimś dziwnym trafem w naszej kuchni kiwi pojawiają się przede wszystkim jesienią i zimą, może właśnie dlatego, iż wtedy trwa na nie sezon?

Wracając jednak do wyglądu zewnętrznego, nasz bohater to średniej wielkości, jajowaty owoc o chropowatej, nieco owłosionej, wyblakło-brązowej skórce. Jedynie na końcach ma takie jakby „czubki”, z jednego wyrastał kiedyś ogryzek przyczepiający kiwi do drzewa. Po przekrojeniu możemy z łatwością poczuć lekko kwaśny zapach, wypłynie również (zależnie od dojrzałości okazu) pewna ilość zielonego, przezroczystego soku. W tym też kolorze jest cały miąższ kiwi, miękki, „rozrywający” się w rękach oraz bardzo soczysty. Pośrodku znajduje się twarda, biała, bodajże jadalna (jednak niesmaczna – ja ją wyrzucam) część, otoczona maciupeńkimi, czarnymi pestkami. U góry widzicie, iż postanowiłam ją przekroić – wewnątrz ma białe „coś” (tak samo zresztą, jak nasionka np. pomidora).

W smaku chiński agrest jest słodki, soczysty, pełen soku i pyszny, jednak mniej dojrzałe okazy mogą okazać się nieco kwaskowate, przejrzałe zaś – już dość muliste, mdłe. Kupić można je czasami w mniejszych, osiedlowych sklepikach, praktycznie w każdym markecie, na stoiskach z owocami, ze zdrową żywnością, w hurtowniach albo prosto z targu. Czasami można trafić również na jeszcze słodszą, mniejszą wymiarowo odmianę: Kiwi Gold o złotym miąższu. Ja jadłam je tylko kilka razy, bardzo rzadko bowiem da się znaleźć ten rodzaj w zwykłych sieciówkach.

Przyjrzyjmy się jednak wartościom odżywczym ów owocu, jak zwykle zaczerpniętych ze strony Ile Waży – na 100 gram oraz przedstawioną, 75-gramową (bez skórki i ogryzka), przeciętną sztukę. Wspomnę jeszcze o indeksie glikemicznym kiwi, który znajduje się w górnej granicy średniego i wynosi 50-55, zależnie od stopnia dojrzałości. To dosyć dużo, dlatego w diecie cukrzyków czy osób np. z insulinoopornością agresty chińskie powinny pojawiać się sporadycznie, najlepiej z dodatkiem przypraw obniżających IG (np. cynamonem, pieprzem cayennekardamonem) lub o określonych porach.

Porównanie wielkości -> z jabłkiem, pomarańczą oraz liczi

                          Kalorie         Białko        Tłuszcze        Węglowodany        Błonnik

100 g                61 kcal            1,1 g             0,5 g                14,7 g                        3 g

Sztuka (75 g)   46 kcal           0,9 g            0,4 g                11 g                           2,3 g

 

Jak widzicie, są tutaj praktycznie same węglowodany w postaci łatwo wchłanialnych cukrów prostych, dość sporo błonnika – zwłaszcza, że sam owoc nie jest duży i na raz je się ze dwa. Dodatkowo składa się w dużej części z wody, nas najbardziej interesują jednak witaminy oraz minerały, prawda? Zacznę może wymieniać, że to źródło przede wszystkim witaminy C, E, K, potasu (tyle, co w bananach!), magnezu, fosforu, cynku, żelaza, wapnia.

Dzięki zawartej w sobie luteinie świetnie wpływa zwłaszcza na wzrok, zapobiega zaćmie, zwyrodnieniu plamki żółtej. Obniża poziom cholesterolu, ciśnienie, reguluje pracę serca, zapobiega jego chorobom, zakrzepom, miażdżycy, a także nowotworom. Jedno kiwi pokrywa w 100-procentach dzienne zapotrzebowanie na kwas askorbinowy (czyli wspomnianą wyżej witaminę C – na szczęście jej nie można przedawkować), co stanowi idealny dowód na to, iż owoc ten wspaniale przeciwdziała przeziębieniom + wzmacnia odporność + skraca czas leczenia infekcji.

Dodatkowo zawiera też enzym ułatwiający trawienie białek, przez co polecane jest po ciężkostrawnym, zapełniającym posiłku – pomaga pozbyć się uczucia przejedzenia. Ma właściwości przeczyszczające, niweluje zaparcia, pozytywnie wpływa na przemianę materii, wspomaga odchudzanie, chroni przed depresją – posiada bowiem serotoninę, czyli hormony szczęścia. Zapobiega osteoporozie, a dzięki kwasowi foliowemu wspomaga pracę układu nerwowego oraz kondycję mózgu.

Owoc ten znalazł również szerokie zastosowanie w kosmetyce – w peelingach (pestki złuszczają naskórek), a dzięki działaniu nawilżającemu, odżywiającemu, nadawaniu skórze blasku – także w kremach do rąk/całego ciała. Warto jednak uważać, gdyż kiwi jest silnym alergenem, dlatego należy najpierw zorientować się, czy nie posiadamy przypadkiem uczulenia. To samo tyczy się podawania go małym dzieciom, przede wszystkim po raz pierwszy.

Kiwi w kuchni:

Wspominałam o zastosowaniu w kosmetyce, zdecydowanie bardziej znane jest jednak zapewne to kulinarne. Co ja z niego przygotowałam? Oprócz wychwalanej już „Zielonej owsianki”, na którą przepis znajdziecie na dole, wyżej widzicie jedno z moich wziętych do lunchboxa dań. Na krem ten składają się (rozgniecione na niedokładną papkę, taką z grudkami, za pomocą ubijaczki): nadająca super-smaku połówka tofu marynowanego, mała puszka soczewicy oraz kiwi właśnie (jedna lub dwie sztuki).

Pisałam już, że nasz bohater to równie dobre źródło potasu, co banan. Może równać się z nim (a nawet przewyższać go) dodatkowo w jednej konkurencji: połączeniu smakowym z masłem orzechowym. Kiedy zrobiłam sobie poniższą kanapkę, po prostu przepadłam – takie to było dobre. Soczystość owocu idealnie komponowała się z gęstością kremu, a wypełniony nasionami, świeżutki chleb idealnie to wszystko spajał. Muszę kiedyś wrzucić ów mieszankę do omleta lub owsianki, koniecznie!

Dobrze – dania na słodko: owsianki, inne płatki, kasze, ryże, makaron. Wszędzie tutaj pasuje agrest chiński. Kanapki, tosty, placki, naleśniki, ciasta, wszelakie placuszki, drożdżówki, słodkie wypieki czy inne desery. Jako dodatek do jogurtu, lodów, baza sorbetów, soków czy koktajli. Można zjeść w czekoladzie, słodkiej polewie czy sosie, puddingu, udekorować wierzch np. tortu lub tarty. Idealnie podkręci smak sałatki owocowej, ja pamiętam dodanie go do tego twarożku, aromatyzującego koktajlu-smooothie bowl czy wielosmakowych placuszków. Polecam też wszystkie słodkie musy, kremy, dżemy oraz konfitury na bazie dzisiejszego bohatera. Takie smaczne są samodzielnie, jak też jako farsz: pierogowy/naleśnikowy.

Okej, lecz czy można wykorzystać kiwi również w daniach wytrawnych? Myślę, że nieźle wypadłoby przełamanie gęstego, orientalnego sosu, lecza, gulaszu czy potrawki właśnie tą słodko-kwaśną nutą. Gdzieś tam myśli mi się jeszcze zapieczenie go z tofu albo kotletami sojowymi, jednak przewodni nurt tej potrawy i tak wyszedłby na słodko. Kiedy Wy macie natomiast jakieś pomysły, które mogą podbić kulinarny świat – dajcie koniecznie znać w komentarzach! 😉 Ja tymczasem kończę, zapraszam na podsumowanie, a także – rzecz jasna – na wychwalany już przepisik.

Zielona owsianka -> "Green Oatmeal"
Wydruk przepisu
Zielona wyspa za sprawą kiwi, szpinaku, natki pietruszki oraz.. spiruliny. Podana z jeziorkami: czekoladowym oraz kokosowym, a także słodkim musem z daktyli
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Zielona owsianka -> "Green Oatmeal"
Wydruk przepisu
Zielona wyspa za sprawą kiwi, szpinaku, natki pietruszki oraz.. spiruliny. Podana z jeziorkami: czekoladowym oraz kokosowym, a także słodkim musem z daktyli
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Porcje Czas przygotowania
1 porcja 35 minut
Składniki
Zielona baza
Dodatki + karmel
Porcje: porcja
Sposób przygotowania
  1. Początkowo do małego garnuszka wrzucamy daktyle, zalewamy gorącą wodą oraz gotujemy na najmniejszym gazie przez ok. 13 minut. Kiwi obieramy, a 1 i 1/3 sztuki za pomocą blendera lub ugniataczki łączymy z płynem tworząc "zielone mleko" tak, aby znajdowały się w nim małe cząsteczki owocu.
  2. Natkę pietruszki drobno siekamy, szpinak zaś nieco grubiej. W większym rondelku, na średnim ogniu rozgrzewamy mocno olej, następnie wrzucamy na niego zieleninę. Smażymy, aż całość znacznie zmniejszy swoją objętość, kolejno dodajemy ksylitol, szybko mieszamy, po 3-4 minutach wrzucamy płatki, a po następnych 2-3 zalewamy to wszystko "zielonym mlekiem". Zmniejszamy gaz.
  3. Owsiankę gotujemy 7-8 minut, po czym dodajemy spirulinę, mieszamy, trzymamy na ogniu ostatnie 3-5 minut. Następnie, jeszcze gorącą, przekładamy do ulubionej miseczki. Płyn z daktyli przelewamy do szklanki, same owoce (oprócz odłożonych, ugotowanych trzech sztuk) ugniatamy zaś na jednolitą, lśniącą pastę z delikatnymi ich kawałkami. Opcjonalnie wspomagamy się wodą spod gotowania, aby rozrzedzić karmel.
  4. W jedną część owsianki wbijamy mocno czekoladę, w drugą głęboko wkładamy mus kokosowy - po rozpuszczeniu stworzą dwa takie jakby "jeziorka". Kolejne wolne miejsce zapełniamy musem z daktyli, którego wierzch dekorujemy trzema odłożonymi owocami. Na resztę owsianki układamy pokrojone w plasterki, pozostałe 2/3 kiwi.
  5. Dwie ostatnie części polewamy dodatkowo przygotowanym syropem klonowym. Danie najlepiej smakuje na gorąco, zaraz po przygotowaniu. Warto jednak dać mu chwilkę, aby pasta kokosowa oraz czekolada zdążyły się rozpuścić. Polecam przedtem zrobić zdjęcie i wrzucić na Instagrama (wygląda bowiem cudownie 😉 ), a zajadać z apetytem, oglądając ulubiony serial. Smacznego!!
Pozostałe informacje

Stosunkowo mało białka, dość sporo tłuszczy oraz węglowodanów, w tym masa błonnika. Dodatkowo gwarantowana porcja warzyw i niecałe dwie porcje owoców, to także (dzięki zieleninie, a zwłaszcza pietruszce) prawdziwa bomba zarówno żelaza, witaminy C, jak również chlorofilu. Mamy tutaj same zdrowe dla naszego organizmu składniki, takie danie świetnie sprawdzi się jako na przykład przedtreningowe śniadanie. Ja jednak po "większe" posiłki sięgam przede wszystkim wieczorem, związane to jest głównie z tym, że rano ćwiczę. Czuję się z tym świetnie, co zdecydowanie obala mit lekkich kolacji! Ba, kiedy ja zjem coś stosunkowo "lekkiego" o tej porze, rano źle mi się trenuję, a czuję nieprzyjemne burczenie w brzuchu.

Wracając jednak do naszego dania, to jego rozkład makroskładników prezentuje się następująco. Jeśli zaś nie chcecie mieć w swojej diecie aż tak wysokoenergetycznych posiłków, zmniejszcie ilość dodatków, gdyż to one głównie wpływają na kaloryczność dania 😉 Możecie nawet zupełnie z nich zrezygnować, jednak po co tracić tyle cennego smaku!? Oraz wartości odżywczych -> czyż nie wiecie, ile kryje się ich w takich daktylach, kakao, klonowym syropie czy paście kokosowej?

  • 1096 kalorii
  • 22,45 gram białka
  • 59,43 gram tłuszczy
  • 125,48 gram węglowodanów

Zielone podsumowanie:

  • kiwi, inaczej agrest chiński, pochodzi z Chin, gdzie znany był już od wielu lat; pierwsze plantacje powstały natomiast w Nowej Zelandii, skąd rozprzestrzeniono go na cały świat
  • rośnie podobnie jak winogrona, same owoce zaś niczym jabłka zwisają na ogryzkach – kwitnienie przypada na maj, natomiast dojrzałe okazy możemy zrywać w październiku, wtedy też najpowszechniej występują w sklepach
  • ich cena to albo 40-80 groszy za sztukę, albo 4-7 złotych za kilogram, czasami znaleźć można również droższą, złotą odmianę Kiwi Gold; do kupienia rzadziej w mniejszych sklepikach czy na targach, praktycznie zawsze w sieciówkach, na stoiskach z owocami, ze zdrową żywnością oraz poprzez hurtownie
  • IG kiwi znajduje się na wyższej granicy średniego (50-55), dlatego owoc ten powinien być stosowany z umiarem przez cukrzyków, osoby na diecie niskoglikemicznej – dodatkowo na minus działa też fakt, iż jest silnym alergenem
  • za swoje właściwości stosowany w kosmetyce (kremy, peelingi), jednak największą „sławę” przyniosły mu wartości odżywcze – pomimo składania się w głównej mierze w cukrów prostych + wody, to bogactwo: błonnika, witaminy C (jedna sztuka pokrywa 100% dziennego zapotrzebowania!), E, K, potasu (ma go tyle, co banany!), magnezu, fosforu, cynku, żelaza, wapnia, a także luteiny, kwasu foliowego, hormonu szczęścia (serotoniny) oraz enzymu ułatwiającego trawienie białek
  • dzisiejszy bohater świetnie wpływa na wzrok, zapobiega zaćmie, zwyrodnieniu plamki żółtej, obniża poziom cholesterolu, ciśnienie, reguluje pracę serca, zapobiega jego chorobom, zakrzepom, miażdżycy, a także nowotworom, dodatkowo przeciwdziała przeziębieniom, wzmacnia odporność, skraca leczenie infekcji
  • polecane jest zjedzenie go po ciężkostrawnym posiłku, bowiem pomaga pozbyć się uczucia przejedzenia, ma też właściwości przeczyszczające, niweluje zaparcia, pozytywnie wpływa na przemianę materii, wspomaga odchudzanie, zapobiega depresji, wspomaga pracę układu nerwowego oraz kondycję mózgu, przeciwdziała również osteoporozie
  • w kuchni agrest chiński ma wiele zastosowań, których nie będę powtarzać, gdyż wypisałam naprawdę sporo przykładów w ostatnim akapicie – wspomnę jedynie, iż nadaje się głównie do napoi oraz dań słodkich, czasami można przełamać nim też posiłek wytrawny, taki bardziej w stylu orientalnym; ja polecam połączenie kiwi z masłem orzechowym, zrobienie konfitury/dżemu, słodkiego kremu albo owsianki, jaglanki, ryżanki.. (np. tej „Green Oatmeal” 😀 )